Wysłany: Sro Kwi 29, 2026 9:19 pm Historia statku Elisabeth według Kurta Hüberta
Cytat:
Historia statku „Elisabeth” według Kurta Hüberta
Po śmierci F. Schichau interesy stoczni w Gdańsku i Elblągu przejął jego zięć, Karl Heinrich Ziese. Chciałbym opowiedzieć o jednym ze statków zbudowanych w tej stoczni – „Elisabeth”, który powstał w Elblągu w 1908 roku, a następnie przeszedł w prywatne ręce pana Ziese.
Statek był prezentem dla jego żony, stąd nazwa „Elisabeth”. Miał długość 32 metrów i był napędzany kotłem wodnym oraz trzycylindrową maszyną parową, osiągającą prędkość do 16 węzłów. Jako prywatny jacht rodziny Ziese służył głównie do oficjalnych podróży i wydarzeń. Latem 1912 roku rodzina Ziese zabrała cesarzową w podróż z Cadinen do Stutthof. Tradycje kontaktów z dworem cesarskim, które rozpoczął F. Schichau, były kontynuowane przez Ziese. Podróż wiodła z zamku Cadinen przez Zalew Wiślany do Stutthofu, a stamtąd powozem do Steegen, gdzie uczestniczono w nabożeństwie w kościele św. Sebastiana.
Przed wybuchem I wojny światowej statek odbył jeszcze jedną podróż służbową pana Ziese do Szwecji. Była to ostatnia większa wyprawa „Elisabeth”, po której statek został wycofany z eksploatacji i zacumowany naprzeciw stoczni w Elblągu pod drewnianą wiatą.
Dopiero w 1930 roku „Elisabeth” została odkryta przez mojego ojca, Gustava Hüberta, który szukał zastępstwa dla swojego starzejącego się statku „Adjutant”. Ojciec szybko porozumiał się z panem Ziese i kierownictwem stoczni, i tak statek przeszedł w jego posiadanie.
Po przebudowie „Elisabeth” stała się niezwykłym widokiem – mimo upływu lat zachowała swoją urodę. Statek wzbudził także zainteresowanie armatora Zedlera z Elbląga, który chciał włączyć go do swojej floty białych statków kąpielowych.
Po kilku przeróbkach „Elisabeth” mogła przewozić pasażerów i towary między Gdańskiem a Sztutowem. W tym celu komin musiał być składany, by przepłynąć pod mostem kolejowym i mostem Breitenbach w Gdańsku. Mostek dowodzenia został wyposażony w kabinę kapitańską, a na górnym pokładzie zainstalowano toaletę dla pasażerów.
„Elisabeth” zyskała popularność w gdańskich kręgach żeglarskich. Weichsel AG zaoferowała mojemu ojcu podwójną cenę zakupu, lecz nie zgodził się jej sprzedać. Statek służył rodzinie Hüberta przez wiele lat, organizując wycieczki, przejażdżki dla stowarzyszeń oraz przewóz pracowników z Pillau przez Frisches Haff do Stutthof.
W zimie 1944/45 „Elisabeth” utknęła w Westlich-Neufähr z uszkodzonym kotłem. Sztab dywizji pancernej zarekwirował statek, naprawił kocioł, planując po wojnie udać się na zachód.
Nadciągająca burza i ostrzał lotniczy pokrzyżowały te plany. „Elisabeth” dryfowała ku wybrzeżu, osiadła na mieliźnie i nie mogła zostać uwolniona nawet przy pomocy holowników. Statek musiał zostać opuszczony.
W nadchodzącą noc żołnierze i uchodźcy obozujący na plaży rozkradli co się dało, niszcząc całe wyposażenie. Pozostał jedynie wrak niegdyś pięknego statku.
Zdjęcie z połowy lat 50-tych., załoga na pokładzie ORP Żółw. Czy cokolwiek wiadomo o tym okręcie o pacyfistycznej nazwie? Wydaj mi się, że parę ładnych lat temu widziałem krótki artykuł z rysunkiem i zdjęciem, ale gdzie? W "Tygodniku Morskim"? "Głosie Wybrzeża"?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum