Wysłany: Pią Cze 10, 2005 8:42 pm ciąg dalszy na temat chamskiej kradzieży figury rycerza
Specjalnie otworzyłam nowy wątek, bowiem chciałam Was prosić o interwencję.
Właściwie, jeśli nie Forum i Akademia, to NIKT nie zareaguje.
Latami mieszkańcy budynku przy Ogranej walczyli o restaurację figury, potem chodziło o znalezienie bezpiecznego miejsca przechowania...
A teraz chodzi o poruszenie, nie wiem, ziemi i nieba chyba - żeby ustalić sprawcę.
Obawiam się ze figurka stanie w którymś z ogrodów jakiegoś nuworysza. I spokojnie sobie poczeka aż wszystko ucichnie.
Dopóki nie ma odpowiedzialności personalnej (w tym finansowej) osoby odpowiedzialnej - w tym wypadku to chyba pan Tarnacki, również osoby, która za to wzięła jakieś pieniądze przecież!!!! - nie ma mowy o traktowaniu takich spraw poważnie.
Jak znam życie, policja sprawę umorzy, z powodu znikomej społecznej szkodliwości czynu... A kradzieże takie zdarzają się często i nawet nie są zgłaszane (jak na przykład dzikie wykopaliska w okolicach Trąbek Wielkich).
Wydaje mi się, że ponieważ zbliżają się wybory, możnaby pokusić się o zainteresowanie tą sprawą naszych włodarzy (w tej kwestii jestem optymistką, że dla wizerunku medialnego może zechcą poszumieć w tej sprawie).
Ponieważ Akademia ma teraz miary na tapecie, czy nie można pójść za ciosem i napomknąć naszemu miłościwie panującemu o tej skandalicznej sprawie?
Kochani, zastanówcie się – gdzie kto ma znajomości, i poruszcie je. Może chociaż ten jeden raz uda się odzyskać co skradziono....
wklejam artykuł z Gazety W...
Zuchwała kradzież zabytkowej figurki
Siedemnastowieczny posąg rycerza zniknął w nocy ze środy na czwartek z ul. Kotwiczników w Gdańsku. Ważąca ok. 400 kg figurka była przygotowywana do renowacji
Rycerz po blisko piętnastu latach miał powrócić na miejsce, z którego kiedyś go usunięto.
- Długie lata próbowałam zdobyć informacje na temat figurki- mówi Mirosława Stanulewicz z Attyki, ostatniego opiekuna rzeźby.
W lipcu ubiegłego roku rycerz odnalazł się. Pani Mirosława za punkt honoru postawiła sobie odrestaurowanie i umieszczenie rycerza w pierwotnym miejscu, czyli przy ul. Ogarnej 24/25. Nie zdążyła. W środę w nocy ktoś ukradł rycerza.
- Według mnie to była kradzież na zlecenie - uważa pani Mirosława.- Figura jest bardzo ciężka, wokół budynku, gdzie ją przechowywaliśmy, kręcą się różni ludzie. Poza tym rycerz nie wyglądał atrakcyjnie, był przez kompleksową renowacją. To, co się stało, uważam za swoja prywatną klęskę - mówi Stanulewicz.
- Nie pierwszy raz nasze miasto traci wartościowy zabytek kultury - mówi prof. Andrzej Januszajtis. - Nie tak dawno temu skradziono tablicę z domu, w którym mieszkał wybitny gdański naukowiec Daniel Gabriel Fahrenheit. Moim zdaniem jest to ewidentne lekceważenie wartości zabytków przez władze odpowiedzialne za bezpieczeństwo w Gdańsku. - Policja i straż miejska powinny skupić się również na ochronie zabytków, nie tylko na łapaniu drobnych złodziejaszków.
Wszyscy, którzy cokolwiek wiedzą o skradzionej figurce, proszeni są o kontakt z gdańskim II Komisariatem Policji przy ul. Piwna 23, można też dzwonić pod bezpłatny nr tel. 0 800 677 777.
_________________ Gdańszczanka
* * *
...ze słońcem w kieszeni i chmurą gradową...
...i mściwym toporem krzyżackim....
Dowiedziałam sie, że dla policji jest to powazna sprawa, ale dowiedziałam sie też, ze tego dnia na Komisariat przy Piwnej zgłoszono kilkanaście kradzieży, a rzeźba wcale nie była najcenniejsza.......... jedyne 20.000 zł.
Jeżeli ktoś może w jakikolwiek sposób pomóc, to bardzo prosze o kontakt.
doraa
Aż serce boli gdy widać bezradność organow scigania - a tym bardziej obojętność niektórych obywateli/mieszkańców... Takie rzeczy nie powinny się w ogóle się zdarzać. Totalna ignorancja,- ok nie będę kontynuował - no comment.
na razie moje rozmowy ze znajomymi z "władzy ludu miast i wsi" na razie nie dały żadnych rezultatów... bowiem oni na razie żyją tymi czystkami w firmie i zdaje się, że nie w głowach im "jakieś tam rzeźby"...
_________________ Gdańszczanka
* * *
...ze słońcem w kieszeni i chmurą gradową...
...i mściwym toporem krzyżackim....
Wydział rzeźby gdańskiej ASP zamienia się w składowisko niechcianych zabytków. Niektóre z nich czekają na właściciela nawet kilkanaście lat
Na podwórku wydziału rzeźby ASP leżą, pośród materiału na ćwiczenia, poniemieckie nagrobki. Wygląda na to, że mogą skończyć jako materiał na rzeźby dla studentów. Warto temu zapobiec i umieścić je w lapidarium - zaalarmował "Gazetę" jej czytelnik Maciej Tonder.
Sprawdziliśmy. Rzeczywiście. Na dziedzińcu renesansowej Małej Zbrojowni przy placu Wałowym, pomiędzy pniami drzew i fragmentami zardzewiałej blachy, leży kilka starych niemieckich płyt nagrobnych.
- Przywieźliśmy je nieco ponad tydzień temu z gruzowiska w Starogardzie Gdańskim. Z tego, co udało nam się ustalić, pochodzą z cmentarza, zlikwidowanego ponad 40 lat temu - mówi Mariusz Białecki, prodziekan wydziału rzeźby ASP. - Chcę podkreślić, że trafiły do nas nie jako surowiec, tylko historyczny materiał, na którym studenci będą ćwiczyć konserwację kamienia. Odnowione, dołączą do dziesiątków niechcianych zabytków przechowywanych w naszych magazynach.
W zasadzie w każdym pomieszczeniu wydziału rzeźby natrafimy na jakiś zapomniany fragment starego Gdańska.
Zobaczymy nie tylko płyty nagrobne, ale także monumentalne figury ze Zbrojowni. Rzeźby zdobiące niegdyś XIX-wieczne domy dawnego Wrzeszcza. Fryzy i rzygacze z kamieniczek Głównego Miasta. Są też zabytki, które trafiły tu z unicestwianych budowli i cmentarzy w miejscowościach leżących niedaleko Trójmiasta.
- Jednym z najciekawszych zapomnianych dzieł sztuki, jakie znajduje się w naszych zbiorach, jest oryginalna, XVI-wieczna figura ze Złotej Kamienicy - mówi Stanisław Gierarda z pracowni rekonstrukcji rzeźby. Odnowiliśmy ją za darmo. Niestety, podobnie jak w przypadku innych zabytków, nikt nie jest zainteresowany jej przejęciem.
Rzeźbiarze z ASP chcieliby wykonać odlew, który trafił na szczyt budynku przy ulicy Długiej. Sama figura powinna zaś znaleźć się w muzeum.
- Rozmawialiśmy w tej sprawie ze wspólnotą mieszkaniową i muzeami. Bez rezultatu - mówi dziekan Mariusz Białecki - taka historia powtarza się za każdym razem. Dlatego mimowolne stajemy się składnicą konserwatorską.
- Jeżeli zabytkowy detal architektoniczny znajdował się na budynku, to po konserwacji powinien wrócić na swoje miejsce. Takie jest prawo. A jeżeli ASP ma z tym problem, powinni zwrócić się z nim do naszego urzędu - mówi Marcin Tymiński, rzecznik pomorskiego konserwatora zabytków. - W przypadku bezpańskich zabytków, powinny trafić w ręce muzealników. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że tego typu instytucje mogą ich po prostu nie chcieć.
Te kilka historycznych kamieni z NIEMIECKIMI napismami powinno się
przekazać na cmentarz nieistniejących cmentarzy, który został
otwarty przez Prezydenta Adamowicza kilka lat temu przy kościele
Bożego Ciała w Gdańsku.
Panie Prezydencie Gdańska,
bardzo proszę Pana o pilną interwencję, aby nie doszło do
bezczeszczenia pamiątek historii naszego miasta oraz przez szacunek
dla dawnych gdańszczan, którym Pan oddaje honory na Światowym
Zjeździe Gdańszczan.
Ładnie konserwują zabytki ci studenci ASP skoro elementy z napisami
zwalono w bezładną stertę. To ma być dbanie o zabytki?
Konieczna jest pilna interwencja władz miasta a być może nawet Pana
Premiera Donalda Tuska, który coś wie o trudnej historii naszego
miasta i relacjach z Niemcami.
Niech media relacjonją konktetne działania władz w tej sprawie.
Nic nowego pod słoncem. Jaki szef taka firma. Może sie mylę, ale sprawami konserwacji w gdańskiej szkole plastycznej dowodzi pani doktor Ewa Jachnicka. Może właśnie bezpośrednio Pani Doktor należałoby zwrócić na tę sprawę uwagę?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum