Wysłany: Czw Sty 20, 2005 5:17 pm Zagadka z Artushofu
Miałem dzisiaj okazję pobyć dłuższą chwilę w Dworze Artusa. Poza różnymi dziwnymi rzeczami, które piętrzą się w tym wpaniałym, co nie znaczy że gustownym, wnętrzu, wypatrzyłem coś co mnie trochę zaskoczyło. Otóż w boazerii ławy malborskiej są sobie dwa otworki, niczym w kasowniku biletowym w autobusie, każdy obrębiony cudnie rżniętym okuciem, a ponadto zaopatrzony w literkę. Górny oznaczony jest literką A, dolny B. Zostałem zapytany przez znajomych cóż by to takiego być mogło. Szybko wydedukowałem, że mogła to być maszyna do głosowania - tym bardziej, że sąsiedni panel boazerii jest otwierany. Ale to tylko taka spekulacja. Zapytany o to dyrektor Koperkiewicz, jak przystało na zarządcę zabytku... nie miał bladego pojęcia.
Co o tym sądzicie?
a jak pytasz o Dwór kogokolwiek, to nigdy nie Koperkiewicza, tylko pytaj pana Śledzia. Edward Śledź jest kierownikiem Dworu i on wie o nim wszystko. Koperkiewicz jest tylko dyrektorem Muzeum.
_________________ Gdańszczanka
* * *
...ze słońcem w kieszeni i chmurą gradową...
...i mściwym toporem krzyżackim....
Zaraz: a skąd taka pewna pewność, że nie było?
Przecież tam napewno nie raz obradowali kupcy, nawet jak była impreza to trzeba było wybrać starszego kuflowego.
spadam, nie będę temtu kontynuować, bo przypuszczam, że Śledź go rozwiąże szybko, mam jutro zamek, więc sorki. Winrych ważniejszy, niż jakiśtam kuflowy
_________________ Gdańszczanka
* * *
...ze słońcem w kieszeni i chmurą gradową...
...i mściwym toporem krzyżackim....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum