Dawny Gdańsk

Żuławy, Kaszuby, Kociewie i inne miejsca bliższe lub dalsze - Dohna Schlobitten

zimowit - Sro Paź 06, 2004 8:48 pm
Temat postu: Dohna Schlobitten
Poniższe informacje umieściłem już wczoraj, ale w odpowiedzi na czyjś post i nie wszyscy mieli okazję to czytać, a może kogoś to zainteresuje. Przepraszam więc, ze się powtarzam.
Moją pasją jest historia Prus Wschodnich. Kiedyś może opowiem, jak to się zaczęło. Na tereny Prus Wschodnich z Saksonii przybyli przedstawiciele jednego z rodów, a mianowicie Dohnowie. Przybyli, by służyć Krzyżakom. W 1525 roku Piotr zu Dohna otrzymał od zakonu krzyżackiego Słobity, bowiem Krzyżacy nie mogli się wypłacić za udział w wojnie, m.in. trzynastoletniej, więc została mu nadana ziemia. Główna siedzibą Dohnów był zameczek w Morągu (obecnie filia Muzeum Olsztyńskiego, które mieści mnóstwo portretów tego rodu). Po przejściu Sowietów przez Prusy Wschodnie wszystkie możliwe dobra zostały rozkradzione i wywiezione, jedyne pamiątki, które zostały po Dohnach to zgliszcza pałaców, takich jak Słobity, Kwitajny, Gładysze, czy Markowo oraz pocięte olejne portrety tego rodu, które dla sowietów nie stanowiły wartości.
Słobity miały przywilej dworu królewskiego, to znaczy, ze monarchowie mogli zatrzymywać się tam w podróży. Czyli były nieźle wypasione.
Następnym razem przyślę porównanie, jak Słobity wyglądały przed wojną i jak po. Doszukam wiadomości i powiązań Dohnów z Bursztynową Komnatą, z zamachem na Hitlera i z cudownym ocaleniem pod Staliningradem.

Petelka - Sro Paź 06, 2004 8:53 pm

Cytat:
Następnym razem przyślę porównanie, jak Słobity wyglądały przed wojną i jak po. Doszukam wiadomości i powiązań Dohnów z Bursztynową Komnatą, z zamachem na Hitlera i z cudownym ocaleniem pod Staliningradem.

Już nie mogę doczekać się obiecanego, dalszego ciągu. :D

Kasia_57 - Sro Paź 06, 2004 8:55 pm

a czy robiłeś kiedykolwiek porównanie rodów z prawej i lewej storny Wisły? Nie dotarłam do końca moich poszukiwań, ale zauważyłam pewną prawidłowość. Mianowice niewiele razy spotyka się fakt łączenia sie starych rodów wschodniopruskich z tymi z lewej storny Wiśły. Jak mi pewna pani to kedyś tłumaczyła (sama pochodziła z jednego ze starszych rodów bawarskich), ci z prawej strony mieli się za lepszych. Ciekawa jestem ile w tym prawdy. Bowiem porzuciłam Zu Dohnów na czas jakiś :oops:
Kasia_57 - Sro Paź 06, 2004 8:58 pm

W ksiązce Reimanna o Bursztynowej Komancie jest sporo wiadomości o Zu Dohnach:)
zimowit - Sro Paź 06, 2004 10:22 pm

tak samo w książce Stanisława Jana Stulina "Gdzie ukryto Bursztynową Komnatę" można znaleźć podobną informację o Dohnach.
Droga Kasiu57, zastanawiam się, czy Ty przypadkiem nie mieszkasz na Zaspie w okolicach Kombatantów?... :^^

Kasia_57 - Pią Paź 08, 2004 8:56 pm

mieszkam :D i mam garbusa z żółtym "gaciowym" napisem "Kasia". A co?
zimowit - Pią Paź 08, 2004 10:14 pm

a to, ze się znamy :) i te skorupy to razem wybieraliśmy. :hiphip: Ale miałem czuja!
Kasia_57 - Sob Paź 09, 2004 9:29 am

tez mi się tak wydawało od pewnego momentu :==
ja moje skorupy jeszcze mam:) właśnie przygotowuję sobie "oskorupowanie" okapu od kominka...
jaki ten świat jest mały :hurra:

lyck - Sob Paź 09, 2004 4:40 pm
Temat postu: Re: Dohna Schlobitten
Z klimatów pałacowo-dworskich mam conajmniej jednego faworyta. To pałac w Kamieńcu koło Susza. Również posiadłość Dohnów, rozmachem dorównująca Słobitom, znana głównie z faktu tutejszej bytności Napoleona i jego "zabaw" z panią Walewską :wink: . Sam pałac do złudzenia przypomina ruinę ze Słobit. Za to otoczenie - park ze starodrzewiem, tajemnicze polanki, grupy drzew na przedpolu jeziora Gaudy i sam widok na jezioro są po dziś dzień przepiękne. Stara mapa poniżej jest w części ciągle aktualna :D
knovak - Sob Paź 09, 2004 8:00 pm

Parę ujęć z Kamieńca, Kasia też tam wtedy była... :wink:
knovak - Sob Paź 09, 2004 8:07 pm

Najbardziej zadziwił mnie zegar słoneczny na północnej ścianie (ostatnia fotka)
Petelka - Sob Paź 09, 2004 8:42 pm

Ja byłam tam parę lat temu. Niezaprzeczalnie ruiny robią wrażenie...
Grün - Sob Paź 09, 2004 8:55 pm

A te pokoje gościnne to przepraszam gdzie? na pierwszym piętrze?
Sabaoth - Sob Paź 09, 2004 9:12 pm

To musi być niedaleko Suwałk, naszego polskiego bieguna zimna, bo tam leży już śnieg. :hihi:
zimowit - Nie Paź 10, 2004 11:42 am

Również byłem w Kamieńcu parę lat temu, widziałem jak pod pałac podjechał Mercedes 600 wypchany starszymi niemiaszkami i odniosłem wrażenie po ich zachowaniu, że nieżle orientuja się w całej posiadłości. Może to byli dawni własciciele?
Mikołaj - Nie Paź 10, 2004 12:06 pm

Mówcie co chcecie, ale może lepiej, żeby to było w rękach Niemców i odrestaurowane niż w rękach Polaków i zrujnowane. Przy sprzedaży zastrzegłbym jedynie, że rezydencja musi pełnić jakąś funkcję użytkową, tzn żeby nie zagrodzono wszystkiego trzymetrowym płotem, ale urządzono pensjonat/restaurację/centrum konferencyjne.
Petelka - Nie Paź 10, 2004 5:04 pm

Cytat:
Przy sprzedaży zastrzegłbym jedynie, że rezydencja musi pełnić jakąś funkcję użytkową, tzn żeby nie zagrodzono wszystkiego trzymetrowym płotem, ale urządzono pensjonat/restaurację/centrum konferencyjne.

I wogóle umowa powinna być sprecyzowana bardzo dokładnie i mądrze, z terminami rozpoczęcia, zakończenia, z określeniem warunków jej wypowiedzenia, karami umownymi itp., żeby potem nie obudzić się z ręką w ... naczyniu nocnym, co niestety wiele razy juz nam się zdarzyło. :II
Ale wracając do Kamieńca, to tam zdaje sie, że już jest inwestor (?)

Grün - Nie Paź 10, 2004 5:06 pm

A co to my? Luteranie jacyś, żeby porządnie umowy pisać ? :)
lyck - Nie Paź 10, 2004 6:12 pm

Pałac w Kamieńcu nie ma szczęścia do właścicieli. Obecny - Polak, który dorobił się w Niemczech - podobno zginał w wypadku samochodowym. Nie znam szczegółów, ale wygląda na to, że rozwiała się szansa na całkiem sensowne zagospodarowanie zabytkowych ruin...
Kasia_57 - Sro Paź 13, 2004 10:00 am

Pamiętam jak, przede wszystkim, zatkało ich na widok ruin. Że tak można coś zniszczyć. Tak, jak Słobity - Finckenstein miał status rezydencji królewskiej. A dzisiaj, jedynym rezydencjonalnym pomieszczeniem, jest owo gniazdo bocianie na tympanonie.
Marcin - Pią Lut 18, 2005 11:16 pm

Cytat:
Następnym razem przyślę porównanie, jak Słobity wyglądały przed wojną i jak po...

Znalazłem taką fotę.

Marcin - Sob Lut 19, 2005 12:41 am

I jaszcze taką stronkę znalazłem. :D
parker - Sob Lut 19, 2005 12:47 am

świetna ta stronka :==
Sabaoth - Sob Lut 19, 2005 12:54 am

Stronka wspaniała, szkoda tylko pięknych pałacyków zniszczonych przez Armię Czerwoną do spółki z naszą władzą ludową (i poludową zresztą też :II ).
Kasia_57 - Sob Lut 19, 2005 2:55 pm

No, pałac w Gładyszach dla odmiany "spalił się" w latach 70-tych... Do Słobit to nawet nei mam odwagi jechać w obawie, ze zatanę totalną ruinę. Finckenstein zaś - to faktycznie tajemnicza sprawa. Chodziło bardziej o staw parkowy, niż całość założenia. I po tym, jak w stwie przeprowadzono prace, sprawa ucichła, parę afer w tzw. miedzyczaie się przewaliło, i koniec... no właśnie, czy koniec??? Przestałam się tym interesować, bo nie stać mnei było nerwowo na to :evil:
lyck - Sob Lut 19, 2005 11:45 pm

Cytat:
Do Słobit to nawet nie mam odwagi jechać w obawie, ze zatanę totalną ruinę.

...a warto, park co prawda nie jest tak piekny jak w Kamieńcu, ale zabudowa dworsko-folwarczna jest ciągle imponująca. Bruki w okolicy też ciągle oryginalne ;). Z okolicznych ciekawostek warto odwiedzić uroczą ruinę małego kosciola w Karwinach. Bardzo ciekawa jest też duża elektrownia na Pasłęce w Pierzchałach z dochodzącym do niej "czołgowym" brukiem z Braniewa - II co do wielkosci w Prusach Wsch. - po Friedlandzie (teraz: Prawdinsk - więcej: http://www.milovsky-galle...&num=1&pop=1136 ).
Ze śladów "trzeciorzesznych" warto zaliczyć pobliską autostradę Grzechotki-Elbląg. Od niedawna jest w całości przejezdna. Dopiero co odbudowano mosty na Pasłęce, Młynówce i Omazie, a w Grzechotkach nie da się już dojechać do samej granicy, bo budują przejście. Klimaty prawie przedwojenne. Opony tłuką o dylatacje w betonowej nawierzchni, dookoła dziewicza przyroda, samochodów jak na lekarstwo - ktoby pomyślał, że tak wygląda Reichsautobahn Nr 1 w 2005 roku... ale już nie długo... A... jest drobny wyjątek w przejezdności - wiadukt nad drogą do Braniewa w Szylenach - trzeba zjechać z autostrady, przejechac pod nim i z powrotem wjechać na autostradę z drugiej strony. Także odbudowane mosty na pierwszy rzut oka nie wyglądają na przejezdne, bo na dojazdach wysypano pryzmy ziemi - ale to tylko kamuflaż - drobny slalom i jest się na imponujących mostach bardzo podobnych do tych przedwojennych...
Jak są chętni, mogę parę fotek do autostrady zamieścić... :)

Kasia_57 - Pon Lut 21, 2005 2:59 pm

Cytat:
a warto


czy to znaczy, że pałacowy komin z gniazdem bocianim wciąż stoi ???


Cytat:
Jak są chętni


są!!! :==

zimowit - Sob Mar 05, 2005 12:55 am

ostatnio stał...
Kasia_57 - Sob Mar 05, 2005 6:14 pm

a to ostatnio, to kiedy było?????
Piotr Olszak - Pon Sty 12, 2009 12:24 pm

Jeden ze studentów wydz. Architektury Politechniki Gdańskiej bawił się kiedyś w projekt rekonstrukcji założenia w Kamieńcu k. Susza. Poniżej załączam próbkę tej pracy.
Piotr Olszak - Pon Sty 12, 2009 5:08 pm

Załączam kolejne obrazki. Założenie Finckenstein było wspaniałe, większość jego elementów przetrwała do dziś dnia. Stan Słobit jest zdecydowanie gorszy
Kasia_57 - Pon Sty 12, 2009 5:20 pm

Imponujące... A tak w ogóle, to "tłumaczą się" wspomnienia Aleksandra Zu Dohna-Schlobitten (śp...) - ale że ktoś to musi autoryzować, to trwa troszkę... już od 2 lat :II
Dostojny Wieśniak - Pon Sty 12, 2009 7:00 pm

Kasia_57 napisał/a:
Imponujące... A tak w ogóle, to "tłumaczą się" wspomnienia Aleksandra Zu Dohna-Schlobitten (śp...) - ale że ktoś to musi autoryzować, to trwa troszkę... już od 2 lat

Fajne te widoczki. Można mieć nadzieję, że będziesz trzymała rękę na pulsie?

Kasia_57 - Pon Sty 12, 2009 8:33 pm

Dostojny Wieśniak napisał/a:
trzymała rękę na pulsie


Jasne, nie przepuszczę takiej okazji i natychmiast dam znać co i jak

Dostojny Wieśniak - Sro Lut 03, 2010 12:38 am

Temat trochę zapomniany a że przybyło trochę nowych użytkowników - to i TUTAJ trochę informacji można znaleźć.
Kasia_57 - Czw Lut 04, 2010 9:18 am

Najlepsze - bo z tzw. Pierwszej Ręki - Zu Dohna-Schlobitten - według Lecha Słodownika
Nie mam tylko informacji jak wypadła wizyta :II

No i ostatnia sprawa - obiecane wspomnienie księcia Aleksandra... na razie nici z tego. Nie będą wydane w Polsce. :???: mam nadzieję, że chociaż angielskie tłumaczenie wyjdzie....

szy - Pon Maj 24, 2010 5:15 pm

Ne często mam okazję coś Wam wrzucić, więc... korzystam... :]

Weekend majowy nad Jeziorakiem z Kamieńcem jako jednym
z najciekawszych punktów programu:

Z weekendu majowego:











Smutno-piękne miejsce. Więcej pałacu sprzed lat:

-> http://www.aefl.de/ordld/...nsteinindex.htm

... i więcej sprzed trzech tygodni:

-> http://www.nitka.pl/2010/...nad-jeziorakiem

Pozdrowienia,
Szy.

mk_z_s - Sob Kwi 23, 2011 12:38 pm

chetnie bym zobaczyl rekonstrukcje Słobit wykonana w ten sam sposob - owego studenta serdecznie zachecam ;) Sam tworze stronke w tym temacie - moze kogos zainteresuje.

www.slobity.com.pl

mk_z_s - Nie Maj 08, 2011 8:43 pm

Pragne poinformowac zainteresowanych ze jest mozliwosc obejrzenia ruin. Nalezy udac sie do glownego wejscia, po wejsciu zameldowac sie dla stroza i nie ma zadnego problemu...

Osobiscie bylem 29 kwietnia. Zdjecia z tej wyprawy i wiele innych rzeczy na mojej stronie...

Dostojny Wieśniak - Nie Maj 08, 2011 8:52 pm

Fajne, zapraszam do wątku powitalnego. :wink:
princessita - Nie Maj 08, 2011 9:11 pm

Czy wspomnienia ksiecia Aleksandra, mozna gdzies zdobyc, zostaly wydane?
princessita - Nie Maj 08, 2011 9:57 pm

Chcialam polecic ksiazke Elizbeth von Arnim Elizabeth i jej ogrod. Sa to wsponienia angielskiej pisarki ktora bedac zona hrabiego von Arnim ( malzenstwo nie bylo szczesliwe) opisala swoje zycie w majatku Rzedziny (Nassenheide). W ksiazce sa zdjecia majatku po ogrodzie nie pozostal zaden slad. Piekny jezyk, ksiazka zdobyla popularnosc wraz z pierwszym wydaniem.
http://www.wydawnictwomg.pl/elizabeth-von-arnim/
Z tego co wyczytalam zona ostatniego ksiecia von Dohna, tez wywodzila sie z rodu von Arnim.

Linka - Pon Maj 09, 2011 11:55 am

Ciekawa wiadomość, dzięki :D
mk_z_s - Wto Maj 10, 2011 9:12 pm

Wspomnienia ksiecia Aleksandra niestety tylko po niemiecku... Ostatnio mialem w rekach, ale niestety bariera jezykowa mnie zblokowala... Mialem nadzieje na jakies unikatowe zdjecia ... ale nic takiego tam nie ma... Bardzo za to przydatne jest przejrzyste drzewo geneologiczne rodu zu Dohna.
mk_z_s - Sro Maj 11, 2011 7:27 pm

To ja może nawiazujac do tematu przekleje artykuł z mojej strony o historii rodu zu Dohna-Schlobitten. Opracowanie wlasne...

Początków rodu zu Dohna należy upatrywać już w XII wieku. W 1143 roku Konrad III – pierwszy król Niemiec z dynastii Hohenstaufów utworzył hrabstwo Dohna, które usytuowane było między marchią miśnieńską, a królestwem Czech. W 1156 roku zostało one nadane na zasadzie lenna wraz z tytułem burgrabi, Heinrichowi von Rotha, urodzonego około 1127 roku, zwanego od tej pory Heinricus Castellanus de Donin (Henryk I Dohna). Lenno te pozostało w rękach rodu prawie 250 lat bo do 1402. W tym czasie panowało po sobie 16 potomków Henryka I, ród rozrósł się i zaczął rywalizować z innymi wielkimi rodami dzisiejszej Saksonii. Doprowadziło to do prywatnej wojny, dla której pretekstem był romans Jeschke zu Dohna z żoną Hansa von Korbitza. Ten drugi zyskał poparcie margrabi miśnieńskiego Wilhelma I i zbrojnie wymierzył sprawiedliwość. Po trwających 17 lat walkach miasto Dohna zostało zdobyte i zniszczone, a Jeschke dostał się do niewoli. Dohnowie zostali zdziesiątkowani i wydziedziczeni ze swoich dóbr, które przejęli Wettinowie. Podczas wojny nie otrzymali pomocy od cesarza Zygmunta Luksemburskiego, który był zajęty wojną z Husytami, ale dzięki bliskim z nim znajomościom mogli się schronić na dworze w Pradze. W Czechach otrzymali nowe ziemie na których odbudowywali swoje majątki.
Nas bardziej interesuje jak Dohnowie znaleźli się na terenach dzisiejszej Warmii i Mazur. Od XIII wieku Rzeczpospolita Polska toczyła boje z Zakonem Krzyżackim. Jednak samych zakonników w armii krzyżackiej było stosunkowo niewielu. Większość stanowiły wojska zaciężne, którzy pod przykrywką szerzenia chrześcijaństwa mieli okazji się wzbogacić. W takim charakterze do Państwa Krzyżackiego przybył ze Śląska jeden z tamtejszych Dohnów - Stanisław. Wziął udział w wojnie 13-nasto letniej m.in. walcząc jako jeden z dowódców polowych pod Chojnicami w 1454 roku. Jako, że zakon nie potrafił wypłacić się za należny żołd, w ramach rekompensaty nadał Stanisławowi ziemie – wsie Lauck (dzisiejsze Ławki) i Reicherstwalde (Markowo). Pod koniec wieku XV powiększył jeszcze swój majątek o dobra w Karwinach i Wilczętach.
Twórcą potęgi Dohnów był jego syn - Piotr, który ożenił się z Katarzyną Czemą (Zehmen), córką wojewody pomorskiego i miał z nią ośmiu synów i jedną córkę. Po sekularyzacji zakonu Piotr zu Dohna otrzymał tytuł książęcego starosty w Morągu i wraz z licznymi okolicznym dobrami otrzymał w 70 – letnią dzierżawę morąski zamek. W 1525 roku otrzymał od Zakonu Krzyżackiego wieś Słobity z 20 łanami ziemi i prawdopodobnie wzniósł tam niewielki dom mieszkalny. W 1527 roku Dohnowie otrzymali dzisiejsze Stare Siedlisko z 80 łanami i Młynarską Wolę z 110 łanami. Tak więc już w XVI w. posiadłości tej rodziny osiągnęły pułap 330 łanów, czyli ponad 5500 ha. I nie było to jeszcze wszystko, gdyż niedługo potem otrzymali Księżno, Nowicę i Karwity.
Syn Piotra – Achacy przeniósł główną siedzibę rodową z Morąga do nowo wybudowanego dworku w Słobitach. Pierwszy pałacyk wzniósł tu jego syn Abraham, który prawdopodobnie zmarł nie pozostawiając męskiego potomka. W tym momencie nastąpił pierwszy podział linii pruskiej na starszą z siedzibą w Słobitach, którą odziedziczył najstarszy w tym momencie brat Christoph i młodszą z siedzibą w Ławkach, którą odziedziczył młodszy - Fabian. Christoph dokonał podziału swojego majątku między trzech synów, lecz najmłodszy z nich który otrzymał Karwiny nie miał ambicji separatystycznych, środkowy, który otrzymał Gładysze nie doczekał się męskiego potomka, a najstarszy syn Friedrich otrzymał Słobity, a po śmierci brata przejął też Gładysze. Wole dziadka wykonały dopiero wnuki, synowie Friedricha doprowadzili do kolejnego podziału. Słobity odziedziczył najstarszy z synów – Aleksander, który jak pierwszy nosi tytuł zu Dohna – Schlobitten, jego młodszy brat Christoph otrzymał Gładysze i przyjął tytuł Schlodien. Ich kuzyn nie chciał być gorszy i odłączywszy należące mu się ziemie Karwin z majątku słobickiego utworzyl trzecią linię – Karwinden, lecz po dwóch pokoleniach ta linia wymarła i jej majątek przeszedł na linie Schlodien zwanej o tej pory Schlodien mit Karwinden. W późniejszych czasach linia słobicka przetrwa bez większych podziałów i w tej chwili zajmę się jej losami.
Wspomniany Aleksander zu Dohna – Schlobitten urodził się i wychował w pobliżu Genewy, w Szwajcarii. Jego wychowawcą był Pierre Bayle – francuski filozof, historyk i publicysta; jeden z prekursorów oświecenia. W 1679 wstąpił do pruskiej armii i szybko awansował na kapitana i tajnego radcę. Służył jako dyplomata z ramienia Fryderyka III na dworze polskim. W 1689 – 1690 walczył przeciwko Francji w wojnie dziewięcioletniej i został ranny w bitwie pod Bonn. 9 października został majorem i dowódcą pułku piechoty, który został nazwany jego imieniem. W 1692 roku został wysłannikiem króla pruskiego na dworze szwedzkim i gubernatorem Piławy. Między 1695 a 1704 rokiem był odpowiedzialny za edukację następcy króla pruskiego, przyszłego twórcę potęgi militarnej kraju – Fryderyka Wilhelma I. W 1712 roku jego kariera przyśpieszyła i został posłem w pruskim parlamencie oraz najwyższym urzędnikiem w Prusach Wschodnich obejmując zarząd w Królewcu. W 1713 roku został generałem a następnie feldmarszałkiem i towarzyszył Fryderykowi Wilhelmowi I w oblężeniu Stralsundu podczas Wielkiej Wojny Północnej. Dzięki jego błyskotliwej karierze możliwe było wybudowanie pałacu klasy królewskiej w dziedzicznych Słobitach. Zmarł w Królewcu pozostawiając 15 potomków.
Słobity odziedziczył Aleksander Aemilius, którego syn Friedrich Aleksander ożenił się z hrabiną Finck von Fickenstein. Ich liczne dzieci zajmowały wysokie stanowiska wojskowe i polityczne. Karli Friedrich Emil był feldmarszałkiem i jednym z dowódców pod Waterloo, na cześć którego została nazwana baszta murów obronnych w Królewcu (wieża Dohna). Friedrich Ferdinand, minister wojny, jeden z fundatorów Uniwersytetu Berlińskiego, negocjował zawieszenie broni z Napoleonem w 1807 roku, najstarszy z synów, a więc i dziedzic Słobit nie pozostawił męskiego potomka. Kolejnym dziedzicem został Wilhelm. Dzięki małżeństwu jego ojca z hrabiną z Finck von Fickenstein możliwe było wykupienie głównej siedziby rodowej – pałacu w Kamieńcu Suskim. W tym momencie Dohnowie weszli w posiadanie 2 z 4 pałaców klasy królewskiej. W pałacu osiadł młodszy brat Fabian i to jego potomkowie dziedziczyli pałac, ale cały czas tytułowali się Dohna-Schlobitten i byli uzależnieni od słobickiej linii rodowej.
Synem Wilhelma i dziedzicem Słobit był Richard (Friedrich), a następnie jego syn Ryszard Wilhelm, który był w linii prostej 11 potomkiem Stanisława zu Dohna. Pełnił on rolę Prowadzącego Sforę i Łowczego Dworu na dworze cesarskim. Wspólna pasja – myślistwo, połączyła w dobrych stosunkach Richarda z cesarzem Wilhelmem II, który często gościł w jego Wschodniopruskich włościach. 1 stycznia 1900 r. Ryszard Wilhelm zu Dohna został podniesiony przez cesarza do godności dziedzicznego księcia. Odbyło się to na zasadzie primogenitury - tytuł przechodził tylko na najstarszego męskiego potomka tej gałęzi rodu. Jego syn Richard Emil spuściznę po ojcu objął jedynie na dwa lata, po czym zmarł, pozostawiając tytuł książęcy i majątek w Słobitach ostatniemu z dziedziców Słobit – Aleksandrowi. On jednak zasłużył na oddzielny artykuł…
Ród Dohnów rozrósł się i rozgałęził. Z wymienionej linii Carwinden (Karwiny) pochodził Christopher Delphicus, który wyemigrował do Szwecji, gdzie zdobył stopień feldmarszałka w szwedzkim wojsku i za zasługi dla kraju został przyjęty do grona szwedzkiej szlachty. Jego potomkowie żyją tam do dziś. Śląska linia Dohnów wymarła w XVIII wieku, doczekawszy się tytułu książęcego i nie doczekawszy panowania pruskiego. Jednak w polowie XIX wieku jeden z członków linii Schlodien został dziedzicem w śląskim Gross-Kotzenau (Chocianów), a jego ród wymarł dopiero z końcem II wojny światowej. Tak samo linia Schlodien (Gładysze), której dwaj ostatni dziedzice zginęli na froncie. Najbardziej skomplikowane są lose linii Lauck (Ławki) – z której wyodrębniła się linia Reichertswalde (Markowo), która jednak wymarła i majorat przeszedł z powrotem na Dohnów z Ławek. Później znowu się podzielili na linie, by po wymarciu Dohnów z Ławek, majątki Lauck przeszły na linie Dohnów – Reichertswalde. Ostatecznie historia tej linii również kończy się na II wojnie światowej. Gdzieś jeszcze można odnaleźć rozgałęzienia po stronie rosyjskiej czy w Łużycach. Można próbować również dowodzić pochodzenia staropolskiego rodu Dunin od śląskich Dohnów (po łacinie Donin). Nie wspominając już o licznych koligacjach poprzez małżeństwa z wielkim rodami niemieckim, francuskimi czy holenderskimi. W ten sposób można doszukać się krwi Dohnów chociażby w obecnie rządzącej dynastii w Holandii – Orange-Nassau. Wydaje się, że linia słobickia miała jeszcze najwięcej szczęścia. Ostatni książę ze Słobit może i utracił potęgę i bogactwo, ale on sam przeżył wojnę, a jego liczne potomstwo żyje do dzisiaj.

princessita - Sro Maj 11, 2011 9:25 pm

Dziekuje !
Dostojny Wieśniak - Sro Maj 11, 2011 10:57 pm

mk_z_s napisał/a:
To ja może nawiazujac do tematu przekleje artykuł z mojej strony o historii rodu zu Dohna-Schlobitten. Opracowanie wlasne...
Dawaj więcej tych cytatów. :wink:
mk_z_s - Czw Maj 12, 2011 10:09 pm

Nie chce zaśmiecać forum...Na zyczenie moge poprzeklejać kilka artykułów ze strony czy zdjec...ale nie widze wiekszego sensu, jezeli mozna tam zajrzec...
Dostojny Wieśniak - Pią Maj 13, 2011 11:50 pm

Można tam zajrzeć, ale wiadomo jak to jest. Bywa, że strony znikają albo inne cuda wianki się dzieją. Zatem zgłaszam życzenie. Wklejaj i zaśmiecaj. Nawet chętnie pomogę w zaśmiecaniu wątku. Rezydencja ta, podobnie jak i sama rodzina godna chyba upamiętnienia.
Na dobry początek kilka skanów zbiorów Konserwatora Królewieckiego. Całość zebrana, opracowana i opisana przez warszawski Instytut Sztuki PAN i Archiwum Państwowe w Olsztynie. Nie obrabiam za bardzo zabytkowych zdjęć. One same w sobie to już zabytek.
To co, polecimy? :wink:

Krzysztof - Sob Maj 14, 2011 2:59 pm

Tomek odwiedził tydzień temu GŁADYSZE i SŁOBITY: http://www.chem.univ.gda....sy/gladysze.htm
mk_z_s - Nie Maj 15, 2011 12:53 am

Raczej to nie efekt wyburzania jak pisze autor - tylko skutek braku opieki i wplywu warunkow atmosferycznych, ciezka zima byla... Wystarczy spojrzec na zdjecia dawnej gorzelni sprzed 5 lat i aktualne...nie wspomne o tym ze budynek gorzelni jeszcze na poczatku lat 90 w pelni funkcjonowal...

Wedle zyczenia poprzeklejam troche rzeczy...najpierw zdjecia. Chcialem wstawic ze swojej wizyty 29 kwietnia 2011 ale z 80 kb na zdjecie nie poszaleje... a wiec...

nad stawem - Nie Maj 15, 2011 8:49 pm

princessita napisał/a:
Czy wspomnienia ksiecia Aleksandra, mozna gdzies zdobyc, zostaly wydane?


ta książka nosi tytuł :
Alexander Fuerst zu Dohna-Schlobitten
Erinerungen eines alten Ostpreussen.

Ein Siedler Buch wydana w Goldmannverlag w 1989 roku

ISBN 3-442-12822-6

czytałem ta książkę jednym tchem. Palac po wkroczeniu sovietow byl pusty i prawdopodobnie natychmiast spalony jako, ze ruskie poszukiwali Aleksandra.
cały inwentarz został na czas wywieziony ze Schlobitten ale niestety doza jego cześć nie ocalała zakończenia wojny i w wiekszosci znajduje sie obecnie w palacu Charlottenburg w Berlinie, jako ze wiekszosc inwentarza tych palacow byla blizniacza.
Warto tez wspomniec, ze ksiaze Dohna jako oficer zwiadu przygotował na czas ucieczke ze Schlobitten i Proekelwitz i mniejszych posiadlosci, zabierajac w ten sposob wszystkich pracownikow i ich rodziny. na zachod dotarlo wraz z Aleksandrem 330 osob, 140 koni i 38 powozow.

Dostojny Wieśniak - Nie Maj 15, 2011 11:59 pm

mk_z_s napisał/a:
Chciałem wstawić ze swojej wizyty 29 kwietnia 2011 ale z 80 kb na zdjęcie nie poszaleję
Jakiś problem? Pisz na :priv: Nauczę tego co sam umiem, jeżeli zaś umiejętności zabraknie, mamy nadzwyczaj sprawne zaplecze techniczne. :wink:
Do wykorzystania na stronce (źródło jak wyżej):

Mikołaj - Pon Maj 16, 2011 7:57 am

mk_z_s napisał/a:
z 80 kb na zdjecie nie poszaleje

powiększyłem do 120 kb, to już daje większe pole do popisu :D

mk_z_s - Pon Maj 16, 2011 11:05 am

Lepiej lepiej:)
mk_z_s - Pon Maj 16, 2011 11:07 am

Dorzucam historie Aleksandra zu Dohna - opracowanie wlasne czyli wlasciwie streszczenie obszernej biografii Aleksandra pióra Lecha Słodownika...

Ostatni książę Dohna urodził się w Poczdamie 11 grudnia 1899 roku. Pierwotnie miał mieć na imię Józef, tak chciała matka. Ojciec jednak wymusił aby jego pierworodnego nazwać imionami dziadków Richard i Herman oraz Aleksander. Jednak Cesarz Wilhelm II wyraził życzenie, żeby potomek tak znakomitego rodu był jego chrześniakiem. W ostatniej chwili w urzędzie dodano jeszcze imię Wilhelm. Tak więc Wilhelma, Hermana, Aleksandra, Ryszarda zu Dohna ochrzczono pod czterema imionami. Do chrztu, w zastępstwie cesarza, trzymał go szef sztabu generalnego Helmuth hr. von Moltke zwany Młodszym. Z czterech imion używano jednego Aleksander. Cesarz dbał o to, aby wyróżniać chrześniaka. Podczas pobytów na polowaniach w Prakwicach wszystkie dzieci Dohnów całowały „najjaśniejszego” w rękę, jedynie Aleksander całowany był przez cesarza w czoło.
Młody spadkobierca fortuny był starannie edukowany. Początkowo Aleksandrem zajmowała się guwernantka i nauczyciele domowi m.in. Anglik Caney, który uczył go jazdy konnej i gry w futbol. Oczywiście przysposabiano go także do myślistwa. Mając 10 lat Aleksander strzelał z 6 mm krócicy. Łowczy dworu w Bielicy, Wilhelm Becker wywoził go do lasu, gdzie poznawał tajniki łowiectwa. Okres dzieciństwa i młodości Aleksandra przerwał wybuch I Wojny Światowej, który zresztą przez cały ród został przyjęty z entuzjazmem. Całe Prusy Wschodnie i Niemcy (zjednoczone przez Wilhelma II) popierały politykę monarchy.
Aleksander został pod koniec wojny powołany do wojska gdzie po niedługim czasie zastała go kapitulacja Niemiec i dotarła do niego wiadomość o upadku monarchii, abdykacji i banicji Cesarza Wilhelma II. W 1918 roku zmarł ojciec Aleksandra, Richard Emil zu Dohna i w wieku dziewiętnastu lat, jako najstarszy syn, został księciem i spadkobiercą całego majątku słobickiego. Nie mógł pogodzić się z upadkiem monarchii i nigdy nie zaakceptował Republiki Weimarskiej.
Z powodu luki w wykształceniu rolniczym, po objęciu schedy, odbył praktyki rolnicze w gospodarstwach ziemiańskich u Karla Görg'a w Rydzówce oraz miejscowości Licze k. Kwidzyna. Z pobytu koło Kwidzyna zapamiętał plebiscyt w 1920 roku i jego wyniki. Prawie 95% mieszkańców tzw. rejencji kwidzyńskiej było za pozostaniem jej w Niemczech.
Nasiąknięty nurtem monarchistycznym działał na niwie politycznej początkowo w przemianowanej z Partii Konserwatywnej, Deutschnationale Voksparti, następnie w Haimatbundzie, z ramienia której prowadził nawet rozmowy z Adolfem Hitlerem będącym wtedy przywódcą NSDAP. Prowadził bardzo rozległą działalność polityczną mającą na celu przywrócenie w Niemczech monarchii. Obracał się w gronie najznakomitszych młodych przedstawicieli rodów arystokratycznych.
W 1925 roku, na polowaniu, poznał, jak sam mówił „piękną i mądrą Fredę Antoinette hrabinę von Arnim z domu Muskau”. Związek popierały wszystkie znaczące rodziny pruskie i niemieckie. Zaręczyny oficjalne ogłoszono jednocześnie w Słobitach i Muskau, siedzibach rodowych narzeczonych. Do ślubu przygotowywano się pieczołowicie. Zmieniono wystrój sali w pałacu w Muskau, omawiano podróż poślubną, szyto stroje. Teść Aleksndra bardzo pragnął aby ten podczas ślubu wystąpił w tradycyjnym, wschodniopruskim uniformie stanowym. Zgodę na taki strój weselny wydał Tajny Radca, szef cywilnego gabinetu kajzera Wilhelma II. Pomimo, że Wilhelm II przebywał już wtedy na wygnaniu, Aleksander zwrócił się do niego o tę zgodę.
Strój został założony przez Aleksandra tylko jeden raz w życiu. Na weselu było zaproszonych sto osób z najznakomitszych rodów pruskich. Zamek i kościół w Moskau udekorowano girlandami i flagami. Ślub odbył się 29 maja 1926 roku. Jeszcze w czasie trwania wesela, młoda para udała się w podróż poślubną. Wyjechali samochodem Isotta Fraschini do Montreux w Szwajcarii poprzez Drezno, Wolfach w Szwardzwaldzie, Bazyleję, Evian les Bains nad jez. Genewskim.
Aleksander z żoną przyjechał do Słobit samochodem, ale w pobliskim lesie nowożeńcy przesiedli się do karocy. Z tyłu usiedli: przyboczny łowczy dworu Gustaw Adolf Schmitd z pióropuszem w kapeluszu i kordelasem myśliwskim oraz trzeci kuczer Gustaw Vill. Przed dobrami przywitało ich trzech głównych zarządców siedzących na koniach i ubranych w odświętne surduty. Przed wejściem do pałacu zgromadzili się mieszkańcy Słobit, pracownicy majątku, pastor May, przedstawiciele organizacji młodzieżowej Deutschnationale Volskpartei oraz zaproszeni goście. Mowę powitalną wygłosiła matka Aleksandra. On sam podziękował wszystkim zgromadzonym i goście udali się na przyjęcie do komnaty zwanej uroczystą. Pracownicy majątku i mieszkańcy Słobit świętowali w ogrodzie.
Małżonkowie von Dohna rozpoczęli urzędowanie w dobrach w skomplikowanej sytuacji politycznej Niemiec. Aleksander mocno zaangażował się w politykę. Poparł nawet Adolfa Hitlera i wstąpił do NSDAP. Niewątpliwie zasługą Alekandra zu Dohna było to, że doskonale administrował majątkiem słobickim. Przeprowadził remonty pałacu w Słobitach i dworku w Prakwicach. Jako ciekawostkę podam tylko, że jesienią 1932 roku spotkał się z Adolfem Hitlerem, następny raz w 1933 roku - podczas pobytu kanclerza Niemiec w Kamieńcu. Jego kolegą szkolnym był też osobisty adiutant Hitlera Karl Wolff. Aleksander spotykał się z dygnitarzami III Rzeszy: Reinhardem Heydrichem, Heinrichem Himmlerem, a Hermana Göringa zaprosił nawet na polowanie do Prakwic.
Był członkiem NSDAP (srebrną odznakę utopił w stawie w Słobitach „po przemyśleniach” jak sam pisze) i jak większość arystokracji popierał Hitlera w dojściu do władzy, przynajmniej na początku ruchu narodowosocjalistycznego, widząc w nim budowniczego „Wielkich Niemiec”. W czasie II Wojny Światowej Aleksander zu Dohna służył w Wermachcie, był nawet pod Stalingradem i w ostatniej chwili ocalał ze stalingradzkiego kotła.
Koniec wojny to dla Aleksandra okres ratowania majątku. Kolumna wozów konnych wyruszyła ze Słobit 22 stycznia 1945 roku. Aleksander długo żegnał się z majątkiem. Objeżdżał konno pola i lasy, nie mógł przeboleć, że pałac w którym od ponad trzystu lat zamieszkiwał ród von Dohna, zostanie stracony na zawsze. Z dobytkiem zapakowanym na wozy, dosiadając ulubionego wałacha „Ollo” wyruszył na zachód. Trasa wiodła prze Prusy, Niemcy i po wielu tygodniach zakończyła się, 22 marca 1945 roku, w miejscowości Eystrup koło Bremen.
Po II Wojnie Światowej wielokrotnie odwiedzał Słobity i Prakwice. Próbował namówić władze polskie do odbudowy Słobit. Nic z tego nie wyszło. Dzisiaj oba pałace są w kompletnej ruinie, podobnie jak pałac w Kamieńcu. Jednak Aleksander był bardzo ciekawą postacią, zresztą jak wszyscy członkowie rodu von Dohna. Zmarł w 1997 r. W ostatnich latach życia stracił wzrok ale nic nie stracił na aktywności. Ciągle wspominał świetność rodu. Napisał swoją wspomnieniową książkę i nagrywał programy w niemieckiej telewizji.

mk_z_s - Pon Maj 16, 2011 11:10 am

I drzewo rodowe zeskanowe ze wspomnien Aleksandra...
Dostojny Wieśniak - Pon Maj 16, 2011 10:40 pm

Straszliwy widok... A kiedyś... Źródło jak wyżej.
mk_z_s - Pon Maj 16, 2011 11:14 pm

Jak juz jestesmy przy wnetrzach to wstawie co ja mam - bardziej oklepane ale tez przydatne zdjecia...
mk_z_s - Pon Maj 16, 2011 11:17 pm

I o bursztynowej komnacie (w konteksce Dohnów oczywiscie) słów kilka...również opracowanie własne:

W 1701 Fryderyk I Hohenzollern zamówił wykonanie bursztynowego wystroju gabinetu w swoim podberlińskim pałacu Charlottenburg. Za twórcę idei artystycznej uważany jest gdański architekt Andreas Schlüter, profesor i dyrektor Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie. Pracował on również nad stiukowymi rzeźbami w Wilanowie. Na polecenie monarchy wykonał projekt, którego realizacją zajęło się dwóch innych gdańszczan - wybitnych artystów- bursztynników: Gottfried Turau oraz Ernest Schacht. Według projektu Schlütera ściany gabinetu zdobiły kunsztownie rzeźbione płytki różnego koloru, przedstawiające misterne inkrustacje i ornamenty. Poszczególne elementy były wykonane z ogromną precyzją i można je było podziwiać tylko przez szkło powiększające. Z bursztynu artyści stworzyli pejzaże, herby, monogramy, girlandy z kwiatów, artystyczne miniatury i sceny z życia rybaków.
Oryginalna komnata składała się z 12 ruchomych płaszczyzn i 10 fragmentów boazerii. W celu powiększenia estetycznego wrażenia na każdej ścianie gabinetu zawisły prostokątne lustra w ramach, między innymi owalne zwierciadła. Odbijały one wystrój przeciwległych ścian, powiększając przestrzeń gabinetu, zwielokrotniając jego bogactwo artystyczne. Aby spotęgować efekty świetlne, pod bursztynowe płytki podłożono srebrną folię. Prace nad tym trwały jedenaście lat. Dzieło było imponujące: ściany pokoju o wymiarach 10,5x11,5 m pokrywały precyzyjnie dobrane i obrobione kawałki bursztynu. W 1716 roku car Piotr I Wielki w czasie wizyty w Prusach, zachwycony arcydziełem, otrzymał je w podarunku od Fryderyka Wilhelma jako dowód przyjaźni i potwierdzenie zawartego sojuszu. Dar trafił do Petersburga – najpierw do Pałacu Letniego, a później Zimowego. W roku 1725, gdy następczynią Piotra Wielkiego zostaje jego córka Katarzyna I, pomieszczenie z bursztynu powraca do łask. Na jej rozkaz komnata awansowała na ozdobę sali audiencyjnej Zimowego Domu pod Petersburgiem. Caryca nakazuje rozbudowę o elementy lustrzane oraz dalsze dekoracje bursztynowe.
W Zimowym Domu komnata pozostaje do roku 1755. Wtedy to córka Katarzyny, Elżbieta zleca sprowadzonym z Włoch mistrzom Rastrellemu i Martellemu przeniesienie komnaty do nowej rezydencji letniej w Carskim Siole oraz jej rozbudowę. Okazuje się, że sala przeznaczona na ten cel jest za duża (100 m2 i 6 metrów wysokości) - dlatego też komnata zostaje wzbogacona o 24 kryształowe lustra weneckie, kamienie szlachetne, pozłacane kinkiety oraz słynne mozaiki florentyńskie, przedstawiające alegorie ludzkich zmysłów. Wraz z pięcioma mistrzami bursztynnikami z Królewca artyści włoscy dokonują znaczących zmian, czyniąc z komnaty dzieło w stylu rokoko. Aby dorównać wysokości pomieszczenia, Rastrelli wpada na pomysł podwyższenia komnaty, używając do tego cokołów bursztynowych, oraz nakazuje wykonać stiuki imitujące kolor bursztynu. W pozłacanych świecznikach Elżbieta nakazała nieustannie palić 565 świec. Jakie wrażenie na odwiedzających ją robiła gotowa Bursztynowa Komnata, nietrudno sobie wyobrazić. Ostatnie szlify komnata otrzymała za czasów panowania Katarzyny II - w roku 1763 caryca kazała wymienić płótno z obrazów na bursztyn, przy czym artyści musieli wyrzeźbić motywy na nowo. W ciągu pięciu lat przerobiono w tym celu ponad 450 kg bursztynu bałtyckiego. Wraz z pałacem letnim, nazwanym później Pałacem Katarzyny, komnata stała się ulubionym miejscem carycy. Jednak by utrzymać komnatę w stanie idealnym, koniecznością było stworzenie optymalnego dla bursztynu otoczenia. Warunki panujące w pałacu nie sprzyjały cennemu zabytkowi. Dlatego zdecydowano przenieść się ją do pałacu w Carskim Siole.
W czasie II wojny światowej niemieckie wojska nacierające w kierunku Leningradu zajęły Carskie Sioło. W uszkodzonym przez bomby pałacu żołnierze niemieccy znaleźli Bursztynową Komnatę, której Rosjanie nie zdążyli ewakuować. Na prośbę dr Rhode – wybitnego znawcy i autorytetu, nie tylko w Niemczech, w dziedzinie bursztynu oraz z poparciem Ercha Kocha, latem następnego roku w kilkudziesięciu skrzyniach została przewieziona do Królewca, gdzie w muzeum mieszczącym się w krzyżackim zamku, została zmontowana i uroczyście zaprezentowana. Niestety wiele jej elementów została zrabowana przez żołnierzy niemieckich jeszcze w Carskim Siole. Część udało się odtworzyć, ale komnata która została zaprezentowana w Królewcu nie była już tak oszałamiająca.
Ze strachu przed bomardowaniem Królewca i zniszczenia komnaty Koch zlecił zdemontowanie komnaty i zapakowanie do skrzyń, a następnie nakazał dr. Rhodemu, by ten rozejrzał się za dobrym miejscem ukrycia komnaty poza Królewcem. Do dziś nie wyjaśniono, czy zrobił to przed potężnymi nalotami brytyjskiego RAF-u na Królewiec, które miały miejsce pod koniec sierpnia (26/27 i 29/30 1944) i które obraciły w popiół ponad 40% historycznego miasta, w tym również zamek. Wiadomo jednak, że będący pod wrażeniem nalotu i lądowania aliantów w Normandii Erich Koch wywiera presję na swojego podwładnego. Do dziś też nie wiadomo, czy dyrektor muzeum razem z Kochem, czy też pracując przeciwko niemu, zdążył ewakuować komnatę z piwnic przed drugim nalotem na Królewiec. Armia Czerwona zdobyła królewiecką twierdzę 9 kwietnia 1945. Bursztynowej Komnaty nie odnaleziono. Rosjanom udało się natomiast zatrzymać kustosza zamkowych zbiorów, który jednak wkrótce zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach. Natomiast do polskiego więzienia trafił również Erich Koch, który zapewne zlecił jej demontaż, wywiezienie lub ukrycie.
Istnieją mianowicie 4 główne teorie odnośnie losu Bursztynowej Komnaty, które jak wszystkie inne spekulacje na temat Bursztynowej Komnaty mają swój początek w Królewcu. Teoria Nr 1 - Bursztynowa Komnata nigdy nie opuściła Królewca i uległa zniszczeniu podczas drugiego nalotu na miasto w sierpniu 1944 r. Teoria Nr 2 - Bursztynowa Komnata została ukryta w Królewcu, prawdopodobnie w podziemiach zamku. Teoria Nr 3 - Bursztynowa Komnata opuściła Królewiec i została zniszczona podczas transportu. Teoria Nr 4 - Bursztynowa Komnata opuściła Królewiec i została ukryta.
Na liście potencjalnych miejsc ukrycia Bursztynowej Komnaty znalazły się: zamki oraz kopalnie Saksoni i Turyngii w Niemczech, Królewiec (Rosja) , Neringa (Litwa), a w Polsce : Słobity, Dzikowo, Lidzbark Warmiński, Giżycko, Spała, Srebrna Góra, Pasłęk, Bolków, Góry Sowie, Szklarska Poręba, a nawet na wrak niemieckiego statku "Wilhelm Gustloff", zatopionego na Bałtyku w styczniu 1945 roku.
W listopadzie 2003 r. w programie TVN „Nie do wiary”, gdzie zamieszczono relację z ruin pałacu w Słobitach z sugestią, że w jego zasypanych piwnicach może być zmagazynowana słynna Bursztynowa Komnata. Zabrzmiało to niezwykle sensacyjnie, ale przedstawione fakty nie były wiarygodne.
Pałac w Słobitach zaliczany był już wkrótce po rozbudowie na początku XVIII w. do tzw. „zamków królewskich”. Nazwa ta ma związek z niespotykanym wówczas rozmachem w jakim go wybudowano, z przepychem wnętrz i wyposażenia. Przede wszystkim jednak Słobity były „pałacem królewskim” z tego powodu, że przebywali w nim od 1701 r. wszyscy królowie Prus podróżujący do Królewca, mieszkał w nim car Rosji Paweł I, marszałek Jean Baptiste Bernadotte i wiele innych osobistości z omawianego okresu. Do tzw. „królewskich” rezydencji zaliczano wówczas m.in. Finckenstein (obecnie Kamieniec k. Susza), Friedrichstein (obecnie Kamienka w obwodzie kaliningradzkim) oraz Dönhoffstadt (Drogosze pow. Kętrzyn).
Ostatnim właścicielem pałacu i olbrzymich dóbr w Słobitach był książę Aleksander zu Dohna-Schlobitten. Z jego wspomnień dowiadujemy się o słobickim śladzie bursztynowej komnaty. Otóż w połowie stycznia 1945 r., gdy było już słychać kanonadę zbliżającego się frontu, przybył do Słobit Ernst Otto hrabia von Solms-Laubach (1890-1970), oficer ds. sztuki (Kunstoffzier) na froncie wschodnim. Był on spowinowacony z rodziną Dohnów ze Słobit poprzez Achacego I zu Dohna (1533 –1601), wnuka Stanisława von Dohna, pierwszego z tej rodziny, który przybył do Prus w 1454 r. Hrabia Ernst Otto von Solms-Laubach wraz ze swym współpracownikiem – dr Hansem R. Weihrauchem, dokonał demontażu w 1943 r. „Bursztynowej Komnaty” w Carskim Siole. Wówczas przybyli do Słobit z zadaniem ratowania cennego wyposażenia pałacu słobickiego, ale ... dysponowali tylko jednym samochodem.
Nieco wcześniej dyrektor muzeum „Prussia” w Królewcu – dr. Alfred Rhode sondował Dohnę w sprawie możliwości zdeponowania „Bursztynowej Komnaty” w podziemiach słobickiego pałacu. Książę Aleksander zu Dohna odmówił, tłumacząc się brakiem odpowiednich możliwości, mając jednak przede wszystkim świadomość, że byłoby to miejsce tymczasowe, gdyż Prusy Wschodnie będą utracone. Zresztą demontaż i wywóz zbiorów z cennego wyposażenia pałacu słobickiego rozpoczął już w czasie rocznego urlopu po powrocie spod Stalingradu w styczniu 1943 r. Książę zu Dohna rzekomo wywióz przynajmniej część zgromadzonych tam skarbów – jednak tylko tych o mniejszych gabarytach, resztę prawdopodobnie ukrył w znajdujących się pod zamkiem podziemiach. Obecnie podziemia, zalane są wodą.
Powyższe stanowisko zawarł książę Aleksander zu Dohna jeszcze raz w liście z dnia 27 września 1994 r. skierowanym do p. T. Balickiego z Młynar (zm. w 2003 r.). Omówił w nim propozycję zarządu miasta Królewca i tamtejszego dyrektora prowincjonalnego muzeum – dr A. Rhode, w sprawie ewentualnego przechowania „Bursztynowej Komnaty” w piwnicach słobickiego pałacu. Dr Alfred Rhode pozostał z żoną do końca w oblężonym Królewcu, został uwięziony, a następnie zamordowany przez NKWD na Łubiance w 1945 r. Niezwykle wykwintny, barokowy pałac w Słobitach został spalony przez żołnierzy sowieckich w marcu lub sierpniu 1945 r. Nie ulega wątpliwości, że właśnie E. Koch był prawdopodobnie jedną z ostatnich osób, które doskonale znały losy „Bursztynowej Komnaty”. Skazany w 1959 r. na śmierć przez Sąd Wojewódzki w Warszawie, zmarł w 1986 r. w więzieniu w Barczewie. Zagadka niewykonania wyroku śmierci na Kochu tłumaczona jest m.in. tym, że znał on tajemnicę przechowywania Bursztynowej Komnaty, jak również tym, że miał problemy z poruszaniem się, a w myśl polskiego prawa, skazany musi wejść o własnych siłach na szafot. Są pewne przypuszczenia, że E. Koch część z cennych zbiorów obrazów, mebli i in. przechowywał w pałacu w Wysokiej k. Rychlik, który już przed wojną został włączony do tzw. Fundacji E. Kocha. Ale pałac ten też został wysadzony w styczniu 1945 r. przez wycofujące się oddziały Wehrmachtu, w celu „zatarcia śladów”.
Gdyby wierzyć księciu Aleksandrowi zu Dohna na słowo to temat bursztynowej komnaty w Słobitach możnaby uważać za zamknięty. Czy książę miał jakiś interes by ukrywać prawdę? Tego nie wiadomo. Zasadnicze pytanie jednakże brzmi tak: co się stało z wielkimi skarbami kultury zgromadzonymi w Słobitach przez kolejnych właścicieli? Miały one nie tylko wartość historyczną ale i kapitałową jak chociażby kolekcja malarstwa niderlandzkich mistrzów, czy wyżej wspomniane kolekcje wyrobów porcelanowych, złote i srebrne przedmioty użytkowe, gobeliny i inne. I one tak jak bursztynowa komnata zniknęły po wojnie. Po wojnie Urząd Bezpieczeństwa przechwycił list Aleksandra zu Dohna do ogrodnika w Słobitach, w którym zapytuje go czy ukryte przez niego w Słobitach rzeczy pozostają na swoim miejscu. Przeszukano wymienione w liście skrytki i znaleziono przedmioty, które jednak przedstawiały wartość głównie muzealną. Jednej ze skrytek nie udało się odnaleźć, lecz zwerbowano ogrodnika i odpisano do księcia list z prośbą o podanie kolejnych kryjówek. Odpowiedź jednak nie nadeszła… Te informacje pochodzą z archiwum UB, z relacji agenta UB w Pasłęku przesłanych do Olsztyna. Ile w nich prawdy, tego jak zwykle nie wiadomo. Możliwe, że skarby zostały odnalezione i rozkradzione. W tej sprawie jest tyle niewiadomych, że niczego nie można potwierdzić na sto procent. W 2000 roku dr Stanisław Stulin za wszelką cenę chciał udowodnić, że bursztynowa komnata znajduje się w Bolkowie na Śląsku, interpretując kryptonim akcji ukrycia bursztynowej komnaty, przesłany w depeszy do Berlina, „BSCH”, jako Bolków, Śląsk. W swojej książce pisze o udziale Aleksandra zu Dohna w ukryciu komnaty na Śląsku wykorzystując swoje rodzinne koneksje. Skrót BSCH może jednak oznaczać dosłownie wszystko w tym Bernsteinzimmer Schlobitten – czyli Bursztynowa Komnata Słobity.
Innym ciekawym zagadnieniem jest trop prowadzący do Pasłęka. Istnieje teoria, że po odmowie księcia Aleksandra zdecydowano ukryć skarb w lochach tamtejszego zamku. Kilkanaście lat temu były prowadzone poszukiwania, lecz zostały przerwane w dziwnych okolicznościach – stwierdzono, że dalsze poszukiwania grożą konstrukcji zamku. A rezultaty były obiecujące. Dzięki wykrywaczom udało się ustalić, że pod północno-wschodnią basztą na głębokości 10-15 metrów pod ziemią znajdują się znaczne ilości bursztynu. Nie od dziś mówi się o dwóch poziomach piwnic, z których te niższe, co wynika z kronik miasta są bardzo rozległe, ciągną się kilometrami i łączą się tunelami z pobliskimi miejscowościami. Od dzisiejszych mieszkańców Słobit można usłyszeć o dziwnych przypadkach, kiedy to w PRL’u w przypałacowych parkach ginęły całe stada krów, które odnajdywano następnie pod Pasłękiem. Historie o podziemnych tunelach na terenie dawniejszego powiatu pasłęckiego są bardzo fascynujące, ale ile z tych połączeń przetrwało do dnia dzisiejszego nie wiadomo. Wiadomo za to, że do żadnego z tych tuneli nie ma obecnie dojścia.
Obecnie w pałacu Katarzyny w Carskim Siole znajduje się kopia zaginionej Bursztynowej komnaty, ukończona w 2003 i odsłonięta w 300-letnią rocznicę założenia Petersburga.. Prace nad rekonstrukcją Bursztynowej Komnaty trwały od 1979 roku. Artyści dysponowali 86 zdjęciami Komnaty (z lat 1859-1944), w tym jednym kolorowym z 1917 roku oraz licznymi szkicami i opisami. Prawdziwego tempa nabrały prace dopiero w roku 1999, gdy sponsorem dalszej rekonstrukcji została niemiecka firma Ruhrgas AG z Essen. Obecnie odrestaurowaną Bursztynową Komnatę można podziwiać w pałacu carycy Katarzyny II w Carskim Siole. Kopia kosztowała 11,5 mln dolarów, a w jej uroczystym otwarciu podczas obchodów trzechsetlecia Sankt Petersburga brali udział m.in. Władimir Putin, Gerhard Schröder i George Bush. Są jednak ludzie, którzy uważają, że odsłonięta w 2003 roku komnata wcale nie jest rekonstrukcją…

Dostojny Wieśniak - Wto Maj 17, 2011 1:44 am

mk_z_s napisał/a:
bardziej oklepane ale tez przydatne zdjecia...
Tak. Oklepane może. Mi się wydają znajome ale może z Twojej Strony. :wink: U nas tego nie było, zatem dzięki. :)
mk_z_s - Wto Maj 17, 2011 7:27 pm

To skoro tak to tu daje link do starego niemieckiego albumu w tłumaczeniu "Powiat pasłęcki w obrazkach" w pdf... Niestety album zostal sfotografowany a nie zeskanowany co widac...ale wartosc ma ogromna - szczegolnie dla mieszkancow tych terenow.

http://www.sendspace.com/file/y6cw3i

Dostojny Wieśniak - Wto Maj 17, 2011 11:52 pm

Cytat:

To skoro tak to tu daje link do starego niemieckiego albumu w tłumaczeniu "Powiat pasłęcki w obrazkach"
Ale cacko. :==
A wracając do tematu. Sufity Pruskiego Wersalu.

Grażyna M.L - Sro Maj 18, 2011 8:37 am

Niesamowita opowieść.
Podobna historia jest z malborskimi, oryginalnymi średniowicznymi witrażami z kościoła zamkowego: (chociaż wymiar trochę mniejszy. Zaginęły pod koniec wojny i nikt nie wie, gdzie są. W każdym bądź razie, nie wypłynęły do dziś na powierzchnię.

mk_z_s - Sro Maj 18, 2011 5:51 pm

To apropos słobickich sufitów to musze podlinkować. Jest tego za duzo by przeklejac (350 zdjec!) a jest na co popatrzec! Kolorowe zdjecia wykonane podczas II wojny światowej fresków wykonanych przez Giovanniego Baptistę Schannesa. Niemcy po porażce pod Stalingradem czuli pismo nosem i archiwizowali swoje zabytki. Znana jest jakosc zdjęc i filmów wykonywanych przez propagandową machinę Goebelsa. W tym przypadku jest podobnie - jakosc jak na 1943 -powalająca.

Zobaczcie lepiej sami:

http://www.bildindex.de/?...schlobitten%27#

Dostojny Wieśniak - Czw Maj 19, 2011 12:32 am

mk_z_s napisał/a:
To apropos słobickich sufitów to musze podlinkować. Jest tego za duzo by przeklejac (350 zdjec!) a jest na co popatrzec! Kolorowe zdjecia wykonane podczas II wojny światowej fresków wykonanych przez Giovanniego Baptistę Schannesa. Niemcy po porażce pod Stalingradem czuli pismo nosem i archiwizowali swoje zabytki. Znana jest jakosc zdjęc i filmów wykonywanych przez propagandową machinę Goebelsa. W tym przypadku jest podobnie - jakosc jak na 1943 -powalająca.
Ty to potrafisz... :== Dzięki. Z tym że stalingradzkich przejść to ja bym w te sprawy nie mieszał. Jeszcze przed upowszechnieniem technik fotograficznych dokumentowali całą masę artefaktów. Ogólnie rzecz biorąc, bo do rycin z pałacu nie dotarłem. :wink: Taki to był obyczaj i pewnie zapotrzebowanie. Ale faktycznie, produktem ubocznym realizacji chorych ambicji niewyrośniętych geniuszy, jest demolka świata. Wybory idą, więc jeżeli już zdecydujecie się głosować, głosujcie na tych stosunkowo większych kolegów, nie za małych polityków. :wink:
Dostojny Wieśniak - Pią Maj 20, 2011 12:02 am

Ciąg dalszy sufitowych klimatów. Mk_z_s (to S, to chyba dużą literą trzeba pisać? :wink: ) wrzucił piękne, kolorowe zdjęcia. Ale albo ja nie potrafię, albo one jakieś małe. :II Zatem w uzupełnieniu nieco większe formaty, niestety szaro - szare. Źródło cały czas to samo - Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.
mk_z_s - Wto Maj 24, 2011 9:55 am

No moze powinno sie i z duzej, ale mam taka poczte zalozona i tak mi juz zostalo ze tak sie podpisuje...

Wracajac do tematu. Skonczyly mi sie materialy scisle na temat palacu, ale ze mowimy o słobickich Dohnach to trzeba powiedziec ze oprocz palacu stoi tu rowniez zabytkowy barokowy folwark, ktory jest uwazany za architektoniczne cudo...no ale to kwestia gustu. Folwark stoi, narazie... Jak ktos sie nim zajmie to podzieli los calej reszty...

A wygladał i wyglada on tak:

mk_z_s - Wto Maj 24, 2011 9:57 am

I jak ktos byl np w Galinach to wie co fajnego mozna z takim folwarkiem zrobic...
rispetto - Wto Maj 24, 2011 12:16 pm

Widać, że degradacja postępowała i przed wojną :wink:
Dostojny Wieśniak - Wto Maj 24, 2011 11:31 pm

rispetto napisał/a:
Widać, że degradacja postępowała i przed wojną :wink:
Ta degradacja to już tak ma. Jest ponadczasowa. :II
mk_z_s napisał/a:
Skonczyly mi sie materialy scisle na temat palacu,
Ja mam jeszcze spory zapas. :) Może poopowiadaj jeszcze trochę? Folwarkiem też nie pogardzimy. :wink:
Dzisiaj mebli kilka.

mk_z_s - Sro Maj 25, 2011 8:31 pm

No ta przedwojenna degradacja mnie zastanawia, gdyz ostatniemu z Dohnow powodzilo sie bardzo dobrze... Mozliwe ze nie przywiazywano do folwarku zbytniej roli, teraz to zabytek, kiedys tylko zabudowania gospodarcze...

Kolega Dostojny Wiesniak napisal wczesniej ze nie dotarl do rycin pałacu. A to o tyle dziwne kolego bo sam na poczatku wstawiles panorame wsi w rysunku. Dorzucam do tego to co sam mam a co mogles odnalezc na stronie tez.

2 pierwsze sa o tyle cenne ze mamy tu doczynienia z wygladem sprzed ostatniej przebudowy... A wlasciwie ja bym to nazwal liftingiem ;)

mk_z_s - Sro Maj 25, 2011 8:47 pm

Na temat folwarku wiem tyle:

"W latach 1718-1725 wybudowano w odległosci 1 km na południowy wschód od pałacu barokowy folwark według projektu Johanna C. Hindersina. Interesujaca koncepcja architektoniczna folwarku, opierajaca sie na symetrii i osiowosci, była integralnie zwiazana z kompozycja całosci załozenia rezydencjonalnego, niemajacego sobie równych w tej czesci Prus. Folwark uległ przez stulecia stosunkowo niewielkim przekształceniom, jest dobrze zachowany i obecnie stanowi unikatowy zespół przypałacowy z epoki baroku na terenie Polski północno-wschodniej." (Jackiewicz-Garniec M., Garniec M., "Pałace i dwory dawnych Prus Wschodnich")

Aktualnie folwark z roku na rok popada w coraz większa ruinę. Nie uchowała się jedna z dwóch bram wjazdowych, zamieniona wiele lat temu na metalowy szlaban i strózówke. Folwark stał się łupem dla miejscowych mieszkańców, którzy nie zdaja sobie sprawy, że ta ruina, która mijaja na codzień opisywana jest jako architektoniczne cudo. Kilka lat temu doszło do pożaru dachu jednego z narożnych budynków. Kiedys folwark nalezal do PGR'u. Dzis po budynkach z PRL'u nie ma juz sladu - rozebrano je. Mam wrazenie, ze barokowy folwark spotkalby ten sam los, gdy nie podlagal ochronie konserwatora zabytkow...

Dodam jeszcze ze ostnieje nie malo zrodel niemieckich na temat tych zabudowan...a mi rowniez przez lata, wydawalo sie, ze wtopione w popegerowski krajobraz budynki z czerwonej cegly to zwykle stodoly i chlewy jakich wiele...a tu mile zaskoczenie:) W skład zespoły wchodzą:

- zespół folwarczny, k. XVII-XX, nr rej.: 447/95 z 19.04.1995:

- rzadcówka

- 2 pawilony z łącznikami

- stajnia

- brama przejazdowa

- budynek gospodarczy

- 3 obory

- 2 budynki gospodarcze

- owczarnia

- 4 budynki mieszkalne (czworaki)

No i do wojny stal gdzies w Słobitach wiatrak.... podejrzewam ze gdzies w poblizu bo pewnie sluzyl za młyn... z tym że najbliższe wzgorze to tam gdzie dzisiaj jest szkoła...moze tam?

ruda - Sro Maj 25, 2011 9:34 pm

Szczęka opada a nóż się otwiera.
Dostojny Wieśniak - Sro Maj 25, 2011 10:53 pm

mk_z_s napisał/a:
Kolega Dostojny Wiesniak napisal wczesniej ze nie dotarl do rycin pałacu. A to o tyle dziwne kolego bo sam na poczatku wstawiles panorame wsi w rysunku. Dorzucam do tego to co sam mam a co mogles odnalezc na stronie tez.
Ależ... Co wstawiłem to wstawiłem, na stronę zajrzeć każdy może i pozwoliłem sobie ten fragment dokumentacji pominąć jako oczywistą oczywistość. :zgooda: W podpisie mk_z_s znaleźć każdy może przekierowanie na Jego stronę. Gdyby jednak ktoś nie zauważył, wystarczy tu nadusić.
Od siebie dorzucę dzisiaj jeden mebelek i trochę sreber rodowych. Źródło ciągle to samo - IS PAN.

mk_z_s - Czw Maj 26, 2011 10:11 pm

Nie mozna tez zapomniec o kosciele wybudowanym przez Dohnow, ani o starym niemieckim cmentarzu... Plyty rodowe czesciowe sa wyniesione (po przejsciach) na cmentarz. Czesc pozostala w posadzce. Sa to najczesciej plyty kobiet, a jezeli mezczyzn to braci badz mlodszych dzieci dziedzicow slobickich. Krypta o ktorej mowa w tekscie nigdy nie zostala przeze mnie obejrzana. Do nie dawna, nie wiedzialem nawet ze istnieje. Teraz gdy o tym wiem jest za pozno, bo wejscie do niej znajdowalo sie tuz pod oltarzem (stolem ofiarnym) tam gdzie dzisiaj znajduje sie poszerzone zabudowane prezbiterium. Wejsciem jest podobno jedna z plyt, ktora trzeba odslonic...

A oto i wspomniany wyzej tekst o historii kosciola i klika zdjec:

Rodzina Dohnów początkowo była katolicka i nie uległa zaraz wpływom Lutra dopiero znacznie później. Sadzić by wypadało, że w czasach katolickich w Słobitach jakiś kościół był, bo magnaci mniejszej rangi o to się starali przy swoich majątkach, to rodzina Dohnów chyba tym bardziej, ale nie znalazłem o tym wzmianki. Jest dopiero rzeczą pewną, że w 1586 roku Burggraf i Graf Achatius zbudował w Słobitach kościół i w tym kościele było pochowanych dwoje jego dzieci Fabian i Barbara.
Casper Stein zmarły w 1652 r. pisał: In pago Slobitten templum sum sepulchro Abrahami L.B.a Dohna…a więc we wsi Słobity, a nie na dzisiejszej stacji kolejowej Słobity w 1586 r. był pobudowany kościół. Świadczą jeszcze o tym dwa skrzydła z ołtarza tego kościoła. A) prawe skrzydło o wym. 1,16x0,52m przedstawia obraz olejny na drzewie – modlitwę Dzieciątka Jezus. B) skrzydło lewe przedstawia zmartwychwstanie, a żołnierz jest z herbem Abrahama Dohna. Były też tablice w tym kościele z wypisanymi literami A (Abraham) B (Burggraf) U (Und) H (Herr) V (Von) D (Dohna).
Bliższych danych o tym kościele niema, ale przypuszczać należy, że był z drzewa i być może uległ jakiejś katastrofie, bo po 70 latach, w Słobitach powstaje nowy kościół 1656-1657, co widać z dat na dwu cegłach oraz z dokumentów w Archiwum słobickim.
Ten kościół był prosty i skromny, bez wieży, jedno-halowy z przybudówką na zakrystie od strony południowej i drugą przybudówką od wchodniej jako mauzoleum na groby rodziny Dohnów. Dzwony były umieszczone w specjalnej na to wieży zbudowanej blisko kościoła. Wnętrze było proste tylko okna były już oszklone. Ołtarz był zdobiony, tymi opisanymi skrzydłami przeniesionymi ze starego ołtarza. W 1724 r. ołtarz i te skrzydła były odnowione. W ścianie z tyłu ołtarza od wchodu były drzwi prowadzące do grobowców rodziny Dohnów. Było już 14 trumien. Ambona w tym kościele była również odnowiona w 1724 r. dokonał tego Michał Kindermann z Elbląga.
Organ był mały pozytywek z 1667 r. zrobiony przez Jana Teicherta z Walfendorfu. Ten pozytywek został w 1746 roku sprzedany przez Steinhauera J. Dan. Bechmanna za 33 talaryi 30 groszy a na jego miejsce zafundowano sobie organ bez pedału. Miał on dwa wyciągi boczne, jeden dla kalikanta a drugi na dzwon. Szafa była rzeżbiona w stylu rococo 2,7 szerokosci na 1,01 głębokości. W 1872 roku organ ten podarowano kościołowi w Friedrichabruck w powiecie Konitz, a do nowego kościoła sprawiono sobie organ nowy. W tym kościele był kamień-chrzcielnica z 1669 roku i wisiał na ścianie tzw. Kuppelbau (chyba jakiś zegar ze wskazówkami drewnianymi 56 cm i 24 cm, ofiarowany przez małżonków Korn w 1822 roku na pamiątkę zmarłych ich dzieci.
Kościół był lichy i nie ładny. Wstyd było pokazywać tak wybitnym gościom jak sam cesarz taką ruderę i dlatego rodzina Dohnów postanowiła ten kościół rozebrać i wybudować inny, ładniejszy. Dnia 15 lutego 1863 roku po południu odbyło się ostatni raz nabożeństwo połączone z jubileuszem jednego z mieszczan Huberta Friendensa. Trumny z mauzoleum przeniesiono do wieży, a kościół rozebrano.
Burggraf i Graf zu Dohna Ryszard Fryderyk za własne pieniądze w ciągu dwóch lat wybudował nowy murowany kościół w stylu barokowym (przypis autora strony: jak widać na zdjęciu kościół ten to typowy przykład neogotyku, skąd u autora tekstu wzięło się przekonanie, iż to kościół barokowy, tego nie wiem) i w jednej przybudówce urządzono mauzoleum do którego przeniesiono 14 trumien z dawnych czasów, bo od 1809 roku Dohnowie grzebali się na cmentarzu przy kościele. Kościół zaplanował architekt z Pasłęka Baumgart, a majstrem murarskim był Coetner i Bhlert, obydwaj z Młynar. W niedługim czasie zmarł architekt Baumgart, a jego miejsce zającł Foelsche i on już zaplanował wieże. Na wskutek wojny niemiecko-francuskiej w 1869 – 1870 roku roboty wykończeniowe były trochę zahamowane, ale potem prowadzone dalej. Do tego kościoła wstawiono duży nowy organ w 1868 roku, dzieło Gdańskiego mistrza organowego Józefa Junzena za 1300 talarów. Organ ten miał dwa manual, o 4 i 2 oktawach od contra C do f i pedał również dwu-oktawowy. Ponadto były 4 dzwoneczki z wiatraczkiem, jeden dzwonek dla kalik i koppel oraz crescendo. Wiatrownica była umieszczona na wieży.
Gdy kościół był wykończony na zewnątrz i wewnątrz, wówczas nastąpiło poświęcenie. Dnia 11 sierpnia 1872 roku nastąpiło poświęcenie i oddanie do użytku kościoła. Wiadomo kim byli Dohnowie i jeśli kościół był ich fundacji, to na poświęcenie zaprosili dużo wybitnych gości. Przyjechał generalny superintendent z Królewca – D. Moll, powiatowy superintendent z Pasłęka, miejscowy Superintendent Schiffdecker, z Nowicy pastor R. Erdmann. Przemawiali Burggraf i Graf Ryszard Fryderyk zu Dohna, jako patron. Kazanie wygłosił Schiffdecker, a ceremonię liturgiczną odprawil Erdmann.
Kościół jest zbudowany na planie prostokąta o wymiarach 29,5x15,1 na zewnątrz a wewnętrzne wymiary są 27,2x14,2. Jest zbudowany na fundamencie z kamienia polnego i cegły, kryty dachówką tzw. „Biberschwanze”. Dla wzmocnienia ścian postawiono po 4-ch rogach nawy głównej przystawki wzmacniające. 2 przy rogach wieży, 3 od strony południowej i 2 od strony północnej. Wejście do kościoła jest od strony zachodniej przez wieże i od strony południowej. Okna w ścianach są 4 gotyckie od strony północnej-południowej, 2 gotyckie od strony zachodniej i 1 gotyckie od strony wschodniej. Okna były oszklone na razie zwykłym szkłem, a potem zastąpione szkłem kolorowym.
Dzwony były zawieszone na wieży, te przeniesione ze starego kościoła. Było ich dwa. Jeden większy o wysokości 91 cm i rozpiętości kołnierza do 102 cm. Tonacja dzwonu „aa”. Napis: „bądź pogodny (wesoły) w nadzieji, cierpliwy w trudnościach, wytrwały w modlitwie, czuwaj stojąc w wierze, bądź mężny i silny” (I Kor. 16.13) Drugi dzwon miał rozmiary 83 cm średnicy i 68 cm wysokości, miał napis ten sam co na dużym dzwonie i był w tonacji „des”. Obydwa te dzwony pochodziły z 1825 roku i byłe ulane w Królewcu w giserni Ludwika Copinusa za patrona Fryderyka-Ferdynanda Burggrafa i Grafa zu Dohna, a proboszczem (pastorem) wówczas był Dreist, sołtysem Gottfryd Porsch. Przelanie tych dzwonów w 1825 roku kosztowało 362 talary na co 200 dał patron, a 162 złożyli wierni.
Ołtarz był dębowy, rzeźbiony w stylu gotyckim przez berlińskiego rzeźbiarza Selich. W 1873 roku ołtarz odmalował profesor z Berlina Karol Gotfryd Pfannschmidt. W 4 obrazach autor przedstawił: A) Złożenie Pana Jezusa od grobu B) Zmartwychwstanie C) Smutek Pana Jezusa (przypis autora strony: na tym obrazie widać trzy kobiety, które zobaczyły pusty grób D) Przemienienie (prz.a.str: tu z kolei widać dwóch uczniów – prawdopodobnie Piotra i Jana)
Ambona utrzymana była w stylu gotyckim z drzewa dębowego z ozdobą rzeźbiarską snycerza Seliga z Berlina. Pierwotnie drzwi na ambonę prowadziły z zakrystii, ale potem z racji ogrzewania kościoła drzwi te zamurowano.
Stol chrzcielny był nowy cynkowy z napisem: Lasset die Kindlein zu mir kommen (pozwólcie dziateczkom przyjść do mnie). Ławki były również dębowe na ciemno pomalowane, rzeźbione, na 460 osób. Oświetlenie z czterech dużych mosiężnych świeczników o 18 świecach na każdym tablica poległych na wojnie z parafii Słobity w 1864 roku. Kielichy jeden srebrny, pozłacany, na 22 cm wysoki, wysadzany kamieniami z 1602 roku. Srebrna pozłacana patena 17 cm średnicy z 1602 roku, dzban srebrny z 1846 roku.
Piwnice są tylko pod ołtarzem, a pod kościołem ich nie ma, stąd od 1814 roku zmarli z rodziny Dohnów są grzebani na cmentarzu. Cmentarz grzebalny w Słobitach ma pamiątki z XIX wieku z długmi napisami przeważnie z rozgałęzionej rodziny Dohnów.
Od 1604 roku Słobity występują jako samodzielna parafia, bo dotąd była filia Woli Młynarskiej. Po II wojnie światowej kościół przeszedł jako filia do parafii katolickiej Młynary. W zasadzie ocalał cały, ale znać na nim wandalizm wojenny i działania atmosferyczne. Dach bardzo lichy, rynny oberwane, podmurówki wykruszone, okna powybijane, organ rozszabrowany, cmentarz zarośnięty, słowem kościół zniszczony w dużym procencie. Do 1963 roku opieki większej nad tym kościołem nie było, dopiero w dwóch ostatnich latach zatroszczono się o niego solidnie i pomału doprowadza do możliwego stanu.

Obecnie kościół jest w stanie używalności. Po kilkunastu latach stagnacji, po przybyciu na parafie nowego młodego proboszcza, coś zaczęło się dziać. Z pomocą parafian proboszcz utworzył dwa ołtarze poboczne – jeden po lewej stronie ołtarza głównego, drugi pod chórem, powiększył prezbiterium, zakupił nowe tabernakulum, powiększył ilość miejsc siedzących, odrestaurował stare mosiężne świeczniki. Obecnie czyni starania w kierunku renowacji dachu, który jest w fatalnym stanie; wymiękczenia drewnianych ławek, zakupu nowych dzwonów (stare są, ale pęknięte) oraz wstawienia nowego konfesjonału, który będzie wykonany z dębu i utrzymany w stylu ołtarza oraz ambony. Miejmy nadzieje, że właśnie teraz dla kościoła w Słobitach nastały lepsze czasy.




PS Poprzedni proboszcz skrzywdzil kosciol odnawiajac lawki malujac je na kolor taki jaki widac....wczesniej byly w kolorze oltarza, choru itd...juz lepiej bylo ich nie rementowac...

mk_z_s - Czw Maj 26, 2011 10:13 pm

...
Dostojny Wieśniak - Sob Maj 28, 2011 12:03 am

Z kościoła zdjęć archiwalnych nie mam niestety żadnych. To co jest na składzie, wiąże się z pałacem... Mam nadzieję, że ten dwugłos nie zniechęci czytelników. :wink: Dzisiaj trochę zdjęć koronek, arrasów i haftów chyba. No ale w tych terminach, to AnWe jest zdecydowanie lepsza, więc jeżeli coś mylę, proszę mnie poprawić. :wink:
Miro - Wto Maj 31, 2011 8:24 am

Alekxander zu Dohra ( 1661-1728 ). Feldmarszałek w służbie pruskiej
i gubernator Piławy. Budowniczy barokowej rezydencji w Słobitach k. Pasłęka.

Miro

Dostojny Wieśniak - Wto Cze 07, 2011 12:14 am

Kilka przykładów uwiecznionego zbioru malarstwa z pałacu wrzucę później. A póki co ciąg dalszy książęcych tekstyliów, ze zbiorów fotograficznych Konserwatora Królewieckiego.
Dostojny Wieśniak - Wto Cze 14, 2011 12:34 am

Mk zapracowany pewnie. Powodzenia życzę w zmaganiach. I do kompletu reszta zachowanych fotografii serwet czy obrusów. Jak dobrze, że kiedyś ktoś to zauważył, potem ktoś inny nie dopuścił do zniszczenia zbioru tych klisz i wreszcie udostępnił szerszej publiczności.
princessita - Nie Cze 19, 2011 5:01 pm

A mozna wiedziec gdzie znajduja sie obcenie te obiekty (tkaniny), w jakiejs kolekcji?
Zachowaly sie moze jakies ubrania?

Dostojny Wieśniak - Nie Cze 19, 2011 11:24 pm

O ubraniach nic nie wiem. :II Mk_z_s wspomniał wcześniej o ewakuacji cenniejszych artefaktów i ludzi przez Aleksandra księcia zu Dohna. Pewnie znajdują się w posiadaniu rodziny. Polska w czasach PRL zrezygnowała z propozycji odbudowy pałacu i prawdopodobnie opcji utworzenia w nim jakiejś formy muzeum, gdzie znaleźć by się mogły, prezentowane w wątku przedmioty.
Pewnie nie pamiętasz. W propagandzie PRL każdy Niemiec był hitlerowskim rewizjonistą a szlachta pruska utożsamiana była z dnem piekieł. Takie popaprane czasy. Pumeks nawiązuje do tych klimatów :arrow: tutaj, nie znajdując zrozumienia. :skolowany:

princessita - Pon Cze 20, 2011 11:17 am

Dziekuje za odpowiedz. Rozumiem ze czasy nie sluzyly temu aby cos takiego stworzyc jak muzeum w dawnym palacu dzis tez nie jest latwo z takim zapotrzebowaniem. Chwalic tylko ze ktos wymyslil fotografie i slad sie zachowal.
dandola - Pon Cze 20, 2011 11:24 am

Burgrabia Ludwig Moritz Achatius zu Dohna - Schlobitten ("Danziger Heimatkalender" 1928)
mk_z_s - Wto Cze 21, 2011 6:09 pm

Przepraszam za dlugo nie obecnosc - sesja mnie dopadla...
Ale juz nie dlugo postaram sie cos dorzucic do tematu...

Co do tkanin... mysle ze gdy front sie zbliżał to przy takiej ilosci skarbów jakie sie w Słobitach znajdowały nikt nie przejmował sie serwetkami. Wiem ze po wojnie na przykład sztućce czy niektóre meble zostały rozgrabione przez okolicznych mieszkancow i wcale by mnie nie zdziwilo jakby mieli jeszcze do dzisaj co nieco w domu lub po kryjomu odsprzedawali Niemcom podczas ich wizyt w Słobitach.

Co do sprawy muzeum. I owszem byl plan odbudowy pałacu przez księcia zu Dohna. Chciał on jednak zachowac jednak jedno skrzydło dla siebie. Dało to znakomity pretekst władzom by propozycji nie przyjąć. Ale w tej sprawie warto przyjrzeć się z dwóch stron. Po pierwsze nikt już dzisiaj nie ukrywa, że poniemieckie tereny Warmii i Mazur były żródłem cegły i kamienia dla odbudowy stolicy. W ten sposob zaprzepaszczono ocalenie budynków o dużo mniejszym, poziomie zniszczenia niż w Słobitach. Dla przykładu można podać pobliskie Młynary, gdzie po zabytkowych kamienicach nie ma praktycznie sladu a podobno zaraz po wojnie nie było z nimi tak źle. Wolano jednak je rozebrac i wywieźć budulec niż dołożyć dwie cegły i odbudować.

Z drugiej strony Polska znalazła się w zupełnie nowej sytuacji. Można bylo sie sprzeciwić Związkowi Radzieckiemu i stać sie juz oficjalnie republiką radziecką, bo ani sytuacja międzynarodowa, ani siła naszej armii nie pozwalała by myśleć o kolejnym cudzie nad Wisłą. A można było podjąć współpracę i odbudowywać kraj... Zaczęto od centrum bo nikt nie miał pewności ile te ziemie niemieckie zostaną w naszych granicach. I komu było w głowie odbudowywać niemieckie pałace, gdy ludzie nie mieli gdzie mieszkać.

Sytuacja lat 70 i 80 już była inna...ale cóż. Nie żyłem w tamtych czasach. Nie mi osądzać decyzje ówczesnej władzy...

mk_z_s - Sro Cze 22, 2011 6:32 pm

O stacji Słobity słów kilka:

O wpływach rodu von und zu Dohna-Schlobitten na dworze cesarskim w Berlinie zaswiadcza do dzisiaj m.in. przebieg linii kolejowej z Berlina przez Elblag do Królewca (tzw. Ostbahn, Kolej Wschodnia). Koncepcja jej budowy powstała w 1842 a pierwsze prace rozpoczeto w 1846. W 1851 linia z Krzyża dotarła do Bydgoszczy, nastepnie (1852) do Gdanska i w (1853) Królewca. Odcinek Tczew - Malbork, ze wzgledu na trwajaca budowe mostów na Wisle i Nogacie, do 1857 pasażerowie przebywali dyliżansami konnymi. Budowe linii kontynuowano i w 1860 poprzez Insterburg dotarła do granicy z Rosja w Eydtkuhnen (pol. Ejtkuny). Wykorszystujac fakt, iż Pasłek dyktował wysokie ceny wykupu gruntów i nie był skłonny do ustepstw, Dohnowie zaproponowali, by pominac Pasłęk, a linie poprowadzic z Elblaga przez Bogaczewo na Młynary, oczywiscie przez Słobity. By nie powodowac zbednego wydłużenia linii kolejowej stacje zdecydowano wybudowac w pewnym oddaleniu od wsi, dzis sa to 4 km droga asfaltowa. Również z inspiracji tego rodu wybudowano w latach miedzywojennych linie kolejowa ze Słobit do Ornety (stacje kolejowe w Janówku, Dobrym i Bażynach), dzieki czemu można było m.in. dojechac bezposrednio do Ketrzyna (Rastenburg), w sumie 121,1km. Wkrótce stacja w Słobitach stała sie jednym z wiekszych kolejowych wezłów wiejskich w tej czesci Prus Wschodnich (Ostpreussen) i wydatnie umożliwiała nie tylko Dohnom korzystanie z dobrodziejstw tego srodka komunikacji. Niestety, linia do Dobrego została po niespełna 20-tu latach użytkowania rozebrana, tj. w lipcu 1945 r. przez Sowietów. Po 1991 roku ruch pasażerski z roku na rok był ograniczany. Obecnie dostępne sa dwa połaczenia ze Słobit do Elblaga.

Dostojny Wieśniak - Czw Cze 23, 2011 12:59 am

Słobity nie samym pałacem stały, jak słusznie zauważył MK. W realiach dawnej Polski rzecz nie do pomyślenia. W okolicach pałacu stać kogoś było na wybudowanie i utrzymanie takiego dworu. I tu pytanie do MK - ten budynek jeszcze istnieje? Wiesz może do kogo należał?
mk_z_s - Pią Cze 24, 2011 3:39 pm

Budynek jak najbardziej istnieje. Tylko ze to jest zdjecie od strony ogrodu, a ze to wlasnosc prywatna takze ja mam tylko od frontu...

Nie mam pojecia kto w nim mieszkal przed wojna...

mk_z_s - Pią Cze 24, 2011 3:42 pm

Wydaje mi sie ze to ten tylko z drugiej strony ale pewnosci nie mam...
Dostojny Wieśniak - Nie Cze 26, 2011 12:15 am

Wygląda, że to samo. Klasyczna demolka stolarki okiennej i zagospodarowanie podcienia. Dobrze, że w ogóle stoi jeszcze. :)
mk_z_s - Pon Cze 27, 2011 1:49 pm

z drewnianych to stoi jeszcze cos takiego...
Dostojny Wieśniak - Pią Lip 01, 2011 1:53 am

DW napisał/a:
Wygląda, że to samo.
No to poprawię się. Nie wygląda na to samo. W innym miejscu komin, jakby inne deskowanie ścian zewnętrznych, odwrotne proporcje otworów okiennych - na Twoich zdjęciach okna są bardziej poziome niż pionowe. Mogło być więcej domów podcieniowych w Słobitach niż jeden? Na to wychodzi. :wink:
mk_z_s - Pią Lip 01, 2011 10:53 am

Jest to możliwe, choć nie wiem gdzie mógłby on stac... Jaka jest pewnosc ze zdjecie pochodzi ze Słobit? Jest kilka podobnych domow w okolicy, takze mogla zdarzyc sie pomylka...
Dostojny Wieśniak - Pią Lip 01, 2011 4:04 pm

Pomyłka oczywiście mogła się zdarzyć. :???: Informacja pochodzi z katalogu Instytutu Sztuki PAN. Oni opracowali materiały Urzędu Konserwatora Królewieckiego. :???:
Dostojny Wieśniak - Wto Gru 13, 2011 1:45 am

Linka na Marienburg.pl :arrow: Naduś Trochę za szybkie tempo tego życia. Przepadł mi ten temat, jak kilka innych zresztą. :oops:
mk_z_s - Pon Mar 12, 2012 10:19 pm

Ja tez sie zaniedbalem ostatnio, ale...

po pierwsze - postawilem swoja strone na nogi, przerabiajac ja na joomle. jak ktos ma cos ciekawego do dodania to mozna sie zarejestrowac i napisac...do tego nowy design. zapraszam

www.slobity.com.pl

po drugie trafilem na cos takiego - warto zobaczyc:) enjoy :)

http://www.sagross.de/sch...obitten0024.swf

po trzecie juz w swoim przyszlym zawodzie podjalem pewne prace zwiazane ze Słobitami - o tym tutaj :

http://www.uwm.edu.pl/scitus/ruinyt.html

i zdjecia z pierwszych działan:

http://www.uwm.edu.pl/scitus/slobity.html
http://www.uwm.edu.pl/scitus/ruiny.html

to narazie tyle

Dostojny Wieśniak - Pon Sty 05, 2015 1:26 am

Fragment dokumentacji fotograficznej dawnego Urzędu Konserwatora Zabytków w Królewcu. Negatywy obecnie w zbiorach Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk. Galeria.
princessita - Pon Sty 05, 2015 10:40 pm

Dziekuję! Ciekawe zbiory, jak sie domyslam juz nie istnieją. Ciekawy przykład alamody na pierwszym obrazie.
Dostojny Wieśniak - Wto Sty 06, 2015 1:52 am

Trudno powiedzieć czy istnieją. Część z nich ks. Aleksander uratował. Co z resztą, do końca nie wiadomo. A skoro się podoba, to ciąg dalszy. Źródło to samo – IS PAN.
Dostojny Wieśniak - Czw Sty 08, 2015 1:30 am

Spore zainteresowanie jak na tak niszowy i odległy od tematów foruma wątek. Prawdę mówiąc, też się wkręciłem, tylko trochę wcześniej. No to dzisiaj ostatni fragment dokumentacji galerii pałacowej, jaki spiratowałem z płytki panowskiej. Więcej na temat Słobit tam nie ma.

Jest za to przeogromna masa zdjęć innych miejsc w Prusach Wschodnich, kraju skazanego na zagładę w barbarzyńskim odwecie za dokonania armii niemieckiej na wschodzie. Ale że zajmujemy się tutaj historią, nie polityką, pozwolę sobie polecić wszystkim zainteresowanym wydawnictwo Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk – Prusy Wschodnie. Dokumentacja historycznej prowincji. Wyszło to w formie płytki CD, wartej każdych pieniędzy, do zdobycia w IS PAN. Skany wkładki przybliżą nieco temat.

Wiercipietek - Czw Sty 08, 2015 11:01 am

A tak konkretniej:
Jan Przypkowski
Prusy Wschodnie – dokumentacja historycznej prowincji. Zbiory fotograficzne dawnego Urzędu Konserwatora Zabytków w Królewcu. Warszawa 2006 Instytut Sztuki PAN, ISBN 83-89101-44-0.
Już raczej nie do dostania.

Miro - Czw Sty 08, 2015 3:04 pm

Pałac Schlobitten widok od strony parku.

Miro

Miro - Pią Cze 12, 2015 11:06 am

Sala balowa (Festsaal) pałacu.

Miro

Mikołaj - Wto Gru 27, 2016 10:31 pm

Wybieram się wkrótce w okolice Słobit, będę m.in w pobliskim dworze Dawidy, który szczęśliwie udało się uratować. Może macie o nim jakieś materiały, swoje wspomnienia etc.?
Dostojny Wieśniak - Czw Sty 05, 2017 1:42 am

Historia tego miejsca, wydaje się spisana z publikacji poniższej. Polecam ją nie tylko kierownikowi ale też wszystkim innym wyruszającym na wschód. Dałem za to, coś koło stówy ale dałbym i dwa razy tyle. Warto.
Tak jak warto przed wyprawą wejść w klimaty wschodniopruskie przy pomocy Marion v. Donchoff czy Wiecherta. Cała masa pozycji dostępna jest w języku polskim.
Nie wiem czy z punktu widzenia konserwatora królewieckiego, dwór w Dawidach nie był nazbyt interesujący, czy też nie zachowały się akurat te fragmenty dokumentacji. W opracowaniu PAN - u nie znajduję nic na ten temat.

Mikołaj - Sob Sty 07, 2017 7:28 pm

Bardzo dziękuję. Na miejscu była m.in. ta książka, a i sam właściciel Dworu Dawidy był świetnym źródłem informacji.
princessita - Sro Cze 28, 2017 4:47 pm

Mam pytanie czy do tych zdjęc z Urzędu Konserwatora w Królewcu, jest opis co one przedstawiają? Zwłaszcza opisy dotyczące obrazów?
Dostojny Wieśniak - Sro Cze 28, 2017 11:57 pm

Znakomita większość zdjęć opatrzona jest oczywiście opisem. Chodźmy na skróty. :wink: Portretów z innych rezydencji jest tam znacznie więcej. Większość opisana. Reszta na poczcie.
Krzysztof - Pon Cze 17, 2019 9:28 am
Temat postu: Gładysze
zimowit napisał/a:
Po przejściu Sowietów przez Prusy Wschodnie wszystkie możliwe dobra zostały rozkradzione i wywiezione, jedyne pamiątki, które zostały po Dohnach to zgliszcza pałaców, takich jak Słobity, Kwitajny, Gładysze, czy Markowo oraz pocięte olejne portrety tego rodu, które dla sowietów nie stanowiły wartości.

Gładysze wczoraj.

Krzysztof - Wto Cze 18, 2019 8:54 am

Przypomnę jak pałac wyglądał w 2011 r.
Z: http://www.tomek.strony.u...sy/gladysze.htm



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group