Dawny Gdańsk Strona Główna Dawny Gdańsk


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat :: Następny temat
Pozytywna działalność Zakonu N.M.P. na Żuławach
Autor Wiadomość
Kasia_57 
Nadprzewodnik


Dołączyła: 26 Mar 2004
Posty: 911
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 9:44 am   

W służbie nie - ale jako goście - jak najbardziej. Wciąż patrzy się na te czasy z perspektywy II wojny Światowej i niestety Sienkiewicza :evil:
I to przesłania szersze spojrzenie na czasy średniowiecza w ogóle. Dlatego z chęcią wzięłam udział w konferencji w Bierzgłowie. Odbyła się w 670 rocznicę II procesu polsko-krzyżackiego (tzw. procesu warszawskiego). Świetne - szerokie spojrzenie na ludzi średniowiecza, bez obciążeń propagandowych. Tak więc Groszku - brawo za temat, i dodam, że może nie tylko pozytywna - co w ogóle - działalność Panów Pruskich na tych terenach w kontekście epoki...
Co do pozytywnej strony ich działalności, to myślę, że gdyby kary za brak nadzoru nad urządzeniami przeciw powodziowymi (z początku XV wieku) były stosowane do dzisiaj - to nie byłoby obecnego strachu...
_________________
Gdańszczanka

* * *
...ze słońcem w kieszeni i chmurą gradową...
...i mściwym toporem krzyżackim....
 
 
mikado 
Langfuhrterka

Dołączyła: 29 Gru 2009
Posty: 78
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 12:00 pm   

Cytat:
Do Zakonu dostać mógł się każdy, kto urodził się w niemieckiej rodzinie szlacheckiej. Przy wstąpieniu do wspólnoty należało wnieść ze sobą posag, jednocześnie jednak zostawały anulowane wszelkie długi nowego zakonnika. Dlatego często rodziny składały się na darowiznę dla Krzyżaków po to, aby pozbyć się niewygodnego krewnego. Następnie kandydat miał jasno przedstawianą wizję jego przyszłego życia w Zakonie: modlitwy i bitwy.

Tak więc Kasia ma całkowitą rację :)
 
Kasia_57 
Nadprzewodnik


Dołączyła: 26 Mar 2004
Posty: 911
Wysłany: Czw Cze 03, 2010 1:34 pm   

Uzupełniając Mikado, pozwolę sobie wkleić tekst z mojego wykładu (z zeszłego roku):

STATUTY... czyli zbiór przepisów regulujących życie wewnętrzne wspólnoty, które zostały skodyfikowane w połowie XIII wieku.

Statuty krzyżackie regulowały, na przykład, kto może być przyjęty do zakonu. Wyraźnie zaznaczono, że nie można było przyjąć żadnego chłopa, toteż każdy kandydat musiał udowodnić rycerskie pochodzenie. Czyniono to, dostarczając Przełożonym listę przodków.

Według świadectwa opata klasztoru z Flandrii (XIV w.):
"...zakon ten (był) zakonem niemieckim i zakonem Matki Boskiej Niemieckiej, ponieważ (nie przyjmował) na brata nikogo, kto nie pochodził z krajów języka niemieckiego...".

Jeden z punktów (a konkretnie punkt XII) (jest ich 26) pokoju toruńskiego drugiego - z 1466 r. Mówi:

(...)- stanowimy również i zarządzamy, by odtąd i na przyszłość do naszego Zakonu Najśw. Panny Maryi Niemieckiego w Prusiech się znajdującego przyjmowane były osoby właściwe i zdatne do stanu zakonnego również spośród jakichkolwiek poddanych Królestwa Polskiego, księstw, ziem i posiadłości jego, z zastrzeżeniem, że my, mistrz, i komturowie nie jesteśmy obowiązani przyjąć ich ponad połowę, lecz obowiązani jesteśmy w nadawaniu godności i urzędów słusznie uwzględniać ową połowę.

Polonizacja zakonu nie powiodła się, gdyż ten bronił się skutecznie przed napływem kandydatów z Królestwa. Zgodnie zresztą z klauzulą traktatową: „że my, mistrz, i komturowie nie jesteśmy obowiązani przyjąć ich ponad połowę”...

Tak na dobrą sprawę do II połowy XX wieku w zakonie nie było Polaków (wnuk Sobieskiego zdecydowanie nie był ani Polakiem ani też poddanym króla polskiego). Teraz jednak mamy polski desant w zakonie, bodaj jest już 3 braci (?) Mało tego -jeden z braci jest z Malborka.

U schyłku XIV wieku Krzyżacy zaniechali używania tytułu bracia na rzecz Panów. I tak ich zapisano w świadomości historycznej, nawet w przysłowiach jak to:
„jakeś taki chwat, oszukaj Panów Pruskich….” Co ciekawe – przysłowie wcale nie jest polskie, a ... niemieckie. Nie bardzo wiadomo, co było przyczyną tej megalomanii. Wielu historyków i genealogów mówi wręcz o mało arystokratycznym pochodzeniu zwierzchników zakonu. Bowiem na 37 Wielkich Mistrzów – aż 22 pochodziło z mało znanych rodów rycerskich.

(źródła: m.in. - Reguła - przekład i komentarz: Janusz Trupinda, wykłady z kursu dla przewodników po MZM, "Organizacja życia na zamku krzyżackim w Malborku w czasach wielkich mistrzów (1309-1457) - Sł. Jóźwiak, J. Trupinda, i inne...)


Natomiast co do gości zakonu - to sprawa miała się zupełnie inaczej. Ci nie byli związani niczym z Panami Pruskimi. Przyjeżdżali bądź w oczekiwaniu zaszczytów, zbawienia, odpuszczenia grzechów, z chęci walki, i tak dalej i tak dalej... Upraszczając - wiele rodów niezwiązanych z zakonem otrzymało w końcu nadania i osiadło na tych terenach. Kiedy prześledzi się historię rodów Prus Wschodnich - to w wielu wypadkach znajdziemy echa wypraw na Prusów. :szabelka:
_________________
Gdańszczanka

* * *
...ze słońcem w kieszeni i chmurą gradową...
...i mściwym toporem krzyżackim....
 
 
groszek 


Dołączyła: 15 Lis 2007
Posty: 995
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 12:33 am   

Och Kasiu ..dzięki że odwiedziłaś temat i tyle ciekawości wniosłaś.Jak widać wrogowie.. :rip: milczą :mrug: .
A ja opowiem bajeczkę co bajka nie była..o agentach 001 z licencją na miserykordię..o poczcie sprawniej działającej niz teraz ...o mapach tak dobrze wyrysowanych że naniesiono na nie 104 drogi prowadzące na Litwę co zdecydowanie przydało sie do prowadzenia rejz..a zawdzięczamy to Konradowi von Wallenrode..spoookoo nie temu od Mickiewicza..ale autentyczny...jeszcze jako Wielki Marszałek rozwinął działalność wywiadowczą Zakonu.Z reguły kazda większa wyprawa/bitwa którą przeprowadził Zakon poprzedzona była działalnościa wywiadowczą.Hmm bajkę to może nie.. ale takie przygody Zakonnego Bonda ...napisać by...
Panowie Pruscy mistrzami w pozyskiwaniu info . byli ..rozwinęli sieć wywiadowczą godną dużego mocarstwa , wiedzieli że ino. warte kazdej kasy , a zbierali wiadomosci i o wrogach i o sojusznikach....werbowali szpiegów w różnoraki sposób hmmm noo kasa jest kasa.

krzyzacy-300x181.jpg
Poza tematem ale ma ten klimat ....co nie ? hyhy
Plik ściągnięto 15828 raz(y) 27,02 KB

180px-Lipienek_Castle_ruin.jpg
W zamku w Lipienku rezydował wójt odpowiedzialny za pocztę zakonną na tym terenie
Plik ściągnięto 15828 raz(y) 14,02 KB

_________________
mały kot na wielkiej drodze...
 
Kasia_57 
Nadprzewodnik


Dołączyła: 26 Mar 2004
Posty: 911
Wysłany: Pią Cze 04, 2010 4:42 pm   

groszek napisał/a:
von Wallenrode..spoookoo nie temu od Mickiewicza..ale autentyczny...jeszcze jako Wielki Marszałek rozwinął działalność wywiadowczą Zakonu.Z reguły kazda większa wyprawa/bitwa którą przeprowadził Zakon poprzedzona była działalnościa wywiadowczą


Jest świetna książka "w temacie" szpiegów:
Sławomir Jóźwiak "Wywiad i kontrwywiad w państwie zakonu krzyżackiego w Prusach"- wyd. MZM Malbork 2004.
Czyta się jak powieść sensacyjną :mrgreen:
_________________
Gdańszczanka

* * *
...ze słońcem w kieszeni i chmurą gradową...
...i mściwym toporem krzyżackim....
 
 
groszek 


Dołączyła: 15 Lis 2007
Posty: 995
Wysłany: Sob Cze 05, 2010 8:52 pm   

Dzięki Kasiu nie omieszkam nabyć tak ciekawej pozycji.
Czy już wspomniałam że Zakon był prekursorem nowinek budowlanych jak np .ogrzewanie podłogowe :hmm: ponoć nie źle się sprawdza i w dzisiejszych czasach :wink: choć w dormitorium bracia sypiali w ubraniach dla zachowania gotowości bojowej....i w dość prymitywnych warunkach dla hartu i wyrzeczeń.
_________________
mały kot na wielkiej drodze...
 
mikado 
Langfuhrterka

Dołączyła: 29 Gru 2009
Posty: 78
Wysłany: Nie Cze 06, 2010 3:21 pm   

Z tego co pamiętam, w Malborku ogrzewanie jest jedynie w paru pomieszczeniach (chyba m.in. w refektarzu), natomiast dormitoria - były raczej prekursorami lodówek :hihi:
 
groszek 


Dołączyła: 15 Lis 2007
Posty: 995
Wysłany: Nie Cze 06, 2010 4:22 pm   

Pisałam przecie że Bracia sypiali w spartańskich warunkach...hartując ciało ..zawsze gotowi.
Musieli tacy być..Spróbuj machać mieczem w pełnej zbroi przez ileś tam godzin.... :mrgreen: Echm.... nawet a może zwłaszcza :wink: Pudzian wysiadł by przy Braciach...
Następny post o uzbrojeniu trzeba napisać...hmm a może ktoś coś wie i doda..jakiś oblatany user w sprawach wojennych :mrgreen: .
_________________
mały kot na wielkiej drodze...
 
mikado 
Langfuhrterka

Dołączyła: 29 Gru 2009
Posty: 78
Wysłany: Nie Cze 06, 2010 6:06 pm   

wiem groszku, chyba źle wyraziłam to, co myślałam - a w myślach właśnie się z Tobą zgadzałam :)

to ja może zacznę dyskusję, czekając na mądrzejszych i bardziej oblatanych w temacie :wink:
Cytat:
Każdy z rycerzy posiadał dwa konie – bojowego i tak zwanego podjezdka. W czasie przemarszu rycerz jechał na podjezdku, w czasie gdy koń bojowy dźwigał jego zbroję i ekwipunek. Konie bojowe ustępowały jednak lżejszym koniom polskim i litewskim w wojnie podjazdowej i warunkach leśnych.



Uzbrojenie armii krzyżackiej było standardowe jak na ówczesne warunki. Rycerze przywdziewali kolczugę i tunikę rycerską, wykonaną z cienkich, drogich materiałów oraz rękawice kolcze. W XIV wieku wprowadzono również ochraniacze na golenie i przedramiona, a także zaczęto wzorować zbroje na tureckiej zbroi o budowie łuskowej. W późniejszych latach zbroje te zaczął wypierać blaszany kirys zaczerpnięty z zachodu. Rycerz zaopatrzony był również w naramienniki, nałoknice, blaszane rękawice, nagolenniki, nakolenniki i żelazne trzewiki. Brzuch chroniła dodatkowo kolczuga znajdująca się pod kirysem. Przed chłodem i słońcem chronił płaszcz szyty z grubego płótna, okrywający plecy i ramiona i zapinany klamrą pod szyją, z charakterystycznym czarnym, wąskoramiennym krzyżem, umiejscowionym na lewym ramieniu. Jednak tylko rycerze mogli pozwolić sobie na biały płaszcz. Zwykli zakonnicy musieli zadowolić się tymi w kolorze szarym. Głowę początkowo chronił kaptur z kolczugi, jednak szybko został zastąpiony cylindrycznym hełmem z otworami na oczy. Dodatkowo posiadał kolczą osłonę na kark. Przed ciosami zasłaniano się szczytem, podłużną tarczą. Broń krótką zawieszano na pasie, który zakładano na zbroję. Miał on również funkcję ozdobną.



W walce bezpośredniej Krzyżak posługiwał się obosiecznym mieczem, wyposażonym w rowki, po których spływała krew oraz zakończony sztychem. Z biegiem czasu wyszły z mody topory, czekany i obuchy, uznawane za nieodpowiednią broń dla rycerza. Używano jednak nadal włóczni przydatnych przy szarży i sztyletów, które niezastąpione były w bardziej kontaktowych pojedynkach. Do ekwipunku rycerza należał też tak zwany rzęd koński, zawierający uździenicę, rzemienie przytwierdzające całość oporządzenia do konia, siodło, blachy osłaniające konia, a także ostrogi, przyczepiane do wojownika.
za www.gda.blox.pl
 
groszek 


Dołączyła: 15 Lis 2007
Posty: 995
Wysłany: Wto Cze 08, 2010 10:22 pm   

I był zamek w Bierzgłowie co na granicy straży stał i oparł się niejednej rejzie pogan....kronikarz Piotr z Dusburgu wspomina o Braciach walecznych , co opór dawali krwi nie szczędząc...o Komturze bohaterskim Arnoldzie Kropt co trafiony bełtem z kuszy wystrzelonym przez Dziwana poległ broniąc granic kraju...
Zamek stracił na znaczeniu na rzecz Torunia..ale pamięć pozostała o bohaterskich rycerzach..w szumie drzew..w podmuchach wiatru..bo czym są rycerze..prochem i mgłą..ich dzielne miecze rdzą..a dusze? Dusze chyba w niebie są :mrgreen:
Baśń snuje groszek..czy prawdę..oceńcie sami :wink: .

rycerze.jpg
Tak mogli wyglądać Bracia...
Plik ściągnięto 15671 raz(y) 16,45 KB

_________________
mały kot na wielkiej drodze...
 
Dostojny Wieśniak 


Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 3726
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 12:39 am   

Ja tam do Zakonu nic nie mam. Ale pozwolę sobie zauważyć, że Czcigodni Bracia demolowali w miarę normalnie funkcjonujący, istniejący świat normalnych ludzi. Wyobraź sobie, że nagle do Twojej wioski - Gdyni, wpada ekipa facetów, pali Twój dom, morduje Twojego Najmądrzejszego i każe od dzisiaj wierzyć w jakieś nowe idee z których nic nie rozumiesz. Mało tego, jesteś politycznie podejrzana Ty i Twoja rodzina, przeznaczana więc jesteś do najpodlejszych prac. Ich bohaterowie i Bogowie stać się mają Twoimi. Tak sobie, co?
To tak na marginesie, z punktu widzenia pogan. :II Historię piszą zwycięzcy - banał, ale warto o nim pamiętać. :wink:
_________________
Poldergeist
 
groszek 


Dołączyła: 15 Lis 2007
Posty: 995
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 7:54 am   

Dostojny Wieśniak napisał/a:
To tak na marginesie, z punktu widzenia pogan. :II Historię piszą zwycięzcy - banał, ale warto o nim pamiętać. :wink:

Wiem...wiem....ale racz o D.W... zauważyć że zaczęło się od niejakiego Wojciecha co Święty Gaj nakazał wyrżnąć.....eeee no cóż...Nie poganie tylko Stara Wiara jeśli już :mrgreen: Noooo właśnie z tą historią pisaną przez zwycięzców.... :wink: to dlatego Zakon oczerniano.....bo ... :wink: .A my tu sobie spokojnie plusy przytaczamy..bowiem nie tylko rżnęli ale i sporo dobrego czynili.
Rejzy Litwy na ziemie nie tylko Zakonu ale zwłaszcza ówczesnej Polski , przecież to była właśnie przyczyna sprowadzenia Braci do Pomorza :mrgreen: hyhyh
_________________
mały kot na wielkiej drodze...
 
pumeks 


Dołączył: 22 Paź 2003
Posty: 7401
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 8:27 am   

groszek napisał/a:
Nie poganie tylko Stara Wiara jeśli już

Nie bądź taka pewna, że stara... św. Wojciech mógł się powołać na jakieś 997 lat tradycji swojej wiary :P jestem pewien, że święty gaj, do którego wtargnął, miał znacznie mniej lat.
_________________

 
groszek 


Dołączyła: 15 Lis 2007
Posty: 995
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 9:42 am   

Pumeks....wiadomo że Święty Gaj który został zniszczony przez Wojciecha był zapewne młodszy niż 1000 lat :wink: i wiem że akurat Ty masz wiedzę na te tematy :mrgreen:
ale pod nazwą Stara Wiara jest to określenie wszelkich religii które ludzie wyznawali nim wprowadzono ogniem , mieczem i toporem chrześcijaństwo.....(Karol do Sasów...albo krzyż albo miecz...) i zapewniam Cię że Religie te były znacznie starsze i miały większą tradycję...(np.Wielką Macierz)niż wiara Wojciecha. :mrgreen:
Takie O.T. od tematu... :oops: :mrgreen: ale ponieważ temat dotyczy Zakonu Rycerskiego Najświętszej Marii Panny czyli religijnego jest to taki mały :hihi: O.T. do przyjęcia :zgooda: .
_________________
mały kot na wielkiej drodze...
 
pumeks 


Dołączył: 22 Paź 2003
Posty: 7401
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 11:04 am   

groszek napisał/a:
zapewniam Cię że Religie te były znacznie starsze i miały większą tradycję...(np.Wielką Macierz)niż wiara Wojciecha.

Taaaaa... a poza swoim głębokim przekonaniem, masz jakikolwiek dowód na to, co napisałaś? :dziadek:
_________________

 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Dawny Gdańsk Strona Główna

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template subTrail v 0.4 modified by Nasedo. adv Dawny Gdansk