Dawny Gdańsk Strona Główna Dawny Gdańsk


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat :: Następny temat
DLACZEGO W POLSCE KNAJPY ŚWIECĄ PUSTKAMI?!
Autor Wiadomość
syrenka 


Dołączyła: 04 Mar 2006
Posty: 256
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 8:43 am   

yama napisał/a:
lokatorzy z góry się skarżą, ze jest głośno i co jakiś czas przychodzi Straż Miejska i wlepia jej mandaty za zakłócanie ciszy nocnej.


Tak, słyszałam właśnie że to główna przyczyna zamykania w Gdańsku lokali długo przed północą. Tylko dziwne, że Krakowianie się nie buntują, Poznaniacy sporadycznie, Warszawiacy też nie mają nic do powiedzenia...
Ja rozumiem - dyskoteka - no to jest problem z hałasem. Ale pub ze ściszoną muzyką? W czym problem, u diaska?
_________________

 
Corzano 
bi-cyklista
z Północy


Dołączył: 18 Lis 2004
Posty: 4572
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 9:11 am   

Za http://forum.gazeta.pl/fo...f=57&w=47805320 za money.pl

Cytat:
Wybrane fragmenty felietonu z portalu www.money.pl:
" (...) Czy sukces ekonomiczno-finansowy, jaki Kraków osiągnął dzięki
rozwojowi turystyki, jest do powtórzenia przez inne miasta w Polsce? Na razie
szanse wydaje się mieć jedynie Wrocław ze względu na swą unikatowa substancję
historyczną w postaci dobrze zachowanej i zrekonstruowanej po wojennych
zniszczeniach dawnej architektury i sztuki. W przeciwieństwie do Gdańska,
którego liczne i wspaniałe zabytki nie ustępują w niczym Wrocławiowi, stolica
Dolnego Śląska po zmroku tętni życiem i gwarem wielu języków, nie tylko
europejskich. Natomiast dawna kolebka Solidarności ze swymi opustoszałymi po
23.00 ulicami i zamkniętymi na głucho knajpami przypomina starą zakurzoną
scenografię do filmu historycznego. Oba miasta, i Wrocław i Gdańsk, posiadają
połączenia lotnicze z Londynem tanimi liniami Ryanair.

Co w takim sprawia, że Gdańsk nie wydaje się miejscem tak kuszącym dla
turystów jak Wrocław? Częściową odpowiedź stanowi stale rozwijająca się sieć
hotelowo-gastronomiczna Wrocławia i last but not least, niezła polityka
włodarzy tego miasta. Ważniejsza jest też opinia, z jaką można spotkać na
temat obu miast u przybyszy, nie tylko cudzoziemców.

Gdańsk ciągle jest kojarzony jako miejsce narodzin słynnego ruchu
związkowego, co mimo próby zdyskontowania mitu Solidarności sprowadzaniem
słynnych niegdyś artystów jak Jean-Michel Jarre czy ostatnio David Gilmour z
Pink Floyd nie dało efektów wymiernych pod względem komercyjnym. Obawiam się,
że aby zwrócić uwagę świata, a w każdym razie Europy na swe miasta, prezydent
Gdańska musiałby zaprosić Rolling Stones czy np. Madonne. Czy światowa
atrakcją może stać się Muzeum Solidarności? Chyba nawet Lech Wałęsa w to nie
wierzy, skoro do tej pory nie wystąpił z inicjatywą promocji swego miasta za
granicą na spotkaniach z menedżerami wielkich biur turystycznych.

Wrocław ma więcej szczęścia od Gdańska, który ze swoją sławną, lecz upadłą
stocznią, robi dość dwuznaczne wrażenie. Zresztą rzecz nie jest tylko w
pieniądzach z inwestycji, których nie ma Gdańsk, a które zawsze miała w
największej ilości Warszawa. Wrocław ma ich więcej dopiero od paru lat. Nie
mniej ważni są ludzie i wytwarzana przez nich atmosfera, która składa się na
ogólną otoczkę miasta, tkwiącą później przez lata we wdzięcznej pamięci
zagranicznych gości.

Wrocław tak jak Kraków nie zamyka swych licznych lokali rozrywkowo -
gastronomicznych o 23.00 w przeciwieństwie do bogatszej Warszawy, która mimo
inwestycyjnego rozmachu pozostaje jedynie miastem pracoholicznych "białych
kołnierzyków" i urzędników, którzy chcieliby otrzymać ich posady.(...)
_________________
 
kwidzin 
Notgeldmann

Dołączył: 13 Mar 2005
Posty: 422
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 10:53 am   

W mojej ocenie, Gdańsk ma spory potencjał by stać sie miejscem atrakcyjnym dla krajowego jak i zagranicznego turysty. Bezcenną wydaje się w tej materii, unikalna zabudowa czy dobrze zachowane fortyfikacje. Potencjał istnieje, za to kiepsko oceniam próby/możliwości jego wykorzystania. Podejmowane od lat próby zainstalowania tego czy tamtego na fortach kończą się zwyczajowo na dobrych chęciach, a tymi wiadomo co jest brukowane. Skończyło się na wycięciu pokrzyw i pomalowaniu trawy na zielono. Inne miejsce, warte uwagi, to teren dawnej fosy wokół bastionów, która mogłaby zostać wykorzystana jako np. trasa rowerowa, czy dobrze oznakowana i opisana trasa turystyczna. Pominę milczeniem stan zagospodarowania terenów Głównego Miasta, Ołowianki, itp. Czasami odnoszę wrażenie, że gdyby nie Millennium, pewnie nic by nie zostało na terenie "starówki (300 km>>)" zrobione. Oferta kulturalna miasta jest niezła, gdańskie muzea także są warte odwiedzin. Sprawa ma się dość kiepsko, jeżeli słucha się opinii tzw. przeciętnego turysty. Słychać tylko utyskiwania: nie ma fajnej dyskoteki, dobrej knajpy, plaże są brudne a ogólnie to w tym Gdańsku nie ma nic ciekawego. Zauważam także inny problem. Być może są chętni, którzy mogliby włożyć trochę grosza czy czasu. Boję się tylko, że stan bezpieczeństwa w mieście ma także kolosalny wpływ na stan inwestycji. Któż bowiem otworzy dobry lokal, borykając się z problemem chłopców z bejsbolami, proszącymi o napiwek? Czy choćby zamontuje nową ławkę na fortach z nadzieją, że nie zostanie ona wyrwana, a nowo odmalowany budynek wzbogacony o "sztukę naskalną"?
 
Mikołaj 
Idi Admin


Dołączył: 13 Paź 2003
Posty: 8040
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 11:23 am   

Cytat:
Inne miejsce, warte uwagi, to teren dawnej fosy wokół bastionów, która mogłaby zostać wykorzystana jako np. trasa rowerowa

Z tą fosą to chodzi Ci o opływ Motławy? Jako trasa rowerowa? chyba dla rowerów wodnych... :hmmm:

A co do narzekania na pustki w mieście wieczorami i ubóstwo atrakcji imprezowo-tanecznych to moze trzeba się z tym pogodzić, na Główne Miasto i okolice przychodzić na popołudniowe spacery, a na imprezy jeździć tych kilka/kilkanaście kilomentrów do Sopotu, gdzie imprezy trwają do rana.
 
 
Hochstriess 
von Hochstriess

Dołączyła: 05 Sie 2006
Posty: 834
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 11:37 am   

Zycie nocne zawsze koncentrowalo sie w Sopocie.Nie wiem czemu tam akurat to wyszlo a gdzie indziej nie.Pod tym wzgledem Sopot jest integralna czescia Miasta, wiec jest gdzie w nocy pokrecic nozka tak jak w innych miastach,tyle ze nie jest to Stare Miasto:-)
Pod wzgledem ekonomicznym ja bardzo rozumiem wlascicieli knajp.Nie jest to lekki kawalek chleba a siedzenie w nocy dla paru piw nie nalezy do przyjemnosci ani do kategorii zysków.Jesli jest to duza knajpa,z wieloma zatrudnionymi ludzmi to cos innego.W dzien restauracja (na przyklad),wieczorem i w nocy moze sie zamienic w roztanczony pub i od rana znowu bedzie wszystko gralo.Jelsi knajpka jest niewielka,to tak sie nie da.Knajpiarz tez czlowiek:-) Jak ja ich rozumiem...:-)
A restauracje...Jak juz wyzej pisaliscie jest to problem ekonomiczno-mentalny.I nie bez znaczenia jest fakt,ze bardzo wiele knajp zrobionych jest pod turystow zagranicznych czyli bardzo drogich i to nie pomaga w zmianie podejscia do jedzenia "na miescie".Bylam kilka razy ze swoimi goscmi w takich "turystycznych" knajpach.Z reguly bylismy sami,obsluga mierzyla nas wzrokiem (jedno piwo czy tez moze obiad),po uslyszeniu obcej mowy stawala sie naduprzejma i wrecz denerwujaca.Jadło było bardzo dobre, rachunek bardzo wysoki.I nie wroce tam z cala pewnoscia.
 
Liv 


Dołączyła: 02 Sie 2006
Posty: 8
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 11:49 am   

Cytat:
DLACZEGO W POLSCE KNAJPY ŚWIECĄ PUSTKAMI?!

W knajpach w sensie pubów odstrasza mnie brak zakazów palenia :<> W knajpach w sensie restauracji - drożyzna (przynajmniej w Warszawie; w Trójmieście dawno nie byłam, ale miło wspominam ostatni pobyt w Krakowie - ceny o połowę niższe niż w stolicy).
_________________
Jeśli kaczka, to tylko pieczona.
 
kwidzin 
Notgeldmann

Dołączył: 13 Mar 2005
Posty: 422
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 12:30 pm   

Mikołaj napisał/a:
Z tą fosą to chodzi Ci o opływ Motławy? Jako trasa rowerowa? chyba dla rowerów wodnych... :hmmm:

A dlaczego nie? Uważam, że to doskonały pomysł. Zresztą bogactwo wolnego terenu wokół opływu, zwłaszcza od strony Olszynki możnaby spożytkować na dodatkowe atrakcje, ba nawet ponoć taki plan zagospodarowania przestrzennego gdzieś tam istnieje.

W kwestii atrakcji wieczornych, argument o bliskości Sopotu jest ciut naciągany. Gdańsk jest pod tym względem bardzo ubogi. Tak przynajmniej uzna zagraniczny turysta nocujący w Heweliszu czy Novotelu. Miast udać się na dicho 500-1000m dalej, z bądź co bądź prawie 0,5 mln miasta odsyła się go do Sopotu.
 
rispetto 


Dołączył: 11 Sty 2004
Posty: 1585
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 12:58 pm   

Cytat:
W knajpach w sensie pubów odstrasza mnie brak zakazów palenia

Już niedługo ma się to zmienić za sprawą ministra Religi.
A tak w ogóle, to trochę idiotyczne postawienie sprawy przez ten zakaz, bo co? Przyjść do baru po marskość wątroby to ok, a po raka płuc nie ok? :hihi:
_________________
...........................................
Pomóż Hanusi jeśli możesz
http://dzieciom.pl/5002
...........................................
 
Mikołaj 
Idi Admin


Dołączył: 13 Paź 2003
Posty: 8040
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 1:06 pm   

Cytat:
Przyjść do baru po marskość wątroby to ok, a po raka płuc nie ok?

ale drinka na siłę (niestety :hihi: ) nikt Ci do gardła nie wleje
 
 
yama 

Dołączył: 22 Maj 2004
Posty: 42
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 1:06 pm   

syrenka napisał/a:
yama napisał/a:
lokatorzy z góry się skarżą, ze jest głośno i co jakiś czas przychodzi Straż Miejska i wlepia jej mandaty za zakłócanie ciszy nocnej.


Tak, słyszałam właśnie że to główna przyczyna zamykania w Gdańsku lokali długo przed północą. Tylko dziwne, że Krakowianie się nie buntują, Poznaniacy sporadycznie, Warszawiacy też nie mają nic do powiedzenia...
Ja rozumiem - dyskoteka - no to jest problem z hałasem. Ale pub ze ściszoną muzyką? W czym problem, u diaska?


W czym problem ? Już odpowiadam po prostu przed wojna mieszkańcami Starego Miasta byli głównie Niemcy których już nie ma to po pierwsze większość kamienic była prywatna a po wojnie kiedy STARÓWKA (300 km>>) (300 km>>) była zniszczona, Niemcy wysiedleni po odbudwoie zamieszkiwali tam głównie pracownicy Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego, Milicjanci działacze partyjni. Na dzień dzisiejszy ludzi ci są wiekowi działają Zarządcy Kamienic i jeżeli to pokolenie się nie wykruszy (Naprawdę nie mam nic do starszych ludzi !!!) to niestety nie będzie tam knajpek, restauracji, kafejek i Pubów. Wiem skądinąd ( od taryfiarza) że człowiek który otwierał knajpę na ul. Garncarskiej ( nie znam nazwy ) miał tyle kłopotów i problemów, że cudem udało mu się otworzyć ten pub. Ponad to dochodzą czynsze za wynajem lokali i bardzo ważna rzecz miasto żąda takich czynszów, że głowa mała, a w zamian miasto nie robi nic żeby umożliwić ludziom tanią promocję czyli na przykład zniżki ( znaczne po sezonie) wypromowanie ulicy Ogarnej, Szerokiej czy innych ościennych uliczek na których mogło by tętnić życie rozrywkowe.
 
 
Mikołaj 
Idi Admin


Dołączył: 13 Paź 2003
Posty: 8040
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 1:09 pm   

Cytat:
A dlaczego nie? Uważam, że to doskonały pomysł

po pierwsze pisałeś o "fosie", że niby tam ma być ścieżka rowerowa, tego nie bardzo rozumiem. Domyślam się, że chodzi Ci o to, żeby taka ścieżka była wzdłuż Opływu Motławy. Ale z tego co pamiętam tam są ścieżki (piaskowe, chodniki) i nie ma problemu by tam sobie na rowerze pojeździć. Co innego zorganizować trasę edukacyjną z tablicami informacyjnymi etc.
 
 
Mikołaj 
Idi Admin


Dołączył: 13 Paź 2003
Posty: 8040
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 1:11 pm   

przestańcie z tą "starowką" :evil: to nie gazeta ani forum gazety :%
 
 
luanda 
lubię tu wpadać


Dołączył: 05 Sie 2006
Posty: 287
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 3:55 pm   

yama napisał/a:

Wiem skądinąd ( od taryfiarza) że człowiek który otwierał knajpę na ul. Garncarskiej ( nie znam nazwy ) miał tyle kłopotów i problemów, że cudem udało mu się otworzyć ten pub.


Jeżli mowa o brudo-budzie d. Rudy Kot, to dziwię się, że ktoś sie zgodził na lokal w takim stanie. Ostatnio piłem tam piwo - "zmuszony" przez znajomych siostry z Solcjologii - ok. 16 miesięcy temu i naprawdę uważam, że lokal do odstrzału był!

Jeżeli mowa o PUERTO to jest to raczej kawiarnia z wyszynkiem w bonusie ;) i naprawdę godna [P]. Właścicielki są pozytywnie zakręcone i dbają, aby się działo w lokalu, a obsługa sympatyczna.

Natomiast w przypadku Bazyli, chodź to raczej Targ Drzewny (ale "skądinąd" (tj. taksówkarz) mógł uprościć) to sądzę, że nie można mieć zastrzeżeń, co do hałasu, bo to taka bardziej nocna jadłodajnia. Spokój, aż zastanawiajacy.
Plusem tego miejsca jest możliwość "strzelenia lufy" ok. 0400 na późnym (wczesnym) spacerze :) ;p
 
 
Zdzislaw 


Dołączył: 11 Sie 2006
Posty: 532
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 8:27 pm   

yama napisał/a:
a po wojnie kiedy STARÓWKA (300 km>>) (300 km>>) (300 km>>) (300 km>>) była zniszczona, Niemcy wysiedleni po odbudwoie zamieszkiwali tam głównie pracownicy Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego, Milicjanci działacze partyjni.


Wybacz yama, iż zwracam uwagę na ten wątek (o innych będzie nieco poniżej), ale sprowadzanie wszystkiego do działaczy partyjnych bezpieki itp graniczy lekutko z obsesją. Zdziwił bys się, bo starówkę (300 km>>) w ogromnej większości zasiedlili po wojnie ci co ja odbudowywali bo było to zgodne z teorią państwa "robotniczo-chłopskiego", tej biezpieki itp był jak na lekarstwo... Nie wprowadzając zatem żadnych wątków sodcjologiczno politycznych taki włąsnie skłąd społczny ludności stanowił swoistą barierę dla "niesocjalistycznych" i "burżuwazyjnych" zachcianek typu, restauracja, kawiarnia i bar... no cnyba ze był to Bar Neptun (czyli Mleczny).
Tradycję tzw. "wyjścia do kawiarni" budoje sie latami. Krakusy z natury wychodzą na zewnątrz. Społeczenstwo Krakowa zachowało po prostu wieloletnią jesli nie wiekową tradycję "spotkania sie na "pól czarnej" (to jest typowe krakuskie określenie). U nas po prostu przekrój spoleczeństwa był i chyba nadal jest inny, a poza tym jest to kwestia promocji ze strony Miasta. Wiem, iż zaproszeń do knajpek nie będzie rozdawał Pan Preyzdent Adamowicz, ale wpisywanie sie w ciągle utyskujący tłum niezadowolonych staruszek ze "im głośni" na starówce (300 km>>), jest moim zdaniem bez sensu. W dzisiejszych czasach, przy wolnym rynku nieruchomości winno sie dążyć do do oczywistej zmiany funkcji Miasta a zwłaszcza jego serduszka...
Popatrzcie ile lat trwają bezsensowne i jałowe dyskusje nt. Wyspy Spichrzów, Juz w latach 70-tych planowano tam powstanie swoistego Gdańskiego "Soho", które na skutek działań różnego rodzaju ortodosków (w tym zwłaszcza nacisków ortodoksyjnie nastawionych architektów" jest tym czym jest. Jesli dodamy zadziwiające transakcje miasta w stylu "Genesis" no to mamy ruiny i "Nigdy więcej wojny". Jesli stary duch nie chce wrócić, to tzreba próbowac tchnąc nowego, atego po prostu nie ma w Gdańsku. Wiem, że moja wypowiedź może byc odbierana jako "wieczne utyskiwanie", ale nie jest to mój zamiar. Uwielbiam knajpeczki, dobre jedzenie i zabawę i na serio martwie sie, iż jak chcę sie gdzieś wybrać na total luzie to muszę jechać do Sopotu, który mnie co prawda nie zachwyca, ale zapewnia zdecydowanie wiekszy wybór i lepsza atmosfere. Szkoda, ale tak długo jak Gdańska STARÓWKA (300 km>>) (300 km>>) (nie czepiać sie słów) będzie jeszcze jedną sypialnią dla miasta to niewiele da sie zribić, bo konflikt interesów będzie zawsze wybuchać pomiędzy zmęczonytm pragnącym snu robotnikiem, a wesołym i pragnacym muzyki amatrem dyskoteki..... To musi byc po prostu proces, którego końca mam nadzieje ........mimo wszystko - doczekać.
Bo jesli sie tak obiektywnie przyjrzeć toż my w Gdańsku mamy skarby, wodę, bulwary, wyspy, raj dla każdego kto tylko ma ochote na sobotni lanczyk z familią dziweczyną czy tam z kim ma ochote.

I jeszcze jedno...... ortodoksyjni niepalący.....
Ja sam palę choć mogę wstrzymać, jak mnie ktoś poprosi o niepalenie - nie palę, ale obserwując tzw. tryndy (bo to wicie tym trynd), zaczynam byc lekutko przerażony. Jak latwo dają sie wszyscy zmanipulować i pozwalac na organizczanie swej wolności.
Już wcześniej napisałem, iż na świecie często występują tzw. "pożyteczni idoci", nie zważający na nic, a mający na celu wyłącznie "zbawienie świata"i to wbrew woli zbawianych.
Dziś (a zobaczycie, że tak będzie), jest walka z palaczami, jutro inny cymbał dojdzie do wniosku, że piwko ze wzgledu na alkohol, maltozę, sacharozę i inne świństwa itp itd, też jest niebezpieczne, a przede wszystkim powoduje tycie i marskośc wątroby, wiec "pożyteczni idioci" zabiorą sie za amatorów bursztynowego napitku. O wódeczce, whisky lub koniaku juz nie wspominam - bo za to będą rozstrzeliwac.... Juz wpadli na pomysł by winka z zacnej winnicy St. Estephe oklejać idiotycznym napisem w stylu "picie skraca życie". A co będzie jak jakiś inny "oszołom" dojdzie do przekonania, iż sól tyż jest niebezpieczna? Zakaz solenia - oczywiste, wszak ma ona wpływ na wiele zachorowan, a pożniej leczymy tych amatorów slonych paluszków za spoleczne pieniądze.... ktos powie ze argumentacja jest ad absurdum... byc może.... ale jakoś dziwnie mnie to nie śmieszy. Ludzie w dziwnie łatwy sposób oddają swoją własną wolność, wolnośc i prawo do bywania w knajpce, wolnośc do zapalenia papierosa, fajki czy cygara, wolnosc do wypicia piwa czy winka na rzecz abstrakcyjnych haseł.... gloszonych przez wspólczesnych purytanów, którzy na codzień tego samego nie przestrzegają.... to ja juz wolę szczerego do bólu w swoich reakcjach Jacka Kuronia, wypalającego po 100 fajeczek dziennie,.....
Ktoś powie, że przecież zmarł za wcześnie.... owszem, ale jak żył.....i to sie liczy....
_________________
Pozdrawiam Zdzisław

Vivere est cogitare
 
seestrasse 
Zesztrasia z Szafy


Dołączyła: 13 Kwi 2004
Posty: 6538
Wysłany: Czw Wrz 07, 2006 9:29 pm   

nooo, widać, że Zdzichu po urlopie :wink:
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Dawny Gdańsk Strona Główna

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template subTrail v 0.4 modified by Nasedo. adv Dawny Gdansk