Gazeta Wyborcza, Bartosz Gondek, 2007-03-12 napisał/a:
Miała zostać wysadzona w powietrze, szczęśliwie dzięki garstce ludzi, którzy zdecydowali się powalczyć z ówczesną władzą, 40 lat temu na Westerplatte uratowano wartownię numer 1.
Popularną "Jedynkę" odwiedzają wszystkie wycieczki zwiedzające teren byłej Wojskowej Składnicy na Westerplatte. Niewielki budynek zbudowany w 1934 roku przetrwał walki na Westerplatte w niezłym stanie. Dewastacja nastąpiła dopiero w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. To wtedy zaczęto budować nowe nabrzeża i poszerzać kanał portowy. Zawadzającą budowniczym wartownię planowano wysadzić w powietrze. Jej obroną zajął się Michał Gawlicki, westerplatczyk, dowódca placówki "Elektrownia". Jesienią 1965 roku Gawlicki zainteresował sprawą Andrzeja Januszajtisa i Aleksandra Ślusarza skupionych wokół Komisji Ochrony Zabytków PTTK. - Najpierw stoczyliśmy ciężką walkę z władzami. Kiedy dostaliśmy zgodę na ratowanie wartowni, wymyśliłem, że przesunę ją na szynach - wspomina inż. architekt Aleksander Ślusarz. - Zrobiliśmy to razem z piwnicami, ponieważ wartownia ma tak mocne mury, że nie dało się ich przeciąć. Potem okazało się, że tę metodę zastosowaliśmy jako pierwsi w Europie.
7 marca 1967 roku wartownia przejechała 78 metrów na szynach. Kilka dni później operacja została całkowicie zakończona.
- Kiedy udało się uratować wartownię, wkroczyła do niej Stanisława Górnikiewicz-Kurowska, oficer MSW, tytułująca się "mateczką" westerplatczyków. W tym samym czasie w lokalnej prasie ukazały się artykuły, że budynek uratowało koło ZBOWID z Nowego Portu i "Głos Wybrzeża" - wspomina tamte czasy prof. Andrzej Januszajtis. - 40. rocznica to najlepsza okazja, żeby powiedzieć, jak było naprawdę.
Kopię dokładnego planu Westerplatte z 1934 r. w skali 1:2000 otrzymało Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte.
- Na planie znajdziemy każdy szczegół, od poszczególnych latarni, aż do najmniejszych nierówności terenu - mówi Mariusz Wójtowicz-Podhorski, pełnomocnik wojewody pomorskiego ds. rewitalizacji pomnika historii "Pole Bitwy Westerplatte". - To kluczowy dokument dla odtworzenia Westerplatte. Takiego planu nie ma w żadnym polskim archiwum. Stowarzyszenie poszukiwało go kilka lat. - Gromadzimy wszelką dokumentację związaną ze Składnicą - mówi Mariusz Wójtowicz-Podhorski. - Dlatego apeluję do właścicieli cennych archiwaliów o ujawnienie się. W szczególności zależy nam na planach nowych koszar oraz bramy kolejowej.
Efekty pierwszego etapu rewitalizacji WST na Westerplatte zobaczymy już 1 września.
_________________ Frakcja Miłośników Niewygodnych Kin
--------------------------------------------------------------------------
Až dojde moja poslední hodina, pochovajte mňa do bečky od vína
--------------------------------------------------------------------------
Odnalazły się oryginalne rysunki budowlane ceglanego muru, okalającego teren Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte
Mur zbudowano w pierwszym okresie działania składnicy, wraz z basenem i magazynami amunicyjnymi. Miał osłaniać poczynania polskich żołnierzy i dokerów przed oczami wścibskich, gdańskich Niemców. Sławę zyskał kilka lat później - we wrześniu 1939 roku. Dziś możemy go oglądać na większości zdjęć z obrony Westerplatte. Niedługo potem solidna konstrukcja z cegieł została przez Niemców rozebrana.
- Na plany muru trafiliśmy podczas przeprowadzania w gdańskim Archiwum Państwowym, analizy zagospodarowania terenu dawnego Westerplatte - mówi Arkadiusz Woźniakowski z Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków.
Kreślone ołówkiem plany powstały na przełomie 1925 i 1926 roku. Dokładnie 28 stycznia 1926 roku zatwierdził je dyrektor techniczny zarządu portu w Gdańsku. Dzięki niewielkiej skali - 1:40, a poprzez to dużej precyzji, dowiadujemy się z nich na przykład tego, że na wysokim na 3,28 metra ceglanym murze znajdowała się dodatkowo solidna bariera w postaci drutu kolczastego. Ewentualny intruz musiał pokonać przeszkodę o wysokości prawie czterech metrów.
Na terenie byłej Wojskowej Składnicy Tranzytowej trwają pierwsze prace przy rekonstrukcji wyglądu tego terenu z okresu obrony w 1939 roku.
- Jednym z jej elementów jest odtworzenie wyglądu fragmentu muru. Teraz dzięki zachowanej dokumentacji możliwe będzie nie tyle odtworzenie wyglądu, co jego wierna rekonstrukcja - podsumowuje Woźniakowski.
_________________ Frakcja Miłośników Niewygodnych Kin
--------------------------------------------------------------------------
Až dojde moja poslední hodina, pochovajte mňa do bečky od vína
--------------------------------------------------------------------------
Gazeta Wyborcza, Bartosz Gondek, 2007-03-12 napisał/a:
7 marca 1967 roku wartownia przejechała 78 metrów na szynach. Kilka dni później operacja została całkowicie zakończona.
Wiadomość prawie z ostatniej chwili - na terenie terminala promowego archeolodzy działąjący na zlecenie konserwatora M. Kwapińskiego odnaleźli fragmenty wartowni nr 1 pod ziemią, w miejscu, gdzie ona oryginalnie stała - i to wcale nie było 78 metrów, tylko ok. 50 m - czyżby afera z czasów późnego Gomułki? (ktoś wystawił fakturę na 25 m torów, których nie wykonał ).
Wiadomość prawie z ostatniej chwili - na terenie terminala promowego archeolodzy działąjący na zlecenie konserwatora M. Kwapińskiego odnaleźli fragmenty wartowni nr 1 pod ziemią, w miejscu, gdzie ona oryginalnie stała - i to wcale nie było 78 metrów, tylko ok. 50 m - czyżby afera z czasów późnego Gomułki? (ktoś wystawił fakturę na 25 m torów, których nie wykonał ).
Przyznaję się. To ja podałem do tego artykułu informację o 78 m. Pan Gondek przy mnie rozmawiał z inż. A. Ślusarzem. Ponieważ autor tego przesunięcia (prywatnie mój przyjaciel) nie pamiętał ile dokładnie metrów wartownia przejechała, tą odległość wzięliśmy z jakiejś broszurki o Westerplatte
Na pewno nie chodziło o fakturę bo takowej nie było (prace były wykonywane społecznie).
Archeolodzy mogli znaleźć spodnią część podłogi gniazda CKM-ów. Ta podłoga, ze względu na wysoki poziom wody gruntowej, była wykonana z dwóch warstw betonu przedzielonych papą. Przy uniesieniu wartowni do góry spodnia warstwa betonu została na gruncie i to ją teraz mogli znaleźć archeolodzy.
O tym przesuwaniu pisałem tu: http://www.forum.dawnygda...opic.php?t=3606
W tym tygodniu rozpocznie się demontaż stojącego na Westerplatte czołgu T34. Pancerny kolos trafi do Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie
Z ustaleń Urzędu Wojewódzkiego Konserrawtora Zabytków i Pełnomocnika Wojewody do Spraw rewitalizacji Westerplatte wynika, że czołg stojący na Westerplatte nigdy nie należał do 1 Brygady Pancernej im Bohaterów Westerplatte. Ściągnięto go po wojnie z pola bitwy pod Nowym Dworem Gdańskim i przez lata trzymano w składnicy zużytego sprzętu wojskowego. Na teren byłej Wojskowej Składnicy Tranzytowej trafił w 1962 roku, przed spodziewaną wizytą Nikity Chruszczowa. Wtedy postawiono go na symbolicznym cmentarzyku, dorabiając legendę, że należał do I Brygady.
- Zależy nam, aby czołg zniknął z terenu przyszłego Muzeum Pola Bitwy na Westerplatte do końca września - mówi Marcin Tymiński, rzecznik Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. -. Za oddaniem czołgu do Drzonowa przemawia m.in. fakt, że znajduje się tam profesjonalna placówka muzealna, która zapewni maszynie należytą ochronę i konserwację - mówi Marcin Tymiński. - Żadne z państwowych muzeów z Trójmiasta nie było zainteresowane przejęciem eksponatu.
Z wyprowadzką czołgu nie chcieli się pogodzić m.in. przedstawiciele sekcji historyczno-eksloatacyjnej Towarzystwa Przyjaciół Sopotu i członkowie Trójmiejskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznych: - To niezwykle wartościowy egzemplarz. Sądząc po budowie, pochodzi jeszcze z wojennej produkcji, najprawdopodobniej z 1943 roku - usłyszeliśmy w TGRH. - T-34 jest na świecie dużo, ale "wojenni weterani" należą do prawdziwych rarytasów. Szkoda, gdyby trafił do nas w depozyt, zostałby uruchomiony i służył przy różnych rekonstrukcjach.
Zostały tylko dwa
Poza czołgiem z Westerplatte, w aglomeracji trójmiejskiej pozostały jeszcze dwa czołgi-pomniki. Jeden - wojenny typ T34/76, stoi na postumencie przy Alei Zwycięstwa, a drugi - powojenny T34/85 w Wejherowie. Poza nimi w Trójmieście znajduje się jeszcze niemieckie działo pancerne "Hetzer", które wydobyto w maju z plaży na półwyspie helskim. "Hetzer" przechodzi właśnie renowację w warsztacie przy ul. Pilotów na Zaspie. Potem ma trafić do Muzeum Motoryzacji w Gdyni.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
_________________ Ponury Zwracacz Uwagi na Wykraczających Poza Ramy
Po numerach czołgu można dojść do jakiej jednostki należał.
Ponadto chyba jedyne państwowe muzea na Pomorzu to Muzeum Narodowe i Muzeum Marynarki Wojennej, reszta to samorządowe.
Ja coś jednak czuję, że czołg u nas na Pomorzu zostanie.
Wiele środowisk jest zaangażowanych w to,aby czołg tu został. Może niekoniecznie na Westerplatte, ale na Pomorzu. Problem prawny stanowi statut własnościowy czołgu- ma tylko opiekunów,ale nie właścicieli.
Co do Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie, to nie wiem gdzie tego T-34 postawią, tam już i tak ciasno jest.
Uważam osobiście, że nie ma co odrywać zabytku od historii Pomorza.
Wysłany: Pon Sie 27, 2007 6:13 pm Re: Westerplatte już bez T34
Cytat:
Poza czołgiem z Westerplatte, w aglomeracji trójmiejskiej pozostały jeszcze dwa czołgi-pomniki. Jeden - wojenny typ T34/76, stoi na postumencie przy Alei Zwycięstwa, a drugi - powojenny T34/85 w Wejherowie. Poza nimi w Trójmieście znajduje się jeszcze niemieckie działo pancerne "Hetzer"
Sprzętu pancernego jest w "3mieście" więcej - wystarczy spojrzeć na podwórko i okolice willi p. Janczukowicza
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum