Wysłany: Wto Sty 18, 2005 2:43 pm Proces Doroty Nieznalskiej - 19 stycznia
Jakby ktoś był spragniony taniej sensacji i miał jutro czas...
http://www.spam.art.pl/_old/nieznalska/index.html "Udzielmy wsparcia Dorocie Nieznalskiej!
Szanowni Państwo,
Jutro 19 stycznia o 12.00 w sali nr 43 odbędzie sie kolejna rozprawa procesu o obrazę uczuć religijnych przeciwko Dorocie Nieznalskiej. Dzisiaj posłanka LPR Gertruda Szumska umieściła w Naszym Dzienniku ogłoszenie, którego zadaniem jest ściągnięcie wrogich tłumów na proces. Wszyscy jesteśmy bardzo zajęci, ale zróbmy ten mały wysiłek, aby udzielić Dorocie moralnego wsparcia i pojawmy się jutro w Sądzie w Gdańsku. Nie chodzi o demonstracje, chodzi o obecność i o to, żeby tak zwyczajnie i po ludzku nie była sama.
Dorota będzie jutro przesłuchiwana, nie pozwólmy jej zaszczuć i pogrzebać tym samym sprawę nas wszystkich. To mogłby być każdy z nas.
Aneta Szyłak"
Sztuka Pani D.N. jest - moim przynajmniej zdaniem - kiepskawa... co nie znaczy, że należy ją skazywać wyrokiem karnym. Prędzej, czy później reprezentujący ją adwokat (a do niedawna - prokurator, malownicza postać...) o inicjałach W.C. powinien uzyskać uniewinnienie tej pani.
_________________ Frakcja Miłośników Niewygodnych Kin (II)
============================
Z dwóch kaczorów wybieram Donalda
Sztuka Pani D.N. jest - moim przynajmniej zdaniem - kiepskawa... co nie znaczy, że należy ją skazywać wyrokiem karnym.
To nie jest proces dotyczący jakości sztuki pani Nieznalskiej - ale dotyczy obrazy uczuć. Jeśli kogoś się obraża, to obrażany ma chyba prawo pozwać obrażającego, nieprawdaż?
_________________ Frakcja Miłośników Niewygodnych Kin
--------------------------------------------------------------------------
Až dojde moja poslední hodina, pochovajte mňa do bečky od vína
--------------------------------------------------------------------------
Nie popadajmy w jakąś paranoję lekką z tym ciąganiem po sądach... Wiem, pieniactwo to słynna "cecha narodowa" szlachty polskiej... ale pieniactwo - tutaj?
_________________ Frakcja Miłośników Niewygodnych Kin (II)
============================
Z dwóch kaczorów wybieram Donalda
Lusinek, nie wiem czy rozmawiamy o tym samym. Co nazywasz paranoją i pieniactwem? Że ktoś pozwał Nieznalską?
A swoją drogą to byłoby dopiero "głośno" gdyby Nieznalska użyła do swej instalacji Gwiazdę Dawida lub jakieś symbole innych religii.
_________________ Frakcja Miłośników Niewygodnych Kin
--------------------------------------------------------------------------
Až dojde moja poslední hodina, pochovajte mňa do bečky od vína
--------------------------------------------------------------------------
Ja nie wiem, czego innego się mogła spodziewać umieszczając półmetrowego penisa na krzyżu jak nie obrazy uczuć i procesu. Głośnego procesu, bo pewnie o to chodziło.
Inna rzecz, że działacze LPR na tę wystawę dostali się już chyba po jej zamknięciu, specjalnie po to, by dać się obrazić.
Żenada straszna. Tak jak dzisiaj sobie gadaliśmy z Lusinkiem - o tym po prostu nie powinno się mówić, żeby nie robić (khm..) artystce reklamy
Ostatnio był artykuł na temat takiej sztuki we Wprost. Pisza tam ze podobno ta reklama jest malo skuteczna bo i tak nikt tej sztuki nie kupuje ( no moze oprocz instytucji panstwowych
A kto by chciał powiesić sobie, za przeproszeniem, fiuta na ścianie? To jest tzw. sztuka dla sztuki. Podobnie jak ta wieża ze zdechłych zwierząt, na co komu takie coś? W głowach się ludziom poprzewracało. Z artystami podobnie ma się sprawa jak z architektami, żeby zaistnieć trzeba stworzyć jakiś koszmar(ek). Jakby to było coś zwykłego, nikt by tego nie zauważył.
Hmmm... Mikołaj ma rację z tym, żeby dać po prostu spokój całej tej aferze... Powtórzę raz jeszcze, tym razem nie tylko między wierszami – cisza nad tą trumną (z "artystką"...)!
I nawet nie wkleję tego elaboratu o prawnych aspektach oskarżenia o przestępstwo z Art. 196 kk - znowu byłyby głosy, że nikt nic nie rozumie z prawniczego bełkotu... Wkleję za to wywiad z ks. Krzysztofem Niedałtowskim, duszpasterzem środowisk twórczych archidiecezji gdańskiej, zamieszczony w Gazecie Wyborczej z 20.07.2003 r.:
Artystka Dorota Nieznalska została kilka dni temu skazana przez gdański sąd na karę ograniczenia wolności za wystawienie w galerii "Pasji". Praca przedstawia męskie genitalia na krzyżu. Wyrok przyjęli z aprobatą obecni na sali posłowie i sympatycy Ligi Polskich Rodzin. Rozczarowany jest nim ks. Krzysztof Niedałtowski, duszpasterz środowisk twórczych archidiecezji gdańskiej.
Na wieść o wyroku powiedział ksiądz, że zrobiono krzywdę artystce.
Ks. Krzysztof Niedałtowski: Padła ofiarą pozamerytorycznych machinacji oskarżycieli, którzy na całej awanturze zbijają polityczny kapitał. Wielu z nich dzieła nie widziało, a pozostali nie traktowali go jak sztuki. Jest to propagandowa afera LPR: partii, która dorabia "gębę" Kościołowi, to znaczy broni katolicyzmu w imieniu Kościoła i - moim zdaniem - czyni to niewłaściwie i niesłusznie.
Pośród dzieł sztuki z ostatnich lat znalazłbym takie, którym można by postawić cięższe zarzuty niż pracy Doroty Nieznalskiej. Sądzę, że taki wyrok to duży cios dla tej dziewczyny. A poza tym, w obliczu poważnych, nieosądzonych jeszcze afer, które wstrząsają krajem, ograniczenie wolności w takiej sprawie narusza również moje poczucie sprawiedliwości.
A jaki wyrok by go nie naruszył?
- Ta sprawa w ogóle nie powinna trafić do sądu. Pracę oceniam nisko pod względem artystycznym - jest niedojrzała, tak samo jak i wyjaśnienia artystki, która nie bardzo umiała wytłumaczyć, o co jej chodzi. Nie bronię zatem twórczego aktu, ale Doroty Nieznalskiej jako twórcy, który ma prawo do poszukiwań. Jeżeli ona twierdzi, że nie chciała nikogo obrażać, należy przyjąć jej słowa. Artysta sam powinien wyznaczać sobie granice, biorąc pod uwagę swoje sumienie i szacunek dla innych. Dostrzegł to Papież, który w Toruniu mówił, że narzucanie sztuce granic zawsze się będzie kojarzyło z cenzurą. Nieszczęsna "Pasja" Nieznalskiej jest problemem do dyskusji, ale nie w sądzie.
To liberalne stanowisko, wielu oczekiwałoby od księdza potępienia.
- Domyślam się. Ale to Kościół będzie ponosił konsekwencje tej historii, a nie LPR, dlatego tak otwarcie stawiam sprawę. Już natrafiłem w internecie na komentarze w stylu "precz z rządami czarnych", którzy w tzw. powszechnym odczuciu mogą uchodzić za inicjatorów zamieszania. Otóż ci "czarni" nimi nie są.
_________________ Frakcja Miłośników Niewygodnych Kin (II)
============================
Z dwóch kaczorów wybieram Donalda
Chronienie uczuć religinych przepisami karnymi to bzdura ostatniego rzędu.
Niektórych może obrażać wieszanie i stawianie krzyży gdzie popadnie, a innych przywieszanie im penisów. Religia to sfera intymna i jej upublicznianie jest równie perwersyjne jak ta nieszczęsna praca.
Na specjalne ż(rz)yczenie dopisuję jeszcze parę słów, troszkę ad vocem... Uważam, że temat pani N. i jej sztuki/niesztuki, tudzież ewentualnej obrazy chrześcijan przez panią N. tym „czymś” co stworzyła (umówmy się – moim zdaniem pani N. jest naprawdę kiepską artystką, co nie ma jednak większego znaczenia dla sprawy) nie jest wart poruszania w ogóle, a na tym Forum w szczególności. Uważam, że mówiąc o pani N., nadając jej nazwisku niezamierzony rozgłos, „sławę” (niezależnie od mniej lub bardziej pejoratywnego zabarwienia tego słowa w tym przypadku), idzie się jej niejako na rękę, pomagając w zdobyciu pewnej renomy w środowisku i poza nim. Renoma skandalisty nie jest przecież wcale taka zła, wielu twórców i artystów zapewne dałoby wiele za taką reklamę w mediach wszelakich – a moim zdaniem tego rodzaju „artyści” i „sztuka” powinni być raczej marginalizowani, niż nagłaśniani. Paranoją i pieniactwem nazywam poczynania ludzi z LPR-u i im podobnych, którzy w pseudo-glorii rzekomych obrońców wiary i krzyża chcą tak naprawdę tanim kosztem zbić kapitał wyborczy i zagrać na populistycznych nutach.
Teraz może o prawnych aspektach sprawy pani N. Kiedy pisałem o „kiepskości”, czy kiepskiej jakości jej „sztuki”, było to pewnego rodzaju uproszczenie, które pozwolę sobie rozwinąć. Widzisz, Marcinie, niezależnie od tego, co Ty, ja, czy Ci świątobliwi (?) oskarżyciele uważamy, tego rodzaju instalacje, jak pani N., mieszczą się w kategoriach szeroko pojmowanej twórczości artystycznej. Artysta ma prawo do wyrażania się w różny sposób, do wyboru różnych środków wyrazu i do poszukiwania innych, nowych. Ale czy to może być uzasadnieniem do wkroczenia w każdą taką sprawę państwa i nałożenia na twórcę sankcji karnej? W tej sprawie, o której mowa, nie – i to z różnych względów. Mamy tu m.in. także do czynienia z instytucją, nazywaną kontratypem sztuki (kontratyp = typowa okoliczność wyłączająca bezprawność czynu, np. kontratyp sportu, obyczajów itd.). To jest przecież postępowanie karne, a nie sąd koleżeński, czy lincz! Są pewne ścisłe reguły, nie można ich naginać, czy tez ulegac presji tłumu. Trzeba wypełnić wszystkie przesłanki, konieczne do uznania winy oskarżonego i skazania go. A jeżeli występują w tym względzie wątpliwości, nie można ich wykorzystać przeciwko oskarżonemu. Pani N. została skazana, choć wyrok Sądu w tej sprawie to zaiste żywy przykład na potwierdzenie prawdziwości przysłowia prawniczego ”niezbadane są wyroki sądów rejonowych”... Oskarżyciele pani N. nie widzieli nawet owej wystawy, co Sąd pozwolił sobie zlekceważyć (zresztą – Sąd również nie widział tej instalacji, nie pozwolił na jej rekonstrukcję, ani na włączenie do materiału dowodowego zeznań świadków-biegłych z zakresu sztuki współczesnej...). Czy można w takim przypadku w ogóle obrazić czyjeś uczucia, na podstawie samych tylko pogłosek, plotek? Kwestia ta jest zaiste wielce dyskusyjna. Przyjrzyjmy się Art. 196 Kodeksu karnego, który mówi: Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Przestępstwo w nim penalizowane jest przestępstwem umyślnym, a więc aby ukarać z tego artykułu należy niezbicie udowodnić, iż oskarżony co najmniej godził się z tym, iż swych zachowaniem znieważy określone w przepisie miejsca lub przedmioty obrażając tym uczucia religijne innych osób (zamiar ewentualny). A dodać warto, że część doktryny prawa przyjmuje, iż przestępstwa tego można dokonać jedynie działając w zamiarze bezpośrednim (celowo - I. Andrejew, W. Świda, W. Wolter., Kodeks karny z komentarzem, s. 577). Udowodnienie zamiaru bezpośredniego, czy choćby tylko ewentualnego artyście (nawet, jeśli to tylko „artysta”) jest niezwykle trudne – i w tej sprawie Sądowi, ani prokuraturze się to nie udało. Wątpliwości można mieć także co do tego, czy nastąpiło tu w ogóle działanie przeciwko „przedmiotowi czci religijnej” – „artystka” nie użyła przecież Krucyfiksu, tylko krzyża greckiego (równoramiennego), jako symbolu cierpienia, albo znaku kosmologicznego. Niestety, nie przeszkodziło to wszystko w skazaniu pani N. Sąd uznał, że oskarżona zdecydowana była na obrazę uczuć religijnych – na jakiej podstawie doszedł do takiego wniosku? Oparcie wyroku sądowego li tylko na oświadczeniach bigotów nie powinno wystarczyć do skazania kogokolwiek w kraju prawa. Dlatego właśnie uważam, że pani N. powinna zostać uniewinniona – w tej konkretnej sprawie, na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego po prostu nie ma podstaw prawnych do jej karnego ścigania. Tyle. Sorki, że się tak rozpisałem (i tak wątpię, czy ktokolwiek to doczyta do końca, hihi).
_________________ Frakcja Miłośników Niewygodnych Kin (II)
============================
Z dwóch kaczorów wybieram Donalda
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum