II wyróżnienie w kategorii użyteczność publiczna, Centrum Handlowe "Manhattan" w Gdańsku Wrzeszczu. Autorzy: Wojciech Targowski, Antoni Taraszkiewicz, Piotr Mazur z zespołem.
Ci architekci doprowadzili środowisko gdańskich miłośników zabytków do stanu wrzenia już kilka lat temu. Najpierw zaprojektowali City Forum, centrum handlowo-usługowe z hotelem koło Dworca Głównego PKP, a potem wygrali konkurs na zabudowę Targu Węglowego. Dla gdańskich mieszczan to był wstrząs. Wrzeszcz jest daleko od zabytkowego Głównego Miasta i tu nowoczesna architektura nie budzi już takich emocji. Jury uznało, że obiekt Manhattanu "swoją atrakcyjną formą, doborem szlachetnych materiałów oraz poprzez rzadko spotykaną w obiektach komercyjnych przejrzystość i lekkość ażurowej elewacji podniósł jeszcze wyżej rangę tej części Trójmiasta".
Akurat Manhattan tam gdzie jest wygląda całkiem nieźle. Tam już nie ma czego chronić (przy Głownej w każdym razie) a im dłużej przychodzi mi patrzeć na to co tam ostatecznie powstało, tym bardziej mi sie podoba.
oj Lusinku, mamy już niejedną podobną dyskusję za sobą, nie ma co do tego wracać... a wspomniana zasada, mimo wielokrotnych deklaracji, raczej nie obowiązuje
a im dłużej przychodzi mi patrzeć na to co tam ostatecznie powstało, tym bardziej mi sie podoba
ja ostatnio przyglądam się zwłaszcza tym choinkom na tarasie na dachu... i całkiem mi pasują
_________________ Czyż nie rozumie pan, że wszystko, co piękne w architekturze, osiągnięto już dawno temu? Zostało to autorytatywnie stwierdzone. (Ayn Rand "Źródło")
Może ktoś ma na dysku zdjęcia starego Manhattanu - chodzi mi głównie o te domki, które stały przed wybudowanie obecnego budynku. Coraz bardziej za nimi tęsknie Może i pełna wiocha, ale mogłem tam coś chociaż kupić
Pamiętacie film "Dym"? Musicie pamiętać! Zwłaszcza tę scenę. Oto Brooklyn. Właściciel trafiki pokazuje załamanemu po stracie żony pisarzowi album. Album ze zdjęciami. A właściwie nie album, tylko kilka albumów. To jego zdjęcia. Zaraz pewnie spytacie, co ma wspólnego "Dym" z wystawą fotograficzną Macieja Kosycarza w CH Manhattan? Coś ma. Otóż bohater tego filmu od lat, codziennie o tej samej porze fotografuje kawałek swojej ulicy. Niezmiennie ten sam.
(...)
Jedne poranki są słoneczne, inne pochmurne, światło letnie, jesienne, dni powszednie, weekendy. Ludzie są w płaszczach przeciwdeszczowych, kaloszach, podkoszulkach i szortach. Czasem ci sami ludzie, czasem inni, czasem ci inni stają się ci sami. Centrum Wrzeszcza. CH Manhattan. Wszystko się pomieszało na tym placu. Zwłaszcza czas. Każdy zostawia tu codziennie swój ślad. Od blisko 60 lat niektóre z tych śladów rejestruje fotograficzny aparat najpierw ojca, teraz syna. Fotografie pamięci. Te z wystawy i te z naszych wspomnień, czasem bardzo osobiste, tylko nasze, te których nie zdołał uchwycić pan fotograf. Więc... Lucyna na ślizgawce. Albo spacerująca z psem bokserem. Wóz konny, który powozi pani w chustce. Dziewczyna w zwiewnej sukience prowadząca rower. Stary kasztanowiec. O! - mówi Lucyna. - Widzę go jak dziś! Stoi na środku holu dzisiejszego Manhattanu. Tu gdzie jubiler i kawiarnia, w której podają cappucino z kwiatkiem z czekolady.
Na tym zdjęciu mały krasnoludek ucieka babci. Jest 1971 rok, malec ma z trzy lata. Uwaga, zaraz wpadnie pod samochód! Nieee, nie wpadnie. Tam jeszcze nie ma ulicy. Jest rzeźbione ogrodzenie i kamienna ławka z aniołami! Siedzą na niej staruszki w okularach. Ale ławka pewnie już wolna. Minęło 40 lat. Starsze panie dawno poszły do domu. Knajpa Pod Kominkiem. Maria jadła tu pierwszy raz węgorza w koperkowym sosie, a na tyłach lokalu kupowało się dolary i załatwiało interesy. Dziś interesy załatwia się przez internet w przytulnych kawiarniach centrum handlowego.
Szkoła. Ze szkoły wybiega chmara dzieciaków. Pędzą do małej zielonej budki. W budce kiszona kapusta i lemoniada w butelkach na kapsle. Na tyłach budki... bankomat. Beczki stoją na środku skrzyżowania Jaśkowa Dolina/Grunwaldzka. Nie stoją? To kiedy to właściwie było? Tak dawno?! O! Adam! Idzie przez wąski tunel, przecinając targowisko. Z walizką. Do autobusu. Gdyby szedł pięćdziesiąt lat wcześniej, miałby pod nogami ogrody. Pewnie walnąłby się pod jabłonią. Narwał czereśni do kieszeni. Ale nie ma czasu, właśnie na Morenę odjeżdża z pętli 149. Restauracja chińska. Polski kelner, 1,90 m wzrostu przebrany za chińskiego kelnera metr pięć, podaje banany w cieście. Ale ma brudne paznokcie! A to co? Posterunek milicji czy McDonald? Rysiek idzie z wujkiem Jankiem na wezwanie. Wujek krzyczy na funkcjonariuszy: Patałachy! Dziesięć lat wcześniej do tego samego komisariatu ściągają innego wujka - Remka, z pobliskiego lokalu Akwarium, gdzie zabalangował z damami. Na posterunku wujek Remek opowiada o bohaterskich lotach nad Włochami. Po pijaku, ale uwierzyli. W tym samym czasie Henryk ma naście lat. Właśnie biegnie do kina Bajka na "Świat się śmieje".
Randka z Anką. Anka ma rozpięty guzik od bluzki. Dziś nie ma już ani tej bluzki. Ani Anki. Nie ma też Super Luksusowego Salonu Mody Męskiej - Modny Pan. Koszule. Płaszcze. Spodnie. Marynarki. Garnitury. Jerzy kupił tu po maturze zielony krawat w czarne paski, Jacek mówi, że to na tym placu stanął pierwszy w okolicy seks shop. Bał się wejść, chociaż słyszał, że sprzedają tam prezerwatywy... z wąsami. Było lato. Gorąco uderzało do głowy. Ale czterdzieści pięć lat wcześniej była tu jesień. Ludzie pchali się do tramwaju. Henryk drałuje do kina na "Zakazane piosenki", a jakiś jegomość z teczką przebiega przez tory. Dokąd on tak pędzi? Nie wiadomo. Kadr zdjęcia ucina dalszy ciąg tej historii. Pół wieku później chłopak w czarnej kurtce przebiega w tym samym miejscu na czerwonym świetle. Potyka się. Łamie nogę. Aktorzy! Aktorzy przyjechali! Na zakupy! Wszystkie drogi prowadzą do centrum Wrzeszcza! W butiku na rogu Wojtek kupuje dla żony koronkową bieliznę w kolorze lila, a Jagoda - pomarańczową bluzkę dla mamy. Jest maj 1994 rok.
Lucyna pamięta, jak pewnego dnia rozebrali ozdobę tego placu - starą piękną kamienicę. Na tym zdjęciu z 1962 roku dom jeszcze jest. Czterdzieści lat później nie ma po nim śladu. Ale za to czterdzieści lat wcześniej nie ma jeszcze "dolarowca" Olimp. A dziś jest! Ale bez kawiarni na jedenastym piętrze. Ale mamy jeszcze 1946 rok. Henryk - nie pamięta tamtej pięknej kamienicy - biegnie przez plac do Bajki na radziecki film "Dwaj żołnierze". Gdyby wtedy był już Manhattan, okna sali, gdzie kilka lat później pisał maturę z Tuwima, wychodziłyby na wystawę butiku Ewy Minge. Ale wtedy stało na placu mnóstwo innych budynków, do butiku Ewy Minge nijak niepodobnych, a Tuwim nie pisał o wyprzedaży, tylko o bzach. W latach 70. Rysiek jeździł na plac do warsztatu samochodowego, gdzie pewnego dnia wymienił klamki do dużego fiata. Fiata ukradli, a warsztat rozebrali. Dziś w tym miejscu jest chyba lodziarnia z lodami o smaku piernika. Lucyna pamięta, jak pewnego dnia plac został zasypany czymś czarnym, żwirem z kotłowni chyba. Taki był początek wielkiego handlowania. Jeszcze na zdjęciu z 1999 roku sprzedają tu kartofle z przyczep samochodowych. Jeszcze krzyczą: Jajka! Jajka! Ale zaraz na tym czarnym, pustym placu narodzi się Ameryka - zadaszone budki z zagranicznymi fatałaszkami. A w 2004 - Centrum Handlowe Manhattan. Z kawiarni okna na trzecim piętrze Lucyna mogłaby zaglądać w okna sąsiadom.
*
- Są w Gdańsku miejsca, które fotografuje się często. I wcale nie myślę tu o Długim Targu czy Długiej - mówi Maciej Kosycarz fotograf. - To centrum Wrzeszcza. Pamiętam ten plac z lat 70., dwa domy towarowe położone po przeciwnych stronach Grunwaldzkiej: PDT i Sezam, pierwsze butiki, które handlowały rzeczami sprowadzanymi z Turcji. I sklep z płytami kompaktowymi. Nazywał się chyba "Ekskluziv", pamiętam też handel "łóżkowo-samochodowy". Naprawdę, mało jest w Gdańsku miejsc, które zmieniałyby się tak szybko. Parking, budki przykryte derką, elegancka restauracja "Pod Kominkiem", potem pierwsza chińska restauracja "Szanghaj". Byłem na otwarciu. Pamiętam, jak Chińczycy nie chcieli wpuścić Macieja Płażyńskiego. Bo nie miał zaproszenia! Wydarzeniem było, jak nieopodal budowano centrum handlowe "Sukces BIS". A już z opowieści wiem, że obok komisariatu, który stał po wojnie tam, gdzie dziś jest McDonald, wygrzebano kości ludzkie! Zmiany, zmiany, zmiany... Fotografia, która odwołuje się do wspomnień i sentymentów pełni niezwykłą misję. Nieoczekiwanie może stać się zapisem czyjegoś życia. Każe zwolnić, zatrzymać się, odnaleźć siebie z dzieciństwa, młodości. Pamiętam reakcje ludzi po wydaniu albumu "Fot. Kosycarz". Ktoś się popłakał, bo rozpoznał siebie sprzed kilkudziesięciu lat. Mały chłopiec pod pomnikiem Konopnickiej... Dlatego wciąż robię takie zdjęcia. Zwykłych miejsc, ulic, placów w czasie, gdy pozornie nic się na nich nie dzieje. Ot, życie sobie płynie. Ale fotografuję z myślą, że może ktoś, kiedyś zareaguje na te zdjęcia, tak jak dziś, ze wzruszeniem, ludzie patrzą na fotografie mojego ojca.
Wystawa fotografii Zbigniewa i Macieja Kosycarzy - "Wrzeszcz - Gdański Manhattan, czyli fotograficzna wędrówka przez powojenną historię handlowego centrum Gdańska". 15 marca, g. 11.00, parter CH MANHATTAN .
Gabriela Pewińska - POLSKA Dziennik Bałtycki
_________________ Ponury Zwracacz Uwagi na Wykraczających Poza Ramy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum