Dawny Gdańsk Strona Główna Dawny Gdańsk


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat :: Następny temat
Tramwaje w Gdańsku
Autor Wiadomość
Krzysztof 


Dołączył: 14 Lip 2006
Posty: 2728
Wysłany: Nie Cze 08, 2025 11:44 am   doczepa Hebrand'a z 1901 roku

W związku z uruchomieniem ruchu do Oliwy, w 1901 roku dotarły do Gdańska 22 wozy silnikowe Hebrand Makximum (otrzymały numery 104-125) i 14 doczep (otrzymały numery 126-139). Według S. Zamkowskiego (w „Tramwajem przez Gdańsk”) doczepy o numerach 126-139 to 14 otwartych wagonów letnich zamówionych w 1900 roku. Zachowały się do dzisiaj 2 zdjęcia doczepy 127 to rzeczywiście wagon letni bez szyb w oknach i z ażurowymi bokami. (Ryc. p0ab, p0c) Jednak nie wszystkie doczepy o numerach 126-139 tak wyglądały. Znamy zdjęcia doczepy o numerze 134 w zajezdni Emaus z okresu międzywojennego (Ryc. p2) i doczepy 130 na przystanku Brama Oliwska jako trzeci człon siódemki, z końca lat czterdziestych. (Ryc p3) Jest również sporo zdjęć tego typu doczep, na których nie można rozpoznać numeru. (Ryc. p4,5 i p6) To doczepy tego typu: https://fotopolska.eu/850517,foto.html?s=0.98&cx=685&cy=321 (Ryc. p0)
Dzięki fotopolsce znamy również piękne zdjęcie doczepy tego typu używanej na przełomie lat 40/50, na linii numer 5 z Wrzeszcza do Nowego Portu. https://fotopolska.eu/918766,foto.html?s=0.98&cx=932&cy=495 (Ryc. p1)
Ten wagon został zmodernizowany. Osłonięto częściowo pomosty i zwiększono rozstaw osi kół, ale pozostały elementy charakterystyczne dla Herbranda takie jak, w dłuższych dwuosiowych wozach silnikowych tej firmy (jeżdżących w Gdańsku od 1896 roku z numerami 58-68, 70, 94-103). Kształt dachu, opuszczane w dół środkowe okno, oraz dwie, długie ławki dla pasażerów umieszczone wzdłuż wagonu pod oknami. (Ryc. g) Dobre zdjęcie dwuosiowego, silnikowego Herbranda jest na stronie Opowiadaczy Histrii: https://www.opowiadaczehi...czyli-wiosenna/ (Ryc. s1)

p0ab.jpg
Doczepy letnie
Plik ściągnięto 223452 raz(y) 113,6 KB

p0c.jpg
Doczepa letnia 137 na Targu Węglowym
Plik ściągnięto 223452 raz(y) 102,28 KB

p2.jpg
Doczepa 134 w zajezdni Emaus
Plik ściągnięto 223452 raz(y) 116,52 KB

p3.jpg
Doczepa Herbrand jako trzeci człon siódemki jeszcze w kolorystyce międzywojennej
Plik ściągnięto 223452 raz(y) 116,26 KB

p4,5.jpg
Doczepy Herbrand na Targu Węglowym i Długim Targu
Plik ściągnięto 223452 raz(y) 107,34 KB

p6.jpg
Doczepa Herbrand na pętli w Sopocie 1951 r.
Plik ściągnięto 223452 raz(y) 84,08 KB

p0.jpg
Doczepa Herbrand
Plik ściągnięto 223452 raz(y) 109,92 KB

p1m.jpg
Doczepa po modernizacji na linii numer 5
Plik ściągnięto 223452 raz(y) 87,6 KB

g.jpg
Wnętrze Herbranda
Plik ściągnięto 223452 raz(y) 75,76 KB

s1m.jpg
Herbrand dwuosiowy nr. 62 od 1896 w Gdańsku
Plik ściągnięto 223452 raz(y) 83,12 KB

 
 
tadter 
Pochodzę stąd


Dołączył: 12 Sty 2006
Posty: 182
Wysłany: Wto Cze 17, 2025 9:23 pm   

:==
_________________
Danzig (Gdańsk), it's where my story begins... W Gdańsku się wszystko rozpoczęło...

"Tak, jeśli mam żyć szczęśliwie
to musi to być tylko w Gdańsku"
(czy aby na pewno??)
 
Krzysztof 


Dołączył: 14 Lip 2006
Posty: 2728
Wysłany: Nie Paź 26, 2025 8:33 am   

Z : https://forum.dawnygdansk.pl/viewtopic.php?p=158040#158040
Cytat:
Tramwaj
MOJA WIELKA MIŁOŚĆ
autor Dietricha Scheelje
1965 rok

Który chłopiec nie odpowie na pytanie, że chce zostać maszynistą lub kapitanem?
Rzeczywiście, branża kolejowa, morska i lotnicza oferują mnóstwo możliwości zatrudnienia w zakresie rozrywki i rekreacji,
z których dorośli nie są wcale wykluczeni. Wręcz przeciwnie, całe gałęzie przemysłu żyją z tego, że poprzez ciągłe wprowadzanie nowych produktów gotowych, zestawów konstrukcyjnych i modeli do składania budzą i wspierają tzw. hobby. Wszystko jest tu bardzo ułatwione.
Ponadto istnieje obszerna literatura poświęcona tym obszarom zainteresowań.
Natomiast „tramwaje jako hobby” nie cieszą się żadnym zainteresowaniem. Co można z nimi zrobić? Nie można z nich tworzyć długich pociągów ani nic ładować, nie ma nawet dostępnych planów konstrukcyjnych.
Moje zainteresowanie „elektryczką” wynika prawdopodobnie z faktu, że urodziłem się w 1923 roku w Gdańsku, którego przedsiębiorstwo komunikacyjne dysponowało szczególnie pięknymi i zadbanymi wagonami. Już od najmłodszych lat lubiłem obserwować ruch uliczny i kolejowy z wysokiego balkonu
przy ul. Korzennej. Widok rozciągał się przez most Irrgartenbrücke do Bramy Oliwskiej, a dalej ponad drzewami wielkiej alei aż do kościoła Christuskirche
w Wrzeszczu. Po drugiej stronie widać było Jakobstor i Kassubischen Markt, gdzie również kursowały tramwaje. Początkowo były one pomalowane na żółto
i miały drążek rolkowy przy przewodzie trakcyjnym. Następnie wagony pomalowano na kolor kości słoniowej i wyposażono w nowe nożycowe pantografy.
Wraz z rozbudową sieci torów pojawiło się również wiele nowych typów wagonów. Wszystko to śledziłem z zapałem i wkrótce znałem cały tabor według serii numerów i innych szczegółów. Przebieg dawno już zlikwidowanej linii miejskiej przez Targ Rybny zrekonstruowałem na podstawie haków do mocowania przewodów trakcyjnych, które pozostały w ścianach domów.
Znajome było mi buczenie silników, odgłosy jazdy osi i dzwonki. Z zawiązanymi oczami potrafiłem rozpoznać, który tramwaj właśnie przejeżdżał,
ponieważ u nas prawie każda linia miała swój własny typ. Po wojnie, kiedy znalazłem się na Zachodzie, długo nie mogłem zapomnieć o naszym dobrym tramwaju. Z trudem zdobyłem serię zdjęć i wykonałem rysunki. W 1960 roku podjąłem decyzję, że w wolnym czasie odtworzę wszystkie typy wagonów
z Gdańska z lat 1939-1941 w skali 1:50 jako modele.
Jako materiały użyłem przede wszystkim tworzyw sztucznych, kartonu, drutu stalowego, lakierów i celulozy do wykonania szyb. Wnętrze powstało z pamięci. Pomyślano o wszystkim, np. o drzwiach przesuwnych, regulowanych kierunkowskazach, ruchomych pobieraczach prądu, wycieraczki, sprzęgi sprężynowe, sterowane osie itp. Zakupiono tylko zestawy kołowe. Na zewnętrznych ścianach wagonów widnieje czerwone godło z dwoma lwami. W celu ich przechowywania zbudowałem jeszcze 5-torową, składaną halę wagonową z przednim dziedzińcem i rozjazdami. W tej zajezdni można teraz manewrować
i przygotowywać wagony dla wszystkich ważnych linii.

Przywołuje to wiele wspomnień.

Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć, że od lat utrzymuję kontakt z innymi miłośnikami tramwajów z Gdańska, reprezentującymi różne zawody.
Zbieramy zdjęcia i stare raporty, a także staramy się rzucić światło na początki z około 1872 roku. Sporządziliśmy już listę całego taboru wagonów od tamtych lat.
Tramwaj w Gdańsku powinien nadal jeździć w naszej pamięci. Temu celowi służyła również moja trzyletnia praca.

156 to Herbrand Maximum
272 to Ring
253 to Bergman

300 seria.m.jpg
W ręku z serii 300.
Plik ściągnięto 1878 raz(y) 115,85 KB

284 12042908_505104739671116_1960343754490882703_n_174.jpg
Na dole jako pierwszy dwuosiowy z serii 280.
Plik ściągnięto 1878 raz(y) 74,78 KB

 
 
pumeks 
Mottlauspucker


Dołączył: 22 Paź 2003
Posty: 7796
Wysłany: Pon Paź 27, 2025 9:02 am   

Cytat:
Na dole jako pierwszy dwuosiowy z serii 280.

Seria 280 obsługiwała do 1945 trasę od Żurawia do Nowego Portu. Tangens nazywa ten typ "gondolą".
_________________
#MuremZaPolskimMundurem
 
Miro 


Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 2276
Wysłany: Pią Sty 30, 2026 11:32 am   Wagon 245 z Gdańska opowiada.

Cytat:
Wagon 245 z Gdańska opowiada.
Autor: Horst Streblke
Zostałem zbudowany w 1927 roku w fabryce wagonów w Gdańsku i należę do tzw. typu Heubuder. Mój numer wagonu to 245.
Kiedy w czerwcu 1927 roku odbyłem pierwsze jazdy próbne, zauważyłem, że wszyscy mnie podziwiają. Ponieważ byłem zupełnie nowy, prosto z fabryki, i nie miałem jeszcze żadnego doświadczenia, dopiero z czasem zrozumiałem, dlaczego wzbudzałem takie zainteresowanie. Była bowiem między mną a moimi starszymi kolegami duża różnica: wiele krótkich wagonów, żółty kolor, niektóre wagony jeszcze z otwartą platformą, podczas gdy ja jeździłem w jasnym kolorze kości słoniowej i z kilkoma innymi nowinkami. Wszystkie starsze wagony miały jeszcze staromodne rolkowe pantografy. Trudno w to uwierzyć, prawda? Byłem pierwszym wagonem w Gdańsku, który miał pantograf nożycowy. Możecie sobie wyobrazić, jak dumny byłem, że wszędzie, gdzie się pojawiałem, wszyscy się na mnie gapili.
1 lipca 1927 roku wraz z trzema innymi kolegami otworzyliśmy nową linię Gdańsk-Heubude. Byliśmy udekorowani girlandami i gdańskimi flagami. Był to piękny letni dzień. Po drodze i przy wjeździe do Heubude zostaliśmy radośnie powitani przez ludzi, którzy mieli ku temu wszelkie powody. Od tego dnia wielu moich kolegów i ja mieliśmy łączyć Gdańsk z kurortem Heubude. Na końcowej stacji przy plaży chętnie robiono nam zdjęcia. Dla mnie, jako nowo wyprodukowanego tramwaju z niewielkim doświadczeniem w jeździe, wszystko to było nowe. Zazwyczaj jest tak, że linie tramwajowe są likwidowane, a w zamian uruchamiane są
linie autobusowe. W przypadku linii do Heubude było dokładnie odwrotnie – autobusy, które do tej pory kursowały na tej trasie, musiały ustąpić miejsca tramwajom. Czerwone autobusy musiały być na nas bardzo wściekłe. Inną konkurencję, parowce, które jeździły do Heubude, widziałem tylko przelotnie, kiedy przejeżdżałem przez Zielony Most i most Breitenbach. Nie chciałbym jeździć parowcem nawet za darmo. Widzicie, u mnie wszystko jest lśniące czystością, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, jeżdżę bez dymu. A parowce jeżdżą tak wolno, pełzają jak ślimaki, ja natomiast osiągam prędkość 45 km na godzinę.
Jedyne, co mają dobre parowce, to ich nazwy, dlatego im zazdroszczę. Nazywa się np. „Zoppot”, „Hecht”, „Forelle”, „Diana”, „Amor”, „Hertha”, „Paul Beneke”. Każda nazwa ma coś konkretnego do powiedzenia. Ja mam tylko numery 2-4-5. Kto może sobie coś pod tym wyobrazić? Dlaczego nasze tramwaje nie mają pięknych nazw?
Już po kilku dniach pracy miałem wypadek na pętli końcowej w Heubude. W każdym razie uderzyłem w ciężarówkę należącą do browaru „Danziger Aktien-Bierbrauerei”. Samochód zatrzymał się w poprzek torów. Wokół rozrzucone były beczki piwa. Muszę przyznać, że moje hamulce działały bez zarzutu, bo inaczej wylałoby się więcej tego pysznego trunku. Przy takim upale nie byłoby to żadną szkodą. Od zimy 1927 roku nie jeździłem już jak zwykle do dworca głównego, tylko do Milchkannengasse. Zapytacie, dlaczego? Czy uważacie, że mogłem przejechać przez Mottlau bez mostu? Nie. Stary Zielony Most został bowiem zburzony, a w jego miejsce zbudowano nowy.
12 września 1928 roku stała długa kolejka naszych tramwajów, czekających na pierwszy przejazd przez nowy Zielony Most. Następnie od razu wjechaliśmy na nową pętlę torową przy Hansaplatz. Jakże cieszyłem się, że skończyło się klockowanie na Targu Kaszubskim.
Do tego czasu jeździłem tylko liniami 3 i 4. Pewnego ranka, na początku sierpnia 1930 roku, pokazałem numer linii 5, zakładając, że to „błędna” pomyłka. Ale kiedy tabliczka kierunkowa została obrócona w stronę Ringstraße i ponownie przypięto mi chorągiewki, domyśliłem się, że czeka mnie coś wyjątkowego. I rzeczywiście tak było, ponieważ otwarto nową linię do Langfuhr-Nord. Do tego czasu należałem do najnowocześniejszych wagonów linii miejskiej. Chociaż ogólnie było to bardzo przyjemne, dla mnie miało to gorzki posmak. Od dnia uruchomienia linii 5 zostałem odsunięty na bok, ponieważ wprowadzono również nowe wagony silnikowe. Nie mogę zaprzeczyć, że wyglądały bardzo ładnie. Pewnego wczesnego letniego popołudnia, miałem wtedy sześć lat, wracałem z Weidengasse i nie mogłem jechać dalej do Langgarten. Wszystko było pełne ludzi. Ponieważ jednak znacznie ich przewyższałem wzrostem, mogłem wiele zobaczyć. Wiecie, większości rzeczy nie rozumiałem, ale zwracałem uwagę na to, co mówili pasażerowie.
Ogromne szare potwory. Usłyszałem, że to były słonie, a potem pomalowani na czarno ludzie maszerowali obok mnie wraz z wieloma innymi zwierzętami. Zastanawiałem się, dlaczego ludzie malują się na czarno, skoro mają tak piękną jasną skórę. Ale skąd miałem wiedzieć, że ci ludzie urodzili się czarni i nazywają się Murzynami? Była to parada reklamowa cyrku, który gościł naprzeciwko szkoły Althof w Gdańsku. Ciekawe było również to, że co roku na początku sierpnia wyłączano gdański Dominik. Przejazd przez Breitenbachstraße stał się dla mnie wtedy najpiękniejszym odcinku trasy do Heubude. Jakże denerwowało mnie, gdy w okresie targów musiałem jechać linią 3 lub 5. W takich przypadkach ludzie przekupują się nawzajem, ale co miałem zrobić, aby spełnić swoje życzenie? Całe rzesze ludzi zmierzały wtedy w kierunku terenu Dominika. Najbardziej podobało mi się głośne trąbienie i dmuchanie. Do tego dochodziło dużo krzyków, a raczej ochrypłych wrzasków. Ludzi nie można było wtedy rozpoznać. Wrzeszczeli i szaleli, byli obładowani naczyniami i sztucznymi kwiatami, nosili ogromne kosze z prezentami i pluszowe misie we wszystkich kolorach. Tak, drodzy ludzie, kiedy o tym myślę, robi mi się całkiem smutno. To były czasy!
Bardzo zabawnie było też co roku w Gdańsku, w noc tuż po Bożym Narodzeniu. W noc sylwestrową. Podczas gdy w Boże Narodzenie ludzie byli jeszcze przyzwoicie ubrani, w noc sylwestrową zakładali kolorowe papierowe czapki, zakrywali twarze przerażającymi maskami lub biegali z twarzami zamazanymi sadzą i farbą. Ludzie poniżali się nawet, nosząc plakaty. Zwykle mieszkańcy Gdańska nie znosili niczego, co nie było wystarczająco czyste, ale w nocy, o której mówię, obwieszali się paskami i skrawkami papieru.
Wszystko to nagle się skończyło, nowy most był dalej od wieży i został zbudowany odpowiednio szeroki. Nowy most Milchkannenbrücke mogłem chwalić pod każdym względem. Potem nadeszła wojna z zaciemnieniami, również moje jasne reflektory zostały mocno przyciemnione. Nie myślcie, że byłem z tego zadowolony. Żal mi było kierowców tramwajów, którzy nic nie widzieli. Tam, gdzie wcześniej ulice Gdańska były zalane światłem, wieczorem i w nocy panowała ciemność. Cóż, tramwaj przyzwyczaja się do wszystkiego, także do ciemnych czasów.
Jeszcze smutniej było dla mnie, gdy wojna się skończyła. Moje czerwone godło Gdańska z lwami zostało zamalowane, a ja byłem z niego tak dumny... Ale czekały mnie jeszcze większe rozczarowania.
Pewnego dnia wyszedłem z zajezdni, otrzymałem numer 8, więc założyłem, że jadę do Neufahrwasser. Nie rozumiałem, o czym mówią ludzie,
nagle wszyscy używali nowych słów. Na początku, kiedy skręcałem w Langgarten, wolałbym wyskoczyć z torów, niż patrzeć na otoczenie podczas jazdy. Ale powiem wam, że całe Langgarten składało się z gruzu i ruin. Dalej Milchkannengasse, Lange Markt, Langgasse, Kohlenmarkt, niczego nie rozpoznałem. Ruiny i nic poza ruinami. Teatr miejski był spalony, z arsenału widać było tylko fasadę z pustymi oknami. Musiało wydarzyć się coś strasznego. Konduktor najwyraźniej nie znał Gdańska, ponieważ wszystkie przystanki ogłaszał nieprawidłowo: już na Langgarten ogłosił „Elblaska”, na Kohlenmarkt „Targ Weglowy”, a przy Bramie Oliwskiej ogłosił „Brama Oliwska”. Co miałem o tym myśleć?
Myliłem się, nie jechaliśmy do portu, tylko aleją Hindenburga do Ringstraße. Ale jak to się stało, że dotychczasowa linia 5 stała się linią 8?
Podczas gdy w Gdańsku panował chaos, Langfuhr wydawało mi się całkiem w porządku, tylko tu i ówdzie były niewielkie uszkodzenia domów. Szczerze mówiąc, już przed powrotem do Gdańska czułem przerażenie.
Zostałem również skierowany do Langfuhr i Oliva. Do tej pory nie znałem tych przedmieść. Dotarłem również do Sopotu, ponieważ tramwajem nigdy nie można przejechać wystarczająco dużo.
Ponieważ z czasem mój wygląd zewnętrzny przestał być estetyczny, zostałem ponownie pomalowany. Czy malarz sięgnął po niewłaściwą farbę? Moja dolna część została pomalowana na czerwono, podczas gdy reszta miała piękny kolor kości słoniowej. Czułem się dość dziwnie w nowych kolorach. Nie byłem w tym osamotniony, ponieważ stopniowo wszyscy moi koledzy zaczęli wyglądać tak samo jak ja.
Kiedyś bardzo lubiłem jeździć do Heubude. Teraz wiele się tam zmieniło. Las, przez który muszę przejeżdżać, nie jest już lasem, widać tylko pnie drzew. Kiedy po tych ogromnych zmianach ponownie pojechałem do Heubude, zawieszono mi białą tablicę kierunkową „Hejbudy”. Po dłuższym czasie zmieniono ją na „Sianki”, a teraz jeżdżę do Heubude z tablicą „Stogi”. Czy ludzie się na tym znają? Wcześniej pozostawało po prostu Heubude!
Ale nasz stary, dobry tramwaj jest taki sam jak dawniej i gdyby tylko tramwaj mógł mówić.
Opowiedziałem trochę. Wasz wagon nr 245.



Screenshot 2025-10-31 185937.jpg
Plik ściągnięto 625 raz(y) 8,67 KB

Screenshot 2025-10-31 185547.jpg
Plik ściągnięto 625 raz(y) 77,68 KB

Screenshot 2025-10-31 185709.jpg
Plik ściągnięto 625 raz(y) 103,88 KB

_________________
www.olszynka-walddorf.cba.pl
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Dawny Gdańsk Strona Główna

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template subTrail v 0.4 modified by Nasedo. adv Dawny Gdansk