Stało się to, czego wszyscy spodziewali się od dawna. Kwidzynowi odebrano kolejne połączenie kolejowe. Od 1 lutego z rozkładu jazdy znikają pociągi w stronę Grudziądza. Powodem likwidacji tych połączeń jest katastrofalny stan torowiska na odcinku Gardeja - Grudziądz i konieczność wprowadzenia tam ograniczenia prędkości miejscami do 10km/h. Dodatkowo marszałkowie województw pomorskiego i kujawsko-pomorskiego zdecydowali, że nie będą dofinansowywać kursów na tej trasie.
Od 1 lutego z dworca PKP Kwidzyn pociągi będę odjeżdżać tylko w stronę Malborka.
- Na liczącym 38 km odcinku Kwidzyn - Grudziądz czas przejazdu pociągiem wynosi obecnie od 64 do 75 minut, a autobusem 45 minut. Podróż koleją przestała być konkurencyjna względem transportu drogowego - mówi Małgorzata Pisarewicz, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku.
Podróżni nie są zadowoleni z tych zmian. Po pierwsze wielu z nich uważa, że jazda pociągiem jest bardziej komfortowa, po drugie bilety na pociąg są tańsze niż autobusowe.
- Często jeżdżę na trasie Kwidzyn - Sadlinki. Bilet na pociąg kosztuje mnie 3 zł, a na autobus 4,80 zł - mówi pani Anna.
Ostatniego stycznia o godz. 17.55 z dworca PKP Kwidzyn odjedzie ostatni pociąg do Grudziądza. Marszałkowie województw pomorskiego i kujawsko-pomorskiego zdecydowali, że nie będą dopłacać do kursów na tej trasie. Dyrekcja Przewozów Regionalnych PKP zawiesza więc od lutego połączenie kolejowe Kwidzyn - Grudziądz. Urząd Marszałkowski w Gdańsku tłumaczy, że zaprzestaje dofinansowania kursów do Grudziądza z powodu drastycznego pogorszenia się stanu infrastruktury.
- Kolej straciła możliwość konkurowania z transportem drogowym, co spowodowało systematyczną rezygnację klientów - mówi Małgorzata Pisarewicz, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku. - Wyrażamy niezadowolenie z tego powodu i oczekujemy, że PKP Polskie Linie Kolejowe SA podejmą w trybie pilnym stosowne działania w kierunku podwyższenia prędkości eksploatacyjnej w pierwszej kolejności na odcinku Grudziądz - Gardeja, co pozwoli na dalsze kontynuowanie przewozów pasażerskich.
Benedykt Plotta, zastępca dyrektora Pomorskiego Zakładu Przewozów Regionalnych PKP, przyznaje:
- Faktem jest drastyczne pogorszenie się infrastruktury kolejowej na tej trasie, przez co wydłużył się czas przejazdu na odcinku Gardeja-Grudziądz.
Plotta dodaje też: Wznowienie kursowania pociągów na odcinku Grudziądz - Kwidzyn jest zależne od poprawy przez PKP PLK infrastruktury kolejowej oraz zmiany zapotrzebowania na przewozy kolejowe od samorządów województw pomorskiego i kujawsko-pomorskiego.
Na temat tego czy i kiedy remont torowiska jest planowany, Przewozy Regionalne milczą.
Mieszkańcom powiatu kwidzyńskiego nie pozostaje nic innego jak zapoznać się z rozkładem jazdy autobusów. Już teraz wiadomo, że w związku z likwidacją pociągów, PKS Kwidzyn nie zwiększy liczby połączeń w stronę Grudziądza. Dyrekcja zapewnia, że wystarczy tyle, ile jest teraz.
- W tej chwili z dworca PKS Kwidzyn odjeżdżają codziennie trzy autobusy do Grudziądza. Czwarty kursuje w poniedziałki i piątki - mówi Tomasz Pisarek, kierownik przewozów pasażerskich PKS Kwidzyn. - Z badań, które przeprowadziliśmy w listopadzie wynika, że nie ma zapotrzebowania na więcej połączeń. Tym bardziej, że na terenie miasta jest jeszcze jeden prywatny przewoźnik, który dziennie organizuje jedenaście kursów do Grudziądza.
Kwidzyn (tuż po wojnie na krótko: Kwidzyń). Prężne miasto na skraju doliny Wisły. Raczej mało znane z racji sąsiedztwa Malborka i Grudziądza - miast leżących na głównych trasach tranzytowych. Kwidzyn, choć obecnie na uboczu, jest miejscem z bardzo bogatą i niebanalną przeszłością, w tym również kolejową. Stosunkowo mało polska jest ta przeszłość, więc i kryje wiele zagadnień (w tym zagadek i tajemnic), których nie opisano lub potraktowano bardzo pobieżnie w polskich źródłach pisanych. Dawne administracyjne znaczenie miasta miało zasadniczy wpływ na budowę i zagęszczenie miejscowych szlaków kolejowych i wymaga ono wyjaśnienia. Do 1945 r. Kwidzyn nazywał się Marienwerder (czytaj: marijenwerder) i był miastem powiatowym w Prusach Wschodnich (Ostpreussen, skrót: Ostpr. lub Opr.). Wcześniej (do wejścia w życie ustaleń Traktatu Wersalskiego w 1920 r.), Kwidzyn był stolicą tzw. rejencji (Regierungsbezirk) - dużego "województwa" w pruskiej prowincji (landzie) Prusy Zachodnie (Westpreussen, skrót: Westpr. lub Wpr.) na części Pomorza zwanej w polskiej nomenklaturze Pomorzem Gdańskim lub Wschodnim. Rejencja Kwidzyńska była zaskakująco duża, bo obejmowała powiaty: Złotów, Grudziądz, Chojnice, Wałcz(!), Chełmno, Lubawa, Kwidzyn, Susz, Człuchów, Świecie, Brodnica, Sztum, Toruń (+oddzielny powiat miejski!), Tuchola, Wąbrzeźno. Jak widać to "województwo" (cudzysłów bo rejencja niestety nie ma dokładnego polskiego odpowiednika) obejmowało miasta znacznie większe niż Kwidzyn, jak choćby Toruń, czy oddalone aż o 150-200 km - jak np. Człuchów, Wałcz. Umiejscowienie siedziby tak dużej jednostki administracyjnej w Kwidzynie wymusiło układ dróg i kolei, który w sporej części istnieje do dziś...
Nieczynna od piętnastu lat linia kolejowa z biegnąca Pruszcza Gdańskiego do Kolbud zostanie ponownie uruchomiona w ciągu dwóch lat - zapowiadają samorządy gmin Pruszcz Gdański i Kolbudy. Docelowo trasa miałaby prowadzić do Gdyni.
Deklaracje zrealizowania pomysłu składają władze gmin od Kolbud do Żukowa, nie precyzując jednak terminu. Samorządy prowadzą w tej sprawie rozmowy z Polskimi Liniami Kolejowymi PKP, właścicielem torów. Kolej zawiesiła połączenia ze względu na nierentowność. Szyny nadal są jednak w dobrym stanie.
Ponieważ nie ma nad nimi sieci elektrycznej, kursować miałyby po nich spalinowe szynobusy.
- Połączenie kolejowe z Pruszcza Gdańskiego do Straszyna znacznie zmniejszyłoby ruch samochodowy na drogach naszej gminy - wyjaśnia Magdalena Kołodziejczak, wójt gminy Pruszcz Gdański. - Zwłaszcza, że tereny wzdłuż torów, ze względu na swoje piękne położenie, są bardzo atrakcyjne dla inwestorów. Z roku na rok przybywają nowe domy. Szynobusy wspomogłyby ponadto rozwój turystyki. Za dwa lata należy się bowiem spodziewać likwidacji ujęcia wody w Straszynie. Co za tym idzie, nad Jeziorem Goszyńskim nie będzie już obowiązywał zakaz kąpieli. Planujemy więc utworzenie tam ośrodka sportów wodnych i kąpieliska. Wszystko mieściłoby się niedaleko przystanku kolejowego.
Jak dodaje Magdalena Kołodziejczak, zależy jej, by pasażerom szynobusów umożliwić również dogodne połączenia i przesiadki podczas podróży do Trójmiasta oraz Tczewa.
- Szynobusy mają same zalety - nie ma wątpliwości Leszek Grombala, wójt gminy Kolbudy. - Odciążyłyby stale zatłoczone drogi, poza tym są tanie w eksploatacji, wygodne i bezpieczne.
Jak na pomysł zapatrują się PLK PKP?
- Jestem zwolennikiem odtworzenia kursów pociągów osobowych między Pruszczem Gdańskim, Kolbudami, Żukowem i Gdynią - przyznaje Leszek Lewiński, zastępca dyrektora Polskich Linii Kolejowych PKP w Gdańsku. - W każdej chwili możemy wydzierżawić tę linię samorządom. Jednak ruch pasażerski na tym odcinku nie przyniesie zysków i będzie wymagał dopłat ze strony gmin. Tory od Pruszcz Gdańskiego a do Kolbud są w dość dobrym stanie. Jedynie za Bielkówkiem obsunął się nasyp. Jego naprawa może kosztować nawet 500 tysięcy złotych. Natomiast zorganizowanie przejazdów z Pruszcza Gdańskiego do Straszyna lub Bielkówka nie sprawi żadnych trudności.
Wawrzyniec Rozenberg - POLSKA Dziennik Bałtycki
Pierwszy po kilkunastu latach przerwy pociąg osobowy odjedzie z bytowskiego dworca 12 lipca, na jubileuszowy X Zjazd Kaszubów w Gdańsku. To będzie wyprawa wyjątkowa. Specjalny pociąg o nazwie Transcassubia odjedzie z Bytowa o godzinie 5.50. Jest miejsce dla 320 osób, a przejazd w obie strony będzie darmowy. 20-kilometrowy odcinek z Bytowa do Lipusza, po najstarszych szynach w Europie (częściowo jeszcze XIX-wiecznych), pokona z zawrotną prędkością 20 kilometrów na godzinę. Od Lipusza znacznie przyspieszy, aby przyjechać na Dworzec Główny w Gdańsku około godziny 10.15.
Historyczna wyprawa pociągiem będzie początkiem wielu atrakcji. Na miejscu zaplanowano m.in. mszę świętą w bazylice Mariackiej i przemarsz na Targ Węglowy. Dla wielu mieszkańców Bytowa i okolic tą największą atrakcją będzie jednak sama jazda pociągiem.
- Pamiętam jeszcze czasy, gdy przez bytowski dworzec przewijali się pasażerowie kolei państwowych - wspomina mieszkaniec podbytowskiej wsi.
Wyjazd powrotny planowany jest na godz. 19.30. Na stację w Bytowie pociąg przyjedzie o północy. Chętni mogą się zgłaszać w siedzibie bytowskiego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, w bramie zamku, w godzinach 8-14, telefonicznie pod numerami 0697 533 495 i 059 822 27 53 lub na e-mail: bytow@kaszubi.pl.
Na razie nie ma większych szans na przywrócenie regularnych połączeń kolejowych z Bytowa. Następna okazja do przejażdżki nadarzy się dopiero za rok. Wtedy to Bytów będzie gospodarzem XI Zjazdu Kaszubów.
Grzegorz Popławski - POLSKA Dziennik Bałtycki
Byłem ostatnio na stacji w Miechucinie. Pociągi, wprawdzie, już tam nie jeżdżą, ale sam budynek stacyjny jest w dobrym stanie. Również nie zniszczone są: żuraw do napełniania wodą parowozów i wieża ciśnień. Tu: http://forum.dawnygdansk....p=103678#103678 pisałem o wieży ciśnień w ZNTK
Cytat:
Wieże takie potrzebne były dla utrzymania w lokalnej sieci wodociągowej (miejskiej, zakładowej, stacji kolejowej) stałego ciśnienia wody. Im wyższa wieża, tym większe ciśnienie. W przybliżeniu, tyle atmosfer ciśnienia w sieci, ile metrów nad nią wznosi się poziom wody w zbiorniku wieży.
Ta konstrukcja nie jest wysoka. Do zapewnienia odpowiednio wysokiego poziomu wody w zbiorniku wieży wykorzystano pobliskie, naturalne wzniesienie terenu. To rozwiązanie musiało wydłużyć rurę doprowadzającą wodę do żurawia, ale znacząco ograniczyło zakres prac budowlanych przy wznoszeniu wieży. Zbiornik tej wieży jest zamknięty od góry. Na galeryjkę pomiędzy ścianą zbiornika i drewnianą ścianą obudowy, a z niej (przystawiając drabinę) nad zbiornik można wejść schodkami z drugiej kondygnacji, z boku zbiornika.
Zachował się tu system ogrzewania zbiornika. Gdyby wody w zbiorniku nie ogrzewać, przy dużym mrozie zamarzła by i rozerwała zbiornik, że nie wspomnę o braku możliwości korzystania z instalacji. Na parterze stoi jeszcze piec. Są tu dwie rury, pełniące trzy funkcje; doprowadzenie wody, pobór wody i swobodny przelew nadmiaru wody. Rury te są ocieplone, bo piec nie grzał bez przerwy, a taka rura jest o wiele bardziej narażona na wychłodzenie niż pojemny zbiornik. Ogrzane piecem powietrze z parteru przechodziło na piętro, pod zbiornik i dalej, pomiędzy ścianami zbiornika i ścianami obudowy, do góry. To właśnie konieczność ogrzewana zbiornika i dążenie do zmniejszenia strat ciepła jest powodem tego, że zawsze były one obudowane.
r 01.jpg budynek stacyjny
Plik ściągnięto 22121 raz(y) 49,63 KB
r 03b DSC_8423.jpg żuraw i semafor
Plik ściągnięto 22121 raz(y) 79,58 KB
r 03d DSC_8422.jpg widok na wieżę ciśnień z pod żurawia
Plik ściągnięto 22121 raz(y) 78,05 KB
r 05.jpg
Plik ściągnięto 22121 raz(y) 79,84 KB
r 07 DSC_8412.jpg na poziomie piętra widać podpory podtrzymujące obudowę zbiornika
Plik ściągnięto 22121 raz(y) 78,23 KB
Ostatnio zmieniony przez Krzysztof Wto Wrz 09, 2008 2:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Wieża w Miechucinie wpisana do rejestru zabytków wraz z zespołem stacji pomimo widocznej dewastacji i tak ma więcej szczęścia niż podobna wieża w Linii-Zakrzewie...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum