Ha... to znaczy, że już żaden kawałek metalu kolorowego (i nie tylko kolorowego) nie jest bezpieczny. Skoro złodzieje są już tak bezczelni to może jest szansa na to, że obrzydlistwo zniknie z Hagelsbergu...
Ha... to znaczy, że już żaden kawałek metalu kolorowego (i nie tylko kolorowego) nie jest bezpieczny. Skoro złodzieje są już tak bezczelni to może jest szansa na to, że obrzydlistwo zniknie z Hagelsbergu...
Niedługo okaże się, że to również ja zerwałem orły z płotu przy Neptunie, schowałem w piwnicy Dworu Artusa tarczę z herbem Sobieskiego, podpaliłem Pocztę Polską, nie wpuściłem do Miasta Batorego, kazałem pościnać głowy spokojnym królewskim marynarzom, wydawałem Danziger Vorposten, zmieniłem Hauptstrasse na Adolf-Hitler-Strasse, kolaborowalem z Brandenburczykami i dorobiłem się na dostawach wojennych dla Krzyżaków
Secundo, Kradzieże złomu nie są moim zdaniem świadectwem biedy. są znakiem społecznego przyzwolenia na drobne przestępstwa i powszechnego przekonania, że należy jak najszybciej się wzbogacić i jak najmniej się napracować. Ale ten akurat przykład idzie z góry.
Tertio, Dwa cytaty z książki Mamuszki i Stankiewicza "Oliwa, dzieje i zabytki": "...Można tylko podziwiać dalekowzroczność polityki władców Pomorza, którzy już wówczas - jak się wydaje - rozumiejąc niebezpieczeństwo ewentualnych wpływów niemieckich, woleli nawiązywać kontakty z bardziej odłegłymi, a wię mniej groźnymi Duńczykami." - to o założeniu klasztoru w Oliwie. A dalej: "Nastąpiła daleko idąca germanizacja klasztoru, który szybko stał się potężnym ośrodkiem niemczyzny w czysto słowiańskiej okolicy."- to o rozwoju klasztoru po 1308 roku. Może o to też oskarżyć Gruena?
Niedługo okaże się, że to również ja zerwałem orły z płotu przy Neptunie, schowałem w piwnicy Dworu Artusa tarczę z herbem Sobieskiego, podpaliłem Pocztę Polską, nie wpuściłem do Miasta Batorego, kazałem pościnać głowy spokojnym królewskim marynarzom, wydawałem Danziger Vorposten, zmieniłem Hauptstrasse na Adolf-Hitler-Strasse, kolaborowalem z Brandenburczykami i dorobiłem się na dostawach wojennych dla Krzyżaków
Nie przejmuj się. Ja poparłem Hitlera w wyborach i zburzyłem Warszawę. Tylko nie wiem, czy sam, czy razem z Tobą.
_________________ Frakcja Miłośników Niewygodnych Kin
--------------------------------------------------------------------------
Až dojde moja poslední hodina, pochovajte mňa do bečky od vína
--------------------------------------------------------------------------
Wróciła tablica upamiętniająca nazistowską fabrykę mydła w Gdańsku
rod 26-08-2005 , ostatnia aktualizacja 26-08-2005 20:06
Tablica upamiętniająca nazistowską fabrykę mydła z ludzkiego tłuszczu w Gdańsku - wróciła na swoje miejsce. Mniejszość niemiecka może wkrótce zażądać złagodzenia jej treści.
Kosztowała 1700 zł i jest z marmuru - w odróżnieniu od poprzedniej, mosiężnej, która ponad rok temu prawdopodobnie padła łupem złodziei złomu.
- Tablicę odtworzyliśmy na polecenie władz miasta - mówi Romuald Nietupski, dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku.
Zawieszeniem tablicy zaskoczony jest Gerhard Olter, przewodniczący mniejszości niemieckiej w Gdańsku.
- Instytut Pamięci Narodowej od kilku lat prowadzi śledztwo mające ostatecznie wyjaśnić, czy rzeczywiście była tam fabryka mydła - mówi Olter. - A jeśli odpowiedź będzie przecząca? Zażądamy zmiany treści tablicy. Może prowadzono tam jakieś eksperymenty, ale fabryka to co innego.
Wyniki śledztwa IPN w tej sprawie mają być znane jeszcze tej jesieni.
Tablica wisi w dawnym miejscu - na bocznej ścianie Instytutu Anatomicznego Akademii Medycznej w Gdańsku, niedaleko pomnikowego czołgu w alei Zwycięstwa. Mydło miało być produkowane w latach wojny przez nazistowskiego profesora Rudolfa Spannera. Koszmar tego miejsca opisała Zofia Nałkowska w cyklu opowiadań "Medaliony", który od dziesięcioleci jest w Polsce szkolną lekturą.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum