Raczej tak. Miasto ufundowało pomnik Kindertransportów i nie sądzę, żeby w najbliższym czasie zabrało się za kolejny pomnik związany z historią gdańskich Żydów. Może temat wróci w trakcie zabudowywania tej części Wyspy Spichrzów, o ile nowy właściciel będzie miał taką wolę.
Raczej tak. Miasto ufundowało pomnik Kindertransportów i nie sądzę, żeby w najbliższym czasie zabrało się za kolejny pomnik związany z historią gdańskich Żydów. Może temat wróci w trakcie zabudowywania tej części Wyspy Spichrzów, o ile nowy właściciel będzie miał taką wolę.
sądzę ,że w napisie pod tym pomnikiem popełniono błąd bo z "Gdańska" nie wywożono dzieci lecz z Danzig. Poza tym mało wiadomo kiedy ostatni Żydzi opuścili swoje miasto . Dotarłem do artykułu z datą 1941 !! Czy wiadomo dlaczego Żydzi z paszportem F.S.D. byli inaczej jak inni traktowani ?
Bzdura.
Gdańsk i Danzig to to samo. To nie są dwie różne nazwy miasta (jak np. Katowice i Stalinogród), tylko jedna nazwa w dwóch różnych językach.
Jeśli napis na pomniku jest w języku polskim, to idiotyzmem byłoby wtrącanie tam nazwy Gdańska w innym języku (wszystko jedno - niemieckim, czy jakimś innym).
Bzdura.
Gdańsk i Danzig to to samo. To nie są dwie różne nazwy miasta (jak np. Katowice i Stalinogród), tylko jedna nazwa w dwóch różnych językach.
Jeśli napis na pomniku jest w języku polskim, to idiotyzmem byłoby wtrącanie tam nazwy Gdańska w innym języku (wszystko jedno - niemieckim, czy jakimś innym).
Nie, to jest zupełnie inaczej.
Obóz Auschwitz-Birkenau założyli niemieccy zbrodniarze i dlatego powinno się go nazywać nazwą niemiecką. Nie chciał bym tu rozstrzygać, kto założył Gdańsk i nadał mu nazwę, w każdym razie obie wersje - polska na G i niemiecka na D - były w użyciu już we wczesnym średniowieczu, i tylko naprawdę zaślepieni szowiniści mogą twierdzić, że przed 1945 był Danzig a nie było Gdańska.
A podobno dzisiaj panuje trend w Europie, że się nie tłumaczy nazw własnych miast na własny język, gdyż jest to brak szacunku dla danego narodu/państwa, którego nazwę miasta tłumaczymy. To podobno tak, jakby nie respektować aktualnej administracji państwa, na którego terenie leży dane miasto.. Chciałbym być tutaj dobrze zrozumiany. Jednak z jednej strony nie widzę możliwości stwierdzenia, że oto np. "wróciłem z London" lub "...z Milan", to jednak z drugiej strony ciarki mnie przechodzą, gdy na planach Gdańska [współczesnego oczywiście] dedykowanych dla niemieckich turystów ewidentnie czytamy na okładce Danzig lub podsłuchamy objaśnienia w języku niemieckim przewodników i słyszymy tylko Danzig to, Danzig tamto Przecież można by podarować obcokrajowcom ten jedyny znak diakrytyczny w słowie Gdańsk, co by języka sobie nie zawiązali na supeł I nie chcę rozniecać tu przypadkiem sporu o niemieckość/polskość Gdańska, bo to przecież nierozstrzygalne..
"Podobno" to w Klewkach Talibowie wąglika hodowali.
A co do różnistych trendów panujących w Europie - o ile takowe w ogóle istnieją w odniesieniu do wyrażonej przez ciebie kwestii - to zarówno jeśli mówimy o tych co funkcjonują tylko "podobno" i tych co są "z pewnością" - nie widzę potrzeby aby im ulegać.
Język polski ma swoje reguły, swoją tradycję i każdy nim się posługujący powinien ich przestrzegać. Oczywiście język się zmienia, ale ewolucyjnie, stopniowo przez wieki, a nie przez jednorazową dekretację. A Europa dekretowac lubi, niestety często robi to w sposób idiotyczny.
I dlatego przez gardło mi nie przejdzie sformułowanie "jadę do Vilnius", ale z drugiej mańki - mówiąc po litewsku (gdybym tym językiem władał) nie powiedziałbym Wilno - chyba, że chciałbym sprowokowac jakiegoś Litwina...
Podbnie z innymi nazwami...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum