Dawny Gdańsk Strona Główna Dawny Gdańsk


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat :: Następny temat
Jarmark Dominikański
Autor Wiadomość
Marcin 


Dołączył: 14 Mar 2004
Posty: 4244
Wysłany: Nie Sie 29, 2004 4:09 pm   

Waga domowa której producentem był Krupp. Oprócz wag produkował także inne "stalowe zabawki". :wink: :hihi:
_________________
Frakcja Miłośników Niewygodnych Kin
--------------------------------------------------------------------------
Až dojde moja poslední hodina, pochovajte mňa do bečky od vína
--------------------------------------------------------------------------
 
Corzano 
bi-cyklista
z Północy


Dołączył: 18 Lis 2004
Posty: 4571
Wysłany: Sro Sie 10, 2005 8:18 am   

Cytat:
Frekwencja na palcach

Organizator Jarmarku św. Dominika co dzień informuje o kolejnych rekordach frekwencji na swojej imprezie. Jego zdaniem, do poniedziałku 8 sierpnia, jarmark odwiedziły 3 mln gości. Ale.... skąd to wie?

- Skąd wiemy, ile osób odwiedza jarmark? Po prostu liczymy naszych gości – wyznaje ze śmiechem Marta Grzywacz, zastępca dyrektora Międzynarodowych Targów Gdańskich ds. organizacji targów.

Jak to liczymy?! 300 tys. osób dziennie?! – No nie, na szczęście nie wszystkich musimy policzyć, żeby wiedzieć ile osób przewija się przez jarmark

Jak to wygląda? Każdego dnia, co godzinę przez piętnaście minut, troje pracowników Międzynarodowych Targów Gdańskich stoi przy Złotej Bramie i liczy wszystkich wchodzących i wychodzących z ul. Długiej. Potem specjalny algorytm pozwala ustalić, ile osób przewinęło się przez cały teren jarmarku.

Czy to wystarcza? Zdaniem Marty Grzywacz, tak. – Jeszcze rok temu badaliśmy frekwencję w dziewięciu miejscach. Na placu Dariusza Kobzdeja, przy Zielonej i Złotej Bramie, na Targu Rybnym, Grodzkiej, Podwalu Staromiejskim, Szerokiej, Pańskiej i Straganiarskiej, ale teraz wiemy jak wyliczyć frekwencję z jednego tylko miejsca.

Pomimo tego, wiceszefowa targów twierdzi, że to chyba ostatnia przygoda z ręcznym, czy może raczej "naocznym" liczeniem jarmarkowych gości. W przyszłym roku do tego celu zostaną zaprzęgnięte kamery.
Autor: ms

Ze strony: http://www.trojmiasto.pl/...l?id_news=16779

:haha: Chciałbym poznać ten algorytm. Ciekawe ile zmiennych zawiera. :hihi:
_________________
 
rispetto 


Dołączył: 11 Sty 2004
Posty: 1585
Wysłany: Sro Sie 10, 2005 8:20 am   

Cytat:
Chciałbym poznać ten algorytm. Ciekawe ilu zmiennych zawiera.

Jak to ilu?
Cytat:
troje pracowników
:hihi:
_________________
...........................................
Pomóż Hanusi jeśli możesz
http://dzieciom.pl/5002
...........................................
 
parker 


Dołączyła: 08 Wrz 2004
Posty: 4927
Wysłany: Sro Sie 10, 2005 8:58 am   

to oszustwo, nabijam im statystykę nie chodząc na jarmark :%
 
villaoliva 
Olivaer


Dołączył: 23 Wrz 2004
Posty: 3297
Wysłany: Sro Sie 15, 2007 8:48 pm   Tak to było na jarmarku... Wtedy...

Karl-Heinz Jessner wspomina Dominika.

Cytat:
Dla nas dzieci jarmark Dominika był obok Bożego Narodzenia, Wielkanocy i własnych urodzin najważniejszym czasem w roku - wspomina Karl-Heinz Jessner *

W przededniu Dominika wakacje zbliżały się już niestety do końca. Gorące dni początku sierpnia, tak zwane "psie dni" (Hundstage), zapewniały nam jeszcze kilka wspaniałych chwil na plaży na Stogach. Kiedy wieczorem wracaliśmy stamtąd tramwajem do domu, z mostu Siennickiego widzieliśmy już, ku naszej wielkiej radości, pierwsze karuzele i wielki szkielet kolejki górskiej powstające na rozległym placu.

Musicie wiedzieć, że Dominik odbywał się wtedy na placu między rzeźnią przy Wesselstr. (dziś ul. Wiesława), stocznią Klawittera a ul. Siennicką.

W czasach mojej babci, jarmark miał swoje miejsce na placu między Grodziskiem a Bramą Oliwską, a przez stulecia wcześniej na wszystkich placach i ulicach śródmieścia.

Dziesiątek wielkich karuzel, samochodzików, diabelskich młynów, huśtawek, kolejek górskich (była wielka dla odważnych i mniejsza dla tych bardziej strachliwych) i innych atrakcji nie udałoby się jednak ustawić w pełnym ruchu śródmieściu Gdańska lat 30.

Każdy dzieciak oszczędzał na tę okazję najmniejszy grosz: żadnego kina, żadnego korzystania z tramwaju - lepiej było biegać, no i powiększać dominikański budżet, dzięki drobnym przysługom na rzecz babci i dziadka.

Wreszcie następował 5. sierpnia, o godzinie 14 dzwony z gdańskich kościołów brzmiały we wszystkich uliczkach ogłaszając otwarcie Dominika.

Mówię Wam - tłumy gdańszczan ciągnęły wtedy przez Długie Ogrody i Angielską Groblę na jarmark. Tramwaj obsługujący na co dzień linię na Stogi jeździł w tym czasie specjalnie nawet późnym wieczorem, żeby dowieść do Przeróbki ludzi z przedmieść Gdańska. Na naszym przystanku przy Katowni nie było szans wepchnąć się do środka!

Pewnie chcielibyście wiedzieć, dlaczego Dominik był taki atrakcyjny? To było gdańskie święto ludowe, porównywalne z Oktoberfest w Monachium, czy kopenhaskim Tivoli. Godzinami można było się przyglądać, jeździć na wszystkich możliwych karuzelach albo w "tunelu duchów", gdzie straszyły potwory i blaszane szkielety, które chciały cię dotknąć kościstymi dłońmi. Człowiek mógł się zagubić w labiryncie, poślizgać się na zjeżdżalni, poobracać w beczkach, odwiedzić gabinet luster.

Nie brakowało również kobiety bez nóg, syren, siłaczy, wróżek przepowiadających przyszłość z pomocą papugi i wielu, wielu innych ogłaszanych bez przerwy atrakcji. Nie da się opisać całej tej przyjemności, trzeba było to przeżyć.

Dla mojego taty obowiązkowa była gra w kości o wędzonego węgorza. Za 10 fenigów można było rzucać trzy razy. Jeśli trafiło się przynajmniej trzy szóstki lub trzy jedynki dostawało się ten wędzony delikates. W zależności od wyniku z ręki (rzucało się czterema kostkami) można było wygrać nawet kilogram ryby. Wtedy wieczorem w domu był tylko pyszny węgorz!

Pamiętam też wielkie namioty z piwem, budy z kiełbasą i kilku Włochów, którzy ku uciesze najmłodszych produkowali lody na miejscu. Z innych słodyczy były jeszcze: wata cukrowa, jabłka w słodkiej polewie, toruńskie katarzynki, wielkie czekoladowe serca dla mamy albo narzeczonej...

Przypominam sobie też gwizdki blaszane kogutki (głośno piszczały) i węże powietrzne. Rozwijały się nagle z wielkim hałasem, jeśli się w nie dmuchnęło, wybrana uprzednio ofiara była przerażona. Wszędzie zresztą pełno było hałasu: od organów przy karuzelach, muzyki z głośników, krzyków nawoływaczy. Było tak głośno, że ledwo się można było zrozumieć!

W przeciwieństwie do Dominika z minionych stuleci mało było wtedy handlarzy i stoisk. Jadło się też raczej w domu. Nie mieliśmy za dużo guldenów i woleliśmy wydać je na przyjemności, likierek i przejazd taksówką do domu, bo po takiej porcji hałasu i zabawy byliśmy zbyt zmęczeni, żeby wracać na Biskupią Górkę.

Mieliśmy szczęście, jeśli wujek z Sopotu kilka dni później także chciał jechać na Dominika i zabierał nas dzieciaki ze sobą, bo sami, bez towarzystwa dorosłych, nie mogliśmy tam jechać.

tłum. Izabela Jopkiewicz

* Karl-Heinz Jessner, rocznik 1929, przed wojną mieszkał na Biskupiej Górce, dziś w Düsseldorfie, emerytowany inżynier, ostatnio w branży ochrona środowiska.
_________________
Ponury Zwracacz Uwagi na Wykraczających Poza Ramy


www.staraoliwa.pl
 
lenin 

Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 24
Wysłany: Czw Sie 16, 2007 8:28 am   

Uwielbiam takie wspomnienia. Wyobrażnia się uruchamia i odbywam "podróż w czasie"...
 
villaoliva 
Olivaer


Dołączył: 23 Wrz 2004
Posty: 3297
Wysłany: Pon Gru 24, 2007 2:23 am   

No to mała podróż w czasie o sto lat :D

Dominik 1907.jpg
Plik ściągnięto 6664 raz(y) 24,46 KB

_________________
Ponury Zwracacz Uwagi na Wykraczających Poza Ramy


www.staraoliwa.pl
 
Inga 
Warzywodzianka


Dołączyła: 29 Kwi 2008
Posty: 371
Wysłany: Wto Sie 18, 2009 3:22 pm   

Jarmark A.D. 2009 się zaczął, jarmark się skończyl, a tutaj jakoś ani słowa... Jakie wrażenia, czy ktoś upolował coś ciekawego (a w moim odczuciu ciężko było...) ? Chwalić się ! :)
_________________
Jestem błędem statystycznym ;)
 
 
Corzano 
bi-cyklista
z Północy


Dołączył: 18 Lis 2004
Posty: 4571
Wysłany: Wto Sie 18, 2009 3:28 pm   

JD omijam szerokim łukiem. To nie to co kiedyś - teraz ciekawe rzeczy prędzej kupi się w internecie. I to za mniejsze pieniądze.
_________________
 
Inga 
Warzywodzianka


Dołączyła: 29 Kwi 2008
Posty: 371
Wysłany: Wto Sie 18, 2009 4:02 pm   

W tym roku byłam na JD pierwszy raz i trochę się rozczarowałam, to fakt; tak jest co roku czy ja po prostu źle trafiłam ? A rzeczy, których ja szukałam, nie ma widocznie nigdzie, bo ani na targach staroci, ani w internecie, ani na JD też wszystkiego co chciałam nie trafiłam...
_________________
Jestem błędem statystycznym ;)
 
 
bijouM 
.


Dołączyła: 09 Cze 2009
Posty: 291
Wysłany: Wto Sie 18, 2009 4:30 pm   

kupiłam sobie dwa obrazy..pierwszy to żaglowiec, drugi ul Mariacka... i jestem szczęśliwa.
 
Inga 
Warzywodzianka


Dołączyła: 29 Kwi 2008
Posty: 371
Wysłany: Wto Sie 18, 2009 5:57 pm   

Ja upolowałam butelkę po machandlu, po którą szczerze mówiąc na JD przyjechałam :wink: I zdziwiło mnie niesamowicie, że przez 9 dni zakupiony przez mnie egzemplarz był jedynym, jaki w ogóle zauważyłam na jarmarku (a szukałam długo, byłam ciekawa, czy sprzedawca mnie naciągnął czy w takich cenach te butelki chodzą)...
_________________
Jestem błędem statystycznym ;)
 
 
kwidzin 
Notgeldmann

Dołączył: 13 Mar 2005
Posty: 422
Wysłany: Wto Sie 18, 2009 6:00 pm   

Inga napisał/a:
byłam ciekawa, czy sprzedawca mnie naciągnął czy w takich cenach te butelki chodzą)...

Na Allegro można upolować taniej niż na JD. Niezależnie co się nabywa. :hihi:
 
Inga 
Warzywodzianka


Dołączyła: 29 Kwi 2008
Posty: 371
Wysłany: Wto Sie 18, 2009 6:07 pm   

Całkiem możliwe ;) A przyejchałam na JD w poszukiwaniu butelki po machandlu zakupionej w niezapomnianej atmosferze... :wink: Butelkę mam, no i atmosfera też była niezpomniana: tłok, wyziewy z budek z kiełbasą/ kukurydzą/ ziemniakami/ chlebem ze smalcem (niepotrzebne skreslić), mnóstwo wszelakiej tandety, deptanie po nogach i nieustanne pilnowanie plecaka, coby mnie ktoś dowcipny nie okradł... W złym kierunku to idzie, spodziewałam się imprezy na jakim takim poziomie a to co zastałam... Szkoda gadać...
_________________
Jestem błędem statystycznym ;)
 
 
Fasola_Gdańsk 

Dołączył: 30 Mar 2005
Posty: 111
Wysłany: Wto Sie 18, 2009 6:34 pm   

I tak wg mnie bylo lepiej niz w latach poprzednich, nie widzialem calej Gildii przeniesionej na ulice Gdanska, a tylko cwierc ;P
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Dawny Gdańsk Strona Główna

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template subTrail v 0.4 modified by Nasedo. adv Dawny Gdansk