Podkusiło mnie wczoraj, żeby zamiast na Żuławy, wywieźć rower w nieco bardziej oddalony fyrtel województwa. Co było pomysłem takim sobie, bo jeżdżę na starej "szosówce" która na leśnych duktach słabo się sprawdza. W każdym razie, jadę sobie przez las, jadę... a tu wśród lasów wioska, a w niej taki sympatyczny kościółek. Na pierwszy rzut oka bardzo podobny do tych żuławskich, na drugi rzut już nie, bo widać że jest od nich młodszy. Kto kojarzy, co to za obiekt?
IMGP6286.jpg
Plik ściągnięto 17169 raz(y) 102,15 KB
_________________ #MuremZaPolskimMundurem
Ostatnio zmieniony przez pumeks Pią Sie 22, 2014 3:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Zgadza się Znałem go do tej pory tylko ze zdjęć, wczoraj miałem sposobność obejrzeć na własne oczy (niestety, na razie tylko od zewnątrz). Ponieważ zabytek pochodzi z początku XX wieku, więc najprawdopodobniej znane jest nazwisko architekta. Jestem ciekaw, czy są jakieś przekazy odnośnie inspiracji które wykorzystał... bo jakoś mam wrażenie, że w tamtej części Pomorza trudno znaleźć podobny obiekt, za to na Żuławach "wtopiłby się" w otoczenie bez żadnych zgrzytów.
Przydałby się tu wątek o Kasparusie - choćby uzasadniony dzisiejszym kolonizowaniem "Kaspa" przez Gdańszczan...
...słyszałem, że to był skansen do niedawna. Powody jego utworzenia były ponoć dwa - jednym z nich masowa egzekucja mieszkańców przez hitlerowców, tzw. "100 za jednego" a drugim wartość kulturowa zabudowy.
Ktoś to może zweryfikować?
Niestety do dziś strzecha na większości chat się nie ostała. Drugie niestety to wypełnianie przestrzeni mało pasującymi do charakteru wsi letnimi domami...
Odpowiedź "po latach", ale może kogoś zainteresuje.
Kilka informacji na temat dawnego Kasparusa i kościołka można odnaleźć w artykułach (też już archiwalnych) "Wirtualnego Kociewia", większość autorstwa p. Tadeusza Majewskiego.
Tutejsze tereny znam od dziecka, w kościele pw. św. Józefa byłem nie raz. Jeszcze kilkadziesiąt/kilkanaście lat temu byli ludzie, którzy mogliby przywołać kilka interesujących wspomnień, nawet z czasów budowy kościoła. Niestety człowiek wtedy się tym nie interesował. A teraz ich już nie ma...
Do tekstów pana Majewskiego należy podchodzić jak do jeża : ostrożnie.
Jak do wszystkich tekstów zawierających coś więcej niż suche fakty, a czasem nawet i do takich.
W tym wypadku p. Majewski raczej przekazuje czyjeś informacje, więc o ile czegoś nie przemilcza, ewentualne pretensje można mieć głównie do źródeł.
Bo nie jest to żaden przypadek. W znakomitej większości administratorzy tych obiektów nie mają żadnego przygotowania do zajmowania się obiektami użyteczności publicznej a już o zabytkach, lepiej nie mówić. Na studiach w seminariach, historii sztuki poświęcony jest jeden semestr. Zaś sądząc po stosunku do przepisów p.poż, nikt im niczego nie mówi, nikt niczego nie wymaga. Błąkając się po poddaszach kościołów, spotkałem jedną profesjonalnie położoną instalację elektryczną. Cała reszta czeka na swój wielki dzień malowniczego pożaru.
Sytuacja jest kuriozalna. MKiDN priorytetowo traktuje wnioski o wymianę instalacji elektrycznych w obiektach drewnianych, instalacje antywłamaniowe i p.poż ale wniosków takich prawie nie widać w spisach, jakie publikują po rozstrzygnięciu naborów. Temat jest szeroki i mocno irytujący, wolę na tym zakończyć. Niżej zdjęcia ze strony OSP Ocypel. Sądząc po skali pożaru, po dogaszeniu na miejscu została pewnie tylko brama.
No to mam zupełnie inną wiedzę
W ciągu ostatniej dekady słyszałem o kilkunastu próbach podpaleń kościołów na pomorzu - a nie zbieram specjalnie informacji na ten temat. Czyli musiało być tego więcej.
Co do proboszczów - znam takich, którzy wieczorem wykręcają korki, tak panicznie boją się pożaru (choć instalacje mają znośne). Widziałem też sytuację, gdzie po remoncie i konserwacji kilku pięknych ruchomości, proboszcz zaczął pobąkiwać o instalacji p-poż. W urzędzie go wyśmiali. No bo jak to, tryskacze nad dziełami sztuki?! Rozpylanie ultradźwiękami tez odpadło. Zaproponowali gazowanie. Zapewne znasz koszty ...
_________________ Co to ja miałem w tej puszce ... ?
Ty to masz znajomości. Pozazdrościć tylko. A poważnie, to zamiast wymyślać bzdury, wystarczy podjechać do najbliższej Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej, przegadać temat i zrobić to, co zrobić każą. Miej telewizji, więcej myślenia jak zawsze.
W przyrodzie nie ma czegoś takiego jak znośne instalacje. Spełniają normy bezpieczeństwa albo nie spełniają. Ostatnio siedzę w innych tematach (pod bezpieczną instalacją), nie znam aktualnych cen. W 2016 roku kosztowało to około dwudziestu tysięcy. Bez kosztu projektu wykonawczego. Zatem nie przesadzajmy. Energię można odcinać, można z niej zrezygnować, tylko po co?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum