Dawny Gdańsk

Gdańsk - Sopot - Gdynia - Niebieskie berety przygoda mimo woli.

totenkopf1956 - Sro Kwi 20, 2011 10:06 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli.
W jednostce wojskowej na ulicy Słowackiego w Gdańsku- Wrzeszczu przeżyłem życiową przygodę, którą z rozrzewnieniem wspominam po latach. Z racji tego iż jednostka już nie istnieje (mowa o Jw. 1995)a duża część podówczas młodych gdańszczan miała z nią osobisty kontakt, przeto postaram się oddać atmosferę bezpowrotnie czasu ( dla jednych będzie to powrót do czasu młodości dla innych opis doświadczeń które na szczęście lub nieszczęście ich ominęły). Jak przystało na jednostkę liniową większość czasu jaki w niej spędziłem minął na poligonach ( mój pierwszy zimowy poligon trwał prawie 3 miesiące) zimowych i letnich desantowaniach, pracach na rzecz gospodarki narodowej wartach, służbach i innych przyjemnościach które były "spełnieniem moich najskrytszych marzeń".


Pozdrowienia dla wszystkich byłych desantowców.

Darek Ma - Czw Kwi 21, 2011 8:39 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Witam. Tez słuzyłem w niebieskich beretach jako bażant. Pamietasz pewnie poligon Jasień. Pare fotek dla przypomnienia
totenkopf1956 - Czw Kwi 21, 2011 10:37 pm
Temat postu: Re: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Darek Ma napisał/a:
Witam. Tez słuzyłem w niebieskich beretach jako bażant. Pamietasz pewnie poligon Jasień. Pare fotek dla przypomnienia



Witam szanownego kolegę.
Jasień to była tylko unitarka i więcej tam nie urzędowałem. Nasz pobór był ciągle w drodze poligony zimowe, letnie, desantowania, prace na rzecz gospodarki narodowej i inne więcej lub mniej fajne zajęcia. W sumie na Słowackiego spędziłem trochę ponad połowę służby reszta ciągle gdzieś w Polsce. Po jednym z desantowań zdecydowaliśmy przez pewien okres czasu w Słupsku.
Postaram się chronologicznie opisać moją " zaszczytną służbę" w 7 Łużyckiej Dywizji Desantowej.
Miłego czytania.

Pozdrowienia


P.S- na początku lat 80-tych kilka razy byłem w rezerwie ale za 2 koniaki wymiksowałem się z tej zabawy.

totenkopf1956 - Czw Kwi 21, 2011 11:11 pm

Materiał który miał być zamieszczony w "Poligon Kiełpinek w Gdańsku". Nie chciał bym być opatrznie zrozumiany ale należy oddzielić ubogie lecz prawdziwe wspomnienia od bogatej fantazji ( ci co byli na stronie o Kiełpinku wiedzą o co chodzi). A teraz na poważnie. W czasie gdy służyłem w pułku (lata 70-te) Jasień używany był tylko do szkolenia młodego rocznika na okresie unitarnym. Środki pozoracji pola walki stosowane były w ilości która zmieściła się kapralom w raportówkach (petardy, świece dymne, ślepa amunicja). Ćwiczenia plutonowe, kompanijne, pułkowe i dywizyjne a także zgrywanie współdziałania z wojskami pancernymi i Marynarką Wojenną odbywało się na poligonach i desantowaniach. Tylko strzelania z broni lekkiej odbywały się na strzelnicy w Brętowie natomiast Topasowych KPWT na strzelnicy w Strzepczu. Czołgi pływające strzelały na poligonowych pasach taktycznych. Na Jasieniu w owym czasie nikt nie strzelał ani z czołgu ani z transportera, BRDMa ani żadnej innej luśni oprucz KBKak i PK i tylko ze ślepaków. Podczas mojego pobytu w pułku taki sprzęt się tam nie pojawił (później jak widzę się zmieniło). Nie było tam innych wraków, sprzętu bojowego poza wymienionymi przezemnie w poprzednim poście. Co innego gdy nastąpiła transformacja ustrojowa i wojsko przeszło reorganizację, nasi potencjalni wrogowie (Niemcy i Duńczycy) stali się sojusznikami i na odwrót (Rosja) wrogiem. Dywizję przekształcono w brygadę (sprzęt ze względu na zmianę doktryny wojennej) oraz ze względu na wiek został zezłomowany lub sprzedany. Sam byłem świadkiem gdy w porcie w latach 90-tych na stercie złomu idącego do zagranicznych hut leżały pułkowe BRDMy (z kotwicami namalowanymi na pancerzach). W Sulęczynie na żwirowisku natknąłem się na PT76 bez wieży z naszej pułkowej kompani czołgów, który służył za spychacz. I być może w tym czasie wszystkie opisywane w postach wraki tam trafiły. Tak samo ze szkoleniem ze względów oszczędnościowych odbywało się na miejscu bez kosztownych wyjazdów na manewry. Na zakończenie dodam iż w Wojsku Polskim do tej pory nie ma transportera o lepszej dzielności morskiej niż Topas. Ktoś napisał o wodowaniu Topasa tyłem (być może znalazł się taki geniusz) pędniki napędowe są z tyłu. Ja natomias byłem świadkiem na desantowaniu w Ustce takiej oto sytuacji na plaży na stanowisku obserwacyjno-dowódczym pełnym generalicji rodzimej i zagranicznej oraz członków komitetu centralnego obserwujących przebieg ćwiczeń. Nasz ODS po podejściu do plaży i wystrzeleniu ładunku wydłużonego (coś pięknego) opuścił furtę desantową po której pojazdy powinny zjechać do wody. Pierwszy zjechał czołg następny był Topas z pierwszego plutonu ale ten stoi, my tuż za nim ( dowódcą naszego transportera a zarazem plutonu był obecny Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego Andrzej Malinowski). Transporter stoi oficjele patrzą - konsternacja w słuchawkach słychać głos Maliniaka
-czemu nie ruszasz
odp- siadły akumulatory nie mogę odpalić
Maliniak- to odpal na sprężone powietrze
odp- butle puste
Nie będę opisywał barwnego monologu ze strony Maliniaka, co zrobi i w jaki sposób z nieszczęsnym kierowcą gdy się tylko wymiksujemy z niekomfortowej sytuacji. Czas mija my stoimy, pada komenda do naszego kierowcy
-pchaj go!
Ten nie wiele myśląc ruszył i z impetem popchnął poprzedzający nas pojazd ów zjeżdzając z ODSu na szczęście zapalił (ciekawe co by było gdyby nie zaskoczył, ta kupa żelaztwa bez napędu ma pływalność siekiery) i wszyscy którzy byli świadomi sytuacji odetchnęli z ulgą. Ponoć przed nami doszło do wypadku iż jeden z Topasów zatonął- historię opiszę lecz niewiem czy osoba relacjonująca mi ten fakt nie konfabulowała) a propo wtedy zaskoczyłem do czego między innymi służa dwie drewniane belki przymocowane do tylnego pancerza transporterów i czołgów.

I to by było na tyle.


Pozdrowienia dla desanciur

Darek Ma - Czw Kwi 21, 2011 11:11 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli.
W 35 pułku na 1 kompani desantowej byłem na 8-mio miesięcznej praktyce. Zaliczyłem Okonek styczeń-luty, Pierzchały ( strzelcy pokładowi) i Ustka desantowanie w czerwcu 85 r. Zwłaszcza desantowanie wzbudzało full emocji
totenkopf1956 - Czw Kwi 21, 2011 11:39 pm
Temat postu: Re: Niebieskie berety przygoda mimo woli.
Darek Ma napisał/a:
W 35 pułku na 1 kompani desantowej byłem na 8-mio miesięcznej praktyce. Zaliczyłem Okonek styczeń-luty, Pierzchały ( strzelcy pokładowi) i Ustka de
santowanie w czerwcu 85 r. Zwłaszcza desantowanie wzbudzało full emocji


Szczególnie gdy się jest członkiem grupy rozgradzająco-szturmowej i za chwilę trzeba będzie skoczyć z dziobu kutra desantowego do niezaciepłej wody trzymając w ręku jako kotwicę pk,coś pięknego-niezapomniane doznanie.
Pozdrowienia

totenkopf1956 - Pią Kwi 22, 2011 12:10 am

Tak to wyglądało,to ambicja skakała rozum był trochę z tyłu.
Darek Ma - Pią Kwi 22, 2011 1:03 am
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Ja pamiętam nazwe grupa torująco-szturmowa. Tak lądowała na brzegu 5 kompania, ta bez transporterów
totenkopf1956 - Sob Kwi 23, 2011 10:37 pm

Darek Ma napisał/a:
Ja pamiętam nazwe grupa torująco-szturmowa. Tak lądowała na brzegu 5 kompania, ta bez transporterów


Wszystko zależy od tego jak w dawnym okresie osoba dowodząca przekazywała informację żołnierzom. Jak już wspomniałem ja również brałem udział w takiej grupie i słyszałem komendę "desant ląduj"!. Najfajniejsze w całej tej zabawie było odpalenie z ODSów ładunków wydłużonych które po wybuchu wyżłobiły rowy w poprzek plaży. A my po przedostaniu się na brzeg poginaliśmy tymi rowami w stronę wydm. Ponieważ każde desantowanie obserowane było przez "bardzo ważne osobistości" musieliśmy się zachowywać by owe odniosły moc pozytywnych i niezapomnianych wrażeń. Po wybuchu ładunków wydłużonych (rzeczywiście efektownie to wyglądało) na znajdującym się na plaży żołnierzy spadał czarny, mokry syf i wszyscy byli w czarnych piegach. ( Dla niezoriętowanych ładunek wydłużony to lina wybuchowa wystrzeliwana z okrętu desantowego za pomocą rakiety w stronę brzegu, po opadnięciu na plażę wybucha tworząc przejście w polach minowych i zasiekach przeciwdesantowych). Na plaży trzeba było się czołgać i udawać iż szuka się min (gdyby działo się to naprawdę z pewnością wszyscy z nas wylądowali by w parku sztywnych). Choć miało to pewien pozytywny efekt, otóż po wytażaniu się w piachu szybciej schły gacie na tyłkach. Po zaplanowanym zwycięstwie i dotarciu do wydm uczestniczyliśmy w pokazie dla cywilnych gości w forsowaniu łodziami jakiejś rzeczki lub kanału. Po tych przyjemnościach mogliśmy się przebrać w suche ciuchy, ale ponieważ do tego czasu w ferworze " krwawej walki" prawie wyschliśmy jak również za radą Maliniaka pozostaliśmy przy swoich. Broń po słonej kąpieli pomimo posmarowania jej przed zabawą po oddaniu kilku strzałówrudziała w oczach, ale co ważne była cały czas sprawna. Zapomniałem dodać iż stojąc w kolejce do skoku do wodu rozsądek trochę protestował tym bardziej iż nasz ubiór odbiegał od plażowego a i pora roku nie była wakacyjna. I tak bijąc się z myślami dotarłem do dziobu z którego trzeba wykonać desperacki skok w nieznane i w tym momęcie przemówiła ambicja (poprzednicy skoczyli a mieli prawdopodobnie taki sam dylemat jak ja- to przecież nie mogę być gorszy). Krok do przodu i szok termiczny żeby nie pasek pod brodą to hełm wyskoczył by z wody jak korek. Karabin maszynowy pociągnął do dna jak kotwica cód, że go nie zgubiłem. Za łachą piachu na której lądowaliśmy rozciągał się głębszy kawałek i gdyby nie kamizelka ratunkowa to z tą kotwicą do plaży bym nie dotarł. Nic dziwnego iż nasz czas przeżycia na polu walki wynosiłby około 10-15 minut (oficera 5 minut). Wspomniałeś o 5 kompanii bez sprzętu, otórz za moich czasów 5 kompania była remontowo budowlaną( zwaną przez nas "bibolami"), która modernizowała i remontowała budynki koszarowe ( jedne miały centralne ogrzewanie te zmodernizowane inne piece kaflowe). Wszak koszary były zabytkowe po regimęcie Huzarów Śmierci ( dlatego moje Totenkopf). Na zakończenie parę fotek z desantowania.

Pozdrowienia w szczególności dla Signeusa.

pawel.45 - Nie Kwi 24, 2011 8:18 pm

Tak wyglądał desant w 1962r. w Dziwnowie.
Pozwalam sobie w charakterze przerywnika pokazać jak ćwiczyli Wasi poprzednicy – marynarze z 3-go Pułku Piechoty Morskiej w Dziwnowie w ostatnim roku przed wielką restrukturyzacją. Sprzętu ani siły ognia nie da się porównywać.
Pamiętam pieszczotliwe określenie, jakim obdarzono tę formację – „Moczydupki” (bez obrazy dla nich, czy też żołnierzy wszelkich póżniejszych „błotno-szuwarowych” jednostek jednokrotnego użycia)

totenkopf1956 - Pon Kwi 25, 2011 2:05 pm

pawel.45 napisał/a:
Tak wyglądał desant w 1962r. w Dziwnowie.
Pozwalam sobie w charakterze przerywnika pokazać jak ćwiczyli Wasi poprzednicy – marynarze z 3-go Pułku Piechoty Morskiej w Dziwnowie w ostatnim roku przed wielką restrukturyzacją. Sprzętu ani siły ognia nie da się porównywać.
Pamiętam pieszczotliwe określenie, jakim obdarzono tę formację – „Moczydupki” (bez obrazy dla nich, czy też żołnierzy wszelkich póżniejszych „błotno-szuwarowych” jednostek jednokrotnego użycia)



Dzięki za udostępnienie unikatowych zdjęć z prapoczątków polskiego desantu morskiego.

Zamieszczam również kilka ale najpierw kilka słów.
Jednostka wojskowa potocznie zwana niebieskimi beretami w oficjalnie "7 Łużycką Dywizją Desantową", która składała się z batalionów, pułków, dywizjonów, kompanii przeróżnych specjalności i przeznaczenia rozmieszczonych w Słupsku, Lęborku i Gdańsku gdzie znajdował się jej sztab. Jednostka Obrony Wybrzeża jak była eufemistycznie określana z obroną wybrzeża miała niewiele wspólnego, była bowiem formacją typowo zaczepną (jednorazowego użytku) przeznaczoną do opanowania cieśnin duńskich. Przez które nasz "wielki brat" (po naszych trupach) przedostał by się na Morze Północne i dalej na Atlantyk. Z tego powodu czas naszego przetrwania na polu walki był dramatycznie krótki (według przewidywań 5 minut- oficer,10-15 minut-szeregowy) coż za wspaniała perspektywa. Ale na co dzień nikt nie zaprzątał sobie głowy takimi drobiazgami i każdy kombinował jak by tu po południu wyrwać się na przepustkę. Moje zapiski dotyczyć będą 4 kompanii desantowej oraz 35 pułku w skład którego owa wchodziła. Opisywać będę rzeczywistość lat 70-tych ubiegłego wieku gdy jednostka przeżywała swoje apogeum pod względem wartości bojowej.

Darek Ma - Pon Kwi 25, 2011 4:45 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Witam. Przeczytałem wszystkie wypowiedzi na temat służby w niebieskich beretach, wszystkie zawierają prawdę, lecz każda jest subiektywna oceną tantego czasu i służby. Moja ocena także jest subiektywna ale pozwole sobie wyrazić opinie na temat służby w 35 pułku.
Moja przygoda mimo woli zaczęła się po skończeniu studiów szkole podchorążych piechoty w tzw. Nalazkach w Elblągu. Większość chłopaków była po studiach wychowania fizycznego czyli temat przygotowania fizycznego, kondycji był załatwiony od ręki. Do niebieskich beretów trafiłem w styczniu 85 r, na 1 kompanię. Dowódcą kompani okazał się mój kolega z czasów szkoły średniej, jednak nie stanowiło to taryfy ulgowej. Na kompani było wojsko póltora roczne i roczne. Dyscypline trzymali dziadkowei i kaprale ( nawiasem pisząc dobrze wyszkoleni na szkółce w Lęborku). Pierwszy poligon zaliczyłem jako pomocnik dowódcy plutonu na przełomie stycznia i lutego w Okonku. Nie chcę opisywać jazdy eszelonem, rozładunku, rozbijania obozowiska, ćwiczeń taktycznych ( zgrywanie kompani) ostre strzelanie na pasie taktycznym w temperaturach minus 15-25. Kto to przezył to wie, a kto nie, to sobie nie wyobraża. Następny poligon to Pierzchały za Braniewem. Tam ćwiczyli strzelcy pokładowi. Ciekawe zajęcia. Cele po prawej i po lewej, Topas rusza patrzysz jest cel, komenda mechanik stop, nakierowanie, pod palcami elektrospusty kpwt i pkt, strzał a mechanik w tym czasie liczy 121,122,123 i rusza, Topas podrywa przód i seria leci w niebio. A potem juz po skumaniu tematu chłopaki dawali radę całkiem niezle. Potem zostałem dowódca 2 plutonu i przyszedł młody rocznik. Oczywiście prym wiedli kaprale, a poligon Jasień był orany w prawo i w lewo. W czerwcu 85 r wyznaczono mnie wraz z pięcioma kapralami, radiotelegrafistą i starszym mechanikiem kompani ( kierowca Topasa r-ki d-cy kompani) i sześcioma kierowcami-mechanikami transporterów na poligon Ustka. Dostałem 5 Topasów w tym r-kę ( nr 8871) i pojechaliśmy wozić na desantowaniu 5 kompanię. Najpierw była nauka pływania na wprost, potem omijanie boi a następnie wjazd na ODS. Ćwiczyliśmy te manewry bez desantu tylko kierowca i kapral na uzbrojonych Topasach a ja miałem jeszcze na r-ce radiotelegrafistę. Nawiasem pisząc ustawiał mi łączność i spał na siatkach maskujących. Wjazd na ODS a potem lądowanie dostarczały emocji na miare męskiej rozrywki. Najwiecej emocji było przed lądowaniem w wąskeij ładowni ods-a dudniło 5 szt 300-konnych diesli, otwierały sie wrota i naprzód. Jak wchodziły do wody to każdy tylko myślał żeby nie zgasł silnik lub woda dostała sie do wnętrza, na chwilę peryskopo do tyły czy wszystkie płyną. Miałem starych kierowców , którzy juz byli raz na desantowaniu i potrafili w momencie jak gąsienice dotykały dna przełaczyc napęd z pędników na gąsienice i od razu w rurę, dawało to efektowne wyjście z wody. Co do sprawności technicznej Topasów to zdarzyło mi sie na Ustce: raz na okręcie nie odpalił jeden Topas i trzeba było go spychać jednocześnie powiadamiając chłopaków z zabezpieczenia żeby podeszli PTS-em i sciągnełi na brzeg ( bezwładnie płynący Topas mógł uszkodzić poszycie burty ODS-a). Nawiasem pisząc na brzegu była służba ratunkowa w postaci saperów na pontonie oraz stały z włączonymi silnikami PTS-y i WZT-2 gotowe do użycia. Była wyznaczona częstotliwość ratunkowa. Cwiczenia zakończyły sie desantowaniem w pełnym skladzie z desantem na pokładach. Oczywiście była wspomniana przez kolegę komenda ''desant ląduj''
Z perspektywy czasu nasuwają mi się spostrzeżenia:
-transportery miały troche lat i ich stan techniczny zależał od dostepności srodków i ludzi, którzy dbali lub nie o sprzet. Topas był najlepiej pływającym transporterem w owym czasie w UW. Nauczyłem się prowadzić Topasa i sprawiało mi to przyjemność. Nie rozumiem dlaczego zlikwidowano niebieskie berety, skoro teraz po latach próbuje się odbudować desant morski używając do tego PTS-ów i o zgrozo BWP co zakrawa na totalną paranoję. Nadmieniam,że nie posiadamy w armii obecnie sprzetu dla desantu. Może da się dostosować Rosomak? Pewnie Topasy dało by się modernizować.
-desant na całym świecie przeznaczony jest do jednorazowego użycia, ponieważ zakładane są straty rzędu 70-80% podczas lądowania. 35 pułk był przenaczony do lądowania w Cieśninach Duńskich jako rzut szturmowy UW. Wydaje mi się że desant US Marines lub Royal Marines tudzież Morskiej Piechoty Bałtiskowo Morja dałby taki sam efekt
Moje wynuzenia na temat niebieskich beretów nacechowane są subiektywizmem, ale wydaje mi się że likwidacja w Wojsku Polskim jednostki desantu morskiego było dużym błędem. Wydaje mi sie że nasi sojusznicy w NATO dobrze widzieli by dobrze wyszkoloną jednostke desantową w tej części Bałtyku. Widząć relacje z ćwiczeń międzynarodowych na naszym wybrzeżu w chwili obecnej z udziałem naszych okretów typu Lublin, z których wyjeżdżają PTS-y pełne piechoty, budzi to we mnie politowanie. To wygląda jak desant z misją humanitarną a nie uderzenie z morza. Reasumując szkoda mi jednostki, niebieskich beretów, Topasów, ktore to wrosły się w rzeczywistość naszego miasta przez ponad 30 lat ( oczywiście pomijając bełkot polityczny wszechobecny w tamtych czasach)

pawel.45 - Wto Kwi 26, 2011 12:21 am
Temat postu: Re: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Darek Ma napisał/a:
... Nie rozumiem dlaczego zlikwidowano niebieskie berety...

Chyba cel dla działań niebieskich beretów nie jest już aktualny i trudno wskazać w obecnej sytuacji politycznej jakiś nowy w obrębie Bałtyku. Polska nie posiada własnych terytoriów zamorskich, a zdobywanie kolonii nie mieści się w żadnej doktrynie obronnej kraju.
Jak więc racjonalnie uzasadnić potrzebę utrzymywania bardzo kosztownej, specyficznie wyposażonej i wyspecjalizowanej wybitnie ofensywnej formacji wojskowej?

Ciekawy - Wto Kwi 26, 2011 11:04 am

... Nie rozumiem dlaczego zlikwidowano niebieskie berety...

Kasa kasa...bida w państwie. Wojsko musiało sprzedać wszystkie tereny. A teraz za te pieniądze sobie balują co niektórzy.

norveg - Wto Kwi 26, 2011 12:00 pm

pawel.45 napisał/a:
Chyba cel dla działań niebieskich beretów nie jest już aktualny i trudno wskazać w obecnej sytuacji politycznej jakiś nowy w obrębie Bałtyku.
Ciekawy napisał/a:
Kasa kasa...bida w państwie. Wojsko musiało sprzedać wszystkie tereny.

Aktualny, nieaktualny, musiało, nie musiało. Tak czy siak wiele państw, mimo obronnej polityki ma piechotę morską. Ma jej namiastkę i Polska w postaci 7 Brygady Obrony
Wybrzeża – współczesnych Niebieskich Beretów ze Słupska. Gorzej z wyposażeniem, gdyż używają BWP, który nie przekonuje mnie w roli maszyny desantowej:/
Co nieco można zobaczyć tu http://7bow.wp.mil.pl/index.html
Dyskusja z 2007 r. o polskiej piechocie morskiej na Forum Militarnej Polski, kiedy to planowano taką jednostkę utworzyć na bazie 7BOW ze Słupska:
http://polska.mil.pl/foru...?t=3082&start=0

totenkopf1956 - Wto Kwi 26, 2011 9:28 pm

Dorzucę swoje trzy grosze.
Każde wspomnienia są subiektywne oddają przecież rzeczywistość widzianą i odczuwaną przez ich autora.
Darku Ma całkowicie przychylam się do twojej opinii. Miasto bez wojskowych koszar traci na prestiżu, już tak prozaiczna czynność jak uświetnienie jakiejś uroczystości lub wystawienie warty honorowej wymaga wojskowej oprawy. Gdańsk ze swoimi tradycjami militarnymi (najpierw jako pruski Danzig a następnie jako polski Gdańsk) z wielością koszar które były obroną, dawały pracę i prestiż, stanowiły siłę napędową i przyczynkową do rozwoju miasta, był ważnym punktem strategicznym na mapie. W chwili obecnej w Gdańsku przy rocznicowych obchodach wykorzystuje się rekonstruktorów, harcerzy lub wypożyczani są marynarze z Gdyni. Trochę to degraduje stolicę regionu przy takich okazjach. W sytuacji gdy każde miasto walczyło o zachowanie jednostek wojskowych na swoim terenie nasz gród z chęcią się ich wyzbywał i w chwili obecnej spotkanie żołnierza na gdańskiej ulicy graniczy z cudem. Jeśli zaś mowa o niebieskich beretach to zmarnowano wartościową jednostkę która miała w sobie potencjał oraz możliwości rozwoju (mogła być użyta zarówno do obrony jak i do ataku). Wedle mnie na przyczyny likwidacji złożyły się trzy aspekty geopolityczny, gospodarczy oraz polityczny, nie wiem który był najważniejszy ale jeden pociągał drugi. Geopolityczny to zmiana sojuszy- nie trzeba zdobywać cieśnin duńskich. Gospodarczy to brak funduszy na utrzymanie specyficznej jednostki ( w tej chwili sprzęt używany przez niebieskie berety miał by około 50 lat i bez jego modernizacji a najlepiej zakupu nowego, jednostka stała by się piechotą morską w dosłownym tego znaczeniu. I choć Topas miał najlepszą dzielność morską z całego arsenału polskiego sprzętu opancerzonego to w obecnej chwili nie przystawał by do współczesnego pola walki, nikt go nawet nie modernizował poza dodaniem wieży z wielkokalibrowym karabinem maszynowym. Poza tym desantowi potrzebne są okręty transportowe które należy utrzymywać w stałej gotowości oraz okręty osłony. Najważniejsze jest jednak lotnictwo które daje osłonę powietrzną i atakuje cele na terenie przyszłego desantowania. Bez posiadania owego w odpowiedniej ilości oraz jakości o powodzeniu wszelkich operacji desantowych możemy zapomnieć.
Trzeci aspekt polityczny:elity rządzące krajem oraz włodarze miasta nieprzychylnym okiem patrzyły na jednostkę która brała udział ( nieważne czynny czy bierny) w grudniu 1970 roku. Przypomnijmy sobie artykuły prasowe pełne zachwytów iż kolejna jednostka wojskowa zostaje zlikwidowana lub przeniesiona z Gdańska w inny rejon kraju, że zwolnią się tereny wojskowe które będzie można sprzedać lub zabudować i w ten sposób dotarliśmy do chwili obecnej gdzie tym co w desancie morskim służyli zostały tylko wspomnienia, natomiast tym których to ominęło nie posiadają nawet takowych. Ja który do wojska wcale się nie rwałem i powołanie do spełnienia "zaszczytnego obowiązku" traktowałem jako niewesoły i marnujący młode lata przymus, twierdzę iż każdy młody człowiek zdrowy na ciele i umyśle powinien tam trafić by przeżyć tam swoją przygodę. Mottem mogą być słowa klasyka pułkowego (za mej służby) Kapitana Urbaniaka
" Jak przeżyjesz Drawsko, Orzysz to na wojsko... położysz"

I tym optymistycznym akcentem na razie kończę.

Pozdrowienia dla wszystkich byłych: desanciur, gazoli, kafarów, weteranów, trepów, bażantów, zardzewiałych łańcuchów, jebuckich sadeł, żabochlapów, biboli, saganów, titaw i tych którzy z wojska a zamiast nich krowa do wojska.

pawel.45 - Wto Kwi 26, 2011 9:35 pm

norveg napisał/a:
...Aktualny, nieaktualny, musiało, nie musiało. Tak czy siak wiele państw, mimo obronnej polityki ma piechotę morską. Ma jej namiastkę i Polska w postaci 7 Brygady Obrony
Wybrzeża – współczesnych Niebieskich Beretów ze Słupska...


Ważne dla rozważań w tym temacie jest ustalenie co nazywa się „piechotą morską”. Wszak nazwa wywodzi się z jednostek piechoty okrętowanej niegdyś w celu przetransportowania do kolonii (już posiadanej, albo dla jej zdobycia), lub do obrony własnego okrętu (łącznie z abordażem) w starciu z okrętem przeciwnika. Obecnie w różnych armiach taka formacja może mieć różne przeznaczenie. Często jest to piechota transportowana tylko drogą morską.
W przypadku 7 BOW jest tak właśnie. To jednostka piechoty zmechanizowanej częściowo przystosowana do transportu morskiego, lecz nie do szturmu bronionego wybrzeża.
Teraz pytanie: czy potrzebna nam jest (i do czego) szturmowa dywizja, albo tylko brygada desantu morskiego? Do zdobywania jakich obszarów w rejonie Bałtyku? A może w celu pokazania się np. p. prezydentowi Francji, że potrafimy zrobić porządek w Libii – gdzie on potrafił zrobić tylko zamieszanie?
Nie jestem w żaden sposób przekonany, że do obrony polskiego wybrzeża jako siły przeciwdesantowe niezbędna jest jednostka szturmowa desantu morskiego. Jeśli ktoś uważa, że powinniśmy aktywnie uczestniczyć na koszt polskiego społeczeństwa w operacjach ekspedycyjnych dla przywoływania porządku w odległych geograficznie terytoriach, gdzie interesy ekonomiczne mają nasi sojusznicy – to ja mogę tylko zwrócić uwagę na przypadek zaangażowania Polski w awanturę iracką – i jaki interes na tym zrobiliśmy.
Dla zaspokojenia potrzeb naszych obecnych sojuszników nie musimy chyba dzisiaj tworzyć takich jednostek szturmowych jak w 1963r. dla UW, a właściwie ZSRR. A może się mylę? Nie posiadając takich jednostek – nie mamy obowiązku (ani możliwości) jako sojusznicy uczestniczyć w jakichś ekspedycjach wykombinowanych przez przywódców państw zaangażowanych w te gierki. Musimy patrzeć przede wszystkim na nasze własne interesy, bo żaden nasz sojusznik nie zadba o nie, tylko o swoje.
Fotografie, które przedstawiłem wyżej przedstawiają udział marynarzy piechoty morskiej polskiej MW podczas dużych ćwiczeń wraz z Flotą Bałtycką ZSRR na przełomie kwietnia i maja 1962r. Wówczas dysponowaliśmy praktycznie dwoma kompaniami desantowymi i kilkoma okrętami, a właściwie barkami desantowymi. Ta na zdjęciu to poniemiecka barka desantowa typu D. Ćwiczenia były chyba ostatnim sprawdzianem przed podjęciem decyzji o tworzeniu w LWP dywizji desantowej o wiadomym przeznaczeniu i zaangażowaniu polskiego przemysłu okrętowego w produkcję seryjną głównie dla ZSRR okrętów desantowych.
Co z tego mieliśmy, a ile nas to kosztowało? Czy dziś jest to nam naprawdę potrzebne? Czy stać nas na to?
Różne państwa mają piechotę morską. No i dobrze. Niektóre mają nawet regimenty artylerii konnej. I co z tego?
Ale oczywiście rozumiem, że wszystko da się uzasadnić. Nawet to, że życie rodzinne mrówek ma decydujący wpływ na kulistość Ziemi. Wystarczy trochę chęci.
Pozdrawiam.
PS.widok redy w Dziwnowie podczas desantu w 1962r.

norveg - Wto Kwi 26, 2011 10:17 pm

pawel.45 napisał/a:
Różne państwa mają piechotę morską. No i dobrze. Niektóre mają nawet regimenty artylerii konnej. I co z tego?
Ale oczywiście rozumiem, że wszystko da się uzasadnić. Nawet to, że życie rodzinne mrówek ma decydujący wpływ na kulistość Ziemi. Wystarczy trochę chęci.


A nic z tego. Tylko zasygnalizowałem (nic w sumie nie chciałem uzasadniać), że niby coś jeszcze mamy, a nawet niedawno chcieliśmy mieć więcej. Co do udziału w misjach z NATO, to chyba posiadanie jednostek nas nie zobowiązuje;) Nieważne. Może jeszcze dziś wrzucę ładne zdjęcie.

norveg - Wto Kwi 26, 2011 10:42 pm

totenkopf1956 napisał/a:
elity rządzące krajem oraz włodarze miasta nieprzychylnym okiem patrzyły na jednostkę która brała udział ( nieważne czynny czy bierny) w grudniu 1970 roku

Jednostka brała też udział w stanie wojennym. Ciekawe jednak, choć to oczywiście subiektywne odczucie, że dopiero na fali dekomunizacji i zachłyśnięcia się wolnością;) w latach 90. XX w. słyszałem od różnych ludzi obelgę „synu wojskowego ch...”. Niebieskie Berety były jednostką wrośniętą w lokalną społeczność. I chyba tylko włodarze mogli czuć uraz. Zwykła ludność raczej nie. Nawet, jeśli wojskowe prace w czynie społecznym, były takimi tylko z nazwy.

Co do stanu wojennego, to kompania łączności (zapewne nie sama, ale o niej wiem na pewno) z Wrzeszcza, stacjonowała wówczas w okolicach Banina. Jednym z zadań jej chorążych, niestety, była cenzura listów żołnierzy. Ograniczała się jednak głównie do zamazywania informacji o miejscu pobytu. Po jakimś czasie nie miało to jednak znaczenia, gdyż tusz do zamazywania z nowych dostaw, był taki, że po jego wyschnięciu i tak było widać, co żołnierz napisał długopisem.

Hochstriess - Wto Kwi 26, 2011 10:46 pm

JW 1995 to moje dzieciństwo (rodzice tam pracowali). Miałam tam narzeczonego (ja mialam dwa lata , on 19) i byłam zakochana po uszy. Później Janek Kos zdetronizował Waldka. Do tego garnizonowe przedszkole i sąsiedztwo cały czas.
Bardzo miło mi sie czyta Wasze posty!
:==

norveg - Wto Kwi 26, 2011 11:54 pm

Obiecana wcześniej ładna fotka. Świnoujście 1977 rok. Przerwa w ćwiczeniach przy nieswoim sprzęcie, aczkolwiek w towarzystwie pilota.
totenkopf1956 - Sro Kwi 27, 2011 8:51 pm

Obiecałem na stronie o Kiełpinku iż opiszę historię związaną z tym zdjęciem. Otóż fotografia została wykonana na letnim poligonie w Okonku w 1978 roku do dziennika wojskowego "Żołnierz Wolności". Zdjęcie było robione dwukrotnie z tego względu iż na moro na ramieniu naszytą miałem kotwicę natomiast w tym okresie duża część żołnierzy na poligonie takowej na mundurach nie posiadała (nie pamiętam dlaczego). Ponieważ w wojsku obowiązuje zasada "h...ale jednakowo" przeto ową kotwicę musiałem do drugiej fotki odpruć (i to jest owo) po czym spowrotem przyszyć :brake: Następnie moja podobizna wisiała w klubie żołnierskim po czym została mi podarowana z dedykacją przez pułkowego młodzieżowca.
danziger - Sob Kwi 30, 2011 1:01 am

totenkopf1956 napisał/a:
tak prozaiczna czynność jak uświetnienie jakiejś uroczystości lub wystawienie warty honorowej wymaga wojskowej oprawy.

Zgadzam się, ale w tym celu nie trzeba przecież utrzymywać (drogiej) jednostki komandosów, czy też "komandosów" - nie wiem, czy aby na pewno naszych "żabochłapów" można było określić mianem prawdziwych jednostek specjalnych. Starczy kompania (czy batalion) honorowa(y).
Tu dygresja - jako dzieci mieliśmy z siostrą berety niebieskie i czerwone - cywilne oczywiście (choćby ze względu na rozmiar), ale kolorem przypominające te, jakie nosili nasi "marines" i spadochroniarze (choć te czerwone były bardziej czerwone w odcieniu dzisiejszej ŻW niż bordowe). Nosiliśmy je z dumą, uważając że wyglądamy jak "komandosi". Strasznie zazdrościłem mojej siostrze, że kiedyś na spacerze mijani żołnierze powiedzieli do niej "mały komandosie" - mnie niestety taki splendor ominął. :hihi:

totenkopf1956 napisał/a:
Geopolityczny to zmiana sojuszy- nie trzeba zdobywać cieśnin duńskich. (...) Bez posiadania owego w odpowiedniej ilości oraz jakości o powodzeniu wszelkich operacji desantowych możemy zapomnieć.


Tu się akurat nie zgodzę. Zaznaczam, że piszę to z pozycji laika, ale słyszałem parę lat temu, że w NATO różne państwa mają swoiste "specjalności" i Polska podobno miała w ramach tej "specjalizacji" stawiać na jednostki specjalne. Jeśli tak byłoby faktycznie, to utrzymanie jednostki "marines" miałoby sens - oczywiście nie jako jednostki samodzielnie działającego WP, tylko jako jednostka wykonująca zadania w ramach sojuszu, ze wsparciem lotniczym i innym ze strony wojsk innych państw.

pawel.45 napisał/a:
Teraz pytanie: czy potrzebna nam jest (i do czego) szturmowa dywizja, albo tylko brygada desantu morskiego? Do zdobywania jakich obszarów w rejonie Bałtyku?

Przecież 7 ŁDD była jednostką ściśle obronną z tego co pamiętam. Miała służyć do aktywnej obrony polskiego eybrzeża poprzez odbijanie terenów zajętych uprzednio przez nieprzyjaciela :hihi:
Na prawdę słyszałem taką propagandową bzdurę lata temu.

pawel.45 napisał/a:
Jeśli ktoś uważa, że powinniśmy aktywnie uczestniczyć na koszt polskiego społeczeństwa w operacjach ekspedycyjnych dla przywoływania porządku w odległych geograficznie terytoriach

Czy powinniśmy czy nie to jedno. Ale fakt jest taki, że - nizależnie czy się to nam podoba, czy nie - właśnie do podobnych celów głównie się obecnie wykorzystuje nasze wojsko. Więc w sumie czemu tych "marines" nie mieć?

norveg - Sob Kwi 30, 2011 1:20 am

danziger napisał/a:
Przecież 7 ŁDD była jednostką ściśle obronną z tego co pamiętam. Miała służyć do aktywnej obrony polskiego eybrzeża poprzez odbijanie terenów zajętych uprzednio przez nieprzyjaciela :hihi:

Dlatego była „oficjalnie” nazywana Jednostką Obrony Wybrzeża, choć wg zachodnich wydawnictw Naval Assault Division :hihi: W Lęborku (dywizja rozlokowana była w garnizonach Słupsk, Lębork, Wrzeszcz), z tego co pamiętam były brygady przeciwdesantowe. Ale może Ci, którzy służyli mnie poprawią;)

totenkopf1956 - Sob Kwi 30, 2011 11:01 pm

Oczywiście nikt zdrowy na umyśle nie będzie dążył do utrzymywania jednostki wojskowej (na koszt miasta)tylko do uświetniania lokalnych uroczystości (wojsko robi to niejako przy okazji).Stolica ma kompanię reprezentacyjną W. P. Co do "komandosów" to masz rację,niebieskie berety takowymi nie byli i zakres szkolenia nawet tego nie przewidywał(chociaż kaprale na unitarce uczyli nas padów i przewrotów, ale była to ich prywatna inicjatywa).Będąc na poligonach ćwiczyliśmy ciągle ten sam fragment strategiczny: obrona wespół z wojskami pancernymi i po odparciu wroga przejście do kontrataku. Chociaż po zsumowaniu całego szkolenia mogło to wyglądać następująco:desant na wybrzeże nieprzyjaciela ,utrzymanie zdobytych pozycji i przejście do kontrataku.Co do utrzymania.podobnej jednostki w chwili obecnej to nie widzę na to funduszy.W latach 70-tych gdy kasa na armię była o wiele większa wyliczano nam koszty wszystkiego w szczególności amunicji ( koszt naboju 7,62 wówczas około 8 zł.) Można sobie wyobrazić ile siana szło w pióra przy różnego rodzaju "zabawach" miejszych lób więkrzych.Zawsze zazdrościliśmy Ruskim gdy pytaliśmy ich o kosztyo dpowiadali iż Ojczyzna na to pracuje by oni byli zawsze gotowi
Pozdrowienia

totenkopf1956 - Sob Kwi 30, 2011 11:32 pm

Nie wyglądało to najgorzej a i cywile podniesieni byli na duchu (ale to już historia i se ne wrati)
totenkopf1956 - Nie Maj 01, 2011 11:18 am

Skład naszej kampanii tworzyli gdańszczanie, krzyżacy, hanysy nieliczni kaszubi i paru ludzi z innych miejsc w Polsce. Po pierwszym dniu w nowej rzeczywistości stwierdziłem iż w "nowym życiu" mam wielu znajomych ze "starego życia". Z podwórka (kolega z kompanii czołgów po przeciwległej stronie korytarza) oraz ze szkoły podstawowej i zawodowej. Nie będę opisywał tu mniej lub bardziej głupich sposobów którymi umilano nam życie podczas popołudniowego "czasu wolnego". Napomknę tylko o żeczach w miarę wesołych. A było to: Wieczorne sprzątanie korytarza za pomocą wody, mydła, pasty do zębów, trocin i drużyny trampkarzy. Czyszczenia broni po którym większość młodego rocznika na kampanii przypominała muszkieterów z ich brudkami i wąsikami które panowie kaprale malowali nieszczęśnikom resztkami brudnego smaru z niedoczyszczonej broni. Prasowania taboretami zaścielonych łóżek a jeśli o łóżkach to młody rocznik śpiący na górnych mógł się spodziewać od weterana śpiącego pod nim potężnego ZISA po którym najczęściej lądował na ziemi. Po sprzątnięciu sali sypialnej która w naszym mniemaniu błyszczała, przychodził podoficer dyżurny i udowadniał nam ile brudu i kurzu znajduje się na kloszach od lamp oświetleniowych pod sufitem po czym stwierdził iż na sali jest straszny syf i przez salę przechodził lotnik. Nie zapomnę gdy pierwszego wieczora po zbiórce podoficer dyżurny ogłosił " kto chce przepustkę na trójmiasto" oczywiście większość z nas się zgłosiła i tu nastąpiła konsternacja ponieważ trójmiasto w slangu kompanijnym to umywalnia, prasowalnia i ubikacje co było potem-wiadomo sprzątanie. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę iż oporni i podpadziochy mogli załapać się na skrobanie muszli klozetowych żyletką lub przez całą noc zbierać sznurowadłem wodę wylewaną z wiadra przez podoficera dyżurnego na korytarz. Z lepszych rzeczy wspominam wojskową grochówkę, czerwony barszcz, jajka w sosie musztardowym, dżem wieloowocowy w dużych metalowych puszkach no i oczywiście suche desantowe fasowane na desantowaniach i poligonach.


Witamy was i mamy was.

totenkopf1956 - Wto Maj 03, 2011 11:45 am

Zdjęcia znalezione na stronie polskiego radia.

Niebieskie berety na ulicach Gdańska w grudniu 1970 roku.

totenkopf1956 - Wto Maj 03, 2011 1:54 pm

Jeszcze kilka fotek
bavar - Wto Maj 03, 2011 9:23 pm

Osobiście zatytułowałbym ten temat: Niebieskie berety dramat mimo woli, choć dla znakomitej większości te sprawy to niestety dziś już tylko cepelia.. :roll:
bavar - Wto Maj 03, 2011 9:43 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Nie wyglądało to najgorzej a i cywile podniesieni byli na duchu (ale to już historia i se ne wrati)


Którzy cywile na widok tych żołnierzy byli wtedy podniesieni na duchu!? Bogu dzięki, że nie ma już LWP i Układu Warszawskiego! :haha:

Pozdrowion :wink:

norveg - Wto Maj 03, 2011 10:16 pm

bavar napisał/a:
Którzy cywile na widok tych żołnierzy byli wtedy podniesieni na duchu!?


W grudniu 1970 pewnie żadni, ale nie tylko o tych wydarzeniach tu mowa. W czasie powodzi np. raczej cywile mogli być podniesieni na duchu. (na fotce podczas powodzi na Żuławach w 1983 r., choć nie mam 100-procentowej pewności czy to akurat ze wspominanej tu jednostki)

totenkopf1956 - Wto Maj 03, 2011 11:43 pm

bavar napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
Nie wyglądało to najgorzej a i cywile podniesieni byli na duchu (ale to już historia i se ne wrati)


Którzy cywile na widok tych żołnierzy byli wtedy podniesieni na duchu!? Bogu dzięki, że nie ma już LWP i Układu Warszawskiego! :haha:

Pozdrowion :wink:


Rozumiem zasady funkcjonowania forów internetowych i szanuję opinie innych. Świat się dzieli na militarystów i pacyfistów , wypowiadają się ci i ci i doprawdy bardzo mo przykro iż widok naszych żołnierzy nie podnosił Ciebie na duchu.Czyżby widok sołdatów stacjonującucho około 100 km. stąd i maszerujacych ulicami Gdańska miły by był Twemu sercu . Tam nikt nie wyprowadził z miasta wojska."Chcesz pokoju gotuj się do wojny".I tym nadzwyczaj optymistycznym akcentem kończę i Pozdrawiam. Wnioski każdy wyćiągnie sam.

P.S. Temat się tyczy niebieskich beretów bez geopolityki choć były jego trybikiem.

danziger - Sro Maj 04, 2011 8:51 pm

bavar napisał/a:
Bogu dzięki, że nie ma już LWP i Układu Warszawskiego!

Po trzykroć dzięki.
Co nie zmienia faktu, że ktoś może mieć ze służby w tej jednostce wspomnienia inne niż strzelanie do stoczniowców - i nie widzę powodu, żeby zakazać tu o nich pisania, zwłaszcza, że są ciekawe.
O SS Heimwehr Danzig też mamy nie pisać? :%

norveg - Sro Maj 04, 2011 9:04 pm

danziger napisał/a:
o nie zmienia faktu, że ktoś może mieć ze służby w tej jednostce wspomnienia inne niż strzelanie do stoczniowców

Żołnierze _tej_ jednostki, z tego co wiem, _nie_strzelali_ do stoczniowców. Większość żołnierzy była miejscowa i w grudniu 1970 brali niechętnie udział tylko w pierwszych dniach, do czasu przejęcia terenu przez jednostki przyjezdne. Cywile co prawda odebrali desantowcom transporter, ale bez walki (trzeba go było tylko zatrzymać, co nie było skomplikowane), pojeździli nim sobie, a potem został on spalony.

totenkopf1956 - Sro Maj 04, 2011 10:50 pm

Podczas mej służby nigdy nie słyszałem aby któryś z oficerów wspomniał o grudniu 1970r. poza wyjaśnieniem nam skąd na Jasieniu znalazł się wrak Topasa. Wydaje mi się , iż 35 pułk podczas grudnia zachował się roztropnie, choć z pewnością nie brakowało w nim gorączniaków, którzy chętnie by puścili seryjkę do wszystkiego co się rusza.Zawsze i wszędzie się tacy znajdą, tym bardziej iż żołnierze karmieni byli różnymi kosmicznymi opowieściami o niemieckiej rewolcie lub desancie w stoczni. Miałem wówczas 14 lat i uczestniczyłem czynnie w tym co się dookoła działo, na żołnierzy spoglądałem niechętnym wzrokiem, ale nie przełożyło się to na wrogość do Wojska Polskiego. Dość tych dewagacji, poróćmy do "życiowej przygody". W okresie mojej służby w pułku dowodził nim major Radochoński, który miał kilku zastępców. Wspomnę o jednym, podpułkowniku Jędrejku przez nas przezywany "śmieciarzem". Należało unikać spotkania z nim z tego powodu iż napotkanemu żołnierzowi kazał iść za sobą w celu zbierania wskazanych przez niego śmieci.Pełnił on funkcję kwatermistrza i co by o nim nie mówić dbał o swoich żołnierzy. W owym czasie pułkowym chemikiem był major Kozielczyk, z jego powiedzeniem " maski, maski,maski". Każdy wiedział iż zajęcia chemiczne to dym, napalm, atom, gaz, zarazki, maski i OP1.Kapitan Urbaniak czyli " jebuckie sadło" był barwną postacią,( porównuję Go do generała Wieniawy-Długoszewskiego) pełnił funkcję pułkowego szefa Klubu Żołnierskiego, który sypał powiedzeniami i anegdotami jak z rękawa wprost człowiek legenda - pułkowy klasyk. Podczas cotygodniowych rozprowadzeń pułku przechadzał się między szeregami desantowców i ku ogólnemu rozbawieniu ironicznie beształ tego lub owego,który wpadł mu akurat w oko.Podam przykład:(...ty łańcuchu zardzewiały ,jak nosisz ten beret, jak ta p... rozdeptana) wszyscy dookoła pokładali się ze śmiechu ,a osoba wyróżniona reprymendą tłumaczyła się nieskładnie. Było również wiele innych o których nie będę się rozpisywał(kto służył w desancie w owym okresie ,ten zna to z własnej autopsji). Słynne też były odprawy wart , gdy kapitan Urbaniak obejmował Oficera Dyżurnego Pułku.Jeżeli jestem przy powiedzeniach to wspomnę rytualne,po apelu przed obiadem podoficer na forum kompanii wygłaszał formułę" minął dzień"- na co kompania odpowiadała " h.. z nim" na co podoficer " będzie nowy" a my "też h...wy".



Kapitan Urbaniak "jebuckie sadło" podczas uroczystej Odprawy Wart na Długim Targu- lata 70-te.

bavar - Czw Maj 05, 2011 12:09 pm

Nie jestem żadnym pacyfistą ale też nie śpię w onucach :lol: i też się zgadzam, że pisać wolno i można o różnych jednostkach i wojskach - czy to sowieckich, czy też hitlerowskich.
Mnie po prostu nie podobają się [bo naruszają moją wrażliwość] niektóre opisy i komentarze dla powyższych zdjęć, w których udostępniający je - świadomie lub też nie - w sposób zakamuflowany gloryfikuje zbrojne ramię PRL, czyli LWP - 'umacniacza władzy ludowej'.
Oczywiście moje zniesmaczenie będzie miało miejsce również wtedy, kiedy ktoś ciepło zacznie prawić np. o SS, Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej lub.. Czerwonych Khmerach :hihi:

totenkopf1956 - Czw Maj 05, 2011 10:34 pm

bavar napisał/a:
Nie jestem żadnym pacyfistą ale też nie śpię w onucach :lol: i też się zgadzam, że pisać wolno i można o różnych jednostkach i wojskach - czy to sowieckich, czy też hitlerowskich.
Mnie po prostu nie podobają się [bo naruszają moją wrażliwość] niektóre opisy i komentarze dla powyższych zdjęć, w których udostępniający je - świadomie lub też nie - w sposób zakamuflowany gloryfikuje zbrojne ramię PRL, czyli LWP - 'umacniacza władzy ludowej'.
Oczywiście moje zniesmaczenie będzie miało miejsce również wtedy, kiedy ktoś ciepło zacznie prawić np. o SS, Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej lub.. Czerwonych Khmerach :hihi:



za ten wpis z pewnością dostanę upomnienie lub coś gorszego, ale będzie warto.
Co ty robisz na tym Forum, czego szukasz? Zamiast wyrażać swoje malkontenctwo wziąłbyś się do pożytecznej roboty. Nikogo nie obchodzi z kim lub z czym śpisz. Czy karawana będzie obszczekiwana czy nie, będzie szła dalej podnosząc ciśnienie (co niektórym) choć nie wiem dlaczego. Jeżeli chodzi o mnie to czy będę zamieszczał swoje posty na Forum czy nie to słońce będzie rano wschodzić, gazety będą w kioskach a bułki w piekarniach, nic się nie zmieni.Kiedyś już wspomniałem o Koziołku Matołku i Teatrzyku Wiolinek, teraz dorzucę Teatrzyk w Koszu, proponuję zainteresować się tą tematyką. Kukiełka jest bardziej higieniczna w łóżku niż brudna onuca.
Mam nadzieję ,że te kilka słów nie zakłóci Twojego rozkładu dnia.
Kto mieczem wojuje od miecza ginie.
Tym pozytywnym przekazem kończę , w przyszłości nie będę wracał do tematu bo szkoda czasu.


Dwie fotki specjalnike dla Ciebie - obrady Pułkowego kółka wzajemnej adoracji.

pawel.45 - Czw Maj 05, 2011 11:44 pm

bavar napisał/a:
...Oczywiście moje zniesmaczenie będzie miało miejsce również wtedy, kiedy ktoś ciepło zacznie prawić np. o SS, Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej lub.. Czerwonych Khmerach :hihi:


A jak „smakowo” ocenisz kogoś prawiącego o wojnie domowej 1936-39r. w Hiszpanii – z pozycji republikańskiej, a jak ze strony frankistowskiej? Pytam o to z próżnej ciekawości, podsyconej nieco wybranymi przez Ciebie przykładami (nie czepiam się tego, że wymieniłeś tylko SS, pomijając szlachetny i rycerski Wehrmacht).
Nie zauważasz, że LWP było w swoim czasie narodową armią , w której swój konstytucyjny obowiązek służby wojskowej wypełniali (w większości właśnie z obowiązku, a nie zamiłowania) Obywatele o różnych sympatiach i poglądach politycznych? Ale w ich pamięci zachowały się normalne, ludzkie odczucia wobec codziennych zdarzeń, trudów służby, a także życia w specyficznych warunkach oderwania od domu, rodziny i kolegów z „cywila” – bez ideologizowania tej sytuacji życiowej. Normalny człowiek wspominając tzw. ”młode lata” dostrzega (wyławia z pamięci) raczej pozytywne i sympatyczne aspekty życia w tamtych warunkach. Tylko frustraci, ludzie nie spełnieni, albo ogarnięci jakąś obsesją (oczywiście w żaden sposób Ciebie nie dostrzegam wśród nich) nie widzą normalnych ludzkich odruchów. Ale mają do tego prawo i nie muszą akceptować tego co widzieli i zapamiętali, a teraz wspominają inni.
Pozdrawiam.

norveg - Pią Maj 06, 2011 12:20 am

Na szybko przefotografowane (więc nie zawsze superczytelne, ale do rozczytania) z książki Eugeniusza Stefaniuka „Byłem oficerem politycznym LWP”. A przy okazji widać, że Niebieskie Berety korzystały też z BRDM-ów.
bavar - Pią Maj 06, 2011 7:49 am

Szkoda totenkopf1956, że nie zatrybiłeś o co mi kaman ale i to mogę zrozumieć, bo to takie cywilne subtelności, że lepiej się nie zagłębiać. Jednak pamiętaj, że nigdzie nie zostało to zdefiniowane, że jest to forum militarne lub nawet paramilitarne, więc nie zawłaszczaj na wyłączność tej przestrzeni [kwestionując moją obecność na nim], choć obiecuję już więcej nie kalać Twojego tematu o czołgach, wojskowej grochówce z tamtych lat i uśmiechniętych żołnierzach [cieszących się w znakomitej większości z możliwego awansu społecznego] :hiihihi:

P.S. Jeśli chcesz wkraczać na grząski grunt psychologii [innej, niż behawioralna], zarzucając mi frustrację, to pamiętaj, że samemu pisząc w postach z rozrzewnieniem "to se ne wrati" - sam prawdopodobnie projektujesz własne frustracje [choć to też nie jest forum psychologiczne] :wink:

Pozdrowion i również w tym temacie bez odbioru. Proszę tylko - nie strzelaj już więcej :zgooda:

:wink:

Dostojny Wieśniak - Pią Maj 06, 2011 12:44 pm

bavar napisał/a:
Oczywiście moje zniesmaczenie będzie miało miejsce również wtedy, kiedy ktoś ciepło zacznie prawić np. o SS, Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej lub.. Czerwonych Khmerach :hihi:
Nic nie uzasadnia tego zestawienia. :evil:
bavar napisał/a:
choć obiecuję już więcej nie kalać Twojego tematu o czołgach, wojskowej grochówce z tamtych lat i uśmiechniętych żołnierzach [cieszących się w znakomitej większości z możliwego awansu społecznego] :hiihihi:
Przeginasz Bavar. :II Wyhamuj proszę. :zgooda:
danziger - Pią Maj 06, 2011 10:07 pm

Dostojny Wieśniak napisał/a:
Przeginasz Bavar. :II Wyhamuj proszę. :zgooda:

Żeby sprawiedliwości stało się zadość należy też wsponieć, że przegiął również i Totenkopf.
Aczkolwiek fakt jest taki, że Bavar niepotrzebnie wciął się w ten wątek z prowokacyjnym postem.

Żeby było jasne - ja (a myślę, że i reszta administracji takoż) z miłą chęcia powitamy zarówno wątek wspominkowy z jednostki "żabochłapów", czy innej jednostki kiedykolwiek stacjonującej w Gdańsku (a gdyby odezwał się jakimś cudem weteran czarnych huzarów, to pewnie byśmy wszyscy wręcz piali z zachwytu :hihi: ), jak również wątek o zbrodniach komunistycznych popełnianych przez rozmaite formacje w czasach PRL, czy innych (o ile będzie mowa o wydarzeniach w Gdańsku, czy okolicach rzecz jasna).
Niemniej jednak, łączenie w jedno tak drażliwych tematów, wycieczki osobiste, pyskówki itp. będzie z całą mocą karane.
Dlatego też proszę powstrzymać się tu od wszelkiej dyskusji nie na temat niniejszego wątku.

totenkopf1956 - Nie Maj 08, 2011 6:39 pm

norveg napisał/a:
Na szybko przefotografowane (więc nie zawsze superczytelne, ale do rozczytania) z książki Eugeniusza Stefaniuka „Byłem oficerem politycznym LWP”. A przy okazji widać, że Niebieskie Berety korzystały też z BRDM-ów.


Oczywiście BRDM-ów używało rozpoznanie, rozpoznanie chemiczne(BRDM miał mechanizm do wbijania w ziemię horągiewek informujących o skażeniach) oraz dowódca pułku.

totenkopf1956 - Nie Maj 08, 2011 7:34 pm

Mój pierwszy kontakt z niebieskimi beretami nastąpił pod koniec lat 60-tych,gdy naszego podwórkowego herszta(który ukończył szkołę dokerów jako operator samojezdnego sprzętu portowego)powołano do wojska właśnie do niebieskich beretów tyle że w Słupsku.Gdy przyjeżdżał na urlopy chodził cały czas w mundurze i opowiadał nam dzieciakom przeróżne wojskowe historie a my chłonęliśmy je z otwartymi ustami.Zapamiętałem tą o korkach spustowych płynów z transmisji transportera,którego brak powoduje zatonięcie wozu.Wedle opowieści przed desantowaniem chodził spać do wozu by pilnować tych korków aby inne gazole ich nie podiwaniły.Niewiem czy to prawda ale podczas mojej służby nic takiego nie nastąpiło,choć podczas moich poligonów kierowcy również spali w wozach lecz z innych powodów.
Z 30-ciorga dzieciaków ,kture zamieszkiwały enklawę na ulicy Wiślnej w niebieskich beretach zarówno w Gdańsku jak i w Słupsku służyło 6-cioro.

Ciekawostka: nikt w dywizii nie sprawdzał czy żołnierze potrafią pływać i nie organizował dla niepływających nauki pływania.


Uroczysta odprawa wart na Długim Targu z okazji sprowadzenia prochów majora Sucharskiego(ciąg dalszy)
Na czele porucznik Wąsiewicz.
Pozdrowienia dla koalicjantów i nie tyko.

TOMB - Pon Maj 09, 2011 2:51 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Oczywiście BRDM-ów używało rozpoznanie, rozpoznanie chemiczne(BRDM miał mechanizm do wbijania w ziemię horągiewek informujących o skażeniach) oraz dowódca pułku.


Nie tylko... Nie pamiętam jak w Gdańsku ale w Lęborku używała ich równiez bat.ppanc zwana potocznie "sznurkami" a to z racji tego że na BRD-emach miała na wyposażeniu zainstalowane wyrzutnie kierowanych pocisków ppanc. Operator po odpaleniu kierował pociskiem za pomocą rozwijanego przewodu (stąd nazwa "sznurki") który tuż przed celem był odczepiany.

jayms - Pon Maj 09, 2011 3:31 pm

TOMB napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
Oczywiście BRDM-ów używało rozpoznanie, rozpoznanie chemiczne(BRDM miał mechanizm do wbijania w ziemię horągiewek informujących o skażeniach) oraz dowódca pułku.


Nie tylko... Nie pamiętam jak w Gdańsku ale w Lęborku używała ich równiez bat.ppanc zwana potocznie "sznurkami" a to z racji tego że na BRD-emach miała na wyposażeniu zainstalowane wyrzutnie kierowanych pocisków ppanc. Operator po odpaleniu kierował pociskiem za pomocą rozwijanego przewodu (stąd nazwa "sznurki") który tuż przed celem był odczepiany.


Na wyposażeniu jednostki w Gdańsku również znajdowały się pojazdy BRDM "Malutka" z przeciwpancernym zestawem rakietowym. Fajnie się je ogladało w akcji na poligonie,nie pamiętam aby kiedykolwiek pocisk nie trafił w cel.

Jerzy Makieła - Pon Maj 09, 2011 7:26 pm

bavar napisał/a:
Mnie po prostu nie podobają się [bo naruszają moją wrażliwość] niektóre opisy i komentarze dla powyższych zdjęć


Wyluzuj...

Proszę, nie kontynuujmy już tutaj dyskusji nie na temat.
danizger

TOMB - Pon Maj 09, 2011 8:16 pm
Temat postu: Moje wspomnienie "na niebiesko".
Wprawdzie cała moja służba w niebieskich beretach upłynęła w Lęborku ale kilka wspomnień związanych z Gdańskiem i tą formacją pozostało.
Zaszczytną służbę rozpocząłem w .... Jeleniej Górze. W 18 Łużyckim Pułku Artylerii Przeciwlotniczej na 8 Baterii Szkolnej. Prawie połowa mojego plutonu ZU23-2 była z Gdańska i okolic... Po jakimś czasie okazało się że wszyscy jesteśmy "przeznaczeni" po ukończeniu szkółki do służby w "niebieskich beretach". Poz egzaminach odbierał nas ogniomistrz Lademan (podobno legenda plot-ki w Gdańsku). W sztabie w Gdańsku przy d. ul.Hubnera (chyba) zostaliśmy rozdzieleni na Gdańsk, Lębork i Słupsk.
Swoją drogą ciekawi mnie bardzo czemu duży procent żołnierzy w niebieskich beretach było z Gdańska i okolic. Generalnie praktyka była taka żeby żołnierz w czasach PRL-u nie służył zbyt blisko swojej rodzinnej miejscowości.

Voit - Pon Maj 09, 2011 11:01 pm
Temat postu: Re: Moje wspomnienie "na niebiesko".
TOMB napisał/a:
(...) Generalnie praktyka była taka żeby żołnierz w czasach PRL-u nie służył zbyt blisko swojej rodzinnej miejscowości.


...Słyszałem zasadzie, by żołnierz służył co najmniej jeden metr od domu.
Metr miał być odmierzany... na mapie. :hihi:



Bardzo ciekawy wątek, zaglądam tu z prawdziwą przyjemnością.
Dziękuję i proszę o więcej.
Pozdrawiam.
:)

totenkopf1956 - Wto Maj 10, 2011 7:42 pm

Zimowy poligon Okonek.
Yac.Ek - Wto Maj 10, 2011 9:45 pm

Ja też służyłem w niebieskich beretach Lębork JW 3596/R zajewajna kompania.
mariusz01 - Wto Maj 10, 2011 9:47 pm

Niebieskie Berety Słupsk JW 2201 wiosna 1985/1987
totenkopf1956 - Sro Maj 11, 2011 6:28 pm

Poligon Okonek, strzelanie z "rury" RGP 7 na pasie taktycznym.
totenkopf1956 - Czw Maj 12, 2011 11:16 pm

Efekt odpalenia ładunku wydłużonego.
totenkopf1956 - Pią Maj 13, 2011 7:55 pm

Efektowne zdięcie PT-ki.
totenkopf1956 - Pią Maj 13, 2011 8:51 pm

Dowódca kompanii wówczas porucznik Kopicki przed swoim odejściem na Akademię Sztabu Generalnego postanowił z naszej kompanii uczynić wzorowy pododdział. W tym celu pomieszczenia przeszły gruntowną metamorfozę a magazynek broni był przykładem dla innych pododdziałów. Nas abyśmy nie przeszkadzali w metamorfozie pomieszczeń wysłano do pracy m.n w stoczni gdańskiej oraz zieleni miejskiej, skąd dostaliśmy moc zieleniny do upiększenia kompanijnych pomieszczeń. My jako zwykli żołnierze zokazji przyznania nam "zaszczytnego miana" mieliśmy tylko dwa razy tyle ambarasu co inne kompanie. Wszędzie tszeba było być"na pokaz" choć nie zawsze tak było i nieraz nadrabialiśmy to "frontowym cwaniactwem" co mimo wszystko lubili starsi oficerowie i generalicja (widocznie brali przykład z "naszych sojuszników").Podam jeden z licznych przyklów: otóż podczas ćwiczeń na pasie taktycznym gdy przerabialiśmy natarcie ze strzelaniem zbiodra do postaci żołnierzy,po stwierdzeniu przez Maliniaka iż w celach jest za mało przestrzelin, kazał nam wyciągnąć wyciory z giwer i dziurawić nimi cele gdyż większość wystrzelonych przez nas naboi szła w piach pod nogami. A przecież wierchuszka obserwująca te podchody widziała co jest grane. Wynik: na koniec były gratulacje ,pochwały i urlopy(te były dla nas najważniejsze).


CDN

totenkopf1956 - Sob Maj 14, 2011 5:46 pm

Porucznik Kopicki na zimowym poligonie w Okonku rok 1978
totenkopf1956 - Pon Maj 16, 2011 8:50 pm

Desanciury z Lęborka.
totenkopf1956 - Wto Maj 17, 2011 9:48 pm

Desantowe reminiscencje.
totenkopf1956 - Pią Maj 20, 2011 8:43 pm

Podczas mojej służby w koszarach na Słowackieco z początkiem roku 1978 doszczętnie spłonęła hala sportowa jednostki. Na ironię zakrawał fakt iż sąsiadowała ona przez ścianę z jednostkowym oddziałem straży pożarnej, co z przekąsem raczył zauważyć dowódca pułku chwackim strażakom. Jebuckie Sadło napomknął coś o lujach pasiatych pod adresem wyżej wymienionych. Chłopaki faktem tym wcale nie byli zmartwieni,powiem więcej owo wydarzenie przyjęli z radością-jeden z punktów programu artystycznego w cyrku był zakończony. Halę odbudowywano do końca mojej służby,po tym fakcie nikt WF- em nie zawracał sobie głowy.

CDN.

Zdięcie koszar z lat 40-tych.

danziger - Pią Maj 20, 2011 9:29 pm

podpis do zdjęcia napisał/a:
Chcemy ustalić nazwisko i stopień wojskowy kapelana.

Czy to na pewno kapelan, a nie po prostu "cywilny" ksiądz?
Czy w 1948 r. w ogóle byli w LWP kapelani?

totenkopf1956 - Pią Maj 20, 2011 9:46 pm

Być może osoba opisująca zdięcie użyła słowa kapelan zamiast kapłan, owo słowo bardziej pasowało do uwiecznionej chwili.
Yac.Ek - Sob Maj 21, 2011 12:08 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Desanciury z Lęborka.


To moi koledzy? Płetfale byłem z nimi na kursie

totenkopf1956 - Sob Maj 21, 2011 12:20 pm

Yac.Ek napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
Desanciury z Lęborka.


To moi koledzy? Płetfale byłem z nimi na kursie



Zdięcia pochodzą z "Naszej klasy".

Yac.Ek - Nie Maj 22, 2011 6:22 am

Pamiętam, że większość tych łepków z Płocka była. Muszę poszukać mam jakieś zdjęcia z MON-u
totenkopf1956 - Nie Maj 22, 2011 8:53 pm

Yac.Ek napisał/a:
Pamiętam, że większość tych łepków z Płocka była. Muszę poszukać mam jakieś zdjęcia z MON-u


W międzyczasie dorzucę pare swoich.
Czwarta kompania desantowa na pracach na rzecz gospodarki narodowej(tak się to wtedy nazywało) w Olsztynie na Kortowie.

totenkopf1956 - Czw Maj 26, 2011 6:05 pm

Na wiosnę i na jesieni gdy w jednostce następowały" przejścia "czyli przygotowanie do okresu letniego lub zimowego,chłopaki dzieleni byli na grupy(palenia głupa).Jedni wyjeżdż np.do stoczni by tam pracować(o swoim udziale w takich różnych napiszę pużniej) inni zostawali w pułku gdzie przydzielano im prace porządkowe.Pewnego dnia trafiłem do pododdziału mającego pomagać gazolom przy obsłudze Topasów.Pierwszą czynnością jaką wykonaliśmy za radą kierowców było wysmarowanie się brudnym smarem(miało to świadczyć o mocnym zaangażowaniu delikwenta w sprawy techniczne).Tak przygotowani do spędzenia jeszcze jednego pięknego dnia szukaliśmy sobie spokojnej enklawy, jedni szli kojknąć się do wozu inni udawali że coś pod nim grzebią.Jeden z nas służył za stację wczesnego ostrzegania (czy nie nadchodzi kompanijny techniczny lub jego pułkowy odpowiednik). Leżąc pod transporterem otrzymałem lekkie kopnięcie w podeszwę buta,gdy się wychyliłem spostrzegłem nad sobą zastępcę dowudcy pułku do spraw technicznych.Na standartowe pytanie jak idzie bez namysłu wypaliłem-jak na Brygidzie(skąd mi to przyszłodo głowy?).Widocznie był rad z otrzymanej odemnie odpowiedzi ponieważ więcej nie niepokoił nas swoją obecnością. Po powrocie z parku wozów bojowych był przedobiedni apel na którym dzielono służby warty i przepustki(zawsze się dziwiłem dlaczego gazole przychodzą na niego tak niemiłosiertnie wysmarowani-teraz już wiedziałem). Następnie podoficer dyżurny kompanii intonował słowa (zapożyczone od kompanii ochrony Wojskowej Akademi Medycznej w Łodzi na której przez pewien czas rezydowaliśmy) o nowym dniu(przytaczany już przeze mnie). Następnie szła informacja iż szanownej rezerwie pozostało tyle to a tyle pięknych i słonecznych dni do cywila,po tym rytuale jedni szli na obiad i służby inni na przepustki.

I to by było na tyle. CDN.

totenkopf1956 - Nie Maj 29, 2011 9:09 pm

Poligon Okonek lato 1978 rok,od lewej generał Użycki ówczesny dowódca Pomorskiego Okręgu Wojskowego ,ja,Tadek Kozłowski "Koziołek" oraz dowódca 35 pułku desantowego major Radochoński.
Dostojny Wieśniak - Pon Maj 30, 2011 1:05 am

Tadek Kozłowski ma trochę niewyraźną minę... :hihi: Pewnie przez to moro generalskie. :wink:
totenkopf1956 - Pon Maj 30, 2011 6:09 pm

Dostojny Wieśniak napisał/a:
Tadek Kozłowski ma trochę niewyraźną minę... :hihi: Pewnie przez to moro generalskie. :wink:


Zdięcie zostało wykonane na poligonowej strzelnicy gdzie nie chwaląc się byliśmy najlepsi w pułku a Tadek jako mój pomocnik dzięki mnie własnie w tej chwili zarobił 5 dni urlopu. Co do miny być może się zbiesił na widok tych wszystkich gości, którzy nas otaczali a których nie widać w kadrze. :szabelka:

totenkopf1956 - Czw Cze 02, 2011 10:57 pm

Parę desantowych widoczków.
totenkopf1956 - Nie Cze 12, 2011 6:09 pm

Wedle wojskowej nieformalnej tradycji w armii obowiązywało(po skończonej unitarce) pasowanie na żołnierza czyli obcinanie kociego ogona. Wyglądało to następująco,delikwęt czyli kot kładł się na taborecie a weterani pasami mu ten ogon przycinali, po zbiorowym uderzeniu kot krzyczał "ogon"! i było po sprawie. Obowiązywały następujące określenia osobników biorących udział w wojskowej cepeliadzie: koty,wicki,weterani,kafary,bażanty i trepy,każdy wiedział kim jest . Po pierwszym desantowaniu przychodziła pora na pasowanie na desantowca,wyglądało to podobnie jak przycinanie ogona z tą różnicą iż dokonywano tego za pomocą drewnianego wiosła. Obiad w wojsku był okazją do zamanifestowania przez osobę do tego uprawnioną(nieformalną tradycją) ile to jej zostało dni do cywila(pięknych i słonecznych) a wygłądało to tak. Weteran po skończonym posiłku walił łyżką w metalową tacę i wrzeszczał kolejną liczbę dnia która pozostała mu do cywila.W tym momencie podrywał się oficer dyżurny lub jego pomocnik jedzący z nami obiad ,w celu wykrycia sprawcy tego przestępstwa.Na ten moment czekał ktoś inny po przeciwnej stronie stołówki i ryczał tą samą liczbę. Sytuacja była groteskowa i przypominała zabawę w kotka i myszkę. "Fala" był to centymetr krawiecki ,który nosiło się w małej kieszonce w spodniach,był ponacinany by można było codziennie oderwać od niego jedną kratkę w celu zameldowania kolejnej cyfry ,która oznaczała dystans dzielący weterana do upragnionego cywila. Weterani po zajęciach mieli czas wolny a koty do capstrzyku sprzątały lub miały zapewnione miej lub bardziej ekstremalne przeżycia.
TOMB - Wto Cze 14, 2011 8:47 pm

A kto pamięta tzw. dosługę? Dostawało się ją w ilości dni spędzonych w areszcie plus tzw. samowolki jeśli były. Falowcy wychodzili do cywila a dosługa zdawała mundury i dostawała ubrania robocze. W Lęborku chyba w 1989 z dosługi wiosennego poboru zebrano z całej Brygady kilkudziesięciu takich delikwentów. Dostawali najgorsze prace fizyczne, gorsze nawet od aktualnych aresztantów. Na obiedzie wyróżniali się oprócz roboczych ubrań "meldowaniem cyfry". W odróżnieniu od normalnych starych wstawali i zamiast łyżką walili w stół całą tacą podając cyfrę na minusie. Kadra za punkt honoru stawiała sobie złapanie delikwentów ale wyglądało to podobnie jak opisał Totenkopf. Z grupy tej z dnia na dzień ubywało zależnie od długości"wyroku". Ostatnich dwóch rekordzistów siedziało chyba do lipca. Ich meldunek ostatniego dnia przy obiedzie odbył się nie tacami ale uderzeniem stołkami w stół budząc powszechny aplauz na stołówce.... taki że nawet nikt z kadry nie zareagował.
Hochstriess - Wto Cze 14, 2011 10:25 pm

Kiedyś mój znajomy za jakieś przewinienie poszedł do "ancla" na święta. Chciałam mu przekazać świąteczne drobiazgi i żer i rozpytywalam jak to zrobić. Usłyszalam, że mam pogadać z profosem. No i poszłam.
- panie Profos, bo tu sprawa taka jest
Serio - myślałam, że to nazwisko :hihi:

TOMB - Sro Cze 15, 2011 6:48 pm

Prawie podobnie jak historia z moim kolegą który nazywa się Klawiter a pewna petentka cały czas mówiła do niego per Kilwater :haha:
totenkopf1956 - Pią Cze 17, 2011 6:27 pm

Hochstriess napisał/a:
Kiedyś mój znajomy za jakieś przewinienie poszedł do "ancla" na święta. Chciałam mu przekazać świąteczne drobiazgi i żer i rozpytywalam jak to zrobić. Usłyszalam, że mam pogadać z profosem. No i poszłam.
- panie Profos, bo tu sprawa taka jest
Serio - myślałam, że to nazwisko :hihi:


Podczas odbywania"zaszczytnego obowiązku" z aresztem garnizonowym, który mieścił się w Komendzie Garnizonu na ulicy Kołłontaja miałem styczność tylko tylko raz podczas pełnienia tam warty. W nocy do mojego posterunku przy bramie komendy podeszła dziewczyna ze słowami - Jestem tak jak chciałeś. Przyznam się iż mocno byłem zbity z tropu, dziewczynę widziałem pierwszy raz w życiu a nie było na tyle ciemno iż ona nie wiedziała z kim rozmawia. Ponieważ bramka wejściowa otwierana była z dyżurki przez pomocnika ofiera inspekcyjnego, zbliżał się czas zmiany warty oraz na samym końcu, leciutka obawa przed bliższymi kontaktami z osobami płci przeciwnej, których nie znałem.Przeto by się towar nie zmarnował powiedziałem aby przyszła za godzinę.Mojemu zmiennikowi Andrzejowi, krzyżakowi z Ostrudy zgrubsza naświetliłem sytuację iż odwiedzi go panienka i jeżeli ma jakiś pomysł to niech go wprowadzi w życie.Po dwóch godzinach wkroczył na wartownię rozpromieniony kumpel ze słowami iż Mikołaj jest na świecie. Póżniej okazało się iż dziewczynę chłopaki przesyłali sobie z warty na wartę, jak długo to trwało nie wiem iż nigdy więcej nie spotkał mnie zaszczyt pilnowania ancla. Jak widać z powyższego opisu warty mie zawsze muszą być nudne , mogą przynieś chwilę uniesienia a niekiedy stwarzają okazję do obrzarstwa truskawkami aż do obrzydzenia.

I tym pozytywnym przezłaniem kończę. :wink:

CDN.

totenkopf1956 - Pią Cze 17, 2011 11:26 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Hochstriess napisał/a:
Kiedyś mój znajomy za jakieś przewinienie poszedł do "ancla" na święta. Chciałam mu przekazać świąteczne drobiazgi i żer i rozpytywalam jak to zrobić. Usłyszalam, że mam pogadać z profosem. No i poszłam.
- panie Profos, bo tu sprawa taka jest
Serio - myślałam, że to nazwisko :hihi:


Podczas odbywania"zaszczytnego obowiązku" z aresztem garnizonowym, który mieścił się w Komendzie Garnizonu na ulicy Kołłontaja miałem styczność tylko tylko raz podczas pełnienia tam warty. W nocy do mojego posterunku przy bramie komendy podeszła dziewczyna ze słowami - Jestem tak jak chciałeś. Przyznam się iż mocno byłem zbity z tropu, dziewczynę widziałem pierwszy raz w życiu a nie było na tyle ciemno iż ona nie wiedziała z kim rozmawia. Ponieważ bramka wejściowa otwierana była z dyżurki przez pomocnika ofiera inspekcyjnego, zbliżał się czas zmiany warty oraz na samym końcu, leciutka obawa przed bliższymi kontaktami z osobami płci przeciwnej, których nie znałem.Przeto by się towar nie zmarnował powiedziałem aby przyszła za godzinę.Mojemu zmiennikowi Andrzejowi, krzyżakowi z Ostrudy zgrubsza naświetliłem sytuację iż odwiedzi go panienka i jeżeli ma jakiś pomysł to niech go wprowadzi w życie.Po dwóch godzinach wkroczył na wartownię rozpromieniony kumpel ze słowami iż Mikołaj jest na świecie. Póżniej okazało się iż dziewczynę chłopaki przesyłali sobie z warty na wartę, jak długo to trwało nie wiem iż nigdy więcej nie spotkał mnie zaszczyt pilnowania ancla. Jak widać z powyższego opisu warty mie zawsze muszą być nudne , mogą przynieś chwilę uniesienia a niekiedy stwarzają okazję do obrzarstwa truskawkami aż do obrzydzenia.

I tym pozytywnym przesłaniem kończę. :wink:

CDN.

thelong - Nie Cze 19, 2011 11:21 am
Temat postu: A oto moje wspomnienia z pobytów w JW 1995
Jebuckie Sadło i ja...
Hochstriess - Nie Cze 19, 2011 11:50 am

Ten w czapeczce z pomponem? :-)
Aaaa ok, już doczytałam opis zdjęcia!
Chodziłeś do przedszkola nr 45?

totenkopf1956 - Nie Cze 19, 2011 12:33 pm
Temat postu: Re: A oto moje wspomnienia z pobytów w JW 1995
thelong napisał/a:
Jebuckie Sadło i ja...


Oj ktoś leje miód na me serce, mój podziwiany kapitan Urbaniak prawdziwy oficer z charyzmą.Szkoda iż nie posiadam już fotek z jego osobą.

Atak wogóle bardzo mi miło, pozdrowienia. :D

thelong - Nie Cze 19, 2011 6:43 pm

Hochstriess napisał/a:
Ten w czapeczce z pomponem? :-)
Aaaa ok, już doczytałam opis zdjęcia!
Chodziłeś do przedszkola nr 45?


Jakby na tym zdjęciu nie było tego budynku to moja przedszkole byłoby widać jak na dłoni. To było przedszkole na rogu ul. Obywatelskiej i Słowackiego.

thelong - Nie Cze 19, 2011 6:45 pm
Temat postu: Re: A oto moje wspomnienia z pobytów w JW 1995
totenkopf1956 napisał/a:
thelong napisał/a:
Jebuckie Sadło i ja...


Oj ktoś leje miód na me serce, mój podziwiany kapitan Urbaniak prawdziwy oficer z charyzmą.Szkoda iż nie posiadam już fotek z jego osobą.

Atak wogóle bardzo mi miło, pozdrowienia. :D


Miło mi czytać takie słowa.
Pozdrawiam.

Hochstriess - Nie Cze 19, 2011 10:31 pm

Mylisz się! To MOJE przedszkole! :mrgreen:
totenkopf1956 - Sro Cze 22, 2011 8:02 pm

Królestwo sierżanta Janke czyli pułkowa stołówka żołnierska za nią garaże mn.straży pożarnej oraz spalona niegdyś hala sportowa. Fotka z Nasza klasa.
Koondel - Czw Cze 23, 2011 8:33 pm


Oto zestaw naszywek, w dwóch górnych rzędach stare naszywki, a w dolnych nowe wykonane pod koniec istnienia lub po rozwiązaniu 7 Łużyckiej Brygady Obrony Wybrzeża.


Opis oznaczeń kolorów naszywek.


plus dwie książeczki, prototyp odznaki 7 BOW wykonał w sklejce mój Tatko, i na jej podstawie wykonana została odznaka.


Odznaka.


No i chusta rezerwisty, do kupienia w kantynie.... :)

totenkopf1956 - Czw Cze 23, 2011 11:36 pm

Kolekcja godna podziwu, gratulacje dla projektanta odznaki w moich czasach o takiej nikt nawet nie marzył. :==

Zdięcie z pułkowego rozprowadzenia, w berecie dowódca pułku major Radochoński trzeci od lewej dowódca 4 kompanii desantowej porucznik Maculewicz.

totenkopf1956 - Wto Cze 28, 2011 10:24 pm

Nasi też tam byli.
totenkopf1956 - Pon Lip 04, 2011 6:16 pm

W jednostce wykonywaliśmy czynności które cywilom wydałyby się dziwne lub budziłyby conajmniej uśmiech politowania.Funkcjonuje powiedzenie o malowaniu trawy na zielono, my natomiast po powrocie z poligonu lub desantowania zostaliśmy wezwani na zbiórkę kompanii z niezbędnikami w ręku. O co chodziło, ano podczas naszej nieobecności w jednostce wybujała trawa i trzeba ją było przystrzyc a ponieważ był to okres w którym kosiarka była synonimem luksusu przeto według wojskowej zasady iż "tylko parasola w d... nie można otworzyć" a poza tym wszystko inne jest wykonalne skierowano nas do ścinania owej nożami od niezbędników. Wyglądaliśmy jak kozy na pastwisku. Czyszczenie okien za pomocą pasty do zębów, malowanie hełmów pędzlami do golenia, czyszczenie butów pastą do podłóg, szorowanie terakoty trampkami to tylko niektóre z czynności które zapamiętałem. Do czyszczenia broni używaliśmy oleju oraz szmat ze starych prześcieradeł a ponieważ te akcesoria nie były w 100%- tach skuteczne co bardziej zaradni przy usuwaniu nagaru z tłoka gazowego(o zgrozo) używali papieru ściernego. Jeżeli ktoś miał dopasowane moro i nie chciał go wymieniać u kapciornego po zabrudzeniu, prał je przy pomocy pasty BHP do mycia rąk. Pasta owa zawierała wybielacz, który powodował płowienie munduru a zieleń wpadała w niebieski. Nowe berety choć było to zabronione formowało się na mokro. Gdy szło się na wartę zamiast nieporęcznej luśni brało się ze sobą PM63, który zapewniał pełną swobodę ruchów i był o niebo lżejszy. Nie wolno było nosić niezbędników w kieszeniach na noże szturmowe (notabene będąc w wojsku nigdy takowego nie miałem w reku). Noże spoczywały wmagazynku broni z obawy iż mogą do niego już nie powrócić lub służyć do wszystkich innych celów niż było to w pierwotnym założeniu(jedna rzecz mniej do czyszczenia).


CDN.

totenkopf1956 - Pon Lip 11, 2011 5:17 pm

4 kompania desantowa w drodze z Okonka pod pomnik w Podgajach. Pierwszy z lewej kapral podchorąży Krygier w oddali porucznik rezerwy Niewczas.
Dohler - Sro Lip 13, 2011 11:36 am

Niezłe buty wam wyfasowali, no ale w takich bylo i sucho i cieplo. Ja takich nie mialem.
totenkopf1956 - Sro Lip 13, 2011 8:46 pm

Dohler napisał/a:
Niezłe buty wam wyfasowali, no ale w takich bylo i sucho i cieplo. Ja takich nie mialem.


Pozory mylą, przez te gumofilce na poligonie ogromnie wzrosło czytelnictwo w szczególności "Żołnierza Wolności", ponieważ niektóre przeciekały.
Rano przed wskoczeniem w sapogi owijało się stopy pasjonującą prasą jak onucami. :mrgreen:

Dywizjonowa BM-ka Gdańsk(za Nasza Klasa).

totenkopf1956 - Pią Lip 15, 2011 8:28 pm

Smutny koniec naszego sprzętu.
totenkopf1956 - Pon Lip 18, 2011 9:36 pm

Poligon Okonek.
totenkopf1956 - Wto Lip 19, 2011 6:48 pm

Kapral Manda hanys ze Śląska, opowiadał nam jak to jest w kopalni.
totenkopf1956 - Czw Lip 21, 2011 9:57 am

Letni poligon w 1979 roru przebiegał na intensywnych działaniach zarówno dziennych jak i nocnych.Ostrych strzelaniach na pasie taktycznym, ćwiczeniach chemicznych oraz pozorowanym wybuchu bomby atomowej(efektownie to wyglądało brawo za pirotechnikę). Przypominam sobie jedno z zajęć nocnych(strzelanie do celu,który oświetlany był flarami świetlnymi) gdy za pomocą wyrzuconego w górę beretu łapaliśmy latające nad nami nietoperze, które wrac z beretem spadały na ziemię. Albo podczas przerwy w nocnych zajęciach na pasie taktycznym gdy leżeliśmy na trawie między transporterami czekając na dalsze rozkazy wpatrywaliśmy się w czarne jak smoła bezksiężycowe niebo rozświetlane tysiącami gwiazd. I gdy człowiek się tak w nie wpatrywał dortrzegał ich coraz więcej, ten obraz zapamiętałem do dnia dzisiejszego. Pobyt na poligonie zakończyliśmy(z pewnością byliśmy fragmentem większej całości) nietypowo, a mianowicie działaniami obronno zaczepnymi w tym forsowaniem jeziora i rzeki. Trwały one dwa dni non stop, po czym z marszu zostaliśmy załadowani na eszelony kolejowe i udaliśmy się do Swinoujścia.Tutaj załadowano nas na borki desantowe na których spędziliśmy kolejne dwa dni przerywane licznymi alarmami przeciwlotniczymi. Następnie nastąpiło desantowanie w Ustce i powrót do koszar na Słowackiego. A tam rutynowo jedni do roboty przy sprzęcie inni na przepustki, i tak mijał czas w oczekiwaniu na wyjście do upragnionego cywila oraz przyrzeczenie iż po tym całym Mexyku to półroczny odpoczynek w cywilu nie będzie wcale fanaberią. Lecz nic po służbie nie było już takie jak przed, no i zbliżał się Sierpień.

I tym optymistycznym akcentem narazie kończę.

CDN

bachoo - Sob Lip 23, 2011 9:56 pm

J.w. 1872 ze Słupska, 97/98 - pozdrowienia dla wszystkich, super się czyta. Za moich czasów desant polegał już tylko na obsłudze kuchni...
Pozdro
Bachoo

totenkopf1956 - Pon Lip 25, 2011 7:57 pm

bachoo napisał/a:
J.w. 1872 ze Słupska, 97/98 - pozdrowienia dla wszystkich, super się czyta. Za moich czasów desant polegał już tylko na obsłudze kuchni...
Pozdro
Bachoo


No cóż w tej chwili pasjonaci dużo by dali by przeżyć to co my.

Pozdrowienia :zgooda:

Generał Andrzej Malinowski "Maliniak" Zastępca Dowódcy Wojsk Lądowych, Szef Sztabu Generalnego. Dowódca mojego plutonu a nastęnie mojej kompanii, żołnierz z krwi i kości prawdziwy i wyrozumiały dowódca ( w moich oczach ).

totenkopf1956 - Pią Lip 29, 2011 11:26 pm

Podczas wiosennych i jesiennych przejść część żołnierzy opuszczała koszary by brać udział w pracach na rzecz gospodarki narodowej. I tak nasza kompania wiosną 1978 roku wyjechała do Olsztyna, gdzie braliśmy udział w rozbudowie Kortowa. Jesienią natomiast wyjechaliśmy do Łodzi na Wojskową Akademię Medyczną, gdzie kwaterowaliśmy na kompanii ochrony owej. Kompanią dowodził kapitan Szatański, który trzymał krótko swoich podwładnych. Chciał również zapanować nad naszym żywiołem, lecz dowodzący nami porucznik Biernat ostudził te zapędy słowami "by pilnował własnego nosa i swoich biboli". (Wyjaśnienie co w naszym żargonie oznaczało słowo bibol) otóż dla nas ,każdy żołnierz w czapce był bibolem choć w rzeczywistości BIB to batalion inżynieryjno budowlany. Budynki WAMu tworzyły czworobok z placem apelowym po środku, zabudowania posiadały sutereny i w jednej z nich znajdowało się prosektorium służące studentom do nauki anatomii. Ponieważ nasz codzienny przedobiedni apel odbywał się na przeciwko owego prosektorium mieliśmy okazję obserwować poszczególne etapy rozkładania na czynniki pierwsze, drugie i trzecie delikwentek i delikwentów stanowiących pomoce naukowe dla słuchaczy WAMu. Po takiej dawce mocnych wrażeń niczym z horroru, co niektórzy wrażliwsi z nas obiad mieli z głowy (szczególnie kapral Zabłotni) w przyszłości starali się patrzeć pod nogi a nie przed siebie. Ponieważ okna naszych sal żołnierskich wychodziły wprost na ulicę i chodnik biegnący przy niej przeto po nadmiernym spożyciu burgundów i ognistej wody lądowały na nim przeróżne rzeczy. Cieć który sprzątał ów teren z początku posiadał jeden pojemnik na śmieci gdy odjeżdżaliśmy były już dwa. Pewnej nocy postanowiliśmy zrobić na ulicy Mundial, za okno poleciała cała pasta do zębów jaką posiadaliśmy, która po najechaniu przez samochód efektownie tryskała na boki tworząc na jezdni malownicze kleksy. Chłopaki po południu wychodzili na przepustki i bratali się z bałuciarzami jak określaliśmy Łodzian przeżywając nieraz bardzo ekscytujące przygody z płcią preciwną (nie będę rozwijał tematu ponieważ Forum musiało by zmienić swą nazwę).

I to by było na tyle.

CDN

totenkopf1956 - Nie Lip 31, 2011 8:34 am

Kubańska delegacja pod pomnikiem na Westerplatte,pierwszy z prawej porucznik Wąsiewicz.
totenkopf1956 - Sob Sie 06, 2011 12:06 am

Poligonowa codzienność, sierżant Wysogrodzki podczas przydzielania zadań dowódcom drużyn.
thelong - Sob Sie 06, 2011 9:52 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Kubańska delegacja pod pomnikiem na Westerplatte,pierwszy z prawej porucznik Wąsiewicz.

.....a po lewej chyba por. Bednarek?

totenkopf1956 - Sob Sie 06, 2011 11:25 pm

thelong napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
Kubańska delegacja pod pomnikiem na Westerplatte,pierwszy z prawej porucznik Wąsiewicz.

.....a po lewej chyba por. Bednarek?
Tak jest po lewej stronie stoi porucznik Bednarek(zdięcie zostało wykonane w połowie lat 70tych).
Co do następnego zdięcia:
Od prawej stoją kapral Nawrotek następnie kapral którego nazwisko zatarł czas następnie kapral Wypszlak następny w szeregu kapral podchorąży którego nazwiska nie pamiętam a za nim kapral podchorąży Krygier, przed nimi sierżant Wysogrodzki, dowódca pierwszego plutonu czwartej kompanii.

totenkopf1956 - Sro Sie 10, 2011 6:30 pm

Następne prace na rzecz gospodarki narodowej to robota w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni dokąd dowożono nas codziennie z koszar autobusami. W stoczni karzdy z nas otrzymał kombinezon, hełm, rękawice i maskę, tak wystrojonych przydzielono nas do majstrów i mistrzów którzy pobrali dla nas z magazynu pneumatyczne szlifierki, młotki węże i bóg wie co tam jeszcze(ciekawe jak się z tego majdanu póżniej rozliczyli). Skierowano nas do budowanego właśnie dla Francuzów masowca z wypisanym na burcie ogromnym napisem Gearbulk. Posłano nas na same dno jednostki. Ponieważ obdarowano mnie młotkiem pneumatycznym moim zadaniem było obijanie spawów ze szlaki. Po zlustrowaniu" pola bitwy" stwierdziłem iż z lewej strony ktoś coś spawa, z prawej szlifuje szlifierką, nade mną odcina palnikiem jakiś elemęt a pode mną wali w coś wielkim młotem i cały ten syf leci wprost na mnie a gdy ujrzałem twarze ludzi którzy tam pracowali(wyglądali jak rudzi górnicy-świeciły się im tylko oczy izęby) postanowiłem opuścić to nieprzytulne miejsce. Od tej pory po wyjściu z autobusu pod stoczniową bramą szliśmy z kumplami pod ogromną sównicę bramową by popaść tam gapy lub do jednej z licznycz stołówek i bufetów na terenie stoczni. W ten sposób zwiedzaliśmy całą stocznię i o godzinie 14tej powracaliśmy do koszar. Takim to sposobem przeżyłem ten fragment wojskowej przygody.

CDN.

totenkopf1956 - Pią Sie 19, 2011 10:35 pm

Poligonowa defilada, odbiera major Radochoński.
totenkopf1956 - Wto Sie 23, 2011 6:40 pm

Snujący ten wątek na wyjściowo.
Henio - Wto Sie 23, 2011 7:57 pm

:== No to trzeba się będzie spotkać przy :impr:
zenek - Wto Sie 23, 2011 8:35 pm

No to nowy przedstawi się również na galowo :)
Wprawdzie nie Wrzeszcz, ale Słupsk, jednak temat przewodni - niebieskie berety - utrzymany :lol:

Darek Ma - Wto Sie 23, 2011 8:57 pm

Witam. No panowie, trzon rzutu szturmowego brygady. Tylko "formółki" na beretach brakuje
totenkopf1956 - Wto Sie 23, 2011 9:03 pm

Henio napisał/a:
:== No to trzeba się będzie spotkać przy :impr:


Obowiązek i przyjemność przede wszystkim. Jestem za a nawet za. :D
Zajrzyj na stronę z portowymi pytaniami, ostatnia fotka powinna zaciekawić nie tylko Ciebie.

totenkopf1956 - Wto Sie 23, 2011 9:12 pm

zenek napisał/a:
No to nowy przedstawi się również na galowo :)
Wprawdzie nie Wrzeszcz, ale Słupsk, jednak temat przewodni - niebieskie berety - utrzymany :lol:


Witam.
Desant górą, pomimo wszystko to była fajna przygoda.
Mam fotkę z naszej bytności w Słupsku, jak pomniejszę to wrzucę na forum.
Pozdro.

totenkopf1956 - Sro Sie 24, 2011 6:06 pm

Darek Ma napisał/a:
Witam. No panowie, trzon rzutu szturmowego brygady. Tylko "formółki" na beretach brakuje

Za moich czasów to była dywizja, zaś co do formółki to kłóciła się ona z moim zmysłem estetyki ponieważ chodzenie z kogucim grzebieniem lub foremką od babki na głowie do mnie nie przemawiało. Niektóre desanciury wyglądały w czymś takim żałośnie. :wink:

totenkopf1956 - Sro Sie 24, 2011 6:28 pm

Weterani i wicki czwartej kompanii desantowej po desantowaniu w Ustce oraz pomocnik szefa kompanii Zamielski i kapral Roszman(najlepsi moi kumple).Zdięcia wykonano w Słupsku, gdzie rezydowaliśmy po desantowaniu. :D
Darek Ma - Sro Sie 24, 2011 10:12 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Za moich czasów to była dywizja, zaś co do formółki to kłóciła się ona z moim zmysłem estetyki ponieważ chodzenie z kogucim grzebieniem lub foremką od babki na głowie do mnie nie przemawiało. Niektóre desanciury wyglądały w czymś takim żałośnie


Witam. Ciekawe za Twoich czasów rzeczywiście była dywizja, co prawda o składzie brygady. A co do "formółki" to koguty i jak nazywasz foremki od babki to nosili ci co chcieli, a nie umieli. Ponadto tzw. kadra ścigała mocno za "formółki", może to też ma jakies znaczenie. Widzę na zdjęciach opinacze popuszczone ( pewnie jeszcze klamerki spadochroniarskie ), US-y dopasowane, a berety jak naleśniki, może wtedy była taka moda. Za moich czasów stare wojsko miało swój styl, który był przestrzegany pomimo usilnych starań "zawodowców" o ujednolicenie wyglądu

zenek - Sro Sie 24, 2011 10:33 pm

Wspomnień czar... JW Słupsk i OC Ustka

--
Pozdrawiam

totenkopf1956 - Czw Sie 25, 2011 8:53 pm

Darek Ma napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
Za moich czasów to była dywizja, zaś co do formółki to kłóciła się ona z moim zmysłem estetyki ponieważ chodzenie z kogucim grzebieniem lub foremką od babki na głowie do mnie nie przemawiało. Niektóre desanciury wyglądały w czymś takim żałośnie


Witam. Ciekawe za Twoich czasów rzeczywiście była dywizja, co prawda o składzie brygady. A co do "formółki" to koguty i jak nazywasz foremki od babki to nosili ci co chcieli, a nie umieli. Ponadto tzw. kadra ścigała mocno za "formółki", może to też ma jakies znaczenie. Widzę na zdjęciach opinacze popuszczone ( pewnie jeszcze klamerki spadochroniarskie ), US-y dopasowane, a berety jak naleśniki, może wtedy była taka moda. Za moich czasów stare wojsko miało swój styl, który był przestrzegany pomimo usilnych starań "zawodowców" o ujednolicenie wyglądu

Witam.
Osobiście wojskowe" style" miałem w serdecznym poważaniu, ważniejsza dla mnie była zrywka za bramę koszarową. Co do zdięcia to ukazuje ono zblazowanych weteranów, dla spostrzegawczych z falami na prawym udzie.
Ps. Szkoda że niema między nami Twojej podobizny w uformowanym berecie, może byśmy byli pognębieni. :wink:
Pozdrowienia.

totenkopf1956 - Czw Sie 25, 2011 9:02 pm

zenek napisał/a:
Wspomnień czar... JW Słupsk i OC Ustka

--
Pozdrawiam

Czołem.
Fajne zdięcia, uzupełnienie wspomnień. Gratulacje.
Z fotek wnioskuję iż Jeździłeś PTką.
Z desantowym pozdrowieniem.

Darek Ma - Czw Sie 25, 2011 10:04 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Osobiście wojskowe" style" miałem w serdecznym poważaniu, ważniejsza dla mnie była zrywka za bramę koszarową

Witam. To wyjaśnia bardzo dużo. Czy moge rozumieć że, Twoim stylem był zielony sznur na lewym ramieniu? Nie przypominam sobie żeby, ktokolwiek w "naszej 1 kompani desantowej 1984-85" nosił cos takiego. A może to inne czasy? Może za Twoich czasów tak trzeba było?

totenkopf1956 - Czw Sie 25, 2011 11:42 pm

Darek Ma napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
Osobiście wojskowe" style" miałem w serdecznym poważaniu, ważniejsza dla mnie była zrywka za bramę koszarową

Witam. To wyjaśnia bardzo dużo. Czy moge rozumieć że, Twoim stylem był zielony sznur na lewym ramieniu? Nie przypominam sobie żeby, ktokolwiek w "naszej 1 kompani desantowej 1984-85" nosił cos takiego. A może to inne czasy? Może za Twoich czasów tak trzeba było?

Oj widzę iż Szukasz zaczepki,tutaj jej nie Znajdziesz, a ponieważ karawana musi iść dalej mimo takim tam różnym, więc nie Irytuj się niech Cię Bóg prowadzi. Szerokiej drogi.
Moja konwersacja z Tobą była zaszczytem. Bez odbioru.

Darek Ma - Pią Sie 26, 2011 11:09 am

totenkopf1956 napisał/a:
Oj widzę iż Szukasz zaczepki,tutaj jej nie Znajdziesz, a ponieważ karawana musi iść dalej mimo takim tam różnym, więc nie Irytuj się niech Cię Bóg prowadzi. Szerokiej drogi.
Moja konwersacja z Tobą była zaszczytem. Bez odbioru.


Witam. No nie tu nie ma nawet cienia irytacji, a o zaczepce nawet nie ma mowy. Natomiast z szacunku dla piszących bardzo uważnie czytam wszystkie wypowiedzi i w Twoich znalazłem parę nieścisłości, ale może to być subiektywna interpretacja zarówno Twoja jak i moja. Słuzyłeś wcześniej ode mnie, aczkolwiek, w tym samym czasie odbywało tam służbę paru moich kolegów i znam ich relacje od lat. Pisz jak uważasz, Ty piszesz ten wątek i chwała Ci za to. Miej na uwadze że ktoś może mieć inne zdanie, innaczej interpretować niektóre zdarzenia. Ponadto piszesz to co chcesz i pomijasz niektóre tematy, które miały miejsce w jednostce, ale może nie chcesz o nich pisać. Ja ten wątek jak i inne na forum uważnie czytam i tak sie składa że akurat treści zawarte w tym wątku, jestem w stanie zweryfikować. Jak sobie życzysz - bez odbioru

danziger - Pią Sie 26, 2011 6:51 pm

Osobiste wycieczki z czyjejkolwiek strony będą oczywiście tępione.

Natomiast:
Darek Ma napisał/a:
pomijasz niektóre tematy

nic zatem nie stoi na przeszkodzie abys Ty je tutaj poruszył, zwłaszcza jeśli są ciekawe.

Darek Ma - Pią Sie 26, 2011 8:11 pm

danziger napisał/a:
nic zatem nie stoi na przeszkodzie abys Ty je tutaj poruszył, zwłaszcza jeśli są ciekawe

Witam. Nie moge pisac o czymś, co mnie osobiście nie dotyczy. Gdybym zdecydował sie na pisanie o moich przeżyciach z wojska na pewno, nie robił bym tego w sposób wybiórczy. Jeżeli mam jakąś wątpliwość i delikatnie pytam, o bardzo banalny temat, to chyba nie jest w tym nic złego. Dostałem niegrzeczną odpowiedz, typu,,bez odbioru "co potwierdziło moje wątpliwości. Ok, nie muszę pisac, moge być tylko czytelnikiem tego wątku. Co do osobistych wycieczek, jeżeli już zostało to tak zintepretowane, to wydaje mi się, że powinny być tępione w każdą stronę

Pozdrawiam

Dostojny Wieśniak - Pią Sie 26, 2011 11:14 pm

Darek Ma napisał/a:
Ty piszesz ten wątek i chwała Ci za to. Miej na uwadze że ktoś może mieć inne zdanie, innaczej interpretować niektóre zdarzenia.
Jak słusznie zauważył Danziger, nic nie stoi na przeszkodzie temu, byś i Ty pisał ten wątek. :wink: Forum jest dobrem wspólnym zaś wątki nie należą do osób zakładających je. Mniej fali na tej fali a dogadacie się Panowie. :)
totenkopf1956 - Sob Sie 27, 2011 12:20 am

Ponieważ nawet tutaj dotarło typowo polskie bagienko a ja nie znoszę fałszywego krytykanctwa i mentorstwa przeto postanowiłem zakończyć zamieszczania nowych postów związanych z JW 1995. Może ktoś inny mający szerszy ogląd sprawy opisze temat bardziej "obiektywnie" niż ja. Wszak tylu chłopaków z Gdańska i okolic służyło na Słowackiego iż na pewno ktoś godnie pociągnie temat dalej dorzucając swoje przeżycia i spostrzeżenia. Za stary jestem by użerać się o pietruszkę. Pozdrawiam wszystkich, którzy uczestniczyli w ciągnięciu tego wątku i proszę o dajsze wpisy, przecież to nasza historia. No bo gdyby nie my to kto?

Pozdrowienia dla wszystkich(wszystkich!!!!!) :mrgreen: :==

Darek Ma - Sob Sie 27, 2011 12:24 am

Dostojny Wieśniak napisał/a:
Mniej fali na tej fali a dogadacie się Panowie

Witam. Masz racje ludzie powinni sie dogadywać. Nie ja napisałem "bez odbioru" co odebrałem jako niegrzeczność skierowaną w moja stronę. Chciałem podzielić się watpliwościami, które nasuneły mi się po podczas śledzenia wątku ( chodzi o treść i zdjęcia piszącego wątek, a moja wiedzę, doświadczenia i spostrzeżenia ze służby ) wywołałem irytacje kolegi, więc zastosuje się do słów "bez odbioru" . Natomiast co do pisania wątku przeze mnie, to musiał bym mieć zgodę na publikację niektórych cikewych zdjęc, od osób uwidocznionych na nich, a to może być dosyć trudne. Ponadto opisywania niektórych zdarzeń i sytuacji nie wszyscy, których one dotyczyły, mogliby sobie tego nie życzyć. Zresztą albo robię coś dokładnie i detalami albo wcale

Pozdrawiam

tobocian - Nie Sie 28, 2011 10:26 pm

Wiesz co ,kolego Darek Ma?
Każda sroka swój ogon chwali ale to jak już tak zbagniłeś temat kolegi totenkopfa to może nie wpierniczaj mu się w temat tak?chcesz coś skrobnąć to załóż temat i opisz swoje a nie podważaj tego czy ktoś miał opinacze bardziej lub mniej poluźnione itp.itd.
Z Twoim podejściem to nie powinno się pisać wspomnień(a te bywają ulotne niestety-prawo czasu...) to kto ma zweryfikować poprawnośc Twoich "zeznań?".
Totenkopf pisz dalej,nie przejmuj się,zawsze będą osoby dziwne i dziwniejsze :) służyłem ojczyźnie w latach 1986-88 w MW...oczy i uszy UW na Polanki i w Jelitkowie.
Od dawna tej "korporacji" nie ma i nawet pojawiły się ciekawe artykuły a prasie :dziadek:

Juras pisz,wklejaj i olać to i tamto ;)

A od kolegi D... oczekujemy szerszej relacji. :) wszystko w ramach pokoju i słabnącego huraganu Irenka :mrgreen:

Hochstriess - Pon Sie 29, 2011 5:06 pm

totenkopf1956 napisał/a:
postanowiłem zakończyć zamieszczania nowych postów związanych z JW 1995


Ja się nie zgadzam! Koniec, kropka.
Bardzo proszę - pisz dalej!
Od trzeciego miesiąca życia służyłam w 1995!
Nie daj sie prosić :roll:

slowik45 - Pon Sie 29, 2011 5:50 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Za stary jestem by użerać się o pietruszkę.
Chłopie załóż sobie CNO (całkiem nowy olewator) i pisz dalej , z wielką przyjemnością czytam twój wątek , pozdrawiam :co_jest:
Voit - Pon Sie 29, 2011 5:52 pm

...Czytanie i ogądanie tego wątku to prawdziwa przyjemność.
Jurek, pisz dalej...

totenkopf1956 - Pon Sie 29, 2011 10:51 pm

Witam Wszystkich serdecznie(Wszystkich!)
Przepraszam za zamieszanie ponieważ nie dotrzymałem słowa będę miał wewnętrzny niesmak(słowa należy dotrzymywać bez względu na koszty), ale ponieważ Forumowiczom się nie odmawia a w szczególności Paniom przeto honor schowam do kieszeni.
A teraz kilka wyjaśnień co do obiektywizmu, każde wspomnienia są subiektywne i chyba Wszyscy się pod tym względem ze mną zgodzą. Gostek w lepiej lub gorzej uformowanym berecie ścigający młody rocznik(z nudów) nie umiejący się wykazać w polu to tylko"weteran". Żeby nie było niedomówień: nie formowałem beretu, nie zwężełem spodni, nie posiadałem fali, nie nosiłem niezbędnika w kieszeni na nóż szturmowy, ale po unitarce do końca służby nosiłem cywilną bieliznę i skarpetki, nie poniewierałem "kotami" ponieważ były to dla mnie rzeczy nieistotne. Lecz tu spotkał mnie zawód, na naszej kompanii młody rocznik wykonywał czynności które powinien wykonywać według niepisanego prawa, ale nikt się nad nim nie pastwił(jakoś tak wyszło, chyba brak było osobników niedowartościowanych).W rok po wyjściu do cywila powołano mnie do rezerwy(później bywałem w koszarach dzięki Solidarności po dwa razy w roku) i dowiedziłem się iż młody rocznik tak dobrze przez nas traktowany strasznie się dał we znaki młodym, no cóż życie.
A teraz co do mojego sznura DSS czyli drużyny służby socjalistycznej na naszej kompanii nosili go prawie wszyscy ponieważ byliśmy przodującym pododdziałem a to wymagało byśmy należeli do ZSMP(były to przecierz czasy Gierka). Wracając do "weteraństwa"to w pierwszych dniach mojej unitarki(juz chyba o tym wspominałem)leżąc w nocy na łóżku tak sobie myślałem iż jak to wytrzymam to nawet w piekle będę miał wszystko w d... . Leżąc tak i udając iz śpię słyszałem jak "falowcy" będący pod wpływem wchodzili do naszej sali i przeszukiwali chłopakom mundury w poszukiwaniu środków płatniczych na dalsze miłe spędzenie koszarowej nocy. To na razie tyle, w przyszłości rozwinę temat .
CDN.
Ps. Miało być obiektywnie, wojsko to nie była sielanka.

Hochstriess - Pon Sie 29, 2011 10:55 pm

Bardzo sie cieszę, że zmieniłeś zdanie!
totenkopf1956 - Pon Sie 29, 2011 11:05 pm

Hochstriess napisał/a:
Bardzo sie cieszę, że zmieniłeś zdanie!

Złamałem swoje zasady między innymi dla Dziwczynki z przedszkola(ma się rozumieć Tata był wojskowym).
Bardzo mocne uściski. :D

totenkopf1956 - Pon Sie 29, 2011 11:48 pm

tobocian napisał/a:
Wiesz co ,kolego Darek Ma?
Każda sroka swój ogon chwali ale to jak już tak zbagniłeś temat kolegi totenkopfa to może nie wpierniczaj mu się w temat tak?chcesz coś skrobnąć to załóż temat i opisz swoje a nie podważaj tego czy ktoś miał opinacze bardziej lub mniej poluźnione itp.itd.
Z Twoim podejściem to nie powinno się pisać wspomnień(a te bywają ulotne niestety-prawo czasu...) to kto ma zweryfikować poprawnośc Twoich "zeznań?".
Totenkopf pisz dalej,nie przejmuj się,zawsze będą osoby dziwne i dziwniejsze :) służyłem ojczyźnie w latach 1986-88 w MW...oczy i uszy UW na Polanki i w Jelitkowie.
Od dawna tej "korporacji" nie ma i nawet pojawiły się ciekawe artykuły a prasie :dziadek:

Juras pisz,wklejaj i olać to i tamto ;)

A od kolegi D... oczekujemy szerszej relacji. :) wszystko w ramach pokoju i słabnącego huraganu Irenka :mrgreen:


Swego czasu pracowałem z kolegom Kaczmarkiem który również służył na Polankach.
Pozdrowienia.

Hochstriess - Wto Sie 30, 2011 9:10 am

Mama w kadrach plus narzeczony Waldek (1971 rok, ja miałam dwa lata i byłam w Waldku śmiertelnie zakochana)
:mrgreen:

danziger - Wto Sie 30, 2011 6:15 pm

@Darek Ma - najwyraźniej mnie nie zrozumiałeś.
Darek Ma napisał/a:
Ok, nie muszę pisac, moge być tylko czytelnikiem tego wątku.

Oczywiście, nic nie musisz. Natomiast możesz tu pisać i będzie to nawet pożądane pod warunkiem, że będziesz to robił tak jak Totenkopf - opisując własne wspomnienia, względnie dyskutując merytorycznie i powstrzymując się od wartościowania czyichś innych wspomnień. (Zwłaszcza, że każdy z Was służył w innych czasach). To forum nie jest miejscem do prowadzenia pyskówek między falowcami, stalowcami, trepami etc., natomiast chętnie wysłuchamy wspomnień wszystkich (nawet cywilnych sprzątaczek jesli takie były), którzy służyli w jednostkach mających coś wspólnego z Gdańskiem.
Jeszcze raz tylko krócej: wrzuty w stylu "Ty piszesz wybiórczo" tolerowane nie będą, natomiast jeśli rzeczywiście tak uważasz - opisz swoją wersję, bardzo ją chętnie poznamy.

Darek Ma napisał/a:
Co do osobistych wycieczek, jeżeli już zostało to tak zintepretowane, to wydaje mi się, że powinny być tępione w każdą stronę

Chyba nie doczytałes mojej wypowiedzi:
Cytat:
Osobiste wycieczki z czyjejkolwiek strony będą oczywiście tępione.


@Totenkopf:
totenkopf1956 napisał/a:
Przepraszam za zamieszanie ponieważ nie dotrzymałem słowa

Oj tam oj tam. Powiedzmy, że zmieniłeś błędną decyzję podjętą pod wpływem impulsu :wink:

Pisz jak najwięcej i nie zrażaj się. :==

totenkopf1956 - Wto Sie 30, 2011 8:08 pm

Hochstriess napisał/a:
Mama w kadrach plus narzeczony Waldek (1971 rok, ja miałam dwa lata i byłam w Waldku śmiertelnie zakochana)
:mrgreen:

Czy wyleczyła się Pani z tej "śmiertelnej choroby"? :wink:

totenkopf1956 - Wto Sie 30, 2011 8:25 pm

Efektowne zdięcie arabskiego Topasa.
Hochstriess - Sro Sie 31, 2011 10:09 am

Waldka kochałam do końca jego służby zasadniczej w 1995, potem mnie porzucił a ja zakochałam się w Janku Kosie i w tej miłości, dzisiaj już do Gajosa, trwam nadal :-)
grzeski - Sro Sie 31, 2011 10:55 am

A czy ktoś pamięta JW 2344? Mam sentyment bo nieraz biegałem tam po placu a raz nawet udało mi się zepsuć maszynę do pisania w Kancelarii na stołówce:). Mój ojczulek tam służył jako żywnościowy. Totenkopf pisz dalej fajnie się czyta! ;)
Darek Ma - Sro Sie 31, 2011 2:28 pm

Witam. Widzę, że zostałem uznany za tego "niedobrego" no cóż, takie życie. Nie będe odnosił się do wypowiedzi kolegów, przedstawię swoje subiektywne przeżycia i poglądy na służbę w niebieskich beretach. Jak już pisałem byłem "bażantem" , wiem jakie to wywołuje komentarze, ale absolutnie nie zraża mnie to. Na moja służbę miało wpływ parę zdarzeń jeszcze ze szkółki. Zaczeło się od przysięgi, stoimy w szyku, w pewnym momencie słysze szemranie wśród kolegów. Oczami wskazują na drzewo na lewo za trybuną, a tam stoi jeden z naszych kolegów w mundurze wyjściowym bez broni. Wiadomo po przysiędze każdy zajął się swoimi sprawami. Co się okazało jeden z chłopaków odmówił składania przysięgi, ponieważ jest innej narodowości. Awantura na całego. Od jego kolegów z sali dowiedzieliśmy się, że był narodowości niemieckiej i chciał emigrować. Cały czas odmawiano mu, więc podjął decyzję odmowy przysięgi, zresztą zgodnie z własnym sumieniem. Byłem pod wrażeniem. Drugie wydarzenie miało miejsce w połowie szkółki, codziennie zajęcia w polu, popołudniu zajęcia na obiektach. Podczas po capstrzykowego peta siedzimy we trzech w palarni i słyszy nagle łomot, po paru sekundach poczuliśmy, że dzieje się coś niedobrego. Jeden z chłopaków powiesił się na pasku od spodni, ja podtrzymywałem za nogi, drugi kolega za tułów a trzeci luzował pasek. Udało się, przeżył. Chłopak musiał jechać do domu, bo miał jakieś problemy, a tzw kadra najpierw obiecała mu pj, a potem się z tego wycofała. Znów byłem pod wrażeniem, ale tzw kadry. Trzecie wydarzenie to egzaminy końcowe. Wszyscy chodzili nerwowi ponieważ, na tablicy ogłoszeń wisiały garnizony z ilością miejsc i każdy w marzeniach wpasowywał się blisko miejsca zamieszkania. Wyniki egzaminów były porażająco celujące. A najbardziej śmieszne było to, że co niektórzy mdlejący od huku środków pozoracji pola walki, mieli wyniki w stylu Rambo i wylądowali w garnizonach prawie domowych. Ja dostłem przydział do Krakowa do ówczesnej 6 PDPD, a kolega z Katowic do Gdańska. Uratowała nas jego niepracująca żona w ciąży i pewnie jej znajomości. Ale i tak jak odbierałem rozkaz wyjazdu to usłyszałem, że Gdańsk oznacza także Lębork i Słupsk. Być może dla kogoś innego te wydarzenia nie miały by znaczenia, lecz ja zapamietałem je na długo. Ponadto miały wpływ na postrzeganie i stosunek do tzw kadry. Wiem, miało być o niebieskich beretach, ale pewnerzeczy musze wyjaśnic

Pozdrawiam

(Totenkopfa przede wszystkim)

totenkopf1956 - Sro Sie 31, 2011 9:16 pm

Hochstriess napisał/a:
Waldka kochałam do końca jego służby zasadniczej w 1995, potem mnie porzucił a ja zakochałam się w Janku Kosie i w tej miłości, dzisiaj już do Gajosa, trwam nadal :-)


To tak jak ja w Marusi czyli Poli Raksie, lecz w odmianie bląd(pomarzyć dobra rzecz). :skolowany: :wink:

danziger - Sro Sie 31, 2011 10:06 pm

Darek Ma napisał/a:
Witam. Widzę, że zostałem uznany za tego "niedobrego" no cóż, takie życie.

Przesadzasz. :wink:

Darek Ma napisał/a:
przedstawię swoje subiektywne przeżycia i poglądy na służbę w niebieskich beretach.

I o to chodzi - takich postów prosimy pisać jak najwięcej! :==

totenkopf1956 - Czw Wrz 01, 2011 2:26 am

Czołem wszystkie ch…. Desantowe jak mawiał do nas po ojcowsku pułkowy klasyk czyli Jebuckie Sadło w przypływie dobrego humoru.
A teraz do rzeczy :
Kolego Darku Ma niedobry to był tylko Darth Vader a my chcemy dobrze tylko nie zawsze nam wychodzi. Co do mojego „bez odbioru” to opatrznie zrozumiałeś moje intencje, przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie może Tobie zabronić umieszczania swych postów na ogólnodostępnym Forum byle były na temat i nikogo nie obrażały .Bez odbioru znaczyło iż nie będę dyskutował na temat obiektywizmu moich wspominek, ponieważ siłą rzeczy są subiektywne i od razu zaznaczam iż są prawdziwe bez krzty wodolejstwa. Może opis mej służby wydaje się idylliczny lecz poza unitarką można ją zaliczyć do poprawnych. Nie było u nas w pułku podczas mej w nim służby wypadków nadzwyczajnych, poza jednym komicznym: otóż jeden osobnik spod Ostrudy nie powrócił z trzydniowej przepustki, więc z kompanii wyruszyła po owego delikwenta wyprawa ratunkowa, po dostarczeniu gościa do koszar od razu trafił do szpitala na zszywanie Wacka. Ten to dopiero musiał mieć fantazję nikt nie umiał sobie wyobrazić jak do tego doszło. Żartom i złośliwostką nie było końca, a po paru miesiącach chłopina jechał na wesele ponieważ panienka zaskoczyła i była w odmiennym stanie. Stosunki z kadrą układały się nam poprawnie, każdy wiedział kto ma na jakim punkcie kota i braliśmy na to poprawkę. Każdy robił co do niego należało i wiedział do jakiej granicy można sobie pofolgować a kadra była zadowolona z takiego stanu rzeczy i wszystko grało. Wiadomo iż w beczce miodu znajdzie się odrobina dziegciu a był nią kapral K wyjątkowy skór…, podpier…i lizus uwidoczniony na jednej z zamieszczonych przeze mnie fotografii. Nie cierpiał mnie ponieważ nie mógł mi za bardzo podskoczyć a to dlatego iż za dobrze strzelałem a przecież mógłbym trochę gorzej .Nikt go nie lubił i każdy gdy tylko mógł stronił od niego. Jest powiedzenie że wojsko znudzone – gotowe kłopoty, dlatego nudziliśmy się umiarkowanie. Za mojej kadencji trzech delikwentów zaliczyło ancel a dwóch Orzysz w tym jeden dwukrotnie. Z Twego opisu wynika iż nasze doświadczenia wojskowe mocno się różniły ponieważ w większości lubiliśmy naszą kadrę a niektórych podziwialiśmy .Szanuję wszystkich którzy najlepsze dwa lata poświęcili Ojczyźnie bez względu na to czy byli desanciurami, bibolami, saganami, titawami, gazolami,matrosami, zającami i bóg wie jeszcze czym służyli bo był taki mus i chwała im za to. Każdy ma osobiste wspomnienia i fajnie, tu nie obowiązuje wojskowa zasada ch….owo ale jednakowo. Więc wespół w zespół….
Niech Cię wena nie opuszcza, owocnej działalności na kanwie.
Jak przeżyjesz Drawsko, Orzysz to na wojsko ……….Pozdrowienia.

totenkopf1956 - Czw Wrz 01, 2011 2:31 am

Coś było nie halo i nie mogłem usunąć trefnego postu. :skolowany: :brake:
Darek Ma - Czw Wrz 01, 2011 6:27 pm

Witam. Coś dostałem weny na pisanie. Trochę powspominałem na skutek postów Totenkopfa i w sumie zle służby nie wspominam. Przytoczę kilka zdarzeń z przebiegu służby Na początku stycznia 1985 roku po świętach spędzonych w domu zameldowałem się na ul. Do Studzienki wtedy Hubnera. Popatrzyłem na innych bażantów, porozmawialiśmy i doznałem ciężkiego zdziwienia. Większość chciała wylądować w kancelariach, sztabach, salach gimnastycznych (to mogę zrozumieć) i klubach garnizowych ( nie wiem czy ze względów artystycznych czy spożywczych ). Dla mnie najlepszym rozwiązaniem był pododdział desantowy lub rozpoznawczy, bo tam można postrzelać, zaznać ćwiczeń cielesnych, pojezdzić czymś dużym bo do tego szkolono mnie w Nalazkach. Jak usłyszałem swoje nazwisko i przydział 1 desantowa, dowódca por. P.B, odetchnęłem z ulgą to był mój kolega z czasów szkoły średniej, który wybrał karierę mundurową. No, tak ale przypomniały mi się opowieści kolegów służących w pułku na 1,2, baterii ppk, plutonie rozpoznawczym na temat fali i różnych dziwnych rzeczy. Doszedłem do wniosku że historia wszystko okaże. Z Do Studzienki na Słowackiego pojechałem tramwajem, zameldowałem sie na biurze przepustek, skąd odebrał mnie dyżurny ze sztabu. W sztabie pułku przyjęto mnie bez zbędnych ceregieli i przyszedł po mnie dyżurny z pierwszej. Idąc ze sztabu na kompanię słyszałem po drodze prr,pif paf bażant, no myślę zaczyna się zabawa. Po wejściu na kompanie przywitał sie ze mną podoficer dyżurny i poinformował, że nikogo z tzw kadry na kompani nie ma i mam poczekać. W tym momencie odzywa sie do mnie wicek z pasem nieregulaminowo obniżonym stojący w niedbałej pozycji w otwartych drzwiach palarni i mowi coś w stylu ,,jest nowy bażancik do czegoś czego nie zrozumiałem, ryknełem na niego ,,a co k...a masz problem frajerze" idąc w jego stronę. Prawdopodobnie miałem wyraz twarzy taki, jakbym chciał mu wpieprzyć ( różniły nas przynajmniej dwie kategorie wagowe na moją korzyść )Zblazowany wicek był ciężko zdziwony i lekko zaniemówił, ale koledzy wciągneli do wnętrza palarni, drąc się na niego żeby dał spokój. Po jakimś czasie przyszedł porucznik S ( jak sie okazało - polityczny kompani)i zaproponował mi pójście do domu i zgłoszenie się na dzień następny o godz 7.00, oczywiście nie odmówiłem.
cdn

Pozdrawiam

,, nie ma bracie jak w desancie, życie płynie jak sen złoty....

Dostojny Wieśniak - Czw Wrz 01, 2011 11:40 pm

I o to chodziło. :wink: Jak tak dalej pójdzie, to może i Pan Mały dorzuci coś od siebie? Spędził dwa cudowne lata w miejscu, gdzie Jego dziadek, Czarny Huzar, Cesarzowi służył i za Niego poległ gdzieś w Europie.
totenkopf1956 - Pią Wrz 02, 2011 8:36 pm

Ponieważ mężczyźni są wzrokowcami przeto następny obrazek.
Kapral Wypszlak podczas zajęć chemicznych ze swoją drużyną(Okonek 1978).

Hochstriess - Pią Wrz 02, 2011 9:45 pm

Okonek, Okonek ... dropsy owocowe z racji żywnościowej :==
totenkopf1956 - Sob Wrz 03, 2011 12:04 am

Hochstriess napisał/a:
Okonek, Okonek ... dropsy owocowe z racji żywnościowej :==


Drogi Przedszkolaku.

Opisywane przez Panią pudrowe dropsy owocowe pochodziły z paczek żywnościowych zwanymi przez nas „jedzeniem suchym desantowym”. Paczka owa zapakowana była w foliowy worek podzielony na trzy części(śniadanie, obiad i kolacja). W skład paczki wchodziły: puszki mięsne( po jednej na każdą porę dnia), suchary, skondensowane, słodzone mleko, prasowana czekolada w proszku, słonina, suszone owoce, omawiane dropsy, tabletki do odkażania wody. Ponieważ mleko przypominało w smaku lody śmietankowe i miało wielu amatorów przeto wymieniałem je na czekoladę. Osobiście z suchego desantowego najbardziej smakowała mi słonina. Paczki owe otrzymywaliśmy na desantowaniach i kilkudniowych działaniach poligonowych non stop gdy jak mawiał dowódca w „kuchnię jeb…. pocisk” .Byli tacy którzy zawartość pochłaniali natychmiast i później byli zdani na litość innych.
Mi osobiście w wojsku najbardziej smakował dżem wieloowocowy z dużych metalowych puszek, nigdy już potem tak smacznego nie jadłem.
I tym słodkim i optymistycznym akcentem kończę podwókroć Panią ściskając.
Pozdrowienia. :D

thebestof1999 - Sob Wrz 03, 2011 5:06 pm

totenkopf1956 czy masz moze jeszcze wiecej zdjec z jw1995 ?? A i o co chodzi z tym kapralem Zabłotnim kto to byl moze masz jakies zdjecia pozdrawiam
thebestof1999 - Sob Wrz 03, 2011 5:08 pm

p.s. pisze o co chodzi z tym kapralem bo czytajac znalazlem jego nazwisko ale nie rozumie o co ci chodzi. Pozdro
totenkopf1956 - Sob Wrz 03, 2011 8:29 pm

thebestof1999 napisał/a:
p.s. pisze o co chodzi z tym kapralem bo czytajac znalazlem jego nazwisko ale nie rozumie o co ci chodzi. Pozdro


Kapral Zabłotni gości na jednej z zamieszczonych przeze mnie na Forum fotce. Natomiast o co może chodzić we wspomnieniach? O kumplach, minionym czasie, mniej lub bardziej fajnych sytuacjach i chyba o to chodzi, nieprawdaż? :hmm:

Hochstriess - Sob Wrz 03, 2011 10:42 pm

Tak, tak! Dropsy, prasowana czekolada i mleko zagęszczone!
W zwykłej żołnierskiej stołówce podawano "żużel" i "tajemnicze kupy" :mrgreen:

Darek Ma - Sob Wrz 03, 2011 11:14 pm

Witam. Wspomnień ciąg dalszy. Następnego dnia przyszedłem na kompanię i ujrzałem mojego kolegę w stopniu porucznika, na etacie d-cy kompani. Zostałem zapoznany z całą tzw kadrą; d-ca 1 plutonu ppor. W, robił wrażenie sympatycznego, d-ca 2 plutonu por. J służbista ( zostałem jego zastępcą ), d-ca plutonu mozdzieży 82 ppor. R gość z nadmiarem energi, polityczny por. S nie był ortodoksem, szef kompani chor. S stary cwaniak, ale i bystrzacha oraz technik kompani św. pamięci sierżant Smirnow, człowiek który od początku zrobił na mnie największe wrażenie, spokojny, stonowany,mający bardzo dobry stosunek do żołnierzy, znał się na sprzęcie. Pozniej zauważyłem, że gazole byli pod jego ochronką, nikomu z tzw kadry nie pozwalał wpieprzać się w swoje środowisko. D-ca kompani zakomunikował, że przez pierwszy miesiąc służby będę pełnił służbę kontrolnego kompani, co oznaczało pobyt na pododdziale od 6 do 22, oczywiście oświadczyłem, że o niczym innym nie marzę. Ale doskonale rozumiałem d-ce kompani, koleżeństwo nie oznaczało taryfy ulgowej, wręcz przeciwnie. Zaczął się ,, sen złoty,, Do jednostki pedałowałem na piechotę, ponieważ mieszkam w Dolnym Wrzeszczu i najkrótsza droga prowadzi na Słowackiego przez Kościuszki, czas dojazdu tramwajem ,,naokoło,, a czas ,,dobiegu,, dużo się nie różnił. Najbardziej jednak denerwowało mnie przebieranie się z munduru wyjściowego w us-a i z us-a w wyjściowy, uważałem tą czynność za totalna stratę czasu. Zaczełem poznawać zwyczaje panujące na kompani
cdn

thebestof1999 - Nie Wrz 04, 2011 9:31 am

Aha rozumiem a tak poza tym to kapral Zabłotni dawał popalić czy był w miarę porządku? Może ktoś pamięta jakieś sytuacje z nim w roli głównej? Pozdrawiam
thebestof1999 - Nie Wrz 04, 2011 12:00 pm

Poznaje ktoś kogoś na tym zdjęciu?




thebestof1999 - Nie Wrz 04, 2011 5:15 pm

jeśli ma ktoś więcej zdjęć z jw1995 niech wrzuca



totenkopf1956 - Pon Wrz 05, 2011 5:52 pm

thebestof1999 napisał/a:
Poznaje ktoś kogoś na tym zdjęciu?



Obrazek


Na fotce stoją między innymi kapral Zabłotni ,Karnowski, Ferszke, Siewruk, Kopyciński i chyba gazol ze Sławna :)

totenkopf1956 - Pon Wrz 05, 2011 6:00 pm

thebestof1999 napisał/a:
Aha rozumiem a tak poza tym to kapral Zabłotni dawał popalić czy był w miarę porządku? Może ktoś pamięta jakieś sytuacje z nim w roli głównej? Pozdrawiam


Chociaż nie byłem jego podwładnym to lubiłem go za jego dystans do służby i poczucie humoru. Fajny chłop.

thebestof1999 - Pon Wrz 05, 2011 6:12 pm

opublikować reszte?
totenkopf1956 - Pon Wrz 05, 2011 6:18 pm

thebestof1999 napisał/a:
opublikować reszte?


No mowa - Dawaj!!!! :mrgreen:

thebestof1999 - Pon Wrz 05, 2011 6:32 pm

kto kogoś poznaje na zdjęciach niech pisze



thebestof1999 - Pon Wrz 05, 2011 6:33 pm


thebestof1999 - Pon Wrz 05, 2011 6:35 pm


thebestof1999 - Pon Wrz 05, 2011 6:38 pm

Olsztyn 7.05.77r




thebestof1999 - Pon Wrz 05, 2011 6:39 pm


thebestof1999 - Pon Wrz 05, 2011 6:41 pm

Ustka 7.o6.78r



thebestof1999 - Pon Wrz 05, 2011 6:45 pm

TOPAS


thebestof1999 - Pon Wrz 05, 2011 6:47 pm


thebestof1999 - Pon Wrz 05, 2011 6:49 pm

reszta zdjęć jaką mam była by słabo widoczna a ta druga reszta to są te zdjęcia gdzie jestem sam ja na zdjęciu także nie ma sensu chyba już wstawiać. To jak poznaje ktoś kogoś? Pozdrawiam
totenkopf1956 - Pon Wrz 05, 2011 8:44 pm

thebestof1999 napisał/a:
reszta zdjęć jaką mam była by słabo widoczna a ta druga reszta to są te zdjęcia gdzie jestem sam ja na zdjęciu także nie ma sensu chyba już wstawiać. To jak poznaje ktoś kogoś? Pozdrawiam


Zdięcie nr 1: pamiętam kilka osób lecz z nazwiska Ferszke, Nurek - mój kumpel z podstwówki. nr 2: nie pamiętam nazwiska ale na samej górze"Pocik", we włazie w hełmofonie gazol Kuchta nr 3:gazol Stępień nr 4: bibole nie znam.
A czy pamiętasz dialogi między Śledziem a Puszkarzem: - Gruba dupa tu mówi chuda dupa, odbiór. :mrgreen:

totenkopf1956 - Pon Wrz 05, 2011 9:41 pm

A pamiętasz jak w Olsztynie anonsowałeś w autobusie - Zaldki wysiadać , Dajtki wysiadać !
Fotka z Podgajów, najwyższy w środku pomnika to Ty.
Prosiłeś o moją facjatę, oto ona.

totenkopf1956 - Wto Wrz 06, 2011 8:36 pm

Hochstriess napisał/a:
Tak, tak! Dropsy, prasowana czekolada i mleko zagęszczone!
W zwykłej żołnierskiej stołówce podawano "żużel" i "tajemnicze kupy" :mrgreen:


Na kuchnię sierżanta Janke (szefa kuchni) osobiście nie mogłem narzekać. Oprucz kasz jadłem wszystko a najbardziej smakowały mi jajka w sosie musztardowym i czerwony barszcz o grochówce nie wspomnę.
Pozdrawiam przedszkolaka. :D

thebestof1999 - Wto Wrz 06, 2011 8:40 pm

Co chodzi o dialog to pewnie że pamięam jak bym mógł zapomnieć ;D A ty jurek w którym byłeś plutonie?
totenkopf1956 - Wto Wrz 06, 2011 9:05 pm

thebestof1999 napisał/a:
Co chodzi o dialog to pewnie że pamięam jak bym mógł zapomnieć ;D A ty jurek w którym byłeś plutonie?


Na pierwszym plutonie u sierżanta Wysogrockiego.

totenkopf1956 - Czw Wrz 08, 2011 7:39 pm

Koszary na Słowackiego podczas wojny.
totenkopf1956 - Sob Wrz 10, 2011 8:14 am

Ciekawostka, zdięcie ze złomowania naszego sprzętu ściągnięta z rosyjskiego forum.
zenek - Sob Wrz 10, 2011 11:50 am

totenkopf1956 napisał/a:
Ciekawostka, zdięcie ze złomowania naszego sprzętu ściągnięta z rosyjskiego forum.


Biedne PeTki... Łezka w oku się kręci, toż to DWA lata (dokładnie 708 dni) z mojego życia....

Pozdrawiam

totenkopf1956 - Sob Wrz 10, 2011 9:01 pm

Moja kompania sąsiadowała z kompanią czołgów, podpadziochy za karę ciągały stalowe liny czołgowe.
zenek - Sob Wrz 10, 2011 9:25 pm

Myśmy "w nagrodę" mieli taktykę "na mokro" - na PCO trójkami "symulowaliśmy" manewry po kolana w błocie ;)
Ech... To były czasy...
BTW: na tym siedzeniu "woziłem się" podczas ćwiczeń i strzelań ;D

Pozdrawiam gazoli (i nie tylko).

totenkopf1956 - Sob Wrz 10, 2011 10:03 pm

Mój rówieśnik z podwórka był na owej kompanii kierowcą Petki, opowiadał iż na poligonie najfajniejsze było wiechanie w dół wypełniony płynnym błotem w które przód czołgu nurkował nabierając go niczym czerpak. Następnie cały ten syf wlewał się do środka przez otwarty właz kierowcy na twarz delikwenta. Coś pięknego. :mrgreen:
Pozdrowienia.

JMjr - Nie Wrz 11, 2011 3:09 am

we wczesnych latach 80 (już po zakończeniu stanu wojennego) byłem bażantem w niebieskich beretach i po lekturze tego forum chciałbym dopisać kilka moich spostrzeżeń (i żeby nie było wątpliwości nie jestem ani pacyfistą ani wojującym antykomunistą):
1. We Wrzeszczu było więcej jednostek nie tylko 1995.
2. W mojej jednostce nie wspominano przy mnie Grudnia'70 a i o stanie wojennym raczej było cicho. W zasadzie nie było też indoktrynacji a jak już to idiotyczna przez politycznego lub wręcz śmieszna przez młodego podporucznika - politruka na praktyce. Wydaje się też, że kadra była dumna z polskości armii i starała się tę dumę przekazać poborowym. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mówię o poziomie pułku, kompanii, dywizjonu - w skali całej armii byliśmy tylko mięsem armatnim bratniej Armii Radzieckiej. Na co dzień spotykałem się z raczej autentyczną dumą z naszej wyższości nad pozostałym składnikami Układu Warszawskiego: mundury dorównujące jakością USArmy (widział ktoś "ruskiego" szeregowca na poligonie? - masakra), stary 660/266, TOPASy a szczególnie ich modernizacja, poziom wyszkolenia, SDnki itp, itd
Pamiętam też wspólną musztrę kr JW 1995 i ZOMO. Ja wyniosłem z domu szacunek dla polskiego (przedwojennego) munduru i jakoś się zacząłem utożsamiać z niebieskimi beretami a z ZOMO to się biłem na ulicach. Więc mój negatywny odbiór był oczywisty ale opinie kadry też były różne!
3. Trudno mi oceniać poziom zawodowy kadry ale na pewno znajomością mapy, orientacją w terenie, umiejętnością liczenia nie mówiąc o szybkości myślenia bażanty górowały nad częścią kadry zawodowej. Tu muszę dodać, że z czasów studiów pamiętałem, że studenci WATu raczej przewyższali nas wiedzą i inteligencją.
4. Nie chcę też oceniać poziomu moralnego ówczesnej armii natomiast mam kilka pytań: Czy zastanawialiście się dlaczego na poligonowych zdjęciach TOPASów nie ma łopat, kilofów etc. Pamiętacie pojęcie sztuka? A może uczestniczyliście w alarmie (świeżo po przejściach), w którym część sprzętu okazała się niezdolna nawet do samodzielnego opuszczenia koszar? O alkoholizmie wśród kadry już nie wspomnę.
Tu warto wspomnieć o "fali". Niestety wszelkie próby choćby ograniczenia tego zjawiska podejmowane przez bażantów spotykały się z brutalnym odporem ze strony zawodowych. Dla nas fala to było barbarzyństwo czy wręcz kryminał a dla nich świetna metoda na święty spokój.
5. Wydaje mi się, że w tamtych czasach kadra była absolutnie odcięta od społeczeństwa: własne, dobrze zaopatrzone sklepy zamiast pustych haków u rzeźnika; przydziały "na jednostkę" deficytowych towarów; kasyna, do których nie miały wstępu osoby niezwiązane z wojskiem; własne przedszkola; osobne klasy w zaocznych ogólniakach dla szybkiego uzupełnienia średniego wykształcenia; własna służba zdrowia; podobno (nie?)oficjalne zalecenie ograniczenia kontaktów towarzyskich z cywilami itd.
6. Wspomniano tu o "pracach na rzecz społeczeństwa" jak to wówczas nazywano. Ludzie! co ma wspólnego praca w stoczni czy nadrabianie zaległości na budowie z podnoszeniem zdolności bojowej armii?

Na koniec refleksja: po latach większość z nas pamięta pozytywy służby. Złe rzeczy, jeśli przeżycia nie były traumatyczne, powoli wymazujemy z pamięci. To widać też na tym forum, ale taka jest natura ludzka i nie można za to nikogo winić.

zenek - Nie Wrz 11, 2011 2:24 pm

JMjr napisał/a:
Na koniec refleksja: po latach większość z nas pamięta pozytywy służby. Złe rzeczy, jeśli przeżycia nie były traumatyczne, powoli wymazujemy z pamięci. To widać też na tym forum, ale taka jest natura ludzka i nie można za to nikogo winić.

Tu się z Tobą nie zgodzę. Owszem, milej i dłużej wspomina się pozytywne aspekty służby wojskowej, jednak i te negatywne, traumatyczne wspomnienia siedzą gdzieś w naszych sercach i o dziwo, z upływem lat co raz bardziej patrzymy na nie z przymrożeniem oka, wręcz z małą sympatią. Chociażby wspomniana przeze mnie "taktyka na mokro". Wówczas, dwadzieścia parę lat wstecz, była to dla nas katorga, każdy z ćwiczących z z miłą chęcią zemściłby się na taplających nas w błocie trepach. Obecnie złość przeszła, sympatia pozostała. Podobnie z ówczesną falą, indoktrynacją politycznych, złośliwością co niektórych "zawodowych".

BTW, parę lat temu za podobną "taktykę na mokro" zapłaciłem parędziesiąt złotych w Akademii Przygoda, a w czasach MONu mieliśmy to za darmo! :haha:

Pozdrawiam

JMjr - Pon Wrz 12, 2011 12:50 am

zenek napisał/a:
Tu się z Tobą nie zgodzę

Przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś a zobaczysz, że jednak się zgodziłeś.
Co do wykupienia zabawy w Akademii Przygoda to jest tu zasadnicza różnica. Zabawę wykupiłeś bo chciałeś i mogłeś się z niej w każdej chwili wycofać. Do MONu wzięli Cię przymusowo i raczej nikłe miałeś szanse powiedzieć, że masz ich w ..., przerwać "taktykę na mokro" i pójść na piwo!

totenkopf1956 - Pon Wrz 12, 2011 9:08 pm

No coż prawda czasu, prawda ekranu. Pomimo morzliwości wymiksowania się z tego przedsięwzięcia nie zrobiłem tego ponieważ szkoda mi było mitrężyć czasu na różne geszefty.Po otrzymaniu wezwania Ojczyzny bym się stawił przed szanowne gremium i pytany czy są jakieś przeszkody w odbyciu zaszczytnego obowiązku odparłem iż nie.Od tego momentu następne dwa lata przyszło mi spędzić w całkiem innej bajce(przynajmiej na początku). To było coś" pięknego". :hihi:
Okonek, poligonowe drugie śniadanie czwartej kompanii desantowej. :wink:

totenkopf1956 - Wto Wrz 13, 2011 9:57 pm

Apel do desanciur, jeżeli ktoś posiada fotkę GAZa w barwach jednostki obrony wybrzeża to proszę o podzielenie się nią z nami. Obrazek potrzebny koledze z Wielkiej Brytanii, który zajmuje się rekonstrukcją historyczną i chce go odmalować w nasze barwy.
totenkopf1956 - Wto Wrz 13, 2011 10:11 pm

Oto ten pojazd z właścicielem.
totenkopf1956 - Czw Wrz 15, 2011 9:28 pm

Jeśli mowa o wyposażeniu saperskim, to iż nie był on obecny na pancerzach transporterów nie świadczyło o tym że nie było w ogóle . Pamiętam iż podczas okopywania transportera padło polecenie dostarczenia z wozu szpadli, kilofów i łomów, gdzie się one znajdowały nie zauważyłem być może u szefa kompanii na skrzyni. Wedle mnie jego brak we właściwych miejscach podyktowany był troską o to by rzeczywiście był materialnie a nie wirtualnie i by nie zmieniał właściciela. Na przeglądach wszystko było na swoim miejscu i nawet ładnie wyglądało. Na poligonach kompanijni technicy starali się tak dbać o cały majdan by po powrocie nie mieć kłopotów z jego ilością. :wink:
Darek Ma - Pią Wrz 16, 2011 5:32 pm

Witam. Totenkopf ma rację, cały sprzęt łopaciarsko-kilofiarsko-pilarsko-inżynieryjny był zadekowany w kapciorze u szefa, w stanie super wypolerowanym. Był używany tylko w razie potrzeby. Uważam, że nie było to złe posunięcie, ponieważ podczas jazdy Topasem po drogach poligonowych lub po ich braku, na wiszące na pancerzu elementy osadzały się spore ilości błota itp a ponadto czynnik zmiany właściciela także wchodził w grę, tym bardziej że były to solidnie i porządnie wykonane narzędzia, może mniej ergonomiczne od współczesnych.
Coś brak mi czasu na dalszą opowieść ,,bażancią,, ale pewnie dostanę weny któregoś wieczoru

Pozdrawiam

thebestof1999 - Nie Wrz 18, 2011 11:36 am

tradycyjnie ktoś,kogoś poznaje?





JMjr - Nie Wrz 18, 2011 5:56 pm

Darek Ma napisał/a:
Totenkopf ma rację, cały sprzęt łopaciarsko-kilofiarsko-pilarsko-inżynieryjny był zadekowany w kapciorze u szefa, w stanie super wypolerowanym. Był używany tylko w razie potrzeby. Uważam, że nie było to złe posunięcie, ponieważ podczas jazdy Topasem po drogach poligonowych lub po ich braku, na wiszące na pancerzu elementy osadzały się spore ilości błota itp a ponadto czynnik zmiany właściciela także wchodził w grę, ...

Chodziło mi raczej o aspekt zmiany właściciela, błoto nie miało żadnego znaczenia dla szefa będącego "właścicielem" stada kotów. O tym braku pisałem właśnie w kontekście dość luźnego podejścia do przykazania "nie kradnij". "Zmiana właściciela", "zorganizowanie" etc. nie były traktowane jako kradzież. I to jest właśnie ten upadek morale armii.
Przypomina się anegdota:
"Czym się różni przed i powojenny oficer, który po obiedzie w kasynie zorientował się, że zapomniał portfela? Przed wojną zostawiał swój bilet (wizytówkę) i po powrocie do domu przesyłał przez ordynansa pieniądze z napiwkiem. Po wojnie kelner wzywał WSW."

TOMB - Nie Wrz 18, 2011 8:10 pm
Temat postu: Star 266
Desantowanie Lato 1989. W nawiązaniu do malowania pojazdów. Ciekawe malowanie Starów 266. Paski na kabinach koloru niebieskiego. Podobnie były malowane na burtach. Jako "niebiescy" mieliśmy też pod siatkami maskującymi na hełmach opaski we wspomnianym kolorze.
TOMB - Nie Wrz 18, 2011 8:41 pm
Temat postu: Moje zdjęcie
Korzystając z okazji podobnie jak kilka już osób postanowiłem i ja się przedstawić w wersji desantowej sprzed lat. Tylko dla odmiany w mundurze polowym. Kto pamięta z jaką dumą nosiło się taki mundur znacząco różniący się od tzw. "koniarskich" czyli zwykłych, nie desantowych. Jako plot-ka jeździliśmy na poligony z innymi jednostkami z całego okręgu. Pamiętam że nasze polówki budziły ogólną zazdrość (te dodatkowe kieszenie, kryte guziki). Do tego stopnia że byli gotowi kupować od nas za każde pieniądze.
Hochstriess - Nie Wrz 18, 2011 10:51 pm

Fiu, fiu ;-)
totenkopf1956 - Nie Wrz 18, 2011 11:22 pm
Temat postu: Re: Moje zdjęcie
TOMB napisał/a:
Korzystając z okazji podobnie jak kilka już osób postanowiłem i ja się przedstawić w wersji desantowej sprzed lat. Tylko dla odmiany w mundurze polowym. Kto pamięta z jaką dumą nosiło się taki mundur znacząco różniący się od tzw. "koniarskich" czyli zwykłych, nie desantowych. Jako plot-ka jeździliśmy na poligony z innymi jednostkami z całego okręgu. Pamiętam że nasze polówki budziły ogólną zazdrość (te dodatkowe kieszenie, kryte guziki). Do tego stopnia że byli gotowi kupować od nas za każde pieniądze.

Osobiście nawet po woju takiego używałem. :wink:

totenkopf1956 - Nie Wrz 18, 2011 11:38 pm

thebestof1999 napisał/a:
tradycyjnie ktoś,kogoś poznaje?




Obrazek

Trzech rozpoznaję i dorzucam jeszcze jednego.

zenek - Pon Wrz 19, 2011 12:16 am
Temat postu: Re: Star 266
TOMB napisał/a:
Desantowanie Lato 1989. W nawiązaniu do malowania pojazdów. Ciekawe malowanie Starów 266. Paski na kabinach koloru niebieskiego. Podobnie były malowane na burtach. Jako "niebiescy" mieliśmy też pod siatkami maskującymi na hełmach opaski we wspomnianym kolorze.


Typowe oznaczenia npla ;)
Na "niebiesko" były oznaczane poddziały będące pozorantami dla oddziałów ćwiczących.
Pamiętam wspólne ćwiczenia 7 Łużyckiej BOW i 6 Pomorskiej DP na OC Orzysz latem 1987 roku. Ćwiczenia trwały 6 dni, z czego 3 dni pozorantami była dla nas 6 DP, a następne 3 dni myśmy mieli "niebieskie skunksy", będąc pozoracją wroga dla 6 DP. Fajne to były czasy... Skwar niemiłosierny, co chwila maska na twarzy (pozoracja ataków chemicznych przeprowadzanych gazem łzawiącym),no i obowiązkowy tor napalmowy w OP1 i MP4, że nie wspomnę o strzelaniu z ostrej amunicji 76 mm przy 30'sto stopniowym upale (pod pancerzem musiało być co najmniej z 50 stopni, bowiem wychodząc z czołgu przechodziły nas dreszcze z zimna ;)

Pozdrawiam

BTW,czy ktoś z szanownych forumowiczów brał udział w wspomnianych przez mnie ćwiczeniach?

thebestof1999 - Pon Wrz 19, 2011 2:19 pm

to oprocz mnie na tym zdjeciu kolo namiotu kogo poznajesz ? A i kto to jest ten kapral co dodałeś?
totenkopf1956 - Pon Wrz 19, 2011 4:34 pm

Zenek niech żałuje ten kto tam nie był, choć zapewne nie wszystkim się to podobało w szczególności kondony i buldogi. Przynajmniej masz wspomnienia na całe życie i będzie co wnukom poopowiadać a przecież nikomu nic nie ubyło i korona nikomu z głowy nie spadła.
Zdrowia życzę.

totenkopf1956 - Pon Wrz 19, 2011 6:45 pm

thebestof1999 napisał/a:
to oprocz mnie na tym zdjeciu kolo namiotu kogo poznajesz ? A i kto to jest ten kapral co dodałeś?

Na Twoim zdięciu jesteś Ty, Ferszke i kapral blondyn nazwisko którego zatarł czas tak jak w przypadku mojej fotki, człowieka pamiętam lecz nazwisko uleciało.

thebestof1999 - Pon Wrz 19, 2011 8:40 pm

dobry sprzęt na zdjeciu wójcik a tego kaprala zapomniałem



totenkopf1956 - Pon Wrz 19, 2011 9:30 pm

thebestof1999 napisał/a:
dobry sprzęt na zdjeciu wójcik a tego kaprala zapomniałem


Obrazek

Wójcika pamiętam a ten kapral jest podobny do zamieszczonego przeze mnie(powyżej). :wink:

thebestof1999 - Wto Wrz 20, 2011 7:21 pm

Poszukuje zdjecia z wnetrza Topasa najlepiej przedzial kierowcy posiada ktos tak owe zdjecia? Pozdrawiam
JMjr - Wto Wrz 20, 2011 8:53 pm

Mam takie pytanie: na części zdjęć (zdaje się starszych) kotwica jest na lewym ramieniu a na części na prawym. Nie jestem pewien ale wydaje mi się, że ja w 83/84 nosiłem na prawym ale nie jestem pewien. Czy ktoś może rozwiązać tę zagadkę?
Mnóstwo zdjęć jest u pp. Kosycarzy http://kfp.pl

totenkopf1956 - Wto Wrz 20, 2011 9:29 pm

thebestof1999 napisał/a:
Poszukuje zdjecia z wnetrza Topasa najlepiej przedzial kierowcy posiada ktos tak owe zdjecia? Pozdrawiam

Jedyne jakie posiadam to z Muzeum Wojska Polskiego stan eksponatów - zgroza, wyglądają jakby zostały ewakowane spod Kurska. 8))

totenkopf1956 - Wto Wrz 20, 2011 9:38 pm

JMjr napisał/a:
Mam takie pytanie: na części zdjęć (zdaje się starszych) kotwica jest na lewym ramieniu a na części na prawym. Nie jestem pewien ale wydaje mi się, że ja w 83/84 nosiłem na prawym ale nie jestem pewien. Czy ktoś może rozwiązać tę zagadkę?
Mnóstwo zdjęć jest u pp. Kosycarzy http://kfp.pl

My nosiliśmy na lewym ramieniu i gdyby nie twoja uwaga o prawym to powiedziałbym iż fotki zostały odwrócone, a tak to nie wiem. :skolowany:

JMjr - Wto Wrz 20, 2011 10:32 pm

to miał być cytat z totenkopf1956 ale nie wyszedł: "My nosiliśmy na lewym ramieniu i gdyby nie twoja uwaga o prawym to powiedziałbym iż fotki zostały odwrócone, a tak to nie wiem."

A w jakich latach? A co do "odwróconych" fotek to z niektórych wynikałoby, że były całe drużyny składające się z samych mańkutów.
A jeszcze na temat zdjęć: jako modelarz szukam zdjęć i rysunków TOPASów R i WPT zwłaszcza od góry.

totenkopf1956 - Wto Wrz 20, 2011 11:03 pm

JMjr napisał/a:
to miał być cytat z totenkopf1956 ale nie wyszedł: "My nosiliśmy na lewym ramieniu i gdyby nie twoja uwaga o prawym to powiedziałbym iż fotki zostały odwrócone, a tak to nie wiem."

A w jakich latach? A co do "odwróconych" fotek to z niektórych wynikałoby, że były całe drużyny składające się z samych mańkutów.
A jeszcze na temat zdjęć: jako modelarz szukam zdjęć i rysunków TOPASów R i WPT zwłaszcza od góry.

Zaszczytny obowiązek spełniałem w latach 1977-79. A to przykład odwróconej fotki: :wink:

danziger - Sro Wrz 21, 2011 12:25 am

JMjr napisał/a:
Mam takie pytanie: na części zdjęć (zdaje się starszych) kotwica jest na lewym ramieniu a na części na prawym. Nie jestem pewien ale wydaje mi się, że ja w 83/84 nosiłem na prawym ale nie jestem pewien. Czy ktoś może rozwiązać tę zagadkę?
Mnóstwo zdjęć jest u pp. Kosycarzy http://kfp.pl

Przepisy ubiorcze z roku 1972 regulują noszenie tych oznak na lewym rękawie. Ale w książce - katalogu "Odznaki i oznaki LWP" Mieczysława Wełny z 1989 r. piszą o prawym ramieniu - powołując się na przepisy ubiorcze z 1971 r.
Z kolei opracowanie o 6. PDPD (numer specjalny "Munduru i broni" z 2001 r.) chyba wyjaśnia cezurę czasową - wprawdzie nie piszą nic o 7. ŁDD i następczyniach, ale piszą, że okrągłe oznaki 6. PDPD noszone miały być na lewym rameniu od samego początku, tj. od 1965 r. (oficjalnie od 1967 r.) do 1986 r. kiedy to wprowadzono różne oznaki dla wszystkich rodzajów wojsk i nakazano je nosić (w tym spadochroniarską, a więc morsko-desantową pewnie też) na prawym ramieniu.
W czasach 6. BDSz różniste oznaki oddziałów i samodzielnych pododdziałów noszono początkowo na ramieniu lewym "analogicznie jak oznaki organizacyjne wojsk powietrznodesantowych", a od 1996 r. od kiedy to oznakę organizacyjną wojsk powietrznodesantowych nakazano nosić na prawym ramieniu, oznaki oddziałów noszono na lewym.
U "żabochłapów" też mogło byc podobnie - tzn. zmieniać się w czasie.
W dodatku to tylko teoria. A praktyka mogła być różna... :wink:

JMjr - Sro Wrz 21, 2011 2:26 pm

danziger napisał/a:

W dodatku to tylko teoria. A praktyka mogła być różna... :wink:

Patrząc na zdjęcia praktyka była baaaardzo różna np. my na zimowych kurtkach nosiliśmy kotwice a na większości zdjęć publikowanych w necie zimowe kurtki są "gołe".
Są też zdjęcia bez kotwic na US letnich.
Niezłe jest też zdjęcie p. Kosycarza z przysięgi z 1972. Spodnie wyjściowe + zimowe kurtki moro (szukać po "przysięga").
Nota bene owa zimowa kurtka - jako jedyny element munduru - była przez nas nazywana "moro". Nazwy tej używali wszyscy od poborowych po dowództwo.

TOMB - Sro Wrz 21, 2011 3:12 pm

JMjr napisał/a:
Mam takie pytanie: na części zdjęć (zdaje się starszych) kotwica jest na lewym ramieniu a na części na prawym. Nie jestem pewien ale wydaje mi się, że ja w 83/84 nosiłem na prawym ale nie jestem pewien. Czy ktoś może rozwiązać tę zagadkę?

88/89 też nosiłem na prawym. Pamiętam że górna krawędź na polowym musiała dotykać pagonu. Natomiast na wyjściowym od pagonu centymetrów miało być.... hmmmm... zapomniałem. :II

Yac.Ek - Sro Wrz 21, 2011 3:36 pm

2 cm ?
totenkopf1956 - Sro Wrz 21, 2011 5:40 pm

TOMB napisał/a:
JMjr napisał/a:
Mam takie pytanie: na części zdjęć (zdaje się starszych) kotwica jest na lewym ramieniu a na części na prawym. Nie jestem pewien ale wydaje mi się, że ja w 83/84 nosiłem na prawym ale nie jestem pewien. Czy ktoś może rozwiązać tę zagadkę?

88/89 też nosiłem na prawym. Pamiętam że górna krawędź na polowym musiała dotykać pagonu. Natomiast na wyjściowym od pagonu centymetrów miało być.... hmmmm... zapomniałem. :II

Też myślę iż były to 2 cm. ale nikt tego nie sprawdzał i choć w armii obowiązywała zasada ch…. ale jednakowo to każdy przyszywał swój emblemat wedle własnej fantazji i zdolności krawieckich. :D

jayms - Sro Wrz 21, 2011 8:51 pm

totenkopf1956 napisał/a:
TOMB napisał/a:
JMjr napisał/a:
Mam takie pytanie: na części zdjęć (zdaje się starszych) kotwica jest na lewym ramieniu a na części na prawym. Nie jestem pewien ale wydaje mi się, że ja w 83/84 nosiłem na prawym ale nie jestem pewien. Czy ktoś może rozwiązać tę zagadkę?

88/89 też nosiłem na prawym. Pamiętam że górna krawędź na polowym musiała dotykać pagonu. Natomiast na wyjściowym od pagonu centymetrów miało być.... hmmmm... zapomniałem. :II

Też myślę iż były to 2 cm. ale nikt tego nie sprawdzał i choć w armii obowiązywała zasada ch…. ale jednakowo to każdy przyszywał swój emblemat wedle własnej fantazji i zdolności krawieckich. :D


Za mojej służby miernikiem odległości emblematu od pagonu była szerokość palca wskazującego :hihi: a emblemat nosiliśmy na prawym ramieniu.

totenkopf1956 - Sro Wrz 21, 2011 8:55 pm

Niekórzy (Czesi) to mają wenę twórczą. :skolowany:
JMjr - Sro Wrz 21, 2011 10:27 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Niekórzy (Czesi) to mają wenę twórczą. :skolowany:


to się nazywa pacyfkamo

TOMB - Sro Wrz 21, 2011 10:50 pm

Tak to jest jak się nie ma morza i nie wiadomo do czego to może służyć.... :hiihihi:
danziger - Sro Wrz 21, 2011 11:50 pm

Skoro sami go skonstruowali to musieli wiedzieć do czego służy. Dlatego wyjaśnienie jest najprawdopodobniej inne - oni nas po prostu nie poinformowali o wszystkich możliwych zastosowaniach :wink:
Voit - Czw Wrz 22, 2011 5:22 pm

Bardzo mi się TO zastosowanie podoba.
Dzieciakom zapewne jeszcze bardzej.
:szabelka:

thebestof1999 - Czw Wrz 22, 2011 6:58 pm

a an tym zdjeciu czyjas twarz znajoma ?






Uploaded with ImageShack.us

totenkopf1956 - Czw Wrz 22, 2011 9:00 pm

thebestof1999 napisał/a:
a an tym zdjeciu czyjas twarz znajoma ?




[url=http://img35.imagesh...518.jpg]Obrazek[/URL]

Uploaded with ImageShack.us

Osobiście nie rozpoznaję nikogo ponieważ to "bibole" czyli czapkarze. :)

Yac.Ek - Pią Wrz 23, 2011 3:19 pm

Wydaje mi się, że to "Zające" a nie "Bibole" :huuurra:
thebestof1999 - Pią Wrz 23, 2011 7:11 pm

Chłopaki,zamieszczajcie inne zdjęcia z tamtych czasów.Pozdrawiam A.Z.
thebestof1999 - Pią Wrz 23, 2011 8:14 pm

Bibol :D



thebestof1999 - Pią Wrz 23, 2011 8:24 pm

P.s Macie może jakieś rzeczy,pamiątki z wojska??
danziger - Pią Wrz 23, 2011 10:42 pm

E, moment. Na takie rzeczy to ja jestem pierwszy! :wink:
schulze - Sob Wrz 24, 2011 10:05 am

Podobno jeden pijany bibol ,to jak pięciu komandosów :hihi:
JMjr - Sob Wrz 24, 2011 8:11 pm

Może umknęło więc przypomnę. Jako modelarz szukam zdjęć TOPASa R i WPT szczególnie od góry.
I przy okazji - aktualnie sklejam sobie naszą 7ŁDD - : jakie samochody poza GAZami 69, UAZazmi i Starami jeszcze jeździły. Pamiętam KRAZy (kiedyś mi go dali z kierowcą, żebym woził węgiel z rampy) oraz URALe z BM-21.

totenkopf1956 - Nie Wrz 25, 2011 12:02 pm

JMjr napisał/a:
Może umknęło więc przypomnę. Jako modelarz szukam zdjęć TOPASa R i WPT szczególnie od góry.
I przy okazji - aktualnie sklejam sobie naszą 7ŁDD - : jakie samochody poza GAZami 69, UAZazmi i Starami jeszcze jeździły. Pamiętam KRAZy (kiedyś mi go dali z kierowcą, żebym woził węgiel z rampy) oraz URALe z BM-21.

Może to będzie przydatne, a co się tyczy pojazdów to wymieniłeś chyba wszystkie jakie były podówczas użytkowane przez naszą jednostkę. Węgiel i koks fajna sprawa a dla pododdziału alarmowego w szczególności, przez kilka dni walczyliśmy z tym kuest… . :mrgreen:

totenkopf1956 - Nie Wrz 25, 2011 12:11 pm

thebestof1999 napisał/a:
P.s Macie może jakieś rzeczy,pamiątki z wojska??

Mówisz i masz.

thebestof1999 - Nie Wrz 25, 2011 12:25 pm


thebestof1999 - Nie Wrz 25, 2011 12:26 pm


thebestof1999 - Nie Wrz 25, 2011 12:29 pm

A chusty nikt nie ma??
totenkopf1956 - Nie Wrz 25, 2011 12:42 pm

jayms napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
TOMB napisał/a:
JMjr napisał/a:
Mam takie pytanie: na części zdjęć (zdaje się starszych) kotwica jest na lewym ramieniu a na części na prawym. Nie jestem pewien ale wydaje mi się, że ja w 83/84 nosiłem na prawym ale nie jestem pewien. Czy ktoś może rozwiązać tę zagadkę?

88/89 też nosiłem na prawym. Pamiętam że górna krawędź na polowym musiała dotykać pagonu. Natomiast na wyjściowym od pagonu centymetrów miało być.... hmmmm... zapomniałem. :II

Też myślę iż były to 2 cm. ale nikt tego nie sprawdzał i choć w armii obowiązywała zasada ch…. ale jednakowo to każdy przyszywał swój emblemat wedle własnej fantazji i zdolności krawieckich. :D


Za mojej służby miernikiem odległości emblematu od pagonu była szerokość palca wskazującego :hihi: a emblemat nosiliśmy na prawym ramieniu.

W wojsku stosowano dosadne jednostki miary(poborowi nie zawsze byli mistrzami intelektu). Pamiętam jak porucznik Kopicki na skutek ciągłego zapychania muszli klozetowych na kompanii udzielał instruktarzu mniej oblatanym ile należy stosować papieru toaletowego do załatwienia sprawy(trzy owinięcia na około głowy). Pamiętam też dosadną prośbę o przesunięcie się o trzy ch… w bok dla poprawienia pola ostrzału przez km P.K.

totenkopf1956 - Nie Wrz 25, 2011 1:00 pm

[quote="thebestof1999"]Obrazek
Olsztyn Kortowo. Czy pamiętasz st kaprala Śledzieskiego (Śledzia,chudą dupę)kompanijnego pisarza brata mistrza olimpijskiego w kajakarstwie? :)

totenkopf1956 - Nie Wrz 25, 2011 1:46 pm

thebestof1999 napisał/a:
A chusty nikt nie ma??

Chusty prawdę powiedziawszy nigdy nie miałem (każdą wolną chwilę poświęcałem wyrwaniu za bramę). W dniu opuszczania opiekuńczych koszar i tak wyszedłem godzinę po innych ponieważ Maliniakowi nie spodobało się moje przedwczesne przebranie się w cywilki(bez rozkazu), więc polecił podoficerowi wydanie mi książeczki wojskowej w godzinę po innych. Więc chusta straciła by swoje magiczne znaczenie(w barwnej grupie jest bardziej widoczna), a tak wsiadłem do tramwaju z solennym przyrzeczeniem iż nigdy więcej(jakże się myliłem) i zacząłem swoje zasłużone wielkie wakacje. Ciekawe jak tam wasze chusty?. :)

totenkopf1956 - Nie Wrz 25, 2011 1:51 pm

thebestof1999 napisał/a:
Obrazek

Zakopujecie czy poszukujecie?

thebestof1999 - Nie Wrz 25, 2011 2:09 pm

Moja sie jeszcze zachowala :D




totenkopf1956 - Nie Wrz 25, 2011 5:17 pm

thebestof1999 napisał/a:
Moja sie jeszcze zachowala :D



Obrazek

Miałeś kawałek drogi do domu więc automatycznie więcej czasu na dłubanie, ja natomiast mniej chęci a dookoła tyle różnych pokus i możliwości jako miejscowy. Gratuluję iż przechowałeś do tej pory dla potomności. :==

JMjr - Nie Wrz 25, 2011 6:58 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Może to będzie przydatne, a co się tyczy pojazdów to wymieniłeś chyba wszystkie jakie były podówczas użytkowane przez naszą jednostkę.

Ten rysunek przedstawia czeskie pomysły prawie tak dowcipne jak pomalowanie TOPASa w kolorowe ciapki i umieszczenie na placu zabaw: wieżyczkę z "taraśnicą" czyli rusznicą p-panc, którą można było przeładować dopiero po wyjściu spod pancerza oraz przywiązane nad przedziałem silnikowym bezodrzutowe działo p-panc 88mm wz 59.
Z innych fajnych czeskich pomysłów polecam "stawiacz min" czyli pochylnię w bocznych drzwiach TOPASa, po której spuszczano miny przeciwczołgowe. Widzicie ten wolno jadący (żeby miny były równo i "zielonym do góry") TOPAS po ogniem nieprzyjaciela? O zakopywaniu min już nie wspomnę.
Na szczęście "nasi" mieli większą wyobraźnię.
Co do innych samochodów, to jest zdjęcie ZIŁa 157 chyba radiowego ale zbyt niewyraźne oraz jakiś URAL (a dokładnie fragment kabiny) saperów.

thebestof1999 - Nie Wrz 25, 2011 7:24 pm

Do domu z Zamościa mam jeszcze ok 70km :D
totenkopf1956 - Wto Wrz 27, 2011 7:22 pm

Żeby nie było tak miło i rodzinnie to jeden z przykładów. W wojsku wiele niekomfortowych sytuacji dla siebie wywoływali sami żołnierze, oto moja historia prawdę powiedziawszy mogło się skończyć naprawdę nieciekawie.
Gdy pełniliśmy wartę w składzie amunicyjnym na Morenie a było to zimą przypadła mi akurat warta przy bramie wjazdowej. Ponieważ trochę zmarzłem postanowiłem zajrzeć na wartownię by wszystkich znudzonych postawić pod ścianą. Traf chciał iż w tym momęcie pod bramę zajechał jakiś pojazd o czym poinformował mnie jeden z kumpli. Wyszedłem z wartowni i spostrzegłem jakiegoś zasrańca szamocącego się z wrotami. Po kilkunastu krokach stwierdziłem iż tą mendą uwieszoną u bramy jest pułkownik. No myślę sobie przeje…ne na całej linii. Ponieważ w tym momencie było mi wszystko jedno zdjąłem guldynkę z ramienia przeładowałem i wycelowałem w rozwrzeszczanego jegomościa pomijając wszystkie procedury dotyczące służby wartowniczej. Wy mnie ale najpierw ja was, po takiej demonstracji z mojej strony z gościa uszło trochę pary, poinformowałem go iż brama nie jest do szarpania bo nie jest małpą. W międzyczasie koleś podbiegł do mnie z informacją iż to komendant garnizonu. Zaczął mnie opier…a ja sobie myślę gadaj sobie zdrów co ma być to będzie .Dowódca warty cały posrany coś tam bąkał natomiast komendant zażyczył sobie dziennik pełnienia wart i naskrobał w nim laurkę pod moim adresem z przykazaniem iż następnego dnia ma się z nim skontaktować dowódca kompanii w sprawie mego ukarania. Powrót z warty upłynął nam w minorowych nastrojach . Mnie osobiście najbardziej nie dawała spokoju myśl o jutrzejszym spotkaniu z dowódcą kompanii. Następnego dnia pełen najgorszych obaw zameldowałem się u dowódcy porucznika Kopickiego. Ten spokojnie podszedł do sprawy, spytał jak to było po czym próbował się telefonicznie połączyć z komendą garnizonu. Ponieważ przez dłuższą chwilę nie uzyskiwał połączenia przeto odłożył słuchawkę na widełki ze słowami iż komendant może go pocałować w pewne miejsce. Do mojej osoby skierował małą tyradę której klu było stwierdzenie iż w przodującym pododdziale nie ma i nie będzie ludzi karanych i że jestem wolny. Gdybym powiedział iż lekko mi ulżyło to bym bardzo mocno skłamał. Jak widać z powyższego opisu w wojsku bywało jak w życiu, raz na wozie a raz pod nim.
CDN. :dziadek:
Na obrazku Izraelski Topas.

Yac.Ek - Sro Wrz 28, 2011 6:24 pm

thebestof1999 napisał/a:
Bibol :D


Obrazek


Pytanie zasadnicze skąd wiesz, że to Bibol? Naszywki Bib-u nie widać :-). Dla mnie to zając :dziadek:

Yac.Ek - Sro Wrz 28, 2011 7:02 pm

A to moja pamiątka :szabelka:
Yac.Ek - Sro Wrz 28, 2011 7:04 pm

Szukałem chusty, ale niestety gdzie przepadła albo diabeł ją ogonem przykrył.Jak znajdę to oczywiście zaprezentuję.
Yac.Ek - Sro Wrz 28, 2011 7:09 pm

Miałem jeszcze "blachę" zrobiona z kawałka blachy miedzianej, grawerowaną. Nie dane było mi posiadać ją w "cywilu" zostawiłem ją na stoiku w sali, poszedłem do ..... miejsca gdzie król piechotą chodzi i ktoś najzwyczajniej w świecie ja śmignął. Podobno jakiś "biedak". tylko nie wiem dlaczego rąk mu nie popaliło hehehe
totenkopf1956 - Sro Wrz 28, 2011 7:37 pm

Yac.Ek napisał/a:
thebestof1999 napisał/a:
Bibol :D


Obrazek


Pytanie zasadnicze skąd wiesz, że to Bibol? Naszywki Bib-u nie widać :-). Dla mnie to zając :dziadek:


Nie było tu mowy o „brygadzie lub batalionie inżynieryjno budowlanym” lecz o gwarowym określaniem przez nas wszystkich żołnierzy w zielonych mundurach noszących czapki, i tylko tyle. Czapkarz był „bibolem”. :wink:

thebestof1999 - Sro Wrz 28, 2011 7:56 pm

Racja,zgadzam się z przedmówcą :D Pozdrawiam
TOMB - Czw Wrz 29, 2011 12:13 am

totenkopf1956 napisał/a:
Nie było tu mowy o „brygadzie lub batalionie inżynieryjno budowlanym” lecz o gwarowym określaniem przez nas wszystkich żołnierzy w zielonych mundurach noszących czapki, i tylko tyle. Czapkarz był „bibolem”. :wink:

W Lęborku mówiliśmy na nich "konie".
Pamiętam sytuację z poligonu (a mieliśmy zawsze z jednostkami z całego Okręgu - czyli my a wołali na nas Żaby i reszta czyli Konie): Kolega poszedł do poligonowej kantyny a tam w kolejce same konie i jakiś młody plutonowy który chcąc się popisać przed swoimi żołnierzami wypalił: Po co tu przyszłaś Żabo? A kolega niewiele się namyślając odpalił: Po suchy chleb dla konia! Pamiętam też przemarsze zwartych pododdziałów. Mijając kolumnę koni zawsze nasi wydawali odgłosy rżenia i czasem nawet któremuś wyrwało się: Kłusem! Kłusem!

totenkopf1956 - Czw Wrz 29, 2011 4:47 pm

TOMB napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
Nie było tu mowy o „brygadzie lub batalionie inżynieryjno budowlanym” lecz o gwarowym określaniem przez nas wszystkich żołnierzy w zielonych mundurach noszących czapki, i tylko tyle. Czapkarz był „bibolem”. :wink:

W Lęborku mówiliśmy na nich "konie".
Pamiętam sytuację z poligonu (a mieliśmy zawsze z jednostkami z całego Okręgu - czyli my a wołali na nas Żaby i reszta czyli Konie): Kolega poszedł do poligonowej kantyny a tam w kolejce same konie i jakiś młody plutonowy który chcąc się popisać przed swoimi żołnierzami wypalił: Po co tu przyszłaś Żabo? A kolega niewiele się namyślając odpalił: Po suchy chleb dla konia! Pamiętam też przemarsze zwartych pododdziałów. Mijając kolumnę koni zawsze nasi wydawali odgłosy rżenia i czasem nawet któremuś wyrwało się: Kłusem! Kłusem!

O jeeeee! :hihi: :D :mrgreen: :==

totenkopf1956 - Czw Wrz 29, 2011 5:54 pm

thebestof1999,to na Twoją prośbę. St.szeregowy Pilniak(raszpel) na pierwszym planie(poligon Okonek). :wink:
tobocian - Czw Wrz 29, 2011 8:08 pm

Mam pytanko-czy te fotki,których jest widzę masa to robione były jak?w sensie czy nie było zakazu itd itp bo szczerze powiem w jednostce w której byłem fotografowanie czegokolwiek nie było mile widziane... :khmm: znaczy parę się "cyknęło" ale tak "spod pazuchy" :%
totenkopf1956 - Czw Wrz 29, 2011 11:15 pm

tobocian napisał/a:
Mam pytanko-czy te fotki,których jest widzę masa to robione były jak?w sensie czy nie było zakazu itd itp bo szczerze powiem w jednostce w której byłem fotografowanie czegokolwiek nie było mile widziane... :khmm: znaczy parę się "cyknęło" ale tak "spod pazuchy" :%

Eeee aż tak wiele to ich nie mam, każdy worek ma swoje dno ale póki co to jeszcze parę ich zamieszczę. Fotki te mam dzięki bałuciarzowi „raszplowi” z którym się przyjaźniłem a on był kompanijnym przewodniczącym ZSMP(patrz ostatnią fotkę). Kolega thebestof1999, który był kapralem i swoje obrazki posiada ponieważ jeden z kaprali miał aparat i cykał fotki jak to określiłeś nie bardzo legalnie ale jakoś nikt się za to go nie czepiał(oczywiście nie robił tego ostentacyjnie). Natomiast wiem kto być może ma(jeśli zabrał je ze sobą do cywila), st.kapral Wojciechowski przewodniczący pułkowego koła ZSMP. Niektóre fotografie zamieszczane przeze mnie na Forum wyszły spod jego aparatu, był nieodłącznym cieniem dowódcy pułku i miał wiele okazji(i czasu) na pstrykanie, jak widać po latach z pożytkiem. Prawdę powiedziawszy to wychodząc do cywila zabrałem z MONu różne rzeczy od mora na bagnecie do AKMSa kończąc, później się to jakoś po ludziach porozchodziło i między tymi suwenirami były fotki do których nie przywiązywałem z początku znaczenia, mocy zaczęły nabierać z biegiem czasu .I tak oto dotarliśmy do dnia dzisiejszego. :wink:

TOMB - Pią Wrz 30, 2011 8:57 am

U nas w Lęborku mieli na punkcie aparatów fotograficznych fioła. Polityczny jednostki straszył paragrafami za szpiegostwo. Z całego mojego półtorarocznego tam pobytu mam jedno zdjęcie zrobione przez kumpla "oficjalnym" aparatem w klubie żołnierskim (które zamieściłem kilka postów wcześniej i grupowe zupełnie oficjalne przodującego pododdziału. Jest jeszcze trochę zdjęć z poligonu w Wicku ale tam polityczny z nami nie jeździł a nasza kadra lekko przymykała oko.
totenkopf1956 - Pią Wrz 30, 2011 4:44 pm

TOMB napisał/a:
U nas w Lęborku mieli na punkcie aparatów fotograficznych fioła. Polityczny jednostki straszył paragrafami za szpiegostwo. Z całego mojego półtorarocznego tam pobytu mam jedno zdjęcie zrobione przez kumpla "oficjalnym" aparatem w klubie żołnierskim (które zamieściłem kilka postów wcześniej i grupowe zupełnie oficjalne przodującego pododdziału. Jest jeszcze trochę zdjęć z poligonu w Wicku ale tam polityczny z nami nie jeździł a nasza kadra lekko przymykała oko.

Jak widać z powyższego faktu w każdym stadzie owiec zawsze się znajdzie jakiś czarny baran(owca służbista) i nie dość iż nie pomaga to utrudnia innym. U nas pułkowym politycznym był podówczas kapitan Bogowicz bodajże późniejszy dowódca pułku uwidoczniony na zdjęciach z podpisem „obrady Pułkowego kółka wzajemnej adoracji”, całe szczęście iż nie przodował w wojskowo partyjnej głupocie .
„Dzień słonia „ w Okonku.

thebestof1999 - Pią Wrz 30, 2011 8:12 pm

totenkopf1956 napisał/a:
tobocian napisał/a:
Mam pytanko-czy te fotki,których jest widzę masa to robione były jak?w sensie czy nie było zakazu itd itp bo szczerze powiem w jednostce w której byłem fotografowanie czegokolwiek nie było mile widziane... :khmm: znaczy parę się "cyknęło" ale tak "spod pazuchy" :%

Eeee aż tak wiele to ich nie mam, każdy worek ma swoje dno ale póki co to jeszcze parę ich zamieszczę. Fotki te mam dzięki bałuciarzowi „raszplowi” z którym się przyjaźniłem a on był kompanijnym przewodniczącym ZSMP(patrz ostatnią fotkę). Kolega thebestof1999, który był kapralem i swoje obrazki posiada ponieważ jeden z kaprali miał aparat i cykał fotki jak to określiłeś nie bardzo legalnie ale jakoś nikt się za to go nie czepiał(oczywiście nie robił tego ostentacyjnie). Natomiast wiem kto być może ma(jeśli zabrał je ze sobą do cywila), st.kapral Wojciechowski przewodniczący pułkowego koła ZSMP. Niektóre fotografie zamieszczane przeze mnie na Forum wyszły spod jego aparatu, był nieodłącznym cieniem dowódcy pułku i miał wiele okazji(i czasu) na pstrykanie, jak widać po latach z pożytkiem. Prawdę powiedziawszy to wychodząc do cywila zabrałem z MONu różne rzeczy od mora na bagnecie do AKMSa kończąc, później się to jakoś po ludziach porozchodziło i między tymi suwenirami były fotki do których nie przywiązywałem z początku znaczenia, mocy zaczęły nabierać z biegiem czasu .I tak oto dotarliśmy do dnia dzisiejszego. :wink:


Starszym kapralem :D

JMjr - Pią Wrz 30, 2011 10:27 pm

Ja już piszemy o dziwnych sytuacjach to przytoczę taką:
w 1983 dzień przed wigilią zacząłem 24 służbę pomocnika oficera dyżurnego (koniec w wigilię o 19? - myśleli, że nie zdążę na kolację). W wigilie, chyba w południe wywaliła rura na Słowackiego i "trepowskie" bloki powyżej koszar zostały bez wody. Oczywiście oficjalnie nikt z kadry wigilii nie urządzał ale wyobraźcie sobie gospodynie tego dnia bez wody - horror w domu. Ktoś z kadry zadzwonił i poprosiłem oficera dyżurnego, żeby mi dał cysternę z kierowcą to sprawę załatwimy - oczywiście opór bo to trzeba uzgodnić i zdziwienie, że podchorążemu się chce. Jakoś wyszło, że czyn społeczny, zryw na rzecz rodzin wojskowych i takie tam upolitycznione pierdoły. Po Świętach zostałem zjebany, że wodę pobierała też ludność cywilna!
JM

totenkopf1956 - Pią Wrz 30, 2011 10:39 pm

thebestof1999 napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
tobocian napisał/a:
Mam pytanko-czy te fotki,których jest widzę masa to robione były jak?w sensie czy nie było zakazu itd itp bo szczerze powiem w jednostce w której byłem fotografowanie czegokolwiek nie było mile widziane... :khmm: znaczy parę się "cyknęło" ale tak "spod pazuchy" :%

Eeee aż tak wiele to ich nie mam, każdy worek ma swoje dno ale póki co to jeszcze parę ich zamieszczę. Fotki te mam dzięki bałuciarzowi „raszplowi” z którym się przyjaźniłem a on był kompanijnym przewodniczącym ZSMP(patrz ostatnią fotkę). Kolega thebestof1999, który był kapralem i swoje obrazki posiada ponieważ jeden z kaprali miał aparat i cykał fotki jak to określiłeś nie bardzo legalnie ale jakoś nikt się za to go nie czepiał(oczywiście nie robił tego ostentacyjnie). Natomiast wiem kto być może ma(jeśli zabrał je ze sobą do cywila), st.kapral Wojciechowski przewodniczący pułkowego koła ZSMP. Niektóre fotografie zamieszczane przeze mnie na Forum wyszły spod jego aparatu, był nieodłącznym cieniem dowódcy pułku i miał wiele okazji(i czasu) na pstrykanie, jak widać po latach z pożytkiem. Prawdę powiedziawszy to wychodząc do cywila zabrałem z MONu różne rzeczy od mora na bagnecie do AKMSa kończąc, później się to jakoś po ludziach porozchodziło i między tymi suwenirami były fotki do których nie przywiązywałem z początku znaczenia, mocy zaczęły nabierać z biegiem czasu .I tak oto dotarliśmy do dnia dzisiejszego. :wink:


Starszym kapralem :D

Najmocniej przepraszam strasznego kaprala za ten niedopuszczalny błąd(mea kulpa) ale jakoś ten fakt umknął mej pamięci – sorki. A tak na marginesie pamiętasz plutonowego Władka Lewańczyka, który po Nalaskach przyszedł do nas na pododdział jako szef kompanii. Był kibicem Lechi i nieraz idąc korytarzem na kompanii krzyczał Lechia!!!. Jego sztandarowe powiedzenie: No co, no co młockarzu ile mam tyle dam, wywoływało wesoły rechot zgromadzonych desanciur . Gdy po roku byłem w rezerwie był już sierżantem a w latach 90tych spotkałem go już jako cywila. Jeszcze jedna uwaga co do fotek, powinien nimi też dysponować Jebuckie Sadło wszak był szefem Klubu Żołnierskiego. Pozdrowienia dla wyżej wymienionej osoby. I to by było na tyle. :mrgreen:

totenkopf1956 - Pią Wrz 30, 2011 10:56 pm

JMjr napisał/a:
Ja już piszemy o dziwnych sytuacjach to przytoczę taką:
w 1983 dzień przed wigilią zacząłem 24 służbę pomocnika oficera dyżurnego (koniec w wigilię o 19? - myśleli, że nie zdążę na kolację). W wigilie, chyba w południe wywaliła rura na Słowackiego i "trepowskie" bloki powyżej koszar zostały bez wody. Oczywiście oficjalnie nikt z kadry wigilii nie urządzał ale wyobraźcie sobie gospodynie tego dnia bez wody - horror w domu. Ktoś z kadry zadzwonił i poprosiłem oficera dyżurnego, żeby mi dał cysternę z kierowcą to sprawę załatwimy - oczywiście opór bo to trzeba uzgodnić i zdziwienie, że podchorążemu się chce. Jakoś wyszło, że czyn społeczny, zryw na rzecz rodzin wojskowych i takie tam upolitycznione pierdoły. Po Świętach zostałem zjebany, że wodę pobierała też ludność cywilna!
JM

Post Edytowany.
Wojsko, wojskiem. Ale koszarowy humor jest lekką przesadą. :wink:
DW

totenkopf1956 - Sob Paź 01, 2011 11:42 pm

Najmocniej przepraszam, temat wymknął się spod kontroli .Na szczęście Wielki Brat czuwa i ma nad wszystkim pieczę – możemy spać spokojnie. Jeśli ktoś został poruszony lub dotknięty ostatnim moim wpisem na Forum to jeszcze raz przepraszam i żeby zatrzeć złe wrażenie dobrowolnie poddaje się karze. Myślę iż miesiąc banicji na początek wystarczy
Dostojny Wieśniak - Nie Paź 02, 2011 12:05 am

Na razie możesz pisać. :wink: Walne zgromadzenie w wolnej chwili samo określi rodzaj okrutnej kary. :wink:
slowik45 - Nie Paź 02, 2011 1:24 pm

Skazać Jurka na dalsze pisanie :mrgreen: , bez możliwości odwołania!!!!!!
Voit - Nie Paź 02, 2011 3:36 pm

slowik45 napisał/a:
Skazać Jurka na dalsze pisanie :mrgreen: , bez możliwości odwołania!!!!!!

...Minimum dwa posty dziennie, każdy z co najmniej jednym niepublikowanym zdjęciem.
Kara to kara.
:%

totenkopf1956 - Pon Paź 03, 2011 6:26 pm

A czy Prezydent ma prawo łaski czy tylko nie chcem ale muszem? Oto plan „Obrony Polskiego Wybrzeża” przez niebieskie berety i sojuszników zamieszczony w ostatnim numerze „Poligonu”. Podczas zajęć w rozmowach z oficerami przekonywano nas iż Duńczyków przykryjemy czapkami natomiast w starciu z Bundeswerą to lepiej z naszym sprzętem się nie wychylać bo mogą oddać czymś cięższym(oczywiście wyrażali swoje opinie i przemyślenia prywatnie) :wink:
Dostojny Wieśniak - Pon Paź 03, 2011 11:48 pm

totenkopf1956 napisał/a:
A czy Prezydent ma prawo łaski czy tylko nie chcem ale muszem?
Prezydent ma prawo łaski ale nie miesza na Forum. :wink: Ułaskawić Cię może Jedynie Pierwszy po Bogu przy okazji amnestii ogłaszanej co jakiś czas. :dziadek:
Póki co głos ludu piszącego jest wiążący. Skazano Cię na prace społecznie użyteczne. :wink: :amen:

totenkopf1956 - Wto Paź 04, 2011 8:44 pm

Dostojny Wieśniak napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
A czy Prezydent ma prawo łaski czy tylko nie chcem ale muszem?
Prezydent ma prawo łaski ale nie miesza na Forum. :wink: Ułaskawić Cię może Jedynie Pierwszy po Bogu przy okazji amnestii ogłaszanej co jakiś czas. :dziadek:
Póki co głos ludu piszącego jest wiążący. Skazano Cię na prace społecznie użyteczne. :wink: :amen:

Patrzcie państwo to ja chyba do tej pory byłem skazańcem społeczno, publiczno, pożytecznym czy coś około i nie byłem tego świadom. Całe szczęście iż jest jeszcze proletariat pisząco – czytający. Fajny AMEN. :mrgreen:
Dowódca pułku otrzymuje suwenir podczas jakiejś cepeliady w jednostce.

totenkopf1956 - Wto Paź 04, 2011 9:09 pm

Uwaga, achtung, !!!
Jeśli ktoś z odwiedzających wirtualne koszary na Słowackiego jest w posiadaniu fotek z osobą strasznego kaprala niejakiego thebestof1999 uprzejmie jest proszony o podzielenie się nimi z ogółem a z kapralem w szczególności. :D

Dostojny Wieśniak - Wto Paź 04, 2011 10:41 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Patrzcie państwo to ja chyba do tej pory byłem skazańcem społeczno, publiczno, pożytecznym czy coś około i nie byłem tego świadom.
"Wcześniej chciałeś, teraz musisz", że zacytuję pewną barwną i wpływową postać. :jezyk:
totenkopf1956 - Wto Paź 04, 2011 11:59 pm

Dostojny Wieśniak napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
Patrzcie państwo to ja chyba do tej pory byłem skazańcem społeczno, publiczno, pożytecznym czy coś około i nie byłem tego świadom.
"Wcześniej chciałeś, teraz musisz", że zacytuję pewną barwną i wpływową postać. :jezyk:

Z tymi postaciami to różnie bywało, ale mus to mus jak powiedziała bardzo barwna postać i że prawdziwego mężczyznę poznajemy po tym jak kończy a nie jak zaczyna jak głosiła mniej barwna postać. Postaram trzymać się tego drugiego. :szabelka:
To też desanciury.

thebestof1999 - Sro Paź 05, 2011 2:15 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Uwaga, achtung, !!!
Jeśli ktoś z odwiedzających wirtualne koszary na Słowackiego jest w posiadaniu fotek z osobą strasznego kaprala niejakiego thebestof1999 uprzejmie jest proszony o podzielenie się nimi z ogółem a z kapralem w szczególności. :D


Dla niewtajemniczonych kto to jest thebestof1999 to chodzi o st.kaprala A.Zabłotniego. Pozdrawiam

tadter - Sro Paź 05, 2011 10:13 pm

TOMB napisał/a:
U nas w Lęborku mieli na punkcie aparatów fotograficznych fioła. Polityczny jednostki straszył paragrafami za szpiegostwo. Z całego mojego półtorarocznego tam pobytu mam jedno zdjęcie zrobione przez kumpla "oficjalnym" aparatem w klubie żołnierskim (które zamieściłem kilka postów wcześniej i grupowe zupełnie oficjalne przodującego pododdziału. Jest jeszcze trochę zdjęć z poligonu w Wicku ale tam polityczny z nami nie jeździł a nasza kadra lekko przymykała oko.



Ciesze sie, ze pojawiaja sie wpisy takze z Leborka.
Masz racje co do Leborka. Spedzilem tam takze poltora roku: 1979 wiosna - 1978 jesien.
Pilnowali jak cholera, zeby nikt sie nie wychilil z aparatem fotograficznym. ale pomimo to udalo mi sie zrobic "troche" foteczek.
Juz zeskanowalem i wstawiam do Picasa Web. Jak beda gotowe - wstawiam natychmiast Link.
Mam nadzieje, ze wielkich tajemnic wojskowych i personalnych nie zdradze!!!

Dostojny Wieśniak - Czw Paź 06, 2011 12:31 am

Już zdradziłeś :mrgreen:
tadter napisał/a:
Spedzilem tam takze poltora roku: 1979 wiosna - 1978 jesien.
Ta armia faktycznie funkcjonowała w innym wymiarze. :mrgreen:
totenkopf1956 - Czw Paź 06, 2011 5:35 pm

Dostojny Wieśniak napisał/a:
Już zdradziłeś :mrgreen:
tadter napisał/a:
Spedzilem tam takze poltora roku: 1979 wiosna - 1978 jesien.
Ta armia faktycznie funkcjonowała w innym wymiarze. :mrgreen:

Tylko komu? Czy tym którzy przedtem wiedzieli a teraz nie wiedzą (przynajmniej tak sądzimy), czy tym którzy nie wiedzieli(też tak sądziliśmy) a teraz wiedzą. :hihi:

JMjr - Czw Paź 06, 2011 9:50 pm

totenkopf1956 napisał/a:
TOPAS_WPT_7_87c.JPG

Będę nudny: zdjęcie powyżej jest opisane jak w cytacie. Czy to jest TOPAS WPT czy nie? I dla czego?

totenkopf1956 - Czw Paź 06, 2011 9:52 pm

Starszy kapral Zabłotni nie chce być „strasznym kapralem” :II , a ponieważ nigdy taki nie był za to odznaczał się sporą dozą dobrego humoru i był typem kompanijnego wesołka przeto pozostaje starszym kapralem. A tak nawiasem mówiąc najwyższy czas awansować :szabelka: (mój wujek awansował na porucznika w wieku 90 lat). I tą przyjemną perspektywą kończę – pozdrawiając. :D
totenkopf1956 - Czw Paź 06, 2011 10:23 pm

JMjr napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
TOPAS_WPT_7_87c.JPG

Będę nudny: zdjęcie powyżej jest opisane jak w cytacie. Czy to jest TOPAS WPT czy nie? I dla czego?

Nie wiem co autor opisujący to zdjęcie miał na myśli :hmm: , oto Topas WPT(wóz pogotowia technicznego). Jeszcze jeden przykład iż nie należy bezkrytycznie podchodzić do wszystkich materiałów którymi się posługujemy :dziadek:

tadter - Czw Paź 06, 2011 11:06 pm

Jak obiecalem, tak tez zrobilem!
Fotki juz sa na PicasaWeb. Tajemnic juz zadnych przez to nie zdradzam - przedawnilo sie!!!
A zreszta teraz jestesmy po tej samej stronie - NATO.
Mysle, ze zgadzacie sie, chociaz sluzylem w Leborku, a nie w Gdansku! Ta sama 7 Dywizja!
A ja jestem za to z Gdanska!!!
Pamietajcie, ze kopiowanie, przetwarzanie, bla, bla, bla itd. moich zdjec - tylko za moja zgoda!!!
Oto one: https://picasaweb.google.com/101387620485200451190/NiebieskieBerety?authuser=0&feat=directlink

tadter - Czw Paź 06, 2011 11:13 pm

Jezeli chcecie, to i ja mam pare historyjek ze sluzby w 7 Dywizji.
Los mnie "zeslal" do Leborka wprawdzie, ale to juz nie zalezalo ode mnie :II

JMjr - Czw Paź 06, 2011 11:58 pm

thebestof1999 napisał/a:
Poszukuje zdjecia z wnetrza Topasa najlepiej przedzial kierowcy posiada ktos tak owe zdjecia? Pozdrawiam

Sporo jest na http://www.brdm2.estranky.cz/fotoalbum/ ale trzeba się troszku namęczyć bo autor strony przekombinował.
JM

danziger - Pią Paź 07, 2011 12:24 pm

tadter napisał/a:
Jezeli chcecie, to i ja mam pare historyjek

Też pytanie - dawaj! :==

Darek Ma - Sob Paź 08, 2011 3:29 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Witam. Wczoraj byłem w delegacji w Bydgoszczy i przy okazji odwiedziłem Muzeum Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Zrobiłem parę fotek Topasa stojacego na wystawie plenerowej. Od razu rzuciło mi się w oczy brak uzbrojenia, przyrządów celowniczych,peryskopów, detali wyposażenia oraz zaspawane włazy i drzwi boczne. To,że ,,nasz,, sprzęt jest eksponowany w muzeum to chwała ( nie wiem komu ) za to, ale uważam, że lepszym miejscem byłaby zakryta hala, a sprzęt powinien być w pełnej kompletacji, z możliwością wglądu do wnetrza. Załączam fotki
JMjr - Sob Paź 08, 2011 3:36 pm

Cytat:
Apel do desanciur, jeżeli ktoś posiada fotkę GAZa w barwach jednostki obrony wybrzeża to proszę o podzielenie się nią z nami. Obrazek potrzebny koledze z Wielkiej Brytanii, który zajmuje się rekonstrukcją historyczną i chce go odmalować w nasze barwy.

A może byś tak namówił go do opublikowania zdjęć (wiem, że ma fajne).
do zdjęć powyżej: w Bydgoszczy jest też PT-ka a w każdym razie w maju stała tuż obok TOPASa
JM

Darek Ma - Sob Paź 08, 2011 4:02 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Jest i Petka. Nie mam talentu do zdjęć, ale podziele się wszystkimi
JMjr - Nie Paź 09, 2011 11:27 pm

totenkopf1956 napisał/a:
To też desanciury.

Dotyczy zdjęcia ze strony 18.
Ja tradycyjnie: co to za wersja TOPASa? R-ka?

TOMB - Pon Paź 10, 2011 12:10 am

tadter napisał/a:
Fotki juz sa na PicasaWeb.

Super! Pierwsze zdjęcie toż to wejście do bloku artylerii. PPK i Moździerze na dole, moja Plotka na górze. Czy za Twoich czasów kino które z budynkiem połączone było widocznym w tle łącznikiem http://wikimapia.org/#lat...4&z=19&l=28&m=h znajdowało się już w permanentnym remoncie? Ja tam służyłem w latach 1988-89 i nikt nie pamiętał od jak dawna trwał jego remont.

tadter - Pon Paź 10, 2011 10:14 am

Hey, ciesze sie, ze jest tez bratnia dusza, ktora sluzyla w Leborku.
Wszystko sie zgadza: na dole byly mozdzierze - albo jak kto woli - "sagany", a u gory MY: PPK.
Za moich czasow kino bylo w jak najlepszym stanie. Chodzilismy na filmy i na rozne takie tam "spedy" w celach propagandy. Byly tez wystepy roznych zespolow, orkierst - oczywiscie wiekszosc to wojskowe.
A Ty, kolego gdzie sluzyles??

:orbis_gd:

TOMB - Pon Paź 10, 2011 3:15 pm
Temat postu: plot-ka
Jak już wspomniałem służyłem w Baterii Przeciwlotniczej. Tylko że za mojej służby plotka była na pierwszym piętrze. Może za Twojej tam bytności miała lokalizacje w innym bloku... bo nie sadzę żeby wtedy jeszcze nie było baterii z tak nowoczesnym sprzętem z lat 50. Bateria miała na uzbrojeniu działa ZU 23-2 i zestawy przeciwlotnicze S-2M. Działa były montowane na specjalnie dostosowanych Starach 626 i taki zestaw nosił nazwę Hibneryt. Poniżej załączam zdjęcia dla ewentualnego przypomnienia. Ponadto zdjęcie Baterii P-lot na oficjalne tablo przodującego pododdziału (plac przed blokiem artyleryjskim i kinem, w tle aleja kasztanowa w kierunku stołówki).
totenkopf1956 - Pon Paź 10, 2011 10:55 pm

JMjr napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
To też desanciury.

Dotyczy zdjęcia ze strony 18.
Ja tradycyjnie: co to za wersja TOPASa? R-ka?

Fotka pochodzi z defilady 1000 lecia Państwa Polskiego która odbyła się w Warszawie w 1966 roku.

tadter - Wto Paź 11, 2011 12:44 am
Temat postu: Re: plot-ka
[quote="TOMB"]Jak już wspomniałem służyłem w Baterii Przeciwlotniczej. Tylko że za mojej służby plotka była na pierwszym piętrze. Może za Twojej tam bytności miała lokalizacje w innym bloku...

A gdzie byla za Twoich czasow "moja" Bateria PPK zakwaterowana?!?! W latach "mojej sluzby": 1979-1980 to na dole kwaterowali "Sagany", a my - PPK -na pierwszym pietrze! Gdzie wtedy kwaterowala P-Lotka to niestety nie pamietam. Ale byc, byli i mieli jeszcze (chyba) lepsze dzialka. Z tego co pamietam, to na podwoziu czolgu, cztery lufy sprzezone z radarem, ktory sie tak fajnie, szybko krecil w lewo, prawo, gora, dol i namierzal samoloty.!!! i w tym kierunku "szly" te lufki.... Fajna zabawka...

TOMB - Wto Paź 11, 2011 3:02 am

Za moich czasów PPK i Moździerze były na parterze a my na piętrze. Te "czterolufowe" to był zestaw ZSU-23/4. Nie było juz takich w desancie za mojej bytności. Chociaż na szkółce p-lot w J.Górze w mojej baterii były. Z tego co pamiętam były na stanie pododdziałów plot w dywizjach pancernych i zmechanizowanych. A więc tylko u koni. Jeśli masz jeszcze jakieś fotki z Lęborka koniecznie wrzuć je tutaj.
JMjr - Wto Paź 11, 2011 7:20 pm

totenkopf1956 napisał/a:

Fotka pochodzi z defilady 1000 lecia Państwa Polskiego która odbyła się w Warszawie w 1966 roku.

To to ja też wiem, ale czy to jest wersja R-2 ?
TOMB napisał/a:

Te "czterolufowe" to był zestaw ZSU-23/4.

w literaturze nie występuje w 7ŁDD. Jesteście pewni, że tam były 4 lufy i radar a nie 2 lufy?

totenkopf1956 - Wto Paź 11, 2011 9:41 pm

JMjr napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:

Fotka pochodzi z defilady 1000 lecia Państwa Polskiego która odbyła się w Warszawie w 1966 roku.

To to ja też wiem, ale czy to jest wersja R-2 ?
TOMB napisał/a:

Te "czterolufowe" to był zestaw ZSU-23/4.

w literaturze nie występuje w 7ŁDD. Jesteście pewni, że tam były 4 lufy i radar a nie 2 lufy?

Prawdę powiedziawszy to widziałem takiego Topasa w podczas pracy na poligonie charakteryzował się tym iż nie posiadał wieży za to dysponował dość pokaźnych rozmiarów anteną z odciągami i z pracującym obok agregatem prądotwórczym oraz ustawionym obok namiotem. Co do zdjęcia to logika podpowiada iż jest to transporter dowodzenia(chociaż u nas w pułku dowódca poruszał się BRDMem).
I jeszcze dwa ciekawe okazy.

TOMB - Sro Paź 12, 2011 6:54 am

Nie wiem czy w niebieskich beretach były kiedykolwiek ZSU 23-4 (tzw. Szyłki). Za mojej służby na pewno nie. I na pewno były 4 lufowe z radarem http://pl.wikipedia.org/wiki/ZSU-23-4 . Ciekawe znalazłem w tym artykule zdanie:

"Pod koniec lat 50. w biurze konstrukcyjnym Astrowa rozpoczęto intensywne prace nad skonstruowaniem nowego typu działa, którego podwozie pochodziło z wozu bojowego piechoty GM-575, który z kolei został zbudowany na podstawie czołgu pływającego PT-76, a armaty AZP-23 z holowanego dwulufowego zestawu artyleryjskiego ZU-23-2."

A nawet gdyby nie było na wyposażeniu to i tak "pokrewieństwo" z desantem duże. :==

tadter - Sro Paź 12, 2011 9:51 am

Z okazji "dzisiejszego" swieta Wojska Polskiego wszystkim dawnym "kałamarzykom" - najlepszego !!!
Hochstriess - Sro Paź 12, 2011 2:47 pm

Tak jest! To było święto! :-)
(chyba najfajniesze w przedszkolu i TOPAS-em też sie lansowałam wtedy!)

totenkopf1956 - Sro Paź 12, 2011 6:58 pm

Fotografia 02fh1xje. przedstawia radziecki BTR 50 od którego wywodzi się Czeski Topas. Zdjęcie wykonano prawdopodobnie w Izraelu.
JMjr - Sro Paź 12, 2011 10:38 pm

TOMB napisał/a:
I na pewno były 4 lufowe z radarem

żeby nie było wątpliwości. Ja nie wątpiłem, że "szyłki" mają 4 lufy 23mm (a teraz też inne cudeńka) i radar. Ja wątpiłem czy to co mieli w Lęborku miało 4 lufy i radar.
Poza tym GM-575 nazywany jest transporterem nie w sensie transportera piechoty tylko jako platforma do montowania uzbrojenia. "KUBy" i ich radary też były montowane na "transporterach" GM-5xx. I fakt, tak jak TOPASy, ASU-85 czy "Łuny" były to "dzieci" PT-76.
totenkopf1956 napisał/a:
Co do zdjęcia to logika podpowiada iż jest to transporter dowodzenia(chociaż u nas w pułku dowódca poruszał się BRDMem).

Ale czy taki ważny dowódca na defiladzie 1000-lecia wyglądałby odpowiednio dostojnie w malutkim BRDMie? Co innego duży TOPAS! Inne pytania czy w 1966 mieliśmy już BRDMy w wersji R czyli dla dowódców?

totenkopf1956 - Czw Paź 13, 2011 6:28 pm

JMjr napisał/a:
TOMB napisał/a:
I na pewno były 4 lufowe z radarem

żeby nie było wątpliwości. Ja nie wątpiłem, że "szyłki" mają 4 lufy 23mm (a teraz też inne cudeńka) i radar. Ja wątpiłem czy to co mieli w Lęborku miało 4 lufy i radar.
Poza tym GM-575 nazywany jest transporterem nie w sensie transportera piechoty tylko jako platforma do montowania uzbrojenia. "KUBy" i ich radary też były montowane na "transporterach" GM-5xx. I fakt, tak jak TOPASy, ASU-85 czy "Łuny" były to "dzieci" PT-76.
totenkopf1956 napisał/a:
Co do zdjęcia to logika podpowiada iż jest to transporter dowodzenia(chociaż u nas w pułku dowódca poruszał się BRDMem).

Ale czy taki ważny dowódca na defiladzie 1000-lecia wyglądałby odpowiednio dostojnie w malutkim BRDMie? Co innego duży TOPAS! Inne pytania czy w 1966 mieliśmy już BRDMy w wersji R czyli dla dowódców?

W 1966 roku Wojsko Polskie BRDMów 2 nie miało bo jeszcze ich chyba nie produkowano.
Co do mojego dowódcy pułku to poruszanie się BRDMem było o niebo wygodniejsze a jeżeli chodzi o defilady to uczestniczyłem tylko w poligonowej na jego zakończenie. W BRDMie wraz dowódcą był przewożony pułkowy sztandar który był strzeżony przez wartowników. Czym by poruszał się dowódca podczas poważnej defilady – zależało by od fantazji owego, a z resztą byli wyżsi stopniem i funkcją od niego.

JMjr - Czw Paź 13, 2011 10:13 pm

totenkopf1956 napisał/a:
poruszanie się BRDMem było o niebo wygodniejsze

A widzisz jakieś związki między wygodą a defilada?

totenkopf1956 - Sob Paź 15, 2011 10:40 am

JMjr napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
poruszanie się BRDMem było o niebo wygodniejsze

A widzisz jakieś związki między wygodą a defilada?

E….. no cóż ty z tymi defiladami, wojsko jest przede wszystkim do zap…. w polu a defilada odbywa się od wielkiego dzwonu . Być może gdyby przyszło co do czego to dowódca poruszał by się na defiladzie np. UAZem ze sztandarem pułkowym jak to robią Rosjanie, gdzie dowódca jednostki rakietowej w twoim ujmowaniu sprawy powinien poruszać się ogromną wyrzutnią a tego nie robi. Wielkość pojazdu nie czyni człowieka wielkim.
Co do wygody to amerykańscy generałowie poruszali się Jeepami, rosyjscy też coś koło tego a niemieccy transporterami i pojazdami osobowymi bez względu na sytuację.

Pitt35 - Sob Paź 15, 2011 8:56 pm

totenkopf1956 napisał/a:

W 1966 roku Wojsko Polskie BRDMów 2 nie miało bo jeszcze ich chyba nie produkowano.


Cześć. BRDM-2 jak najbardziej były już w 1966. Jak widać na tym filmie poniżej 6 min i 3 sek. Widać też chłopców z niebieskich beretów po kolejnych 20 sek.
No i jak widać na początku filmu dowódcy na defilady przyjeżdżali Czajkami.

pozdrawiam

http://www.youtube.com/wa...eature=youtu.be

pawel.45 - Sob Paź 15, 2011 10:23 pm

Pitt35 napisał/a:
...No i jak widać na początku filmu dowódcy na defilady przyjeżdżali Czajkami....


Dowódca WOW i MON przyjechali samochodami ZIL 111 W.
Pozdrawiam.

totenkopf1956 - Sob Paź 15, 2011 10:27 pm

Pitt35 napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:

W 1966 roku Wojsko Polskie BRDMów 2 nie miało bo jeszcze ich chyba nie produkowano.


Cześć. BRDM-2 jak najbardziej były już w 1966. Jak widać na tym filmie poniżej 6 min i 3 sek. Widać też chłopców z niebieskich beretów po kolejnych 20 sek.
No i jak widać na początku filmu dowódcy na defilady przyjeżdżali Czajkami.

pozdrawiam

http://www.youtube.com/wa...eature=youtu.be

No tak 150% racja, zwracam honor i chylę czoło. Za Militarium. net – rozpoczęcie produkcji 1962 a do Polski trafił w połowie 1966 roku.
Pozdro.

Henio - Sob Paź 15, 2011 11:25 pm

A ja swoje :hihi:



Ten nie zna życia, kto nie służył w Marynarce,
Te nocne harce na pogłębiarce.

Marynarz maszt swój stawia sam na swojej koi,
Bo mu na koi najlepiej stoi.

Rzekł raz kapitan do bosmana: "Mój bosmanie,
Nie stawiaj masztu, bo ci nie stanie!"

A na to bosman odpowiedział grubym basem:
"Zajmij się lepiej swoim kompasem".

Bo bosmanowi żadna burza łba nie urwie,
Bosman już sprostał niejednej burzy.

A po pokładzie chodzi żona kapitana.
Ta starsza pani straszy od rana.

Gonił ją majtek, gonił sternik wraz z bosmanem,
Trzy razy w nocy i raz nad ranem.

TOMB - Nie Paź 16, 2011 8:05 am

Pitt35 napisał/a:
http://www.youtube.com/wa...eature=youtu.be

3:15 - "rycerz" z herbem Gdańska na tarczy.

JMjr - Nie Paź 16, 2011 1:19 pm

Pitt35 napisał/a:
Cześć. BRDM-2 jak najbardziej były już w 1966.

niezły burdel jest z datami i BRDM-2 (nota bene w u mojego wujka przed wojna w burdelu był porządek!).
Produkcja seryjną rozpoczęto albo w 1963 albo w 1965 ale przyjęto jako uzbrojenie dopiero 1966. Bez sensu. Z drugiej strony podobno pierwszy raz pokazano go publicznie w Moskwie na defiladzie w tymże 1966. Która defilada? chyba 9 maja skoro za 2 i 1/2 miesiąca był i u nas.
Inna sprawa, że jeśli ten 1966 w Moskwie jest prawdziwy to BRDM-2 pojawił się u nas błyskawicznie. Może to być taki sam numer jak z pierwszymi ASU-85 czyli pożyczka z radziecką obsługą w polskich mundurach - np. brak biało-czerwonych rąbów.

totenkopf1956 - Nie Paź 16, 2011 8:46 pm

Henio napisał/a:
A ja swoje :hihi:



Ten nie zna życia, kto nie służył w Marynarce,
Te nocne harce na pogłębiarce.

Marynarz maszt swój stawia sam na swojej koi,
Bo mu na koi najlepiej stoi.

Rzekł raz kapitan do bosmana: "Mój bosmanie,
Nie stawiaj masztu, bo ci nie stanie!"

A na to bosman odpowiedział grubym basem:
"Zajmij się lepiej swoim kompasem".

Bo bosmanowi żadna burza łba nie urwie,
Bosman już sprostał niejednej burzy.

A po pokładzie chodzi żona kapitana.
Ta starsza pani straszy od rana.

Gonił ją majtek, gonił sternik wraz z bosmanem,
Trzy razy w nocy i raz nad ranem.

No Heniu ty to dopiero jesteś. :wink:
Pozdrowienia.

totenkopf1956 - Nie Paź 16, 2011 9:10 pm

Zajęcia, temat: uzbrajanie granatu.
totenkopf1956 - Sro Paź 19, 2011 6:59 pm

Weteran – nie zawsze owo określenie przekładało się na doświadczenie i wartość bojową delikwenta. Oto przykład choć być może to przykład odosobniony. Zaraz po unitarce którą odbyłem na drugiej kompanii desantowej gdzie dowodził podówczas porucznik Mistera (wystawiany z pododdziałem Niebieskich Beretów do różnych uroczystości państwowych jakie oglądaliśmy w latach 80tych w telewizji) zostałem przeniesiony na czwartą kompanię desantową. Na owej kompanii przydzielono mnie jako pomocnika celowniczego PK(pulomiot Kałasznikowa) do takiego pożal się boże „weterana”. Był to Kaszuba spod Pucka przez swoich ziomków przezywany(piszę ze słuchu) Łedżer po naszemu ogier a przez nas koniskiem . Był to chłopak słusznego wzrostu – taki dinozaur z małym mózgiem a safianów które nosił nie zapomnę do końca życia(rozmiaru). Ponieważ nie brylował podczas strzelań dowódca nakazał iż mamy się zamieniać rolami to znaczy iż ja byłem celowniczym a on moim pomocnikiem(cóż za dyshonor choć wyszło to nam obu na dobre zawsze można było coś wystrzelać). Myślę iż w głębi ducha mnie podziwiał gdyż odnosił się do mnie z odrobiną rezerwy i szacunku pomimo iż byłem kotem. Przy okazji zdradzę tajemnicę celnego strzelania – otóż poza bystrym wzrokiem i pewną ręka potrzebna jest właściwa ocena odległości do celu by odpowiednio ustawić nastawy celownika w innym razie ogień będzie przenoszony nad celem lub będzie się układać pod. Dowódca kompanii żartował iż szeregowy M będzie PK nosił i czyścił natomiast ja będę z niego strzelał. Chłopaki z młodego rocznika lubili przyglądać się czynnością wykonywanym przez owego jegomościa a ten czując na sobie irytujące go spojrzenia wyzywał ich od kotów zaje…nych . Nawet Jebuckie Sadło podczas rozprowadzeń pułkowych lubił podejść do gostka i nawtykać mu ku ogólnej wesołości otaczającej nas gawiedzi. Między innymi było tam to: - szeregowy M z wojska a krowa do wojska, nie zapomnij napisać o tym rodzicom. Z mego krótkiego opisu byli i tacy falowcy, na szczęście tych był tylko promil w naszej zbiorowości. :wink:

Raszpel z rurą.

totenkopf1956 - Sob Paź 22, 2011 9:58 pm

Desanciura co się zowie. :wink:
Darek Ma - Sob Paź 22, 2011 11:43 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Witam. No nie daesanciura przeokrutny, samym wyglądem sieje postrach. A nawiasem pisząc ciekawe jaka szybkość i dystans osiąga w tym obuwiu

Pozdrawiam

Dostojny Wieśniak - Nie Paź 23, 2011 12:20 am

Sztabową. :wink:
totenkopf1956 - Nie Paź 23, 2011 10:07 am

Owo obuwie w naszym slangu nosiło nazwę „rumcajsów”. :D
Darek Ma - Nie Paź 23, 2011 4:10 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
totenkopf1956 napisał/a:
Owo obuwie w naszym slangu nosiło nazwę „rumcajsów”. :D


Witam. Tak, rumcajsy. Nie nadawały się do niczego, poza pełnieniem służby dyżurnej. Za ,,moich czasów,, używali ich żołnierze kompani remontowej, oczywiście do muduru polowego. Nie wiem dlaczego, ale sami mówili, że ktoś musi donosić obuwie po tzw. kadrze.
Ten gość na zdjęciu to pozorant pola walki czy oryginał w ujęciu sympatyczno-żartobliwym ?

JMjr - Pon Paź 24, 2011 11:26 am
Temat postu: Re: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Darek Ma napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
Owo obuwie w naszym slangu nosiło nazwę „rumcajsów”. :D


Witam. Tak, rumcajsy. Nie nadawały się do niczego, poza pełnieniem służby dyżurnej. Za ,,moich czasów,, używali ich żołnierze kompani remontowej, oczywiście do muduru polowego. Nie wiem dlaczego, ale sami mówili, że ktoś musi donosić obuwie po tzw. kadrze.
Ten gość na zdjęciu to pozorant pola walki czy oryginał w ujęciu sympatyczno-żartobliwym ?

To jest chyba "tzw. kadra": trudno oczytać co ma na pagonach ale na berecie ma więcej niż ze służby zasadniczej. Poza tym w 7ŁDD noże bojowe - o ile się nie mylę - dostawali tylko zawodowi (może na wojnę dostali by też inni).

Darek Ma - Pon Paź 24, 2011 7:27 pm

JMjr napisał/a:
Poza tym w 7ŁDD noże bojowe - o ile się nie mylę - dostawali tylko zawodowi (może na wojnę dostali by też inni).


Witam. Na pierwszej kompani noże szturmowe wz. 56 mieli wszyscy żołnierze oprócz tych, ktorych broń miała bagnet na wyposażeniu czyli AK. Oczywiście dużo zabawy było z rzucaniem w pnie drzew. Niektórym nawet udawało się wbijać ostrzem, ale najczęściej nóż uderzał jak chciał, a potem tzreba było prostować ,,skrzydełka,,. Jak byłem na szkółce to tam pokazywano nam jak się tym nożem posługiwać. Jest bardzo skuteczny przy uderzeniu z góry lub od dołu, łatwo wchodzi ( w co to już pozostawiam nie dopowiedziane. A tzw kadra, zwłaszcza sztabowa używała go do otwierania kopert i wydłubywania zszywek ( nie było jeszcze w handlu detalicznym takiego jak dzisiaj asortymentu przyrządów biurowych ) a ponadto dodawał bojowego wyglądu ( zwłaszcza grubasom )

JMjr - Pon Paź 24, 2011 11:55 pm

Darek Ma napisał/a:
JMjr napisał/a:
Poza tym w 7ŁDD noże bojowe - o ile się nie mylę - dostawali tylko zawodowi (może na wojnę dostali by też inni).


Witam. Na pierwszej kompani noże szturmowe wz. 56 mieli wszyscy żołnierze oprócz tych, ktorych broń miała bagnet na wyposażeniu czyli AK. Oczywiście dużo zabawy było z rzucaniem w pnie drzew. Niektórym nawet udawało się wbijać ostrzem, ale najczęściej nóż uderzał jak chciał, a potem tzreba było prostować ,,skrzydełka,,. Jak byłem na szkółce to tam pokazywano nam jak się tym nożem posługiwać. Jest bardzo skuteczny przy uderzeniu z góry lub od dołu, łatwo wchodzi ( w co to już pozostawiam nie dopowiedziane. A tzw kadra, zwłaszcza sztabowa używała go do otwierania kopert i wydłubywania zszywek ( nie było jeszcze w handlu detalicznym takiego jak dzisiaj asortymentu przyrządów biurowych ) a ponadto dodawał bojowego wyglądu ( zwłaszcza grubasom )

1. przepraszam za nieścisłość - moje doświadczenia są dywizjonowe (całą załoga łącznie z kierowcą mieli AK, najczęściej ze składaną kolbą, podobnie PGRy i remontowcy) a pułk obserwowałem z zewnątrz.
2. Jako, że mam 130 kg wypraszam sobie określenie "grubasom" - po prostu mamy nisko opuszczoną klatkę piersiową! :% :%

totenkopf1956 - Sro Paź 26, 2011 5:45 pm

Jeśli chodzi o rumcajsy to u nas oprócz kadry nosili je czołgiści.
Kompanijny gazol.

totenkopf1956 - Pon Paź 31, 2011 11:49 pm

Na ćwiczeniach i na defiladzie.
JMjr - Sro Lis 02, 2011 8:55 pm

do totenkopf1956
pisałeś o odwróconych zdjęciach a popatrz na stronie 4 ostatnie zdjęcie (opublikowane przez Ciebie :lol: )

Dohler - Sro Lis 02, 2011 9:48 pm

No tak, "5" na wieży odwróciło.
totenkopf1956 - Sro Lis 02, 2011 10:31 pm

JMjr napisał/a:
do totenkopf1956
pisałeś o odwróconych zdjęciach a popatrz na stronie 4 ostatnie zdjęcie (opublikowane przez Ciebie :lol: )

Rzeczywiście , fakt iż nie wpatrywałem się za bardzo w to zdjęcie. Na kondycję fotki nie miałem wpływu , piątka to pikuś ale rkm w Topasie po lewej stronie to „nowy standard”.
Cieszy mnie iż forumowicze interesują się tematem. Gratulacje za spostrzegawczość. :==

JMjr - Czw Lis 03, 2011 6:35 pm

totenkopf1956 napisał/a:

(...) rkm w Topasie po lewej stronie to „nowy standard”.
:==

Po prostu kiedyś nie było kłopotów z rejestracją w Polsce "anglików"
JM

totenkopf1956 - Pią Lis 04, 2011 4:53 pm

Bywały i takie chwile, może jest tu nasz przedszkolak?
tadter - Pią Lis 04, 2011 9:19 pm

Czy pamieta KTOS, co to bylo: "behatka" ???
totenkopf1956 - Pią Lis 04, 2011 10:27 pm

tadter napisał/a:
Czy pamieta KTOS, co to bylo: "behatka" ???

Czy to autor miał na myśli ? :wink:

Hochstriess - Pią Lis 04, 2011 11:21 pm

totenkopf1956 napisał/a:
może jest tu nasz przedszkolak?


To już szkolaki! Mnie tam nie ma. Pogrzebię w swoich zdjęciach, może coś mam :-)

tadter - Nie Lis 06, 2011 9:30 pm

Brawo!!! Respekt!!!!
Tylko nie pamietam juz, czy ta nazwa to byla zawsze uzywana (tez w niebieskich beretach), czy tylko w "liniowce" u "zajacow"???
Bo ja po raz pierwszy uslyszalem "behatka", czy "bechatka" na Szkolce w Orzyszu. Nie pamietam jak potem "ja" nazywalismy?!?!
PS:
Czy masz moze magazyn w domu? Zamawiam "nasze" moro, rozmiar XXL (obecnie) :D
Kiedy spotykamy sie na poligonie????

Darek Ma - Nie Lis 06, 2011 9:36 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Witam. Nazwę Behatka pamietam ze szkółki w Elblągu, natomiast na Słowackiego używało się nazwy Panterka.Ciekawe jest skad wzieły się te nazwy kurtki ocieplanej. W Marynarce Wojennej natomiast na czarne kurtki od sztormiaka mówiono Moleskin. Nawiasem pisząc ciekawe nazewnictwo

Pozdrawiam

pawel.45 - Nie Lis 06, 2011 11:57 pm
Temat postu: Re: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Darek Ma napisał/a:
Witam. Nazwę Behatka pamietam ze szkółki w Elblągu, natomiast na Słowackiego używało się nazwy Panterka.Ciekawe jest skad wzieły się te nazwy kurtki ocieplanej. W Marynarce Wojennej natomiast na czarne kurtki od sztormiaka mówiono Moleskin. Nawiasem pisząc ciekawe nazewnictwo
Pozdrawiam


Nazwa „Bechatka” wywodzi się od Batalionów Chłopskich – bo komuś, kto lansował tę nazwę kojarzyła się z kurtkami używanymi ponoć przez partyzantów oddziałów tego ugrupowania. Oczywista bzdura, ponieważ każdy ubierał się w to co miał, a kurtka ocieplana lub krótki kożuszek były wygodniejsze niż długi płaszcz i chętnie używali ich partyzanci wszystkich formacji zbrojnych. Jednak wydźwięk polityczny w okresie wprowadzenia tych kurtek do LWP miał dla GZP istotne znaczenie. Ludowe W.P. dziedziczyło wzorce od ludowych sił oporu z czasu okupacji.
Nazwa „Moleskin” w odniesieniu do ubioru sztormowego załóg okrętów pochodzi od gęstej bawełnianej impregnowanej tkaniny typu moleskin z jakiej były wykonywane te ubiory.
Moleskiny ortalionowe (znacznie lżejsze od bawełnianych) wprowadzono w MW dopiero w połowie lat 60-tych.
Pozdrawiam.

Voit - Pon Lis 07, 2011 1:13 pm

...Moja behatka ma grubą podpinkę i kołnierz z brazowej imitacji kożuszka.
Jest ciężka, ale bardzo ciepła.

totenkopf1956 - Pon Lis 07, 2011 6:11 pm

Kolega Darek Ma ma rację, u nas w pułku owa kurtka nosiła szumną nazwę „panterka”.
Oczywiście z prawdziwą panterką nie miała nic wspólnego, powinna raczej zwać się „parką”.
Oto kurtka jaką nosiliśmy i dla porównania prawdziwa panterka. :wink:

JMjr - Pon Lis 07, 2011 9:56 pm

totenkopf1956 napisał/a:
u nas w pułku owa kurtka nosiła szumną nazwę „panterka”.

już chyba wieeele stron temu wspominałem poza pułkiem było to "moro" (co było bez sensu, bo wzór moro nosiły tez spodnie i bluza letnia a nawet rękawice).

TOMB - Wto Lis 08, 2011 1:34 pm

pawel.45 napisał/a:
Jednak wydźwięk polityczny w okresie wprowadzenia tych kurtek do LWP miał dla GZP istotne znaczenie. Ludowe W.P. dziedziczyło wzorce od ludowych sił oporu z czasu okupacji.

Jednak nie sadze aby Bataliony Chlopskie byly ulubionym wzorcem komunistow. Nie byly ruchem ludowym w prawomyslnym w tamtych czasch znaczeniu.

pawel.45 - Wto Lis 08, 2011 2:44 pm

TOMB napisał/a:
...Jednak nie sadze aby Bataliony Chlopskie byly ulubionym wzorcem komunistow. Nie byly ruchem ludowym w prawomyslnym w tamtych czasch znaczeniu.



Zaistniało nieporozumienie.
Oczywiście masz rację – ale ja miałem na myśli zmianę stanowiska władz PRL i stosunku do B.Ch. po 1956r. Po uwolnieniu z więzienia F.Kamiński został przewodniczącym Komisji Historycznej B.Ch. przy ZSL (sojuszniku politycznym PZPR), a działania m.in. GZP miały na celu umacnianie dobrych stosunków na gruncie wojskowym – co realizowano różnymi, czasem dziwnymi sposobami.
I o to mnie chodziło. Pozdrawiam.

JMjr - Wto Lis 08, 2011 11:03 pm

pawel.45 napisał/a:
TOMB napisał/a:
...Jednak nie sadze aby Bataliony Chlopskie byly ulubionym wzorcem komunistow. Nie byly ruchem ludowym w prawomyslnym w tamtych czasch znaczeniu.



Zaistniało nieporozumienie.
Oczywiście masz rację – ale ja miałem na myśli zmianę stanowiska władz PRL i stosunku do B.Ch. po 1956r. Po uwolnieniu z więzienia F.Kamiński został przewodniczącym Komisji Historycznej B.Ch. przy ZSL (sojuszniku politycznym PZPR), a działania m.in. GZP miały na celu umacnianie dobrych stosunków na gruncie wojskowym – co realizowano różnymi, czasem dziwnymi sposobami.
I o to mnie chodziło. Pozdrawiam.

po 56 B.Ch. jawiły się w propagandzie jedynym prawdziwym, wiejskim ruchem partyzanckim oczywiście ściśle współpracującym GL i partyzantką sowiecką. Akcja scaleniowa z AK z 43 roku była marginalizowana. Natomiast podporządkowanie się PKWNowi w 44 było stale podkreślane. Nota bene ówże Kamiński należał do najważniejszych zwolenników podporządkowania i chyba on wydał w 45 rozkaz wstępowania do (L)WP.

thebestof1999 - Pią Lis 11, 2011 9:11 am

U mnie też się behatka jeszcze zachowała w jako takim stanie :) Pozdrawiam
tobocian - Pią Lis 11, 2011 8:43 pm

No to wrzucam ciekawostkę,znaczy wiadomo że to Topaz ale gdzie on "stacjonuje" fota zrobiona dziś i nie w Emiratach a blisko :^^

totenkopf1956 - Pią Lis 11, 2011 8:59 pm

Dzisiaj opiszę kilka epizodów z mojej służby na Słowackiego. Pewnego razu zostałem dyżurnym kompanii. Do licznych obowiązków dyżurnego między innymi należało odbieranie telefonów. Co jakiś czas ktoś dzwonił z pytaniem czy na kompanii znajduje się ten a ten lub żeby poszukać innego. Po kilku takich telefonach stwierdziłem iż moja służba minie pod znakiem poszukiwania zaginionych. Ze względu na fakt iż nie wygrałem nóg na loterii po kolejnej stanowczej prośbie by poszukać następnego delikwenta, odkładałem słuchawkę siadałem przy biurku i po kilku minutach meldowałem iż takiej osoby u nas nie ma, co więcej nawet jej nie widziałem. Po tym doświadczeniu doszedłem do wniosku iż dyżurny kompanii to nie taka fajna fucha. Inną służbę jaką pełniłem był łącznik po kadrę przy oficerze dyżurnym jednostki. Tutaj najbardziej pojechałem po bandzie, teraz nawet nie chcę myśleć co by było gdyby jakiś cymbał wywołał wojnę lub by ogłoszono alarm w jednostce. Przygody Franka Dolasa były by fraszką w porównaniu z tym co mogło mnie czekać. No cóż młodość nie zawsze liczy się z konsekwencjami czynów które podejmuje. Gdy oficer dyżurny szedł spać pozwalał łącznikowi udać się na kompanię by sobie również kimną . Pomyślałem sobie iż jest to wspaniała okazja by odwiedzić moją dziewczynę. Od pomysłu do przemysłu poczłapałem na piechotę do Jelitkowa. Trochę tam zabawiłem i nad ranem powróciłem do jednostki na kompanię. Z uwagi na to iż była godzina piąta postanowiłem się położyć i chwilę odpocząć do pobudki. Chyba nigdy w życiu tak twardo nie spałem, nie obudziła mnie pobudka ani żadna inna czynność jaką ze mną wyprawiano. Poskutkowało dopiero wiadro wody wylane na mnie przez porucznika Gałacha notabene najfajniejszego oficera w pułku(pozdrowienia gdziekolwiek by nie był) luzaka olewającego zbytnią służbistość. Uratowanie mu głowy na poligonie kosztowało mnie rozbity zegarek, ale dla takiego gościa nie było żal. Wszyscy oprócz mnie mieli kupę radości, ja natomiast po stwierdzeniu iż sytuacja nie jest zbyt komfortowa wreszcie wstałem zdziwiony iż do podobnego zdarzenia doszło.

CDN.
Młody rocznik 1978 na Jasieniu.

totenkopf1956 - Pią Lis 11, 2011 9:07 pm

tobocian napisał/a:
No to wrzucam ciekawostkę,znaczy wiadomo że to Topaz ale gdzie on "stacjonuje" fota zrobiona dziś i nie w Emiratach a blisko :^^
Obrazek

Podejrzewam iż na jakiejś plaży no bo chyba nie na Jasieniu?
Ciekawe po czym te dziury, nie wyglądają na kontakt z gazrurką. :wink:

tobocian - Sob Lis 12, 2011 10:38 am

totenkopf1956 napisał/a:
Uratowanie mu głowy na poligonie kosztowało mnie rozbity zegarek, ale dla takiego gościa nie było żal.

No to mamy kolejny ciekawy wątek,rozwijaj,nawijaj :)
Topaz z fotki znajduje się na poligonie w Strzepczu,jakieś 50km na północny zachód od Gdańska.

totenkopf1956 - Sob Lis 12, 2011 7:45 pm

Nasze Topasy jeździły tam na strzelania, dziury na wraku pochodzą prawdopodobnie po owych, tylko dlaczego takie niesymetryczne? :hmm:
pawel.45 - Sob Lis 12, 2011 7:55 pm

totenkopf1956 napisał/a:
... dziury na wraku pochodzą prawdopodobnie po owych, tylko dlaczego takie niesymetryczne? :hmm:

bo to chyba "wycinanki" saperskie.

thebestof1999 - Nie Lis 13, 2011 12:11 pm

Jurku czego tak rzadko dajesz nacieszyć oko twoimi nowymi zdjęciami?? Pozdrawiam
JMjr - Nie Lis 13, 2011 8:46 pm

tobocian napisał/a:
Topaz z fotki znajduje się na poligonie w Strzepczu,jakieś 50km na północny zachód od Gdańska.

A to nie jest ten, który po spaleniu w grudniu '70 stał najpierw na strzelnicy w Brentowie/Niedźwiedniku a potem na Jasieniu?

totenkopf1956 - Nie Lis 13, 2011 8:49 pm

thebestof1999 napisał/a:
Jurku czego tak rzadko dajesz nacieszyć oko twoimi nowymi zdjęciami?? Pozdrawiam

Każdy worek ma swoje dno i mój również. Zostało mi jeszcze kilka fotek(dosłownie), prawdę powiedziawszy nie spodziewałem się iż tak długo temat będzie się cieszył zainteresowaniem forumowiczów.

Mark_K - Pon Lis 14, 2011 10:23 pm

Temat jest super, choć w wojsku aż tak super nie było... te slynne poligony - Okonek i desant w Ustce (Służbę pelniłem - Jesień 90 w Batalionie dowodzenia jedn. 2755 - komp. Lączności) pozdrawiam serdecznie wszystkich "żabochlapow"
totenkopf1956 - Wto Lis 15, 2011 4:43 pm

Chętnie przeżył bym to jeszcze raz oczywiście mając bagaż przeżytych doświadczeń by być mądry przed szkodą a nie po. W sumie nie było aż tak źle (przynajmniej na naszej kompanii), trzeba było tylko wiedzieć jak się w danej sytuacji zachować. :)

Sztampowo nasi pod pomnikiem w Podgajach.

totenkopf1956 - Nie Lis 20, 2011 8:46 pm

Jednostka była szczęśliwa dla oficerów w niej służących, oprócz Malinowskiego obecnego Szefa Sztabu Generalnego o którym już pisałem. Podczas mej służby w pułku generałem był (nazwiska nie pomnę) jedyny podówczas generał w berecie, który w początkowym okresie swojej służby dowodził 2 kompanią desantową( gdzie przechodziłem unitarkę. A ponieważ miał duży sentyment do owej przeto gdy wybierano pododdział który miał reprezentować niebieskie berety podczas świąt państwowych w Warszawie zaproponował aby tym pododdziałem była 2 kompania, dowodzona podówczas przez porucznika Misterę przypominającego posturą Perepeczkę ze swoich najlepszych lat. Być może już o tym wspominałem ale nie wszystkie desanciury z 2 kompanii przypadły komisji kolaudacyjnej do gustu. Dokonano więc zbiórki pułku aby z innych pododdziałów dokooptować brakującą resztę. Na nieszczęście również się załapałem do tego cyrku, kazano nam się przebrać w nowiutkie mundury i założyć buty podkute stalowymi gwoździami. Po wystrojeniu się w nowe uniformy zebrano nas na placu apelowym w celu lustracji. W tym momencie przechodził obok porucznik Malinowski(bogu niech będą dzięki). Po pytaniu z jego strony co ja robię w tym projekcie i mojej odpowiedzi kazał mi bez oglądania się na nic wypier… na kompanię. Uchroniło mnie to od monotonnego klepania na Bemowie w Warszawie, które przechodzili chłopaki z 2 kompanii .Obecny dowódca wojsk lądowych generał Głowienka w tym czasie był dowódcą 1 lub 3 kompanii desantowej. Ciekawe czy wyżej wymienieni mają w chwili obecnej tak nostalgiczny stosunek do desantu jak my, czy ten był dla nich tylko przystankiem w ich karierze zawodowej?

CDN.


Raszpel przy czyszczeniu komina z sadzy na poligonie w Okonku.

JMjr - Pon Lis 21, 2011 7:51 pm

http://myvimu.com/exhibit...-wojsko-polskie
TOPAS z zapisanym na pancerzu nrem ODSa. To była norma?

JM

totenkopf1956 - Pon Lis 21, 2011 8:28 pm

JMjr napisał/a:
http://myvimu.com/exhibit/2597417-ludowe-wojsko-polskie
TOPAS z zapisanym na pancerzu nrem ODSa. To była norma?

JM


Pierwszy raz coś takiego widzę. Ciekawostka, może w określonej sytuacji miało to jakiś cel.
U nas takie rzeczy nie miały miejsca.

Darek Ma - Wto Lis 22, 2011 11:39 am
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Witam. Napisy najczęściej kredą na pancerzach stosowano na początku lat siedemdziesiątych. Chyba była to jakaś fanaberia zdolnego gościa z tzw. kadry w celu ,,uporządkowania,, nie wiadomo czego i w jakim celu
Pitt35 - Wto Lis 22, 2011 5:49 pm

Witam

Fajne zdjęcie z tym kominem. Ech to były poligony. Jak człowiekowi od strony kozy było w miarę ciepło tak od drugiej zamarzał.
Kilka zdjęć znalezionych na forum rosyjskim ze wspólnych ćwiczeń z byłą AC i tych z DDR.
Na ostaniem zdjęciu w środku to pancerniacy? Czy te kurtki i spodnie mieli ze skóry?






totenkopf1956 - Wto Lis 22, 2011 8:48 pm

Na kompanii mieliśmy gostka, który był kanarem z cywila (typ wyjątkowo odporny na wiedzę i trudny do zaje…) , szliśmy szybciej niż on biegł. Otóż gdy byliśmy na zimowym poligonie „Dzwon” został dyżurnym w namiocie, a do licznych obowiązków dyżurnego dochodziło podtrzymywanie ognia w namiotowym piecyku. „Dzwon” oczywiście przy kozie kimnął i ogień wygasł. Cóż więc zrobił - wsadził do piecyka świeczkę (pomysł godny „Nie lubię poniedziałku”). Skąd wziął świeczkę pozostało jego tajemnicą . Co jakiś czas ktoś się budził wychłodzony , ale ponieważ w piecyku coś mrugało więc nikt nie dochodził dlaczego w namiocie panuje zewnętrzna temperatura . Sprawa wyszła na jaw rano i „Dzwon” był w lekkiej opresji ale jako wyjątkowo odporny typ… jakoś to przeżył , natomiast historia była tematem kompanijnych żartów do końca służby. :hihi:
JMjr - Wto Lis 22, 2011 10:51 pm

Pitt35 napisał/a:
Kilka zdjęć znalezionych na forum rosyjskim ze wspólnych ćwiczeń z byłą AC i tych z DDR.

Ciekawe z jakiej jednostki są te T-55. Na jednym z forów militarnych była dyskusja czy w Słupsku był też 16 batalion czołgów właśnie t-55 przynależny do 7 Dywizji. Konkluzja była taka, że raczej nie. No ale z czegoś się ta dyskusja wzięła - może z takiego desantowania?

totenkopf1956 - Sro Lis 23, 2011 8:23 pm

Nasz pobór miał tylko raz do czynienia ze „średniakami ”jak nazywano T 55. Było to na zimowym poligonie w 1978 roku gdy współdziałaliśmy z jednostką pancerną.
dariusz08 - Sob Lis 26, 2011 2:31 pm

Witam kolegów.
Moja przygoda z jednostką na Słowackiego zaczęła się już w szkole podstawowej nr 38 , bo zdaje się w trzeciej klasie ( 1978 rok ) wręczałem kwiatki na przysiędze.
Taka to była wtedy tradycja.
Po kilkunastu latach sam dostałem kwiatki , tym razem od żony która była na mojej przysiędze :)
Z tamtego okresu mam kilkanaście zdjęć , niestety tylko trzy w komputerze.
Jeśli będziecie zainteresowani mogę je tu sukcesywnie umieszczać.
Wszystkie pochodzą z 1992 roku.
Może ktoś z tego poboru na nich się rozpozna :)
Pierwsza fotka z Jasienia pozostałe dwie
zrobiono na strzelnicy w Lublewie.
Pozdrawiam

Darek






totenkopf1956 - Sob Lis 26, 2011 7:41 pm

Darek zamieszczaj śmiało, przecież w chwili obecnej to już historia a my jesteśmy jej częścią.
Im więcej dokumentów ukazujących jak było tym lepiej dla jej zrozumienia.
Pozdrawiam.

Pitt35 - Nie Lis 27, 2011 9:08 am

JMjr napisał/a:
Pitt35 napisał/a:
Kilka zdjęć znalezionych na forum rosyjskim ze wspólnych ćwiczeń z byłą AC i tych z DDR.

Ciekawe z jakiej jednostki są te T-55. Na jednym z forów militarnych była dyskusja czy w Słupsku był też 16 batalion czołgów właśnie t-55 przynależny do 7 Dywizji. Konkluzja była taka, że raczej nie. No ale z czegoś się ta dyskusja wzięła - może z takiego desantowania?


Ostatnio dostałem taką odpowiedz na pytanie o te czołgi więc pozwoliłem sobie ją tutaj wkleić bo pewnie Was to zainteresuje. A i te czołgi na zdjęciu to T-54.

11 batalion czołgów średnich JW 3613 Słupsk. Czołgi T-54A z łamanymi rurami powietrznymi do pokonywania przeszkód wodnych po dnie, wykonanymi specjalnie dla 7 DD. Łamane w celu umożliwienia desantowania z ODS-ów. W latach 70. rozpoczęto przezbrajanie na PT-76.

dariusz08 - Nie Lis 27, 2011 2:30 pm

Nie są to jakieś specjalnie interesujące zdjęcia, mają raczej wartość sentymentalna dla osób na nich uwiecznionych
Pierwsza partia to zdjęcia zrobione na poligonie w Jasieniu lub Kiełpinku jak kto woli.





Pod tym mostem to chyba wszyscy przechodziliśmy :)


dariusz08 - Nie Lis 27, 2011 2:34 pm

Kolejne zrobiłem na strzelnicy w Lublewie














dariusz08 - Nie Lis 27, 2011 2:36 pm

Te zrobiłem w koszarach, ot proza dnia codziennego ...






dariusz08 - Nie Lis 27, 2011 2:38 pm

Miejsca wszystkim znane ...




dariusz08 - Nie Lis 27, 2011 2:41 pm

No i kilka zdjęć z tego samego okresu ale zrobionych na czarno-białym filmie







A to moje osobiste drobiazgi


dariusz08 - Nie Lis 27, 2011 2:46 pm

Mam jeszcze kilka zdjęć ukazujących koszary w 1940 roku ale to chyba nie miejsce na tego typu historie.
totenkopf1956 - Sro Lis 30, 2011 11:19 pm

[quote="dariusz08"]Mam jeszcze kilka zdjęć ukazujących koszary w 1940 roku ale to chyba nie miejsce na tego typu historie.

Przejrzyj całą zawartość tego tematu (fotograficzną ) i Sam ocenisz .Jestem za ! :)

dariusz08 - Czw Gru 01, 2011 9:35 am

No dobra,
na początek rok 1940 i dwa tygodnie temu.W tle widać budynki obecnej ulicy Szymanowskiego.








dariusz08 - Czw Gru 01, 2011 11:17 am

Ten sam budynek dzisiaj, w 1940 roku i na końcu dwa tygodnie temu.








dariusz08 - Czw Gru 01, 2011 11:30 am

Kolejne zdjęcia z moich zbiorów










dariusz08 - Czw Gru 01, 2011 11:34 am

Ostatnie dwa to też " wędrówka w czasie ".
Zdjęcia wykonano pod wiaduktem na ul.Kościuszki, w miejscu gdzie dzisiaj znajduje się skup surowców wtórnych.




Hochstriess - Pią Gru 02, 2011 5:36 pm

:==
A może jakieś z widokiem na Hochstriess by się znalazły?

dariusz08 - Pią Gru 02, 2011 6:57 pm

Bardzo żałuję ale z tych okolic nie posiadam żadnych zdjęć .

Pozdrawiam

Darek

max124 - Sob Gru 03, 2011 7:13 pm

Darek Ma, Witam widoczne fotki kolegi przypominaja mi ludzi z 4 KD 1995 ,czy ten porucznik to Ryszard Gnitecki czy sie niemyle?
Pozdrawiam
Max

dariusz08 - Nie Gru 04, 2011 12:04 pm

Niestety nie,
to rok 1992 i nie sądzę aby któryś z moich kolegów służył aż do 1995 roku :)


Jeszcze dwa zdjęcia z trwającej właśnie aukcji. Tym razem przedstawiają one załadunek Panzer- regt 7 na dworcu we Wrzeszczu.Mylnie zresztą podpisane jako Oliwa.

totenkopf1956 - Nie Gru 04, 2011 1:08 pm

I pomyśleć iż kilkadziesiąt lat później z tej samej rampy kolejowej ładowaliśmy się na eszelony w drodze na poligony i desantowania. No cóż żołnierze się zmieniali lecz rampa dalej spełniała swoje przeznaczenie bez względu czy wojacy nosili na czapkach Totenkopfa, Adlera czy Orzełka. :szabelka:
LechO - Czw Gru 08, 2011 6:25 pm

Do jednostki wojskowej 1995 na ulicy Słowackiego w Gdańsku- Wrzeszczu przybyłem z poboru wiosennego 79/81. Jak przystało na jednostkę liniową większość czasu jaki w niej spędziłem minął na poligonach zimowych i letnich, desantowaniach, pracach na rzecz gospodarki narodowej wartach, służbach i innych przyjemnościach. Przesyłąm parę fotek, może ktoś się rozpozna i odezwie, na razie nici z fotek za duży rozmiar.
Pozdrawiam powyższy pobór, a w szczególności 3KD 35PD 7ŁDD JW 1995.

thebestof1999 - Pią Gru 09, 2011 7:21 pm

Czekamy na zdjęcia ;)
JMjr - Pią Gru 09, 2011 9:10 pm

dotyczy zdjęć na stronie 2: pierwszego z serii "grudniowej". Popatrzcie na TOPASy z manelami na pace. Jeszcze lepiej widac to na zdjęciu 26-3615c.JPG (tego z dwoma TOPASami).
Jeśli zmierzyć proporcje między tylnymi burtami przedziałów silnikowego i desantowego to wychodzi, że są to BTRy-50PU na nie TOPASy!!!!!! A w literaturze wszelakiej piszą, że w LWP nie było BTRów-50 same TOPASy. To by tłumaczyło skąd jeden egzemplarz BTRa-50PU w barwach 7ŁDD w Muzeum LWP w Dżonowie.

LechO - Sob Gru 10, 2011 12:37 pm

To pierwsze fotki i sukcesywnie będę przesyłał dalsze. Nie ma tego dużo bo były takie czasy, ale z obrazowują życie desantowców.
LechO - Sob Gru 10, 2011 12:39 pm

`80
LechO - Sob Gru 10, 2011 12:40 pm

dalsze
LechO - Sob Gru 10, 2011 12:41 pm

z kolesiem
LechO - Sob Gru 10, 2011 12:42 pm

w całej posturze
LechO - Sob Gru 10, 2011 12:43 pm

tyle na dzisiaj
Dostojny Wieśniak - Sob Gru 10, 2011 12:49 pm

Te wszystkie zdjęcia zmieszczą się w jednym poście. Nie ma potrzeby ich mnożenia. :)
totenkopf1956 - Sob Gru 10, 2011 4:55 pm

Kolego wojskowy Lech O nie zrażajcie się , każdy jakoś zaczynał.
Przy koksowniku – poligon zimowy w Okonku.

Dostojny Wieśniak - Nie Gru 11, 2011 1:14 am

Cytat:
Kolego wojskowy Lech O nie zrażajcie się , każdy jakoś zaczynał.
Pewnie że tak. :wink:
LechO - Nie Gru 11, 2011 1:48 pm

Ja żle nie wspominam pobytu w JW. Dalsze fotki a na nich najprawdopodobnie słuchacze V roku W.S.O. Artylerii, którzy byli u nas na praktyce, a my z kolesiem przez pewien czas byliśmy recepcjonistami w hotelu, ale nie tym przy kasynie tylko na terenie JW od ul. Słowackiego. :lol:
LechO - Nie Gru 11, 2011 1:51 pm

c.d.
LechO - Wto Gru 13, 2011 12:04 pm

Nie samymi poligonami i desantowaniami się żyło w JW, ale było też trochę kultury i rozrywki. W 1980 r. założyliśmy zespół Albatros imiona i nazwiska się zatarły. te fotki to z dancingu w S.N.D.W. Orlinki 07`80. ten przy organach i na basie to byli z Plutonu Łączności, a gitarzysta chyba ps."Willi" był z 4KD. Mój pseudo był "Budy Rich".
totenkopf1956 - Wto Gru 13, 2011 5:28 pm

Na początku 1979 roku trafili na naszą kompanię karnie przeniesieni z właśnie rozpirzonego zespołu wokalno muzycznego dwaj wyluzowani gaście. Jeden z nich o imieniu Olek czyli „Koleś Oleś” chodził z babką o kilkanaście lat od niego starszą. Pani owa była fajną laską bezgranicznie zakochaną w Olku , odwiedzającą go codziennie i przynoszącą jemu zawsze coś smacznego do przegryzienia. Znając życie nie wróżyłem temu związkowi długiego żywota , ale póki co byli w sobie bardzo zakochani no i fajnie, jak było potem nie wiem. Chłopaki z kompanii żartowali z tego związku ale myślę że w głębi ducha trochę Olesiowi zazdrościli, dlaczego ? ano dlatego iż miał uregulowane życie seksualne i dostawał od owej pani pieniądze wedle potrzeby . Cóż młodemu człowiekowi potrzeba więcej do szczęścia. Natomiast ja przyglądałem się Olesiowi dlatego iż był okazem niespożytego jajcarza , który wszystkiemu się dziwił. Zajęcia taktyczne z tym osobnikiem to dopiero były przejścia, wszystko go dziwiło , irytowało i przeszkadzało natomiast my mieliśmy bekę i kupę śmiechu. Kadra podchodziła z podziwu godną wyrozumiałością do artystycznej duszy co nie raz budziło dezaprobatę ogółu z powodu nierównego traktowania. No cóż życie.

Młody rocznik z 4 tej kompanii desantowej z poboru 1978. Unitarka Jasień.

LechO - Wto Gru 13, 2011 8:17 pm

Sorry, słyszałem że coś takiego było, ale jak już pisałem w naszym zespole było dwóch z Plutonu Łączności i z 2KD, anie jak wcześniej pisałem z 4KD.

Lech :huuurra:

JMjr - Nie Gru 18, 2011 9:50 pm

Zauważyliście, że TOPASy mają zawsze kotwice bardziej z tyłu a PT-76 różnie: tak jak TOPASy lub na wysokości wieżyczki? Ciekawe jakie były zasady.
michal77_77 - Sro Gru 21, 2011 11:59 am

Taka ciekawostka z biurowej codzienności na Słowackiego:



Po moich lekkich modyfikacjach, bo nie mam kontaktu z głównym bohaterem, a nie wiem, czy by sobie życzył publikacji :)

Jozek77 - Czw Gru 22, 2011 10:10 pm

Witam kolegów :wink: ! Równiez nosiłem niebieski beret w latach 1976-1978.Moja jednostka 3632 mieściła się od strony Szymanowskiego,tuż przy kinie "Znicz". Mam wiele wspomnień którymi niebawem sie podzielę,dziekuję koledze Jurkowi za tak fantastyczne przyblizenie tamtej rzeczywistości i przypomnienie mi wielu faktów :==
LechO - Sob Gru 24, 2011 11:02 am

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku dla całej byłej kadry JW 1995, wszystkich desantowców a w szcególności dla kadry i poboru wiosna 1979/81 3KD 35PD 7ŁDD życzy LechO :==
mariusz01 - Pią Sty 06, 2012 11:41 am

Witam tez służyłem w niebieskich beretach JW 2201 85-87 wiosna, super sie czyta wszystkie posty, ale ciagle cos brakuje , mianowicie piosenek które sie spiewało, moze ktoś pamieta i wrzuci tutaj pare z nich,pozdrawiam i licze na pamieć
Yac.Ek - Sob Sty 07, 2012 9:42 am

Największy przebój to "Róża czerwono biało kwitnie bez" hehehe a tak bez jaj to piosenka marszwoa pt. "Kamień w wodę "
dariusz08 - Sob Sty 07, 2012 10:25 am

Ja byłem w kompanii " śpiewającej "
Miałem gdzieś zeszyt z wszystkimi piosenkami a w głowie został mi taki fragment :
- niebieskie berety, niebieskie berety
nie mają w rynsztunku złoconej karety,
nikt nie ma w rynsztunku żadnej groźnej miny
do nas uśmiechają się ładne dziewczyny ...

Pozdrawiam

mariusz01 - Sob Sty 07, 2012 4:23 pm

No właśnie w naszym wieku pamiec już zawodzi , była tez chyba taka piosenka " niema bracie jak w desancie"albo coś podobnego
JMjr - Nie Sty 08, 2012 2:01 am

Jozek77 napisał/a:
Witam kolegów :wink: ! Równiez nosiłem niebieski beret w latach 1976-1978.Moja jednostka 3632 mieściła się od strony Szymanowskiego,tuż przy kinie "Znicz". Mam wiele wspomnień którymi niebawem sie podzielę,dziekuję koledze Jurkowi za tak fantastyczne przyblizenie tamtej rzeczywistości i przypomnienie mi wielu faktów :==

No to może wreszcie mnie ktoś uświadomi czy Wasz tajny/poufny (przed przeczytaniem spalić) dywizjon miał "łuny" 2P16 czy też "łuny-m" 9P113 a może jakieś inne ustrojstwa.
Sąsiad z 20

LechO - Nie Sty 08, 2012 12:00 pm

A może ktoś pamięta sławną "Zośkę"? :dziadek:
Darek Ma - Nie Sty 08, 2012 7:37 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Witam. Widzę, że wątek bez totenkopfa1956 jakby marnieje. Często przejeżdżam Słowackiego i żal mi starych koszar, pamiętających masę ciekawych, śmiesznych, poważnych, tragicznych, wzniosłych i zwykłych codziennych zdarzeń, dotyczących pokoleń żołnierzy, którzy tam pełnili służbę ( niezależnie od narodowości i przekonań politycznych )
Kontynując opowieść z postu wrzesnia 2011 zaczełem poznawać zwyczaje panujące na kompani.
Nowością, z którą spotkałem się po przyjśćiu ze szkółki ( OSWL im. Nalazków w Elblągu ) była tzw buzała. Pęłniąc służbę kontrolnego kompani zapragnełem napić sie kawy. Poszukiwania czajnika spełzły na niczym, zapytałem podoficera dyżurnego w jaki sposób zagotować wodę. Powiedział, żebym dał mu szklankę z nasypaną kawą, po 2 minutach dostałem z powrotem szklanke z zaparzoną kawą. Oczywiście doznałem ciężkiego zdziwienia i zarzyczyłem sobie wyjaśnień. I tak poznałem budowe ,,buzały,, czyli wtyczka z kablem dwużyłowym dł. od 20 do 40 cm, przewody przylutowane lub zakręcone do dwóch zyletek ( dowolnej marki, królowały polsilvery ) żyletki rozdzielone zapałkami na krańcach. Po zanurzeniu w szklance lub kubku z wodą powstający łuk elektryczny między zyletkami zagotowywał wodę w parę sekund. Nie wiedziałem, czy mam się śmiać czy współczuć Zakładowi Energetycznemu. Zapyatałem podoficera o bezpieczniki, odparł,że od dawna kompania ,,jezdzi na grubym drucie,, zreszta tak jak cały pułk. No tak , na szkółce posiadałem kieszonkową grzałke i tajniaczyłem się z nią jak z ,,cywilkami,, a tu oficjalnie używają super grzałek. Dobre
Cdn

danziger - Pon Sty 09, 2012 12:18 am
Temat postu: Re: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Darek Ma napisał/a:
I tak poznałem budowe ,,buzały,,

Na podobnej zasadzie działały radzieckie "minutki", tyle że były nieco bezpieczniejsze, bo elektrody schowane były w dnie plastikowego "czajniczka".

Dostojny Wieśniak - Pon Sty 09, 2012 12:38 am

Nie od rzeczy może będzie, uzupełnienie wspomnień @Darka Ma o informację - ówczesna armia miała na wyposażeniu kubki z tworzywa sztucznego. Tylko w takim zestawie wspomniany wyżej wynalazek mógł funkcjonować "bezpiecznie". :wink:
LechO - Pon Sty 09, 2012 2:57 pm

Panowie zapominają o słoikach po ogórkach lub innych przetworach. :huuurra:
jaca2003 - Pon Sty 09, 2012 3:51 pm

A w KB WOP w Nowym Porcie plastikowe kubki to była extrema.90% w obiegu to były jakies wyroby porcelanopodobne , ale najbardziej poszukiwane były 0,5 litra z tej dziwnej "ceramiki".A buzała i tak pracowała w słoiku 10 litrów. :huuurra: W końcu kilku chętnych na "czajana" zawsze było.A buzała składała sie z 6-ciu żyletek a nie z dwóch.Dwie były dla słabiaków.Zanim "zagotowały" szklanke wody to mijała kupa czasu.A prawdziwi "twardziele" robili "betoniarę" z brzeszczotu , na PKL-ce i wtykaną na dwa druty do gniazdka.Emocje dodatkowe gwarantowane :huuurra:
Pozdrawiam

TOMB - Pon Sty 09, 2012 4:29 pm

Darek Ma napisał/a:
czyli wtyczka z kablem dwużyłowym dł. od 20 do 40 cm, przewody przylutowane lub zakręcone do dwóch zyletek ( dowolnej marki, królowały polsilvery ) żyletki rozdzielone zapałkami na krańcach. Po zanurzeniu w szklance lub kubku z wodą powstający łuk elektryczny między zyletkami zagotowywał wodę w parę sekund. Nie wiedziałem, czy mam się śmiać czy współczuć Zakładowi Energetycznemu. Zapyatałem podoficera o bezpieczniki, odparł,że od dawna kompania ,,jezdzi na grubym drucie,, zreszta tak jak cały pułk.

W Lęborku w 4 PD panent był podobny ale materiał inny - dwie połówki od brzeszczota piły. Kiedy już jako "stary" żołnierz mogłem miec swoją "buzałę" to na najbliższym urlopie w domu zrobiłem sobie taką właśnie. A że człowiek młody to i głupi. Postanowiłem od razu wypróbować. Efekt był taki że wywaliło korki w całym pionie 10 piętrowej klatki a skrzynka bezpiecznikowa na klatce długo jeszcze była osmalona.

Voit - Pon Sty 09, 2012 9:49 pm

Posiadałem buzałę z dwóch żyletek i drewienka pomiędzy nimi.
Kiedyś schroniska turystyczne w Polsce musiały mieć instalację podobną do tych w jednstkach wojskowych.
:hihi:

Jozek77 - Wto Sty 10, 2012 9:16 pm

Cytat:

No to może wreszcie mnie ktoś uświadomi czy Wasz tajny/poufny (przed przeczytaniem spalić) dywizjon miał "łuny" 2P16 czy też "łuny-m" 9P113 a może jakieś inne ustrojstwa.
Sąsiad z 20


Zatem wywołany do tablicy :wink: rozpoczynam wspomnienia tamtych lat w wojskowym uniformie..Nim zacznę odpowiem koledze-mieliśmy na wyposażeniu dwie wyrzutnie 2P16 na podwoziu czołgu PT-76..Łuny, o których kolega wspomniał,były podobno w planach ale ich nie doczekałem. Prawdziwie acz uszczypliwie słusznie sąsiad zauważył,że 41 Dywizjon Rakietowy był tzw.jednostka poufną.Wprost nas ostrzegano przed zbytnią wylewnością wobec bliskich czy nawet kolegów z innych jednostek.Przykładem na to niech będzie fakt,iż po przybyciu z poligonu na bocznicę kolejową jako ostatni pod przykryciem nocy ewakuowaliśmy się do koszar!
Pozytywnym aspektem tej niby tajemniczości był pewien luz w dyscyplinie,który był przez nas wyraźnie odczuwany.Cieszyliśmy się nieco większą swobodą i nie było w naszej jednostce tzw."paniki" widocznej na co dzień w innych jednostkach,szczególnie liniowych.. Dowódcą jednostki był podówczas kpt.Rzepkowski-oficer wyrozumiały i raczej odbierany przez nas pozytywnie.Ciekawostką przez zresztą krótki czas była dziwna sytuacja posiadania wyższego stopnia oficerskiego przez dowódcę II Baterii Startowej mjr.Ciszewskiego.. Podczas rozprowadzenia porannego major prężył się przed kapitanem i składał meldunek. W krótkim czasie dowódca jednostki awansował i wszystko wróciło do normy.Mimo wspomnianego spokoju jednostka moja uczestniczyła w przeróżnych szkoleniach i poligonach-głównie w Okonku i Toruniu.Miałem okazję podczas prawie dwumiesięcznego poligonu zimowego we wspomnianym Okonku uczestniczyć w tzw."ostrym" strzelaniu rakietą taktyczną ziemia-ziemia w lutym 1978 roku.Niezwykłe i niezapomniane przeżycie zejścia siedmiometrowej rakiety z prowadnicy wyrzutni w ciagu ułamka sekundy...podciśnienie wywołane wyssaniem powietrza przez silniki rakietowe potwierało nam na moment bezwiednie usta...strzelaliśmy na odległość 42km i przez większość lotu słyszalny był świst pocisku.Kapitalna scena stopienia w ciągu sekundy kilku ton śniegu i spłynięcia w postaci skłębionego wodospadu potoków wody z tyłu wyrzutni.. Jeżeli to kolegów zainteresowało to pociągnę ten wątek dalej,teraz zaś kończę chcąc uniknąć efektu znużenia przez czytelników...pozdrawiam!

danziger - Wto Sty 10, 2012 10:05 pm

Pewnie, że zainteresowało. Nie trzeba pytać o takie rzeczy.
JMjr - Sro Sty 11, 2012 6:17 pm

Jozek77 napisał/a:
41 Dywizjon Rakietowy

Ależ ja wcale nie byłem uszczypliwy. :głupi_ty: A byliście tak tajni, że - o ile dobrze pamiętam - mieliście przed garażami własne podwórko z wysokim płotem. No i "dla zmyły" nazywaliście się nie Dywizjonem Rakietowym tylko Artylerii.

tadter - Sro Sty 11, 2012 10:23 pm

To teraz bedzie cos od "Kałamarza" z Leborka.
Kiedys, dawno, dawno (niestety) temu - uratowalem zycie młodemu kapralowi.
Wyjezdzalismy na poligon i ladowalismy nasze BRDMy - jak ktos nie zna, to do obejrzenia na: https://picasaweb.google.com/101387620485200451190/NiebieskieBerety?authuser=0&feat=directlink (wyrzutnie PPK [Przeciwpancerny Pocisk Kierowany]) na Eszelon. Chyba nie musze wyjasniac - co to takiego?!?! Wiezdzalo sie z boku na ostatni wagon i dalej przez wszystkie wagony do przodu. Na zderzakach wagonow lezaly grube belki i bez problemu mozna było przejezdzac. "Dowodca wozu" szedł tyłem przed BRDMem i pokazywał swojemu kierowcy jak ma jechac. Kierowca miał bardzo ograniczona widocznosc i pomoc z zewnatrz była konieczna!! Ja i moj kierowca szybko "zaparkowalismy" na wagonie i zaczynalismy "przypinac" BRDMa drutami do wagonu. Ktoregos tam z kolei wprowadza nowa, młoda załoga. Młody kapral idzie przed, a młody kierowca kieruje. Kapral doszedł juz do ostatniego stojacego BRDMa, oparł sie o niego plecami i dalej pokazuje "swojemu" kierowcy jak ma jechac... Cos dziwnego mnie wtedy "tchneło" i mowie: "Tomek, stan z boku, bo jak nie zahamuje - to po tobie". I tak sie tez stało!!! Tomek daje znak reka, zeby sie juz zatrzymał, a BRDM jedzie dalej! Uderzył w ten stojacy przed nim i dopiero wtedy zgasł mu silnik i sie zatrzymał. Tomek zbladł, zeskoczył z wagonu, padł na ziemie i zemdlał. Na szczescie, na krotko. Po prostu zdał sobie sprawe, ze by go juz nie było!! Tak oto mozna przypadkowo - przewidujac cos, co moze, a nie powinno sie wydarzyc - uratowac komus zycie. Ten młody kapral to był Tomasz Ru..czyk z Lodzi. Spotkałem sie z nim raz w cywilu - utopilismy smutki i wspomnienia w piwie - ale teraz nie moge go odnalezc. Ani na NK, an i na facebooku.
Ta opowiesc to na przestroge, ze nie trzeba wojny, zeby zginac w mundurze!!!

Shaockgun - Pon Lut 06, 2012 7:00 pm

Witam,

mam garść pytań do osób które odbyły służbę wojskową w "niebieskich beretach":

- Czy wszyscy żołnierze byli standardowo umundurowani w US-y czy zdarzało się też zwykłe, "piechocińskie" moro bądź jego elementy?
- Czy US-y były w odcieniu zielonkawym, przeznaczonym dla Wojsk Lądowych, czy też czarnym odcieniu przeznaczonym dla jednostek podlegających MW?
- Czy standardowo wszyscy otrzymywali buty z opinaczami w wersji desantowej, czy na stanie były "zwykłe" opinacze?
- Czy w konfiguracji do "boju" otrzymywało się zarówno bagnet do broni głównej, jak i nóż szturmowy wz. 55?

Proszę o możliwie wyczerpujące odpowiedzi. Z góry dziękuję.

Henio - Pon Lut 06, 2012 7:55 pm

"Niebieskie berety" niestety sama góra .
Mam nadzieję , że pomogłem.

danziger - Pon Lut 06, 2012 8:25 pm

Shaockgun napisał/a:
- Czy w konfiguracji do "boju" otrzymywało się zarówno bagnet do broni głównej, jak i nóż szturmowy wz. 55?

Na ten temat pisało już kilka osób w tym wątku - przejrzyj wcześniejsze posty.

Henio napisał/a:
Mam nadzieję , że pomogłem.

Wręcz przeciwnie. To, co pokazałeś to mundur ORMO, co może rozpoznać największy laik choćby po opasce z napisem "ORMO" właśnie.
Tak więc bez głupich dowcipów proszę. :dziadek:

Sabaoth - Pon Lut 06, 2012 9:50 pm

Ale ORMO to też w pewnym sensie "niebieskie berety" :hihi:
Henio - Pon Lut 06, 2012 11:15 pm

Sorry , ale jak ktoś pyta o
Shaockgun napisał/a:
"niebieskich beretach":
w cudzysłowie to mnie to zmyliło . W niebieskich beretach "odrabiali" wojsko też junacy z OHP .
Voit - Wto Lut 07, 2012 12:17 pm

W przedszkolu miałem niebieski beret.
...Z antenką.
:hihi:

Sabaoth - Wto Lut 07, 2012 3:54 pm

Voit napisał/a:
W przedszkolu miałem niebieski beret.
...Z antenką.
:hihi:

Zuchem byłeś?

Voit - Wto Lut 07, 2012 4:31 pm

Sabaoth napisał/a:
Voit napisał/a:
W przedszkolu miałem niebieski beret.
...Z antenką.
:hihi:

Zuchem byłeś?


W Zuchach miałem żółty.
Ale z paskiem pod brodą.

Shaockgun - Wto Lut 07, 2012 7:59 pm

Pisząc "niebieskie berety" miałem na myśli oczywiście desant morski, bo chyba o tym właśnie jest ten temat? Ująłem to w cudzysłów, ponieważ nie jest to oficjalna nazwa żadnej jednostki.

Henio zdjęcie munduru galowego ORMO niewiele mi pomogło. Gdybyście dokładniej przeczytali moją wypowiedź, napisałem "mam garść pytań do osób które odbyły służbę wojskową w "niebieskich beretach"". ORMO to raczej nie wojsko?

Pytania nadal oczekują odpowiedzi :wink:

Yac.Ek - Wto Lut 07, 2012 10:58 pm

Jeżeli chodzi o twoje pytanie to odcień mora był zielony, "opinacze" były standardowe. W kompani rozpoznania w Lęborku "opinacze" desantowe miał na wyposażeniu pluton specjalny. "Opinacze" te różniły się tym , że dodatkowo wyściełane były taką delikatną skórką a także miały inne klamerki, zwykłe miały z blaszki czarne a desantowe niklowane. Jak ja byłem w wojsku nikt nie miał zwykłego "mora". Noże desantowy widziałem w magazynie. U nas w kompanii pluton specjalny miał zajęcia z rzucania nożem.
thebestof1999 - Sro Lut 08, 2012 1:48 pm

Ja jeszcze posiadam beret i mundur prawdziwych "niebieskich beretów" Pozdrawiam
LechO - Sro Lut 08, 2012 6:44 pm

Jeżeli chodzi o mora to mieliśmy mora tzw.desantowe o odcieniiu zielonkawym, opinacz były standartowe i trzeci punkt bagnet na broń brało się na wszelkie ćwiczenia, a co do noża szturmowego to przeważnie na desantowania. Zamieszczam fotkę jak to wyglądało.
Shaockgun - Sro Lut 08, 2012 7:29 pm

Witam,

dziękuje za liczne odpowiedzi. Relacja ludzi którzy faktycznie tam służyli rozwiała kilka wątpliwości :wink:

Jeszcze wrócę do sprawy obuwia, która mnie nurtuje - skoro piechota morska którą były przecież "niebieskie berety" to formacja desantowa, to dlaczego nie desantowe opinacze?
Wątpię, żeby ktokolwiek pamiętał takie detale, ale podobno najłatwiej rozróżnić zwykłe opinacze od desantowych po... ilości dziurek na sznurówki: zwykłe - 6, desantowe - 8. Fotka tych drugich:
http://www.dobroni.pl/rekonstrukcja-zdjecia,99483

Kolejna fascynująca dla mnie sprawa to nóż wz. 55 - czy przeprowadzane były zajęcia z zakresu walki z jego użyciem? Sprawa do Yac.Ek - czy rzucanie nożami było zabawą czy stanowiło punkt wyszkolenia? Jaką technikę rzucania stosowano?

Następna rzecz to zasobnik (plecak?) - znów, czy "niebieskim beretom" przysługiwał zasobnik desantowy, czy zwykły tornister piechoty?

Pozdrawiam,

Shaockgun

JMjr - Czw Lut 09, 2012 4:52 pm

Shaockgun napisał/a:
Witam,

mam garść pytań do osób które odbyły służbę wojskową w "niebieskich beretach":

- Czy wszyscy żołnierze byli standardowo umundurowani w US-y czy zdarzało się też zwykłe, "piechocińskie" moro bądź jego elementy?
- Czy US-y były w odcieniu zielonkawym, przeznaczonym dla Wojsk Lądowych, czy też czarnym odcieniu przeznaczonym dla jednostek podlegających MW?
- Czy standardowo wszyscy otrzymywali buty z opinaczami w wersji desantowej, czy na stanie były "zwykłe" opinacze?
- Czy w konfiguracji do "boju" otrzymywało się zarówno bagnet do broni głównej, jak i nóż szturmowy wz. 55?
Proszę o możliwie wyczerpujące odpowiedzi. Z góry dziękuję.

Trzeba zacząć od tego o jakie lata pytasz.
US-y od kiedy weszły mieli wszyscy nawet takie co to nie mogły się desantować. Miały standardowy kolor taki jak reszta wojsk lądowych. W latach 70 i 80 istniała zasada, że żołnierz (służby zasadniczej, "bażant", zawodowy) zmieniając jednostkę zdawał mundur polowy.
Bywały też ubiory robocze (czarne) identyczne jak u "szaraków". Używali je mechanicy, zbrojmistrze etc. czyli ci wszyscy co z zasady mogli się wyświnić smarami.
Buty desantowe w latach 80 mieli już wszyscy z wyjątkiem "bażantów" czyli podchorążych rezerwy - ci mieli buty jeszcze z SPR. W latach 70 bywało różnie z butami. Co ciekawe pod koniec lat 70 mój kolega (ciut starszy) zmienił buty po SORze.
Noże były już omówione. Trzeba dodać, że podkreślano nimi odrębność kadry 7ŁDD od innych.

Shaockgun - Czw Lut 09, 2012 7:25 pm

JMjr napisał/a:

Trzeba zacząć od tego o jakie lata pytasz.
US-y od kiedy weszły mieli wszyscy nawet takie co to nie mogły się desantować. Miały standardowy kolor taki jak reszta wojsk lądowych. W latach 70 i 80 istniała zasada, że żołnierz (służby zasadniczej, "bażant", zawodowy) zmieniając jednostkę zdawał mundur polowy.
Bywały też ubiory robocze (czarne) identyczne jak u "szaraków". Używali je mechanicy, zbrojmistrze etc. czyli ci wszyscy co z zasady mogli się wyświnić smarami.
Buty desantowe w latach 80 mieli już wszyscy z wyjątkiem "bażantów" czyli podchorążych rezerwy - ci mieli buty jeszcze z SPR. W latach 70 bywało różnie z butami. Co ciekawe pod koniec lat 70 mój kolega (ciut starszy) zmienił buty po SORze.
Noże były już omówione. Trzeba dodać, że podkreślano nimi odrębność kadry 7ŁDD od innych.


Dziękuję za wskazówki.

Co do lat to najbardziej interesują mnie lata 80-te, gdyż chciałbym zająć się rekonstrukcją "niebieskich beretów" z tego właśnie okresu. Z racji tego, że literatura tematyczna albo milczy w ogóle na ten temat, albo ogranicza się do lakonicznych wzmianek, np. informacje na temat indywidualnego uzbrojenia czy umundurowania żołnierzy są obecnie trudno dostępne. Ten temat na tym forum stanowi więc chyba najbardziej rzetelne źródło informacji :D

zreimizak - Czw Lut 09, 2012 8:17 pm

Ten watek gryzie mnie do dzisiaj :II Czy moze ktos pamieta gdzie sie "przemiescily" Niebieskie Berety w dniu ogloszenia Stanu Wojennego tj. od 13 grudnia do Swiat Bozego Narodzenia 1981 roku.Bo w koszarach ich nie bylo :shoot:
JMjr - Czw Lut 09, 2012 8:29 pm

Shaockgun napisał/a:
Co do lat to najbardziej interesują mnie lata 80-te, gdyż chciałbym zająć się rekonstrukcją "niebieskich beretów" z tego właśnie okresu. Z racji tego, że literatura tematyczna albo milczy w ogóle na ten temat, albo ogranicza się do lakonicznych wzmianek, np. informacje na temat indywidualnego uzbrojenia czy umundurowania żołnierzy są obecnie trudno dostępne. Ten temat na tym forum stanowi więc chyba najbardziej rzetelne źródło informacji :D

Z tego co pamiętam poza US-ami i butami reszta była taka sama jak u szaraczków. Oczywiście były berety i kotwice. Nota bene zwróć uwagę na dyskusję o umiejscowieniu kotwic. Co do kotwic to warto pamiętać (jeśli zdobędziecie jakiś sprzęt), że na samochodach, czołgach etc kotwice do końca 7Dywzji miały różne kolory! Podobnie jak na mundurach jeszcze w latach 70. Wydaje mi się też, że w latach 80 52kRozp z Lęborka zachowała na mundurach czerwone kotwice a później chyba również dołożono do kotwicy spadochron. Ale tego nie jestem pewien. A poza tym w brew powszechnej opinii nie zawsze kotwice były przydzielane w ilości wystarczającej do przyszycia na obydwa mundury!
Coś mi świta, że dyskusja o US-ach była też dawno temu na odkrywca.pl
Jak już się zrobicie to się pochwalcie.
JM

Shaockgun - Czw Lut 09, 2012 8:51 pm

JMjr napisał/a:

Z tego co pamiętam poza US-ami i butami reszta była taka sama jak u szaraczków. Oczywiście były berety i kotwice. Nota bene zwróć uwagę na dyskusję o umiejscowieniu kotwic. Co do kotwic to warto pamiętać (jeśli zdobędziecie jakiś sprzęt), że na samochodach, czołgach etc kotwice do końca 7Dywzji miały różne kolory! Podobnie jak na mundurach jeszcze w latach 70. Wydaje mi się też, że w latach 80 52kRozp z Lęborka zachowała na mundurach czerwone kotwice a później chyba również dołożono do kotwicy spadochron. Ale tego nie jestem pewien. A poza tym w brew powszechnej opinii nie zawsze kotwice były przydzielane w ilości wystarczającej do przyszycia na obydwa mundury!
Coś mi świta, że dyskusja o US-ach była też dawno temu na odkrywca.pl
Jak już się zrobicie to się pochwalcie.
JM


Niestety, jak na razie rekonstrukcję ograniczam tylko do samego siebie i bardzo ograniczone środki finansowe uniemożliwiają mi wiele rzeczy, np. nabycie wspomnianego przez Ciebie sprzętu jeżdżącego :wink: Na dobry początek skompletowanie całego sprzętu, jaki "niebieski beret" nosił na sobie. Potem - zobaczymy.

Tymczasem kilka wiadomości wyżej zamieściłem kolejną porcję pytań. Kto coś wie - niech pisze :wink:

norveg - Czw Lut 09, 2012 9:11 pm

Shaockgun napisał/a:
Z racji tego, że literatura tematyczna albo milczy w ogóle na ten temat,

Może książka „Soviet Block Elite Force” da jakieś wskazówki? W jakiejś części jest do poczytania w Google Books http://books.google.pl/bo...epage&q&f=false
Jest w niej taka ilustracja.

norveg - Czw Lut 09, 2012 9:15 pm

zreimizak napisał/a:
Czy moze ktos pamieta gdzie sie "przemiescily" Niebieskie Berety w dniu ogloszenia Stanu Wojennego tj. od 13 grudnia do Swiat Bozego Narodzenia 1981 roku.Bo w koszarach ich nie bylo


Pisałem już w tym wątku tu http://forum.dawnygdansk....p=126008#126008
Kompania łączności (zapewne nie sama, ale o niej wiem na pewno) z Wrzeszcza, stacjonowała wówczas w okolicach Banina.

Shaockgun - Czw Lut 09, 2012 9:33 pm

norveg napisał/a:
Shaockgun napisał/a:
Z racji tego, że literatura tematyczna albo milczy w ogóle na ten temat,

Może książka „Soviet Block Elite Force” da jakieś wskazówki? W jakiejś części jest do poczytania w Google Books http://books.google.pl/bo...epage&q&f=false
Jest w niej taka ilustracja.



Dziękuję, ale mam już tą książkę w .pdf'ie i muszę powiedzieć, że jest to średnio wiarygodne źródło informacji (taka panuje w ogóle opinia o książkach Osprey Elite na temat wojsk Układu Warszawskiego). Poza tym na tej ilustracji przedstawieni są żołnierze z lat 60 bądź początku 70, ponieważ noszą mundury "deszczyk", skórzane jeszcze pasy itd.

W każdym razie dziękuję za próbę pomocy :wink:

JMjr - Czw Lut 09, 2012 10:26 pm

Shaockgun napisał/a:
skórzane jeszcze pasy itd.

kadra zawodowa nosiła takowe "do końca". Nie wiem czy było to regulaminowe podobnie jak koszule i krawaty do US-ów.
JM
PS a co dotyczy w/w książki to kotwica jest nieregulaminowa (ilość listków)!

danziger - Pią Lut 10, 2012 12:50 am

JMjr napisał/a:
Nie wiem czy było to regulaminowe podobnie jak koszule i krawaty do US-ów.
JM

O ile pamiętam, to były regulaminowe jak najbardziej - przynajmniej w latach 70-tych.

zreimizak - Pią Lut 10, 2012 3:14 pm

norveg napisał/a:
zreimizak napisał/a:
Czy moze ktos pamieta gdzie sie "przemiescily" Niebieskie Berety w dniu ogloszenia Stanu Wojennego tj. od 13 grudnia do Swiat Bozego Narodzenia 1981 roku.Bo w koszarach ich nie bylo


Pisałem już w tym wątku tu http://forum.dawnygdansk....p=126008#126008
Kompania łączności (zapewne nie sama, ale o niej wiem na pewno) z Wrzeszcza, stacjonowała wówczas w okolicach Banina.


Takiej paniki jaka panowala w tym dniu na terenie jednostki Niebieskich beretow to sie nie zapomina! Opuszczali koszary w poplochu i zostawili po sobie balagan,wszystkie bramy byly otwarte na oscierz a magazyny pelne amunicji i zywnosci nie zabezpieczone.
I gdyby tych ..... tam nie bylo to chyba :shoot: na tym sie skonczylo.

Hochstriess - Sob Lut 11, 2012 12:44 am

Niebieskie Berety z JW 1995? Prosz bardz:
(też raczej przygoda mimo woli :hihi: )

Yac.Ek - Sob Lut 11, 2012 9:40 am

Zajęcia z rzucania nożem miał w naszej kompani oczywiście Pluton Specjalny, jeżeli chodzi o plecaki to wszyscy mieli zwykłe natomiast w/w pluton miła zasobniki takie jak inne jednostki specjalne. Pamiętam też że mieli takie peleryny coś ala pałatka ( nazwa wyleciał mi z głowy) była cała w plamy i można było z tego zrobić mały ponton.
Yac.Ek - Sob Lut 11, 2012 9:47 am

JMjr napisał/a:
Shaockgun napisał/a:
Co do lat to najbardziej interesują mnie lata 80-te, gdyż chciałbym zająć się rekonstrukcją "niebieskich beretów" z tego właśnie okresu. Z racji tego, że literatura tematyczna albo milczy w ogóle na ten temat, albo ogranicza się do lakonicznych wzmianek, np. informacje na temat indywidualnego uzbrojenia czy umundurowania żołnierzy są obecnie trudno dostępne. Ten temat na tym forum stanowi więc chyba najbardziej rzetelne źródło informacji :D

Z tego co pamiętam poza US-ami i butami reszta była taka sama jak u szaraczków. Oczywiście były berety i kotwice. Nota bene zwróć uwagę na dyskusję o umiejscowieniu kotwic. Co do kotwic to warto pamiętać (jeśli zdobędziecie jakiś sprzęt), że na samochodach, czołgach etc kotwice do końca 7Dywzji miały różne kolory! Podobnie jak na mundurach jeszcze w latach 70. Wydaje mi się też, że w latach 80 52kRozp z Lęborka zachowała na mundurach czerwone kotwice a później chyba również dołożono do kotwicy spadochron. Ale tego nie jestem pewien. A poza tym w brew powszechnej opinii nie zawsze kotwice były przydzielane w ilości wystarczającej do przyszycia na obydwa mundury!
Coś mi świta, że dyskusja o US-ach była też dawno temu na odkrywca.pl
Jak już się zrobicie to się pochwalcie.
JM

Shaockgun - Sob Lut 11, 2012 11:30 am

Yac.Ek napisał/a:
Zajęcia z rzucania nożem miał w naszej kompani oczywiście Pluton Specjalny, jeżeli chodzi o plecaki to wszyscy mieli zwykłe natomiast w/w pluton miła zasobniki takie jak inne jednostki specjalne. Pamiętam też że mieli takie peleryny coś ala pałatka ( nazwa wyleciał mi z głowy) była cała w plamy i można było z tego zrobić mały ponton.



Te "coś a la pałatka" to pewnie Przyrząd Zabezpieczenia Wodnego PZW-1 (pałatka, ponton, narzuta przeciwchemiczna w jednym). Fotka:
http://picasaweb.google.c...639306772748658

A ten Pluton Specjalny, to tak na prawdę... dlaczego on był specjalny? Miał jakieś specjalne zadania, dywersja, coś takiego? Czym tak na prawdę odróżniał się od "zwykłych niebieskich beretów"?

madmike - Sob Lut 11, 2012 5:55 pm

Witam Szanownych forumowiczów.

Zdecydowałem się dołączyć do forum właśnie ze zwzgędu na wątek o "niebieskich beretach". Intersuję się szeroko pojętą historią wojskowości, a do 7Dywizji/Brygady mam szczególny sentyment, bo dzieciństwo spędziłem na Pomorzu i nie raz widywałem żołnierzy tej formacji podczas wypraw do Gdańska. Nie ma co ukrywać, "niebieskie berety" miały swoją legendę, która zapadła w pamięć niejednemu młodemu człowiekowi.

Shaockgun napisał/a:
A ten Pluton Specjalny, to tak na prawdę... dlaczego on był specjalny? Miał jakieś specjalne zadania, dywersja, coś takiego? Czym tak na prawdę odróżniał się od "zwykłych niebieskich beretów"?

Zakładam, że znasz strukturę jednostek specjalnych LWP.
7 Dywizja była pod względem struktury pododdziałów rozpoznawczych/specjalnych unikalna, bo w przeciwieństwie do innych dywizji nie miała batalionu rozpoznawczego, lecz kompanię (52 kompanię rozpoznawczą). Inne dywizje (poza 6) miały w strukturze batalionów rozpoznawczych kilkudziesięcioosobową kompanię specjalną (w niektórych okresach LWP kompanie te były wyłaczane ze składu w/w batalionów, zwasze jednak egzeystowały w ich pobliżu, istniał między nimi przepływ kadry itd.). Ponieważ 7 Dywizja miała tylko kompanię rozpoznawczą (kompanie rozpoznawcze miały w tym czasie pułki pancerne i zmechanizowane) w jej strukturze funkcjonował pluton specjalny (nie było czegoś takiego w kompaniach rozpoznawczych pułków pancernych i zmechanizowanych). Czym się różnił pluton specjalny od innych? Pododdziały specjalne LWP były w całości objęte szkoleniem spadochronowym i ze względu na to posiadały unikalne wyposażenie: munduty typu US (te akurat nosili wszyscy żołnierze
7 Dywizji/Brygady), buty "skoczka", hełmy spadochronowe, zasobniki spadochronowe i inny sprzęt typu wspomniany już wcześniej PZW. Pluton nie składał się z drużyn rozpoznawczych, lecz z kilkuosobowych grup specjalnych, którymi dowodzili zawodowi żołnierze - oficerowie i chorążowie (nie kaprale ZSW, jak w przypadku pododdziałów rozpoznawczych). Kaprale ZSW pełnili w nich rolę zastępców dowódców grup i przechodzili szkołę podoficerską w Dziwnowie (później w Lublińcu; po przeniesieniu batalionu szturmowego z Dziwinowa do Lublińca uruchomiono tam dodatkowo szkołę młodszych specjalistów, co oznaczało, że wszyscy żołnierze ZSW z pododdziałów bojowych jednsotek specjalnych LWP przechodzili przez "szkółkę" w Lublińcu). Pododdziały specjalne LWP - takie jak pluton specjalny 52 kompanii specjalnej - miały za zadanie prowadzić rozpoznanie (zwykle znacznie dalej i "głębiej" za liniami przeciwnika, niż "zwykłe" rozpoznanie), działania dywersyjne itd. Z tego m.in. powodu dysponowali środkami łączności, umożliwiajacymi komunikację na znacznie więsze odległości, niż "zwykłe" rozpoznanie itd.

Ja również mam kilka pytań dotyczących plutonu specjalnego - może na forum jest ktoś, kto odbył w nim służbę, albo dobrze zna temat? Chciałbym wiedzieć, czy żołnierze plutonu specjalnego przechodzili przeszkolenie nurkowe w OSNiP w Gdyni? A jeżeli tak, to czy wszyscy (czy każdy żołnierz plutonu musiał być płetwonurkiem?), czy też były to pojedyncze przypadki?

TOMB - Sob Lut 11, 2012 11:15 pm

Z tego co pamiętam w temacie Kompanii Rozpoznawczej z Lęborka z czasów mojej tam bytności (1988-89).
Kompania zakwaterowana była w osobnym bloku koszarowym http://wikimapia.org/#lat...5&z=19&l=28&m=b
Kompania posiadała swojego oficera dyżurnego i podlegała bezpośrednio dowództwu 7 BOW w Gdańsku. Na wypadek "W" miała oprócz normalnych działań bojowych stanowić bezpośrednią ochronę sztabu brygady. Nie wiem jak szeregowi żołnierze ale podoficerowie przychodzili do kompanii po szkółce w Lublińcu. Pamiętam czerwone berety i naszywki ze spadochronem zdawane przez nich do magazynu mundurowego. Nieoficjalnie jednak niektórzy do "moro" nadal nosili czerwone naszywki ze spadochronem.

madmike - Nie Lut 12, 2012 12:08 am

Nie byłem na 100% pewny, czy pluton specjalny przetrwał po zmianie nazwy z dywizji na brygadę. Z Twojego postu wynika, że tak. Co do Twoich wątpliwości, czy wszyscy żołnierze plutonu specjalnego przechodzili przez "szkółkę" w Lublińcu: na 99% tak, bo w tym czasie funkcjonowała już szkółka młodszych specjalistów, nie tylko podoficerska.

Jeżeli ktoś szuka ogólnych info nt. jednostek specjalnych LWP, sporo na ten temat zostało napisane na forum SPECOPS w TYM wątku.

TOMB mam jeszcze takie pytanie: czy w Lęborku funkcjonowało coś takiego jak kompania płetwonurków 7Dywizji/Brygady? Słyszałem, że był taki twór, ale nigdzie nie znalazłem żadnych szczegółow na ten temat.

JMjr - Nie Lut 12, 2012 12:40 pm

madmike napisał/a:
Nie byłem na 100% pewny, czy pluton specjalny przetrwał po zmianie nazwy z dywizji na brygadę.
TOMB mam jeszcze takie pytanie: czy w Lęborku funkcjonowało coś takiego jak kompania płetwonurków 7Dywizji/Brygady? Słyszałem, że był taki twór, ale nigdzie nie znalazłem żadnych szczegółow na ten temat.

na temat przetrwał:
Wydaje mi się, że 52kRozp połączyły się z 23kŁącz i "faluną" w 7bDow. Stąd też ochrona sztabu Dywizji/Brygady.
na temat nurków:
tu są jakieś zdjęcia (patrz tablo):
http://www.koledzyzwojska.pl/userimages/leofal
JM

Shaockgun - Nie Lut 12, 2012 3:40 pm

madmike napisał/a:

Zakładam, że znasz strukturę jednostek specjalnych LWP.
7 Dywizja była pod względem struktury pododdziałów rozpoznawczych/specjalnych unikalna, bo w przeciwieństwie do innych dywizji nie miała batalionu rozpoznawczego, lecz kompanię (52 kompanię rozpoznawczą). Inne dywizje (poza 6) miały w strukturze batalionów rozpoznawczych kilkudziesięcioosobową kompanię specjalną (w niektórych okresach LWP kompanie te były wyłaczane ze składu w/w batalionów, zwasze jednak egzeystowały w ich pobliżu, istniał między nimi przepływ kadry itd.). Ponieważ 7 Dywizja miała tylko kompanię rozpoznawczą (kompanie rozpoznawcze miały w tym czasie pułki pancerne i zmechanizowane) w jej strukturze funkcjonował pluton specjalny (nie było czegoś takiego w kompaniach rozpoznawczych pułków pancernych i zmechanizowanych). Czym się różnił pluton specjalny od innych? Pododdziały specjalne LWP były w całości objęte szkoleniem spadochronowym i ze względu na to posiadały unikalne wyposażenie: munduty typu US (te akurat nosili wszyscy żołnierze
7 Dywizji/Brygady), buty "skoczka", hełmy spadochronowe, zasobniki spadochronowe i inny sprzęt typu wspomniany już wcześniej PZW. Pluton nie składał się z drużyn rozpoznawczych, lecz z kilkuosobowych grup specjalnych, którymi dowodzili zawodowi żołnierze - oficerowie i chorążowie (nie kaprale ZSW, jak w przypadku pododdziałów rozpoznawczych). Kaprale ZSW pełnili w nich rolę zastępców dowódców grup i przechodzili szkołę podoficerską w Dziwnowie (później w Lublińcu; po przeniesieniu batalionu szturmowego z Dziwinowa do Lublińca uruchomiono tam dodatkowo szkołę młodszych specjalistów, co oznaczało, że wszyscy żołnierze ZSW z pododdziałów bojowych jednsotek specjalnych LWP przechodzili przez "szkółkę" w Lublińcu). Pododdziały specjalne LWP - takie jak pluton specjalny 52 kompanii specjalnej - miały za zadanie prowadzić rozpoznanie (zwykle znacznie dalej i "głębiej" za liniami przeciwnika, niż "zwykłe" rozpoznanie), działania dywersyjne itd. Z tego m.in. powodu dysponowali środkami łączności, umożliwiajacymi komunikację na znacznie więsze odległości, niż "zwykłe" rozpoznanie itd.

Ja również mam kilka pytań dotyczących plutonu specjalnego - może na forum jest ktoś, kto odbył w nim służbę, albo dobrze zna temat? Chciałbym wiedzieć, czy żołnierze plutonu specjalnego przechodzili przeszkolenie nurkowe w OSNiP w Gdyni? A jeżeli tak, to czy wszyscy (czy każdy żołnierz plutonu musiał być płetwonurkiem?), czy też były to pojedyncze przypadki?



Zakładam więc, że emblematem Plutonu Specjalnego 52 Kompanii Rozpoznawczej 7 ŁDD/BOW jest ten:

http://specops.com.pl/forum/download.htm?id=776

Mam rację?

madmike - Nie Lut 12, 2012 5:04 pm

Shaockgun napisał/a:
Zakładam więc, że emblematem Plutonu Specjalnego 52 Kompanii Rozpoznawczej 7 ŁDD/BOW jest ten:

http://specops.com.pl/forum/download.htm?id=776

Mam rację?

Wygląda na to, że nie. Zgodnie z informacjami zawartymi w książce "Historia odznaki 7 Brygady Obrony Wybrzeża", której fragment wrzucił na forum Koondel na TEJ STRONIE 52 kompania rozpoznawcza nosiła standardową kotwicę na podkładce bordo. Wg mojej wiedzy naszywka "łamaniec" (kotwica/spadochron) pochodzi z lat 90-tych i była używana w 8 batalionie rozpoznawczym z Lęborka. Batalion ten - jednostka rozpoznawcza 8 Dywizji Obrony Wybrzeża - łączyła ze "starym" desantem morskim tradycja, kolor beretu, przejęte po poprzednikach koszary i na pewno spora część kadry oddziedziczona po "starej" 7 Brygadzie. Ale 8 DOW nie była już jednostką desantu morskiego, lecz zwykłą dywizją zmechanizowaną.

JMjr - Nie Lut 12, 2012 7:33 pm

madmike napisał/a:
Shaockgun napisał/a:
Zakładam więc, że emblematem Plutonu Specjalnego 52 Kompanii Rozpoznawczej 7 ŁDD/BOW jest ten:

http://specops.com.pl/forum/download.htm?id=776

Mam rację?

Wygląda na to, że nie. Zgodnie z informacjami zawartymi w książce "Historia odznaki 7 Brygady Obrony Wybrzeża", której fragment wrzucił na forum Koondel na TEJ STRONIE 52 kompania rozpoznawcza nosiła standardową kotwicę na podkładce bordo. Wg mojej wiedzy naszywka "łamaniec" (kotwica/spadochron) pochodzi z lat 90-tych i była używana w 8 batalionie rozpoznawczym z Lęborka. Batalion ten - jednostka rozpoznawcza 8 Dywizji Obrony Wybrzeża - łączyła ze "starym" desantem morskim tradycja, kolor beretu, przejęte po poprzednikach koszary i na pewno spora część kadry oddziedziczona po "starej" 7 Brygadzie. Ale 8 DOW nie była już jednostką desantu morskiego, lecz zwykłą dywizją zmechanizowaną.

jest kilka kwestii:
1. Wspomniany maszynopis budzi pewne zastrzeżenia np. konfrontacja daty i Kroniki Filmowej z defiladą 1000lecia.
2. Wydaje mi się (nie dam głowy), że w 83/84 52kRozp miała już emblematy z dodatkiem spadochronu.
3. Jakiś czas temu na Allegro wystawiono album ("kup teraz" ponad 300 i poszedł błyskawicznie), który miał być pamiątką dla przechodzących na emeryturę. Były tam emblematy wszystkich JW z 7ŁDD. Na pierwszej stronie była bordowa kotwica z napisem 7ŁDD. Na drugiej były wszystkie jednostki w tym 7bDow ale nie było 52kRozp, 23 kŁącz ani kompanii ochrony i regulacji ruchu Sprzedający nie znał(a) daty wydania. Gdzieś w sieci była informacja o tym, że 7bDow powstał z w/w tuż przed reorganizacją w Brygadę.
4. A teraz ja mam pytanie - już raz miałem emblemat w sitodruku. Ale nie doszedłem kto i kiedy robił takie cudo.
JM
PS jak się kiedyś nauczę to dołączę zdjęcie tego albumu z Allegro

thebestof1999 - Nie Lut 12, 2012 7:39 pm

madmike napisał/a:
Shaockgun napisał/a:
Zakładam więc, że emblematem Plutonu Specjalnego 52 Kompanii Rozpoznawczej 7 ŁDD/BOW jest ten:

http://specops.com.pl/forum/download.htm?id=776

Mam rację?

Wygląda na to, że nie. Zgodnie z informacjami zawartymi w książce "Historia odznaki 7 Brygady Obrony Wybrzeża", której fragment wrzucił na forum Koondel na TEJ STRONIE 52 kompania rozpoznawcza nosiła standardową kotwicę na podkładce bordo. Wg mojej wiedzy naszywka "łamaniec" (kotwica/spadochron) pochodzi z lat 90-tych i była używana w 8 batalionie rozpoznawczym z Lęborka. Batalion ten - jednostka rozpoznawcza 8 Dywizji Obrony Wybrzeża - łączyła ze "starym" desantem morskim tradycja, kolor beretu, przejęte po poprzednikach koszary i na pewno spora część kadry oddziedziczona po "starej" 7 Brygadzie. Ale 8 DOW nie była już jednostką desantu morskiego, lecz zwykłą dywizją zmechanizowaną.


U mnie też zachowało się kilka naszywek z tamtych czasów.

madmike - Nie Lut 12, 2012 11:37 pm

@ Yac.Ek
Jeżeli dobrze zrozumiałem, odbywałeś slużbę na 52 kompanii rozpoznawczej; mógłbyś napisać, w jakim okresie? Interesuje mnie historia plutonu specjalnego tej kompanii; mógłbyś napisać kilka słów na jego temat? Ilu mniej więcej żołnierzy liczył, jaki był jego status w kompanii i brygadzie? Ze starych numerów "Żołnierza Polskiego" pamiętam zdjęcia żołnierzy w niebieskich beretach na zgrupowaniach spadochronowych kompanii specjalnych POW; czy pluton specjalny często szkolił się poza macierzystą jednostką, niezależnie od reszty 52 kompanii?

Darek Ma - Pon Lut 13, 2012 11:46 am
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Witam kolegów, zainteresowanych Niebieskimi Beretami. Widzę,że watek ze wspomnieniowego zmienia się w historię szczegółów. Pewnie dobrze, na wszystko jest miejsce. Założyciel wątku kolega totenkopf1956 ( pozdrawiam ) pisał wspomnienia, ja także jestem zwolennikiem tej opcji, ale jeżeli trzeba przejśc do szczegółów to także trochę ich dorzucę.
Ad nóż szturmowy wz.56: jak już pisałem za moich czasów w 35 pułku noże szturmowe mieli wszyscy żołnierze, którzy, nie mieli bagnetów etatowych przy akm czyli strzelcy pk, rpg, pm-63 oraz tzw.kadra. Jak pisałem już na tym wątku ten rodzaj noża służy do niszczenia nieprzyjaciela w zwarciu przy walce wręcz ( na szkólce byłem w Nalazkach w Elblągu, a tam szkolono grupy specjalne w korpusie kadetów i bazantów, więc wiem i widziałem )Natomiast stosowanie tego noża do rzucania jest mocno na wyrost. Przede wszystkim nie jest do tego wyważony i nie ma otpowiedniego kształtu ( wystające szkrzydełka )Jeżeli ktoś tymi nożami rzucał to dla zabawy i może z usilnej chęci, a przede wszystkim z braku innego odpowiedniego sprzętu. Dla kolegów, których ciekawi praktyczne zastosowanie rzucania nożem mam pytanie; gdzie oprócz filmów i cyrku spotkali się z faktem lub opisem użycia noża w fomie rzucania?

Ad buty desantowe: oczywiście koledzy wszyscy wiedzą czym się różnią skoczki od zwykłych butów. Widoczną różnicą jest sposób zapięcia opinaczy. W zwykłych butach są podwójne sztywne klamry natomiast skoczki mają pojedyncze klamry z luznymi szluwkami. Skąd się to wzieło? Podczas skoków ze spadochronem linki od czasy czasami zaczepiały się o sztywne klamry,powodowało co najmniej zakłocenia w otwarciu czaszy spadochronu. Więć opracowano specjalne pojedyncze klamry i stąd ta różnica. Natomiast w desancie morskim rodzaj butów nie miał tak konkretnego znacznia. Oczywiście wszyscy chcieli nosić ,,skoczki,, Nawiasem pisząc ja byłem bażantem i ze szkólki właśnie dostałem skoczki

Ad. historii Niebieskich Beretów: najwięcej na ten temat mam w poniższych publikacjach

Pozdrawiam

Yac.Ek - Pon Lut 13, 2012 6:07 pm

madmike napisał/a:
@ Yac.Ek
Jeżeli dobrze zrozumiałem, odbywałeś slużbę na 52 kompanii rozpoznawczej; mógłbyś napisać, w jakim okresie? Interesuje mnie historia plutonu specjalnego tej kompanii; mógłbyś napisać kilka słów na jego temat? Ilu mniej więcej żołnierzy liczył, jaki był jego status w kompanii i brygadzie? Ze starych numerów "Żołnierza Polskiego" pamiętam zdjęcia żołnierzy w niebieskich beretach na zgrupowaniach spadochronowych kompanii specjalnych POW; czy pluton specjalny często szkolił się poza macierzystą jednostką, niezależnie od reszty 52 kompanii?


W 52 Kompanii Rozpoznania służyłem w latach 86/88 jako płetwonurek zwiadowca. W skład kompani wchodził pluton specjalny, pluton płetwonurków, pluton czołgów, pluto zaopatrzenia i remontów i dwa plutony rozpoznania. PS liczył około 16/20 żołnierzy ( nie pamiętam dokładnej liczby). Bywało tak, że cała kompania miała wspólne ćwiczenia (najczęściej na poligonach), w jednostce każdy pluton z reguły miał swoje zajęcia i ćwiczenia. Każdy żołnierz był po szkółce w Lublinicu.


madmike napisał/a:
Chciałbym wiedzieć, czy żołnierze plutonu specjalnego przechodzili przeszkolenie nurkowe w OSNiP w Gdyni? A jeżeli tak, to czy wszyscy (czy każdy żołnierz plutonu musiał być płetwonurkiem?), czy też były to pojedyncze przypadki?


Co się tyczy ostatniej kwestii to nikt z nich nie był i nie przechodził szkolenia podwodnego

A to jest wspomniana wyżej naszywka

madmike - Pon Lut 13, 2012 7:28 pm

Wielkie dzięki Yac.Ek, bardzo ciężko znaleźć informacje na temat tej dość tajemniczej w sumie jednostki. Co do liczebności plutonu specjalnego - grupy specjalne, z których składały się jednostki specjalne LWP w tym czasie, liczyły 6 żołnierzy. Przypuszczam, że liczebność tego plutonu była wielkrotnością tej liczby.

Yac.Ek napisał/a:
Każdy żołnierz był po szkółce w Lublinicu.
Rozumiem, że masz na myśli tylko pluton specjalny?

Pytanie dotyczące dwóch plutonów rozpoznania: czy obydwa działały na wozach BRDM-2, czy też czymś się różniły?

Cytat:
A to jest wspomniana wyżej naszywka
Jesteś w stanie potwierdzić, czy w/w naszywka była używana przez pluton specjalny, bądź całą 52 kompanię, czy też był to wzór niestosowany w czasie Twojej służby?
tomkar0512 - Wto Lut 14, 2012 9:50 pm

Witam takie emblematy miała kompania rozpoznania jako jedyna w całym 7 batalionie dow.Wiem to stad że słuzyłem w tej jednostce 93-94r w plutonie remontowym,mam jeszcze pytanko czy pamięta może ktoś kpt.Piórkowskiego z jw1995??
madmike - Wto Lut 14, 2012 11:00 pm

tomkar0512 napisał/a:
Witam takie emblematy miała kompania rozpoznania jako jedyna w całym 7 batalionie dow.Wiem to stad że słuzyłem w tej jednostce 93-94r w plutonie remontowym[...]
Dzieki, to dość konkretna informacja - w tym czasie wg mojej wiedzy istniał jeszcze pluton specjalny. 1 Pułk Specjalny rozwinięto z 1 batalionu szturmowego w październiku 1993 roku, pozostałe jednostki specjalne - na pewno okręgowe i dywizyjne kompanie specjalne, a jak przypuszczam również pluton specjalny 7BOW, rozformowano dopiero rok później, w lecie 1994. A zatem wygląda na to, że naszywka "łamaniec" była noszona przez żołnierzy plutonu specjalnego, tak jak i przez pozostałych żołnierzy 52 kompanii rozpoznawczej.
Dostojny Wieśniak - Sro Lut 15, 2012 12:53 am

tomkar0512 napisał/a:
słuzyłem w tej jednostce 93-94r w plutonie remontowym,
To nuż coś. :wink: Ja służę na FDG i w imieniu służby polecam :arrow: to miejsce :ok:
Yac.Ek - Sro Lut 15, 2012 6:28 am

madmike napisał/a:
Wielkie dzięki Yac.Ek, bardzo ciężko znaleźć informacje na temat tej dość tajemniczej w sumie jednostki. Co do liczebności plutonu specjalnego - grupy specjalne, z których składały się jednostki specjalne LWP w tym czasie, liczyły 6 żołnierzy. Przypuszczam, że liczebność tego plutonu była wielkrotnością tej liczby.

Yac.Ek napisał/a:
Każdy żołnierz był po szkółce w Lublinicu.
Rozumiem, że masz na myśli tylko pluton specjalny?

Pytanie dotyczące dwóch plutonów rozpoznania: czy obydwa działały na wozach BRDM-2, czy też czymś się różniły?

Cytat:
A to jest wspomniana wyżej naszywka
Jesteś w stanie potwierdzić, czy w/w naszywka była używana przez pluton specjalny, bądź całą 52 kompanię, czy też był to wzór niestosowany w czasie Twojej służby?


Tak tylko PS, cała kompania była na BRD 2, PS posiadał Uazy. tej naszywki w moich latach już nie było. Prawdo podobnie naszywka zniknęła na początku lat 80. za moich czasów D-cą był kap. Bartuś.

tomkar0512 - Sro Lut 15, 2012 1:16 pm

za moich czasów d-cą batalionu Jw2755 był ppł.Mistera bardzo porządny człowiek
madmike - Pią Lut 17, 2012 7:56 pm

Dzięki za info Yac.ek

Co do naszywki - myślę, że mimo wszystko naszywka pochodzi dopiero z lat 90-tych... Dlaczego tak uważam?
Yac.ek napisał wcześniej, że służył w latach 86-88.
Yac.Ek napisał/a:
tej naszywki w moich latach już nie było. Prawdo podobnie naszywka zniknęła na początku lat 80.

JMr napisał:
JMjr napisał/a:
2. Wydaje mi się (nie dam głowy), że w 83/84 52kRozp miała już emblematy z dodatkiem spadochronu.
A zatem nie jest pewny, czy w czasie jego służby była.

tomkar0512 napisał/a:
Witam takie emblematy miała kompania rozpoznania jako jedyna w całym 7 batalionie dow.Wiem to stad że słuzyłem w tej jednostce 93-94r w plutonie remontowym
Tomkar0512 jest pewny, że w latach 93-94 naszywka była uzywana.

Do lat 90-tych wszystkie naszywki/odznaki jednostek WP były ujednolicone; np.: żadne oznaczenia okręgowych i dywizyjnych kompanii specjalnych odmienne od oficjalnych nie istniały wcześniej. Te standardowe naszywki, noszone do wprowadzenia na początku lat 90-tych (nota bene tuż przed rozwiązaniem tych jednostek) własnych, odmiennych odznak, to naszywka wojsk powietrznodesdantowych (bordowe tło na mundur wyjsciowy i jasnozielone na polowy); oprócz nich używały ich pododdziały 6 Brygady/Dywizji (poszczególne batliony i mniejsze pododdziały na mundur polowy nosiły naszywkę na podkładkach w róznych kolorach); na wyjsciowy wszytkie miały podkładkę bordo). 1 Batalion Szturmowy używał ich do końca swego istnienia (1994 r.), a naszywka tej jednostki pojawiła sie dopiero po przekształceniu jej w 1 Pułk Specjalny. Było to spowodowane praktykowanym w LWP podejściem do tajemnicy wojskowej - stosowanie zunifikowanych oznaczen miało skrywać przeznaczenie jednostek. Dlatego nie sądzę, by w czasie istnienia LWP ktokolwiek wyraził zgodę na wyróżnienie plutonu specjalnego, bądź całej kompanii rozpoznawczej, unikalną naszywką. Wręcz przeciwnie - zwróćcie uwagę, że zgodnie z informacją zawartą w "Historii odznaki 7 Brygady Obrony Wybrzeża" kompania rozpoznawcza nie była jedyną, która nosiła naszywkę z kotwicą na bordowym tle.

Przy okazji mam pytanie - czy w 7 Brygadzie/Dywizji naszywki na różnokolorowym tle poszczególne pododdziały nosiły tylko na mundurach polowych, na wyjściowym nosząc "kotwicę" na tle niebieskim, czy też na mundurze wyjściowym również noszono naszywki z tłem innym niż niebieskie?

Darek Ma - Pią Lut 17, 2012 9:07 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo
Witam. Kolorowe kotwice wystepowały tylko na mundurach polowych oraz na sprzęcie
madmike - Pią Lut 17, 2012 9:59 pm

OK, dzięki za info. To moim zdaniem tym bardziej wskazuje, że naszywka spadochron/kotwica pojawiła się w dopiero latach 90-tych, gdy WP od pewnych zasad z poprzedniej epoki odeszło.
JMjr - Sob Lut 18, 2012 11:56 pm

madmike napisał/a:
OK, dzięki za info. To moim zdaniem tym bardziej wskazuje, że naszywka spadochron/kotwica pojawiła się w dopiero latach 90-tych, gdy WP od pewnych zasad z poprzedniej epoki odeszło.

Jeszcze raz powiem:
na Allegro pojawił się jakiś czas temu album (otrzymywali go przechodzący na emeryturę zawodowi). Na 1 stronie była kotwica na bordowej podkładce z opisem "7ŁDD" a na drugiej "7bdow (kroz)" z kombinacją kotwicy i spadochronu. Były też miedzy innymi 4, 34 i 35 "pd" a to świadczy o latach 80 tuż przed reorganizacją Dywizja -> Brygada.
Co do kolorowych podkładek pod kotwicami to ok. roku 80 znikły także z mundurów polowych w dywizjonach i pułkach ale będę się upierał, że dziwiła nas w 82/83 odmienność oznaczeń na mundurach "komandosów" z Lęborka.
JM
PS prawdopodobnie zdjęcia z albumu nie pozwala mi dołączyć bo jest za duże

madmike - Nie Lut 19, 2012 12:10 am

OK JMjr, ale wg Wikipedii 7bdow powstał dopiero po przejściu 7BOW w strukturę batalionową, a zatem dopiero w 1989. Wcześniej kompania ochrony i regulacji ruchu, łączności i rozpoznawcza były samodzielne. Jeżeli więc opis naszywki dotyczy kompanii rozpoznawczej, gdy wchodziła już w skład batalionu dowodzenia, to było to już u schyłku istnienia 7 Brygady.
JMjr - Nie Lut 19, 2012 12:03 pm

madmike napisał/a:
OK JMjr, ale wg Wikipedii 7bdow powstał dopiero po przejściu 7BOW w strukturę batalionową, a zatem dopiero w 1989. Wcześniej kompania ochrony i regulacji ruchu, łączności i rozpoznawcza były samodzielne. Jeżeli więc opis naszywki dotyczy kompanii rozpoznawczej, gdy wchodziła już w skład batalionu dowodzenia, to było to już u schyłku istnienia 7 Brygady.

O ile wiem (nie mam źródła, żeby się podeprzeć) to 7bdow powstał w ostatnich chwilach istnienia 7ŁDD. Jeśli przyjąć, że wystawiany swojego czasu album nie był falsyfikatem, to potwierdzeniem tego będzie wymienienie PUŁKÓW desantowych a nie BATALIONÓW!
Daj mi swój e-adres to Ci wyślę fotkę z Allegro.
JM
PS o strukturze 7ŁDD jest spora dyskusja tu
http://www.serwis-militar...php?f=43&t=2533

JMjr - Nie Lut 19, 2012 9:35 pm

Przypomniałem sobie jeszcze jedną stronę, którą ewentualnie można traktować jako źródło informacji o powstaniu 7bdow (piszę "ewentualnie" bo częściowo odwołuje się do w/w strony jako źródła)
http://www.plus-minus.net...nie_7LDDes.html
JM

TOMB - Pon Lut 20, 2012 4:45 pm

madmike napisał/a:
TOMB mam jeszcze takie pytanie: czy w Lęborku funkcjonowało coś takiego jak kompania płetwonurków 7Dywizji/Brygady? Słyszałem, że był taki twór, ale nigdzie nie znalazłem żadnych szczegółow na ten temat.


Nie pamiętam w Lęborku takiej kompanii. Nawet z opowieści że kiedykolwiek wcześniej przede mną była...

Yac.Ek - Wto Lut 21, 2012 7:31 pm

W "niebieskich beretach" nie było żadnej kompanii płetwonurków, było kilka plutonów, między innymi w Lęborku rozpoznanie, batalion, pułk i Gdańsku i chyba Słupsku. My biliśmy płetwonurkami GER - owskimi
JMjr - Wto Lut 21, 2012 9:56 pm

Yac.Ek napisał/a:
My biliśmy płetwonurkami GER - owskimi

Czy mogę prosic o przetłumaczenie na nasze?
ukłony
JM

Yac.Ek - Wto Lut 21, 2012 10:19 pm

W czasie kiedy ja byłem w wojsku byli płetwonurkowie grup ewakuacyjno-ratunkowych
(GER) i bojowi. Zadania były zupełnie inne. Inaczej "Bojowi" byli w czerwonych beretach
(dywersja podwodna) czyli coś takiego jak Agent nr 1, a obecnie i wtedy FORMOZA) a my ewakuacja i wyciąganie z wody zatopionych pojazdów, i tych które nie dotarły na plażę w czasie desantowania, a także "czyszczenie" przedpola przed desantowaniem np. z " jeży betonowych" na wypadek "W" itp. To tak w telegraficznym skrócie.

madmike - Sro Lut 22, 2012 10:54 pm

Przepraszam za poślizg, ale chwilowo net działa mi koszmarnie i nie zawsze mam cierpliwość, żeby przebrnąć przez edycję posta.

Widzę, że wątek został nieco zdominowany przez sprawę plutonu specjalnego i kompanii rozpoznawczej "niebieskich beretów"; mam nadzieję, że pozostali forumowicze nie mają o to żalu?

JMjr napisał/a:
O ile wiem (nie mam źródła, żeby się podeprzeć) to 7bdow powstał w ostatnich chwilach istnienia 7ŁDD. Jeśli przyjąć, że wystawiany swojego czasu album nie był falsyfikatem, to potwierdzeniem tego będzie wymienienie PUŁKÓW desantowych a nie BATALIONÓW!

Faktycznie, tak wynika z informacji ze strony, do której link podałeś w kolejnym poście.


Cytat:
Daj mi swój e-adres to Ci wyślę fotkę z Allegro.

madmike31@wp.pl


JMjr napisał/a:
Przypomniałem sobie jeszcze jedną stronę, którą ewentualnie można traktować jako źródło informacji o powstaniu 7bdow (piszę "ewentualnie" bo częściowo odwołuje się do w/w strony jako źródła)
http://www.plus-minus.net...nie_7LDDes.html

Strona ciekawa i dość precyzyjnie udokumentowana; szkoda, że autor nie pociągnął tematu, bo wygląda to na fragment planowanej większej całości.

TOMB napisał/a:
Nie pamiętam w Lęborku takiej kompanii. Nawet z opowieści że kiedykolwiek wcześniej przede mną była...


Yac.Ek napisał/a:
W "niebieskich beretach" nie było żadnej kompanii płetwonurków, było kilka plutonów, między innymi w Lęborku rozpoznanie, batalion, pułk i Gdańsku i chyba Słupsku. My biliśmy płetwonurkami GER - owskimi

Pytanie zrodziło się stąd, że kumpel, który w drugiej połowie lat 90-tych w Lęborku odbywał służbę zasadniczą jako płetwonurek w batalionie saperów 8 Dywizji, widział taką tablicę wrzuconą gdzieś do rupieciarni. Byłem ciekaw, czy ktokolwiek z Was spotkał się z takim tworem.


Yac.Ek napisał/a:
W czasie kiedy ja byłem w wojsku byli płetwonurkowie grup ewakuacyjno-ratunkowych
(GER) i bojowi. Zadania były zupełnie inne. Inaczej "Bojowi" byli w czerwonych beretach
(dywersja podwodna) czyli coś takiego jak Agent nr 1, a obecnie i wtedy FORMOZA) a my ewakuacja i wyciąganie z wody zatopionych pojazdów, i tych które nie dotarły na plażę w czasie desantowania, a także "czyszczenie" przedpola przed desantowaniem np. z " jeży betonowych" na wypadek "W" itp. To tak w telegraficznym skrócie.

Pisząc "czerwone berety" masz na myśli 1 batalion szutrmowy z Dziwnowa/Lublińca oraz okręgowe i dywizyjne kompanie specjalne? W batalionie była kompania płetwonurków, w okręgowych kompaniach był pluton, w kompaniach dywizyjnych pojedyncza grupa. Stąd wzięło się moje pytanie o to, czy pluton specjalny 7 Brygady/Dywizji nurkował; byłem ciekaw, czy w jednostce tak ściśle związanej z morzem, jej pododdział specjalny był objęty szkoleniem nurkowym. I okazało się, że nie.

totenkopf1956 - Pią Lut 24, 2012 10:09 pm

Moje koszary podczas wojny .
totenkopf1956 - Pią Lut 24, 2012 10:11 pm

Jeszcze kilka fotek .
Hochstriess - Pią Lut 24, 2012 11:00 pm

Przedszkolak sie ujawnił w niebieskim berecie w Klubie Żołnierskim 1995 i nie zrobił kariery ... ;-)
JMjr - Sob Lut 25, 2012 12:27 am

madmike napisał/a:
"czerwone berety"

Chyba otworzyła mi się klapaka w głowie i mam wrażenie, że to właśnie kolor beretów - poza naszywką - odróżniał "komandosów z Lęborka" od reszty Dywizji (przypominam przełom 83/84).
W rozmowach wspominali też o jakiś helikopterach, które mimo formalnego przedziału gdzieś tam (MW?, Siemirowice?) tak na prawdę były przynależne im. Ale to jest jakieś mgliste wspomnienie rozmów sprzed prawie 30 lat i głowy za to nie dam.
JM
PS kontakt z nimi miałem tylko raz przez kilka? dni. Z jakiegoś powodu pałętali się po naszym (20DARu) parku maszynowym.

tomkar0512 - Sob Lut 25, 2012 9:48 pm

witam mam takie pytanie jak myślicie czy TOPASa można by było zmodernizować na współczesne pole walki??tzn mam na myśli desant??
Darek Ma - Sob Lut 25, 2012 11:57 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli.
Witam. Zadając to pytanie zakładam że znasz parametry taktyczno-techniczne Topasa.
Przytoczę wady i zalety które mogły uwidocznic sie podczas uzycia bojowego.
Zalety:
-dobra pływalność i stabilność podczas pływania, prędkość około 10km/h
-prędkośc na lądzie około 60 km/h
-duża pojemność wnętrza, wiążąca się z przewozem 2 drużyn desantu
-silne uzbrojenie jak na owe czasy z możliwościa wsparcia spieszonych żołnierzy
-duży zasięg działania 400-500 km
-dobra zdolność pokonywania cięzżkiego terenu
-prostota konstrukcji
Wady;
-słabe opancerzenie ( standart na lata 60-80 )
-ciężka wieża z uzbrojeniem ( sterowanie i celność )
-duża sylwetka czołowa ( dobrze widoczny cel dla operatorów ppk )
-trudne spieszanie desantu podczas jazdy ( boczne drzwi, możliwość urazów, górne włazy wystawienie na ogien przeciwnika )
-ograniczony kąt ostrzału wieży przy otwartych włazach
Jednakże wydaje mi że mozna Topasa zmodernizowac do standartów obecnie wymaganych:
-zastosowanie silnika mocy rzędu 500 KM, w celu zwiększenia mocy jednostkowej
-zastosowanie wieży z uzbrojeniem typu granatnik 40 mm z kaemem 12.7 mm
-instalacja mozdzierza 60mm na kadłubie, wyrzutni granatów dymnych
-wymiana gąsienic na nowszą konstrukcję z poduszkami gumowymi
-montaz dodatkowego opancerzenia przodu
-przekonstrułowanie drzwi bocznych ( dodanie stopnia lub dodakowej płyty pancernej )
-dodanie fartucha antykumulacyjnego nad górna częścią gasienic
-wymiana i wzbogacenie środków łączności i ochrony biernej
Od czasów Topasa nie pojawił się zaden transporter tak dobrze dostosowany do wysadzania desantu na nieprzygotowany brzeg, a także do załadunku i przewozu przez okręty desantowe, którymi dysponuje nasza armia

Pozdrawiam

tomkar0512 - Nie Lut 26, 2012 11:09 am

to chyba ktoś się pośpieszył z decyzjom złomowania tego sprzętu z resztą moim zdaniem likwidacja brygady to był niewybaczalny błąd ciekawe w czyim chorym umyśle on się urodził
madmike - Nie Lut 26, 2012 1:39 pm

Dzięki za fotkę JMjr. Faktycznie, naszywka "łamaniec" opisana jet tam jako oznaczenie kompanii rozpoznawczej batalionu dowodzenia, podczas, gdy przy opisie innych stosuje się jeszcze nazwy pułków, sugerując, że batalion dowodzenia istniał zanim pułki desantowe przeformowano w bataliony.

Jeżeli nie masz nic przeciwko temu, zmienię jej format i wrzucę ją na forum.

JMjr napisał/a:
Chyba otworzyła mi się klapaka w głowie i mam wrażenie, że to właśnie kolor beretów - poza naszywką - odróżniał "komandosów z Lęborka" od reszty Dywizji (przypominam przełom 83/84).
W rozmowach wspominali też o jakiś helikopterach, które mimo formalnego przedziału gdzieś tam (MW?, Siemirowice?) tak na prawdę były przynależne im. Ale to jest jakieś mgliste wspomnienie rozmów sprzed prawie 30 lat i głowy za to nie dam.
JM
PS kontakt z nimi miałem tylko raz przez kilka? dni. Z jakiegoś powodu pałętali się po naszym (20DARu) parku maszynowym.

Trochę to skomplikowane... Wg mojej wiedzy pluton specjalny 7 Dywizji/Brygady czerwonych beretów nie nosił; wiem to od Piotra Bernabiuka, dziennikarza wojskowego, który miał regularny kontakt z jednostkami specjalnymi dawnego POW, zwłaszcza 56 kompanią specjalną. Ale może w krótkim okresie było inaczej? Decyzje w sprawie umundurowania żolnierzy tych jednostek się zmieniały; np. dywizyjne kompanie specjalne przez długi czas używaly umundurowania/oporządzenia wg naliczenia dla jednostek WPD (opinacze skoczka, zasobnik desantowy, PZW itd) nie miały jednak prawa do noszenia czerwonego beretu i naszywki (zmieniło się to dopiero pod koniec istnienia tych jednostek).

Jeżeli spotkałeś żołnierzy w czerwonych beretach, to niekoniecznie musieli być to ludzie z plutonu specjalnego 7 Brygady/Dywizji. W tamtych czasach elementem szkolenia żołnierzy jednostek specjalnych było zapoznanie z e sprzętemi organizacją oddziałów, które w czasie "W" przyszłoby im zwalczać i niszczyć, zwłaszcza jednostek OPL, rakietowych, dowództw i węzłów łączności itd. Może byli to żołnierze innych pododdziałów specjalnych POW?

totenkopf1956 - Nie Lut 26, 2012 3:55 pm

tomkar0512 napisał/a:
to chyba ktoś się pośpieszył z decyzjom złomowania tego sprzętu z resztą moim zdaniem likwidacja brygady to był niewybaczalny błąd ciekawe w czyim chorym umyśle on się urodził


Cymbałów pokroju tych , którzy likwidują obecnie Marynarkę Wojenną . :brake: :skolowany: 8))

madmike - Nie Lut 26, 2012 7:33 pm

tomkar0512 napisał/a:
to chyba ktoś się pośpieszył z decyzjom złomowania tego sprzętu z resztą moim zdaniem likwidacja brygady to był niewybaczalny błąd ciekawe w czyim chorym umyśle on się urodził
Ten okres obfitował w tego typu decyzje. Czy likwidacja jednostki desantu morskiego było błędem, można dyskutować. Pewnie tak, bo sprawa odtworzenia polskiej piechoty morskiej systematycznie powraca w publikacjach prasowych. Co się zaś tyczy TOPASów, to myślę że mimo wszystko były one już wtedy mocno przestarzałe - modernizacja modernizacją, ale w ciągu ostatnich 20 lat WP pozbyło się większości sprzętu z tej epoki.
Darek Ma - Nie Lut 26, 2012 7:43 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Witam. Widzę, że na forum jest po ,,urlopie,, Jurek totenkopf1956, którego pozdrawiam i namawiam na dalsze wspomnienia. Oczywiście, że likwidację ,,niebieskich beretów,, uważam za posunięcie skandaliczne. Teraz odbudowuje się piechota morska w Słupsku, bo jednak jest potrzebna. No i zaczyna się od podstaw, bo zmarnowano ciągłość szkolena, która trwała 30 lat isnienia jednostki, no ale jak to u nas bywa wśród mądrych polityków. Pamietam powódz w Gdańsku chyba z 10 lat temu, nie było ani sił ani środków do ewakuacji i usuwania skutków. Za czasów isnienia jedostki w takiej sytułacji można było jednym telefonem wyrwać 1000 chłopa do pomocy i jak dobrze pamiętam 40 Topasów, nie licząc 4 PTS-ów. No ale na to nie mamy wpływu. Zlikwidowano jednostkę, koszary natomiast mamy wspomnienia i tych nam nikt nie zabierze.Dlatego dzisiaj wspomnę z mojej służby ciekawy rodzaj specjalności wojskowej, którą to bardzo mocno wyręczała się tzw kadra a mianowicie pisarze. Na 1 kompani było dwóch pisarzy, stary w stopniu kaprala, żonaty chłopak, który marnował czas w wojsku oraz młody który był wybrany na następcę, nazywany Domelem. Jak zauważyłem do obowiązków pisarzy należało z rana odpisać rozkaz dzienny pułku, napisać rozkaz dzienny kompanii i odczytac go na porannym rozprowadzeniu. Oczywiście pisarze mieli szereg niepisanych obowiązków, a także mocne przywileje. Do obowiażków należało robienie herbat i kaw dla tzw kadry ( oczywiście metodą buzałową ), pisanie strojówek, prowadzenie dzienników plutonów, przydział służb zołnierzy kompanii, pisanie rozpisek ćwiczeń itd itp. Większość żołnierzy kompanii starała się nie zadzierać z pisarzami. Jak zauwarzyłem posiadali także podpisane przez dowódce kompani puste pj-tki. Był to dowód dużego zaufania u tzw kadry. Oczywiście sami dysponowali ,,stałkami,,. Poczatkowo nieufni, potem stali się moimi kompanami w sterowaniu ,,nieformalnym,,. Zresztą pisarzami kompanijnymi ( oczywiście nie istniał taki etat ) z reguły wybierani byli polecani i szkoleni przez starych pisarzy ludzie odpowiedzialni. Chociarz nasi pisarze byli diametralnie rózni - spokojny, żonaty, wysoki kapral ( przywożący dla tzw kadry pomidory ze swojej szklarni - zreszta nie wiem po co ) a jego następca bujający w obłokach powolny, grzeczny, kawaler o twarzy dziecka czyli Domel - to ich wspołpraca była wręcz książkowa. Cdn
Darek Ma - Nie Lut 26, 2012 8:05 pm

madmike napisał/a:
Co się zaś tyczy TOPASów, to myślę że mimo wszystko były one już wtedy mocno przestarzałe - modernizacja modernizacją, ale w ciągu ostatnich 20 lat WP pozbyło się większości sprzętu z tej epoki.

No tak mocno przestarzałe, ale do czego ? Czy jest w tej chwili inny tranporter spełniający wymogi desantowania w warunkach nie przygotowanego brzegu, posiadający taka pływalność i zdolnośc pokonywania terenu? Nie bierzemy pod uwagę amerykańskich LVTP poniewarz były projektowane do zupełnie innego rodzaju desantowania. Topas był przeznaczony do wysadzenia desantu na brzeg, wsparcia ogniowego w celu uchwycenia przyczółka. Nie był przeznaczony do walki tak jak bwp. Na swiecie uzywa sie jeszcze m-113 które są już archaizmem, btr i można by jeszcze wymieniac dużo sprzetu z lat 60-tych. Uważam, że odtworzenie piechoty morskiej na bwp jest paranoją. Wolał bym desantować się z okrętu zmodernizowanym Topasem niz bwp czy tez pts-em. Zresztą juz na forum pisałem o desantowaniu i zamieściłem fotkę. Podsumowując: nowego sprzetu brak, zreszta nie było by nas na to stać, a na starych dobrych Topasach wyszkoliło by się rzesze ,,desanciur,,

JMjr - Nie Lut 26, 2012 10:44 pm

madmike napisał/a:
Może byli to żołnierze innych pododdziałów specjalnych POW?

to było 30 lat temu więc wszystko jest możliwe. Cały czas podkreślam, że to tylko mgliste wspomnienia.
A co do zdjęcia to publikuj, co najwyżej będzie Ciebie ganiać sprzedający(a) z Allegro. :D
JM

totenkopf1956 - Pon Lut 27, 2012 12:06 am
Temat postu: Re: Niebieskie berety przygoda mimo woli
[quote="Darek Ma"]Witam. Widzę, że na forum jest po ,,urlopie,, Jurek totenkopf1956, którego pozdrawiam i namawiam na dalsze wspomnienia. Oczywiście, że likwidację ,,niebieskich beretów,, uważam za posunięcie skandaliczne...



Co do pisarzy kompanijnych to zgadzam się z Tobą w 100% , nasz „Śledź” miał jeszcze ten bonus iż był bratem mistrza olimpijskiego w kajakarstwie Śledziewskiego i kadra była z tego faktu bardzo dumna . :wink:
Pozdro .

Colonel - Pon Lut 27, 2012 8:05 am

Prawdziwy skandal! Pozbawiono nas szans na zdesantowanie AArhus albo Kopenhagi! Skandal!
Darek Ma - Pon Lut 27, 2012 10:42 pm

Colonel napisał/a:
Prawdziwy skandal! Pozbawiono nas szans na zdesantowanie AArhus albo Kopenhagi! Skandal!

Witam. Chciałem uprzejmie poinformować, że już nie jesteśmy w układzie warszawskim ( który nawiasem pisząc nie istnieje ) tylko w NATO. Prosił bym o przeczytanie wątku, może od początku.

Pozdrawiam

Colonel - Wto Lut 28, 2012 8:32 am

No właśnie!
totenkopf1956 - Sro Lut 29, 2012 11:33 pm

Na wstępie serdecznie pozdrawiam PRZEDSZKOLAKA , DANĘ , Ewkę W oraz wszystkich żeńskich i męskich czytelników „ opowieści dziwnej treści” tj. o czasie dawno i bezpowrotnie minionym .
Dzisiaj o moim pierwszym poligonie , no może raczej o podróży w jego kierunku .
Na pierwszy poligon (zimowy) miałem przyjemność wyjechać dnia 3 stycznia 1978 roku .Na eszelony kolejowe ładowaliśmy się z rampy wybudowanej jeszcze przez Niemców dla pierwszego regimentu Huzarów Śmierci , która usytuowana była we Wrzeszczu . Podróż KLką była dla mnie ogromnym przeżyciem (nie ukrywam iż traktowałem ją jako swoistą przygodę). Niejako poczułem się wówczas jak żołnierz podczas ostatniej wojny światowej , wyruszający w towarowym wagonie na front . Wagon rzecz jasna przygotowany był do transportu wojska . Po obu jego stronach od wejścia w połowie wysokości przedzielony był pokładem dzielącym wagon na część parterową i piętrową . Parter przysługiwał pospólstwu czyli kotom do których w owym czasie należałem , piętro natomiast okupowali weterani . Po rozłożeniu materacy każdy z nas zagospodarowywał swój kąt jak mu pasowało . Po środku wagonu stała metalowa koza czyli piecyk na węgiel , trzeba było w nim palić by się „śmiał” czyli jego boki powinny być rozgrzane do czerwoności . Podczas jazdy nie było to trudne bo cug buł taki że hej .Wówczas w wagonie można było się rozebrać do podkoszulka pomimo tego że dokoła był śnieg i mróz . Byłem mile zaskoczony przebiegiem podróży , żadna inna nie dostarczyła mi tylu wrażeń i gdyby była taka okazja to wybrał bym się w takową jeszcze raz . Pod dachem zamontowano uchwyty na nasze guldynki , luśnie , rury i garłacze byśmy nie obijali sobie o nie podczas transportu boków . Po jako takim rozgoszczeniu się był czas by zapoznać się z nieznanym , czyli racjami żywnościowymi przez nas zwanymi „suchymi desantowymi”. Jak już to opisywałem były to hermetycznie zamknięte foliowe torby podzielone na trzy części (śniadanie , obiad i kolacja) .Zaczęło się próbowanie wszystkiego przez kotów (no bo dla weteranów to była już rzecz znajoma) wymienianie się porcjami ponieważ jednemu podchodziło to a innemu owo . Sama podróż odbywała się głównie nocą i o podziwianiu pięknych widoków można było zapomnieć dlatego że dookoła było ciemno jak w d… u Aborygena . Jasno było tylko na stacjach kolejowych i po ich nazwach wnioskowaliśmy ile jeszcze pozostało drogi do celu . Transport huczał i kołysał co w połączeniu z temperaturą jaka panowała w środku stanowiło doskonałą kołyskę . Ululał wszystkich oprócz pełniących służbę , którzy musieli pilnować ognia i odbierać telefony dotyczące bardziej lub miej ważnych spraw . I w ten oto sposób nad ranem dotarliśmy do celu podróży , no może prawie bo pociąg zatrzymał się na stacji Lotyń a raczej jej braku ponieważ po obu stronach torowiska były tylko zaśnieżone pola . Tutaj otrzymaliśmy polecenie wyładunku i wymaszerowaniu ze wszystkim co Ojczyzna dała na garbie ku nowej przygodzie (o czym za jakiś czas ).
I to by było na tyle . Ahoj. :hihi:
CDN…

danielewicz - Sob Mar 03, 2012 7:26 pm

Świetnie się to czyta :==
tadter - Wto Mar 06, 2012 11:16 am

danielewicz napisał/a:
Świetnie się to czyta :==


To masz racje, ze swietnie sie to czyta...
Dwa lata w d___e!!! Bywaly dni i tygodnie fajne, ale bywalo i "przesrane"!
Tytul tego postu mowi sam za siebie: "...przygoda mimo woli" !
Kalamarz.

totenkopf1956 - Sro Mar 07, 2012 7:42 pm

Transportery 35 pułku desantowego grudniu 1970 roku we Wrzeszczu koło budynku poczty .
EwkaW - Sro Mar 07, 2012 9:46 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Transportery 35 pułku desantowego grudniu 1970 roku we Wrzeszczu

Stały, w tym pamiętnym grudniu 1970, transportery i czołgi w wielu punktach miasta, na Długiej też. Pamiętam to dobrze, bo jeden z nich stał pod oknami naszego mieszkania na I piętrze. Słychać było kaszel tych chłopców z czołgu. Poprzeziębiali się pewnie, był wtedy silny mróz. Straszne to były dni...detonacje na ulicach, szarże uliczne milicji, grabieże sklepów, godzina milicyjna...

totenkopf1956 - Nie Mar 11, 2012 11:19 am

Po opuszczeniu eszelonu czekaliśmy jakiś czas aż nasze transportery zjadą z platform kolejowych a następnie przy ich pomocy udaliśmy się do koszar pod chmurką czyli poligonowego obozowiska .Na miejscu zastaliśmy poustawiane namioty , które trzeba było doposażyć sprzętem pobranym z komendy poligonu . Trwało to jakiś czas i dla mnie który nigdy nie uczestniczył w podobnych przedsięwzięciach było nowym doświadczeniem budzącym na przemian zdziwienie i rozbawienie . Trzeba przyznać iż większość wykonywanych prac miała swoje praktyczne uzasadnienie . Dość powiedzieć że po spędzeniu prawie trzech miesięcy w takich warunkach przywykłem do owych . Poligonowy dzień zaczynał się od pobudki po czym była zaprawa poranna następnie mycie w momentami zimnej wodzie (wszystko zależało od przepustowości „Batorego” jakim mianem określał bojler nad paleniskiem sierżant Janke – szef kuchni ) po czym było śniadanie . Po posiłku odbywał się poranny apel na którym dowiadywaliśmy się jakie to niespodzianki i atrakcje będą nas czekać przez najbliższe godziny . Kompania która miała swoje pododdziały dzieliła się na grupy z których każda szkoliła się we własnej specjalności .I tak piechota czyli my przechodziła trening obowiązujący piechocińców , sagany doskonaliły się w obsłudze moździerzy , gazole udawali się do parku wozów bojowych by się niemiłosiernie wysmarować i naperfumować paliwem ( ale u nich to był taki tradycyjny rytuał – jesteś brudny więc mocno angażujesz się w to co robisz ) , choć nie zawsze tak było i bywały momenty że im współczułem . Strzelcy KPWT szli na strzelnicę dla pojazdów bojowych a titawy miały własne zajęcia . Na kompanii poza podoficerem dyżurnym pisarzem oraz dyżurnymi nie było nikogo więcej , my natomiast po odbyciu codziennego rytuału czyli pobraniu swoich ulubionych zabawek z magazynku broni , gotowi byliśmy do przeżycia jeszcze jednej frapującej przygody . W zajęciach poza kadrą , kafarami i nami czyli mięsem armatnim uczestniczyli również sorowcy oraz podchorążowie ze Zmechu . Jeden z bażantów którego facjata wypisz wymaluj przypominała szpiega z krainy deszczowców z kreskówki o smoku wawelskim aż się prosiła by nazwać ją po imieniu , posiadacz tak wyrazistego oblicza z miejsca został ochrzczony jako „Karamba”. Tak więc Karamba , Cwel , Plama , Rudy , Władek że wyliczę tylko „starszych podchujaszczych” poginali z nami aby doznać nowych wspaniałych przeżyć choć mniemam iż tak jak my mieli to w serdecznym poważaniu i czekali tylko kiedy opuszczą ten surwiwalowy teren .Wracając do zajęć , około godziny dziesiątej szef kompanii (zakładając że po drodze w ich wehikuł nie przyj…bał pocisk npla lub nie wjechali na jakąś minę , mówiąc żartem) rozwoził do szkolących się elementów kompanii drugie śniadanie . Śniadanie owo przeważnie składało się z dwóch bułek na łeb i puszki konserw którą dzieliło się na pół lub jajek na twardo po dwa na twarz , mielonego boczku wędzonego z musztardą (od tamtej pory robię sobie taki specjał w domu) albo serka topionego do tego do picia czarna kawa oczywiście nie Jacobs . Po tak wyrafinowanym lanchu trzeba było przeżyć następne godziny , które dzieliły nas od obiadu to jest do godziny 15tej . Wówczas powracaliśmy do naszych wigwamów zmęczeni i przemoczeni . Człowiek walił się na łóżko i natychmiast zasypiał . Z błogiego niebytu wyrywał nas wrzask podoficera dyżurnego wzywający nas na przedobiednią zbiórkę . Po wysłuchaniu ważnych i mniej ważnych informacji oraz kończącego ów spęd okrzyku iż minął dzień i ch… z nim i będzie nowy też ch…wy a także że ukochanej rezerwie pozostało tyle to a tyle pięknych i słonecznych dni do cywila (a co by było gdyby były brzydkie i deszczowe?) , maszerowaliśmy do polowej stołówki na zasłużony i wykwintny obiad . O czym następnym razem . :hihi:
CDN…

Ciekawa fotka przedstawiająca petkę z wysuniętym peryskopem służącym do obserwacji ponad podniesionym falochronem podczas pływania .

tomkar0512 - Sro Mar 14, 2012 9:32 pm

Witam mam pytanko ,co się stało z naszym całym sprzętem to znaczy 7bdow i innych jednostek 7 BOW po rozwiązanu,wiem że cześć poszła na przetargi ale co z resztą,było tam tego od cholery
JMjr - Pią Mar 16, 2012 10:02 pm

tomkar0512 napisał/a:
Witam mam pytanko ,co się stało z naszym całym sprzętem to znaczy 7bdow i innych jednostek 7 BOW po rozwiązanu,wiem że cześć poszła na przetargi ale co z resztą,było tam tego od cholery

Różnie: Sporo poszło na złom bo większość miała po 30-40 lat a jak wyglądały remonty i konserwacja w czasie "przejść" sami najlepiej wiemy. PT-76, TOPAS-y, Stary 66, Gazy 69, ZSU-57-2 czy ZIŁy 157 były baaaardzo przestarzałe. Są zdjęcia resztek PT-76 nawet na tym forum.
To co się dało przeszło do innych jednostek a część poszła do III świata.

A TERAZ CIEKAWOSTKA: przed chwila na Allegro poszły stare naszywki (kotwice) z czasów gdy na mundurach też były kolorowe (odmiana starsza z wąskim kółkiem) po stówie każda!
JM

totenkopf1956 - Pią Mar 16, 2012 10:05 pm

tomkar0512 napisał/a:
Witam mam pytanko ,co się stało z naszym całym sprzętem to znaczy 7bdow i innych jednostek 7 BOW po rozwiązanu,wiem że cześć poszła na przetargi ale co z resztą,było tam tego od cholery


Być może jakiś metalowy przedmiot , który ostatnio Nabyłeś posiada w swojej strukturze jakąś śladową cząstkę sprzętu jakie używały niebieskie berety . Na początku lat 90tych gdy na dawnej Vistuli nie było jeszcze terminala kontenerowego miejsce to służyło jako składowisko złomu który statkami wysyłano za granicę . Pewnego razu zauważyłem na owym złomowisku kilka kadłubów BRDMów na widok których serce zabiło mi mocniej ponieważ na ich pancerzach widniały dobrze mi znane niebieskie emblematy z białymi kotwicami .W tym momencie uświadomiłem sobie iż jestem niemym świadkiem końca pewnego rozdziału na militarnej mapie Gdańska .Jeszcze raz miałem okazję spotkać się z dywizyjnym demobilem w Sulęczynie na prywatnej stacji benzynowej stała PTka bez wierzy obdrapana i przyrdzewiała , smutny to był widok . :II

JMjr - Sob Mar 17, 2012 7:57 pm

Odpowiedź na pytanie co się stało ze sprzętem można by jeszcze uzupełnić listą muzeów i zbiorów prywatnych mających PTkii i TOPASy. Zdarzają się też rarytasy np. Łuna 2P16 (wyrzutnia rakiet taktycznych na podwoziu PT-76 mieli je w 41 DA) przerobiona na WZT, BTR-50PU (pierwowzór TOPASa) w barwach 29 baterii p-lot. Niedawno ktoś sprzedawał w necie BRDM 1 z PPKami w barwach 4 lub 35 pułku.
totenkopf1956 - Sro Mar 21, 2012 10:08 pm

Po apelowym rytuale udawaliśmy się do polowej stołówki (było to kilka połączonych ze sobą namiotów wojskowych ) na pieczeń z dzika , pizzę lub kebab do wyboru a mówiąc szczerze na całkiem niezły obiad . Zdarzały się słabsze dni gdy w jadłospisie widniała kasza gryczana , sztuka mięsa , sos i ogórek kiszony . W tym dniu poligonowa trzoda chlewna karmy miała pod dostatkiem ponieważ większość z nas zjadała mięso z sosem i ogórkiem , natomiast kasza lądowała w pojemnikach na odpadki . Po obiedzie był czas wolny do godziny szesnastej następnie przez dwie godziny trzeba było palić głupa na jakichś zajęciach szkoleniowych . Następnie o godzinie osiemnastej była kolacja na którą się szło lub nie w zależności od stanu zmęczenia lub odczucia głodu . Gdy się poprosiło to kumple przynosili kilka kromek posmarowanych tym co akurat było w menu kolacyjnym . Po wieczornym posiłku następował artystyczny gwóźdź programu czyli przymusowe oglądanie dziennika telewizyjnego na którym większość z nas walczyła ze snem . Po obejrzeniu jak w Ameryce biją murzynów a my prześcigamy następny zachodni kraj w drodze do powszechnego dobrobytu następował czas wolny, choć nieraz było to tylko nic nie znaczące określenie . Odprawiwszy wieczorne rytuały układaliśmy się do snu którego jakość zależała od zaangażowania dyżurnego , który powinien dbać o uśmiech kozy a z tym było różnie . Bywało że budziliśmy się w środku nocy z poczuciem iż na zewnątrz namiotu panuje taka sama temperatura jak u nas w środku . Zdarzały się wieczory iż jakiś ambitny wymyślał zajęcia nocne ( często były za karę rzadziej w nagrodę). Tak mijały nam dni pierwszego poligonu (zimowego ) na który miałem przyjemność się załapać . Co było dalej niebawem opiszę .
CDN…

tadter - Sob Mar 24, 2012 5:55 pm

Tak bylo !!!
Dohler - Sob Mar 24, 2012 8:57 pm

Dokładnie tak bylo! Zaliczylem w ciągu 716 dni sluzby 6 poligonów i 1 manewry "Zimorodek 73". Służyłem w art. ppanc. M.in. niszczyłem statki desantowe niebieskich beretów. Trochę się tego natłukło.
Sbigneus - Nie Mar 25, 2012 11:44 am

Dohler napisał/a:
...... niszczyłem statki desantowe niebieskich beretów. Trochę się tego
natłukło.

Teraz wiemy dlaczego nieistnieje jednostka wojskowa "niebieskie berety" w Gdańsku. :haha:

JMjr - Wto Mar 27, 2012 1:38 pm

Dohler napisał/a:
Służyłem w art. ppanc.

Pytanie takie, co wyście wtedy mieli? BRDM 1 z Trzmielami? Podobno w latach 70 (gdy weszły PPK na BRDM-ach 2) w 7ŁDD zgromadzono większość sprawnych właśnie Trzmieli na BRDM 1.
JM

Dohler - Czw Mar 29, 2012 8:30 pm

Na temat Trzmiela niewiele mogę powiedzieć, nie mieliśmy tego drogiego i zawodnego sprzętu. Jeden PPK kosztował tyle co Fiat 125p w Polmozbycie, a skuteczność ognia wynosiła w porywach 70 proc.
JMjr - Pią Mar 30, 2012 11:29 pm

Dohler napisał/a:
Na temat Trzmiela niewiele mogę powiedzieć, nie mieliśmy tego drogiego i zawodnego sprzętu. Jeden PPK kosztował tyle co Fiat 125p w Polmozbycie, a skuteczność ognia wynosiła w porywach 70 proc.

No to mieliście?
JM

ocsid - Sob Mar 31, 2012 1:01 am

totenkopf1956 napisał/a:
I w ten oto sposób nad ranem dotarliśmy do celu podróży , no może prawie bo pociąg zatrzymał się na stacji Lotyń


Pewnie nie masz pojęcia, którędy tam dojechaliście?

totenkopf1956 - Sob Mar 31, 2012 2:06 pm

ocsid napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
I w ten oto sposób nad ranem dotarliśmy do celu podróży , no może prawie bo pociąg zatrzymał się na stacji Lotyń


Pewnie nie masz pojęcia, którędy tam dojechaliście?


Jeśli dobrze zrozumiałem pytanie to chodzi o drogę z Gdańska na poligon . Była następująca : Gdańsk , Pruszcz Gdański , Tczew , Starogard Gdański , Czersk , Chojnice , Człuchów , Czarne , Szczecinek , Lotyń . Droga powrotna wyglądała tak samo tylko w odwrotnej kolejności a załadunek na eszelony następował w Brokęcinie .

slowik45 - Sob Mar 31, 2012 8:27 pm

Że tak niechcący się wtrącę może komuś się przyda :D http://allegro.pl/ot-62-t...2239426943.html
ocsid - Sob Mar 31, 2012 9:06 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Jeśli dobrze zrozumiałem pytanie to chodzi o drogę z Gdańska na poligon


Tak, o to chodziło ;) Dzięki.

JMjr - Nie Kwi 01, 2012 9:25 pm

totenkopf1956 napisał/a:

Jeśli dobrze zrozumiałem pytanie to chodzi o drogę z Gdańska na poligon . Była następująca : Gdańsk , Pruszcz Gdański , Tczew , Starogard Gdański , Czersk , Chojnice , Człuchów , Czarne , Szczecinek , Lotyń . Droga powrotna wyglądała tak samo tylko w odwrotnej kolejności a załadunek na eszelony następował w Brokęcinie .

I tu się nasuwa pytanie dla czego wojsko jeździło dalszą drogą. W przypadku 20 DAR-u była to kwestia zbyt wysokiej kantyny (a w zasadzie kiosku spożywczego) na kółkach.
JM

Sabaoth - Nie Kwi 08, 2012 5:47 pm

Na Delcampe pojawiły się zdjęcia z defilady w 1965 r. (przynajmniej tak podaje sprzedający). 5 zdjęć po 12 Euro za sztukę to trochę drogo ale jak kogoś interesuje ta tematyka to chyba warto (no i widać fragment Wrzeszcza).

Link do aukcji: Naduś

sajmoon - Pon Kwi 09, 2012 12:44 am

Trafiłem ostatnio na Youtube na "Piosenkę trepa" Kazika... W teledysku nakręconym przez Yacha Paszkiewicza znajduje się kilka archiwalnych ujęć z poligonu. To jeśli się nie mylę niebieskie berety. Opis pod klipem wskazuje na poligon w okolicach Łeby. Polecam:)
totenkopf1956 - Pon Kwi 09, 2012 8:26 pm

sajmoon napisał/a:
Trafiłem ostatnio na Youtube na "Piosenkę trepa" Kazika... W teledysku nakręconym przez Yacha Paszkiewicza znajduje się kilka archiwalnych ujęć z poligonu. To jeśli się nie mylę niebieskie berety. Opis pod klipem wskazuje na poligon w okolicach Łeby. Polecam:)

Jeśli to niebieskie berety to musi być Ustka a dokładniej rejon Ognicy nad rzeczką Potynia .

tadter - Sro Kwi 11, 2012 9:48 pm

JMjr napisał/a:
Dohler napisał/a:
Służyłem w art. ppanc.

Pytanie takie, co wyście wtedy mieli? BRDM 1 z Trzmielami? Podobno w latach 70 (gdy weszły PPK na BRDM-ach 2) w 7ŁDD zgromadzono większość sprawnych właśnie Trzmieli na BRDM 1.
JM


"Trzmiela" widzialem jeszcze w 1979 roku w Leborku. Ale "garazowaly" tylko nieruchomo. Jezeli jednak dobrze pamietam, to na poligonie w Toruniu (takze 1979r) strzelano jeszcze "Trzmielem". Wiem, ze dziwilem sie - jakie toto ma duze "skrzydla"....

JMjr - Czw Kwi 12, 2012 10:32 pm

tadter napisał/a:
"Trzmiela" widzialem jeszcze w 1979 roku w Leborku. Ale "garazowaly" tylko nieruchomo. Jezeli jednak dobrze pamietam, to na poligonie w Toruniu (takze 1979r) strzelano jeszcze "Trzmielem". Wiem, ze dziwilem sie - jakie toto ma duze "skrzydla"....

Piszesz o 79 a Dohler był te 5-6 lat wcześniej.
JM

JMjr - Wto Maj 15, 2012 11:28 pm

Czy jesteście/jesteśmy w stanie określić kto co zajmował na Słowackiego?
Mapka z przed I WŚ
20 DAR był w nr 36 oraz
nr 8 (garaż i magazyn PGR-ów czyli plutonu? gospodarczego oraz warsztaty plutonu? remontowego w tym zbrojmistrz o ile nie był w 38),
9 (garaże 1 Baterii),
10 (garaże 2 Baterii)
gdzieś jeszcze była stołówka chyba na prawo od nr 10.
Gdy remontowali we wczesnych latach 80 nr 36 Dywizjon przeniósł się do nr 2 - z 60-70 chłopa w dwóch połączonych salach - masakra

norveg - Sro Maj 16, 2012 10:41 am

Cytat:
gdzieś jeszcze była stołówka chyba na prawo od nr 10.

Na prawo i lekko do góry.

W latach 80.:
– 1 apteka i Garnizonowa Izba Chorych (GIH) (ale budynek raczej podrugowojenny);
– 2 kuchnia i od strony 3 kantyna;
– 3 garnizonowy węzeł łączności;
– 4 biuro przepustek;
– pomiędzy 18, 17, 16, 3 plac ćwiczeń, plac apelowy;
– 18 kompania łączności;
– 37 WKU 2 (także w latach 90.);
– 7 aktualnie jest biblioteka garnizonowa (nie wiem jak wcześniej);
– pomiędzy 1, 24, 18 coś a'la wypoczynkowy parczek z armatą pęłniącą rolę pomnika;
– 17 miał chyba charakter sztabowy, ale brak mi pewności.

JMjr - Pią Maj 18, 2012 6:05 pm

Cytat:
– 3 garnizonowy węzeł łączności;

wg mojej pamięci to Garnizonowy Węzeł Łączności w 83/84 to było 5 lub 6
to drugie z "5 lub 6" to była tzw bażanciarnia czyli hotel dla zamiejscowych podchorążych - ja mieszkałem w domu jakiś kilometr od koszar na Chopina.
Przy 4, w płocie był kiosk Ruchu z 2 okienkami od strony koszar dla wojska i od strony ulicy dla cywili.
JM

norveg - Pią Maj 18, 2012 8:07 pm

JMjr napisał/a:
wg mojej pamięci to Garnizonowy Węzeł Łączności w 83/84 to było 5 lub 6

Uściślając, „moje” lata 80. to w zasadzie druga połowa. Od 1986/1987

dariusz08 - Sob Maj 19, 2012 5:29 pm

totenkopf1956 napisał/a:
Moje koszary podczas wojny .


Koszary Twoje ale zdjęcia moje.Jak już umieściłeś to niech zostaną.
Pozdrawiam

Darek

sqbug - Nie Maj 27, 2012 3:02 pm

4 KDS rok 68-70 Pluton wsparcia. Może ktos z kolegów się odezwie.
sqbug@wp.pl

JMjr - Nie Maj 27, 2012 9:32 pm

sqbug napisał/a:
braterstwo_broni_NRD_70.jpg
Braterstwo borni manewry NRD rok 70

Pytania:
1. Przy prawym ramieniu pierwszego siedzącego na TOASie jest coś jakby uchwyt CO TO JEST?
2. Przy prawym uchu w/w sterczy coś w górę CO TO JEST?
JM

tadter - Pon Cze 04, 2012 10:38 pm

Uchwyt do mocowania ANTENY.
JMjr - Pon Cze 04, 2012 11:13 pm

tadter napisał/a:
Uchwyt do mocowania ANTENY.

Ośmielę się podkreślić wyrazy SIEDZĄCEGO NA
JM

tadter - Sro Cze 06, 2012 11:18 pm

Czy pamietacie jeszcze te krociutkie, rymowane teksty, ktore pisalismy na "falach"?!?
Dla niewtajemniczonych: fala = metr krawiecki, do dziennego odrywania po jednym centymetrze, poczawszy od 150. dnia "do cywila".
Pozwole sobie przytoczyc kilka:
"Czy krawcowa, czy kucharka – byle byla w kroku szparka"
"Hej szykujcie corki tescie – mi zostalo tylko 200"
"Juz nie 600 ani 300 – tylko Tadzio rezerwista"
"Dziewietnascie miesiecy sie czekalo, aby blaszke zerwac smialo"
"Przezylismy Potop szwedzki – przezyjemy metr krawiecki"
"Dzien piekniejszy jest od slonca – 120 dni do konca"
"Juz niedlugo bedzie stowka – o cywilu mysli glowka"
"Jada motory I rowery, a mi zostalo 64"
"Juz niedlugo slodkie usta, biust I cialo – tego w wojsku brakowalo"
"Jedzie pociag bardzo pilny, a w nim wioze ciuch cywilny"
"Juz nie mysle o MONie – tylko o przyszlej zonie"
"Hej dziewczeta w gore biusty, bo to juz jutro dzien rozpusty"
itd, itd
Mam jeszcze wiecej w zanadrzu....

tadter - Sro Cze 06, 2012 11:25 pm

"Zasluzony dla Ojczyzny" :szabelka:
Post edytowany. Zmniejszone zdjęcie ze względów technicznych.
DW

TOMB - Czw Cze 07, 2012 5:08 am

To patyna czasu że złota "wzorka" nie rożni się niczym od brązowej czy obie są brązowe?
tadter - Nie Cze 10, 2012 8:36 pm

No niestety, takie czasy mielismy, ze zloto wygladalo jak braz.
Ale na potwierdzenie, ze mowie prawde - to jeszcze jedna fotka:

Post edytowany - zmniejszyłem nieco rozmiar zdjęcia.
DW

JMjr - Wto Sie 21, 2012 6:54 pm

Inna defilada, przed malowaniem kotwic, jeszcze Białe Orły na burtach

http://kronikarp.pl/szukaj,31648

tadter - Sob Sie 25, 2012 8:35 pm

JMjr napisał/a:
Inna defilada, przed malowaniem kotwic, jeszcze Białe Orły na burtach

http://kronikarp.pl/szukaj,31648


...nie bardzo kapuje, co to ma znaczyc???

MIELEC 1959 - Nie Wrz 02, 2012 3:30 pm

Witam wszystkich którzy służyli w niebieskich beretach.
Moja przygoda w desancie trwała w latach 1982-83.Stan wojenny,wiele emocji.Mój umysł rejestrował ten okres z wielką uwagą i chcę się na tym forum wypowiedzieć.Mam zamiar zrobić to w obszernym tekście,a do tego muszę się przygotować.Nadmienię na początku że byłem na 4kompani desantowej w plutonie kierowców,byłem równocześnie w kompani śpiewającej i wystąpiliśmy w Kołobrzegu 83r.Pamiętam patrole nocne po Starym Porcie,zajęcie telewizji Gdańskiej,poligony letnie i zimowe.O szczegółach napiszę wkrótce.
Pozdrawiam.

Voit - Nie Wrz 02, 2012 9:30 pm

Witaj MIELEC 1959. :D
...Z niecierpliwością czekam na Twoje wspomnienia z desantu.
:wink:

JMjr - Sob Wrz 08, 2012 6:51 pm

tadter napisał/a:
...nie bardzo kapuje, co to ma znaczyc???

"inna defilada" bo jedna już była tu pokazywana w kronice
"przed pamalowaniem kotwic" bo ok 3:40 pojawią się "błękitne berety" (sic!) zamiast niebieskich ale na pojazdach jeszcze nie mają kotwic.
"jeszcze Białe Orły na burtach" jw, kronikę nakręcono niedługo przed zmianą malowanych na burtach Białych Orłów na szachownice.
Bardzo mało jest materiałów foto z pierwszych kilku lat istnienia Dywizji tzn. zanim postanowiono ja wyróżnić białymi kotwicami na kolorowym tle. Podobno był też okres przejściowy, w którym kotwice malowano bądź bezpośrednio na zielonej burcie bądź na niebieskim tle bez względu na jednostkę.

antyprodukt - Sob Wrz 08, 2012 7:32 pm

Witam Wszystkich serdecznie, a zwłaszcza z rocznika 85-87 ze Słowackiego.
MIELEC 1959 - Wto Wrz 11, 2012 1:19 pm

Gdańsk od młodych lat był dla mnie fascynujący, byłem tu po raz pierwszy w 1971 roku na koloni letniej w Gdańsku Wrzeszczu. Uciekaliśmy z kolegami i włóczyliśmy się po Trójmieście tramwajami i kolejkami elektrycznymi na gapę. We Wrzeszczu na jednej z ulic widziałem podziurawione ściany budynków. Jakieś chłopaki opowiedziały nam, co tu się działo w 1970 roku. Minęło 8 lat i w 1979 roku opuściłem moje rodzinne miasto Mielec, przeprowadzając się do województwa gdańskiego, a ściślej do Jastarni.
Mieszkając na półwyspie pracowałem w Porcie Wojennym na Helu jako pracownik cywilny. Nadeszły wówczas najciekawsze lata na Wybrzeżu - rok 1980.Bywałem często w Gdańsku by przypatrywać się i obserwować miejsca gdzie coś się działo.
Strajki, szczególnie portów, wyzwoliły pełną mobilizację portów wojennych, które zaangażowały się w rozładunek statków handlowych z żywnością, barki holowane przez marynarkę wojenną zawijały do portów wojennych,a stamtąd na wagony. Stan wojenny 1981roku i pobór do armii. Ostróda, czerwone koszary i szkółka młodszych specjalistów mechaników i kierowców transporterów opancerzonych SKOT, po szkółce Stargard Szczeciński, tam po 2 miesiącach przeniesienie do 7 Łużyckiej Dywizji Desantowej, w sztabie dywizji przydział do Gdańska i od czerwca1982 na 4 Kompani Desantowej, której to dowódcą był kapitan Andrzej Malinowski, który jesienią 82 został przeniesiony, a dowódcą kompani został porucznik, którego nazwiska nie pamiętam, ale ksywę miał „HOŁK” tak od indiańskiego pozdrowienia, bo twarz miał indiańską. ”Hołk” w swojej doktrynie chciał z 4 kompani desantowej zrobić Komandosów i bardzo mi się jego starania podobały by cel osiągnąć, a było to tak. Na poligonach,”Hołk” wystawiał warty nocne i chodząc z noktowizorem napadał na nich zabierając broń, rzucał petardy hukowe, strzelał ze ślepaków. Rano jego ofiary były rozliczane i szkolone jak nie dać się zaskoczyć na warcie. Ja nie miałem większych problemów z zostaniem komandosem według doktryny por.”Hołk”, ponieważ w cywilu trenowałem judo co mi się czasem przydawało. Pamiętam jak jeden koleś z Łodzi, gdzie trenował zapasy i poniosła go ambicja, miał dość tresury na komandosa, więc zaatakował por.”Hołk” na kompani, a z odsieczą dowódcy przyszedł podoficer dyżurny przynosząc gaz łzawiący w spreju,który to zadozowany osłabił kolesia, którego warta odprowadziła do ancla.Za ten czyn dostał 3 miesiące Orzysza i tam dokończył szkolenie na komandosa. Na 4 kompani desantowej, do której dostałem przydział nie wiedziano, co ze mną zrobić, byłem młodszym specjalistą Skota,który nie występował w uzbrojeniu, więc byłem 5 kołem u wozu. Kapitan Malinowski przydzielił mnie do łączności. Mieliśmy radiostację na kompani i przez 1 miesiąc uczono mnie w plutonie łączności obsługi sprzętu. Na poligonie opanowałem radiostację do tego stopnia, że mogłem podsłuchiwać okręty na redzie portowej. Pamiętam że spaliśmy pod pałatkami i przyjechało kino polowe rozwieszono na drzewach ekran i wyświetlono film pod tytułem „Vabank”. Na 4 kompani desantowej były 2 Stary 66 i Topasów 6 sztuk, brakowało 1 Topasa, który to miał pecha i spłonął w 1970 roku biorąc czynny udział w wydarzeniach grudniowych w Gdańsku. Wrócę do tych dwóch Starów 66, bo to z jednym z nich przeżyłem ostatni rok służby na 4 kompani desantowej zwanej potocznie przez żołnierzy „czwarta bagienna” Na 4 kompani było dwóch kierowców po szkółce kierowców, jeden radził sobie z tym gratem, choć awaryjność tego Stara była duża i chłopaki z plutonów strzelców i moździerzy dymali często na nogach do Jasienia. a po południu dymali kierowcę ,za niesprawnego Stara. Natomiast drugi Star i drugi kierowca nie nadawali się do niczego, kierowca nie mieścił się w bramie wyjazdowej PKT i wydarł ją z korzeniami. Stara postawiono na kołki i w ciągu kilku miesięcy zostało z niego ukradzionych dużo części. W tym czasie szukałem sobie zajęcia by nie nudziła mnie służba, więc zaproponowałem naszemu Technicznemu, którego nazwiska nie pamiętam,ale nazywaliśmy go „pies Pluto”, by dał tego Stara 66 w moje ręce, a ja przywrócę jego dawną świetność. I tak się stało, rozkazem dowódcy kompani por.”Hołk” wziąłem się do kompletowania Stara 66.Jak wiadomo w wojsku nic nie ginie tylko zmienia właściciela tak też części pozyskiwałem z innych Starów parkujących w parku wozów bojowych. Odbywało się to nocami, gdy nasza kompania miała służbę wartowniczą i dyżurną w pułku. Ja byłem zwalniany ze służb i po miesiącu z przerwami zaprezentowałem sprzęcicho gotowe do eksploatacji. Woziłem chłopaków na Jasień, Szczepcz i eszelonem do Ustki razem z Topasami. Na Szczepcz woziłem cały majdan z kuchnią polową za sobą. Zaopatrywałem kuchnię, a kolegów w piwo z baru lane do termosów po kawie(10 litrów). Pamiętam jak na Szczepczu, ktoś (wiem kto, ale nie powiem)odkopał koła od kuchni polowej,a w miejsce po kołach usypał kopce by nie wzbudzać podejrzeń szefa kompani, a koła były takie same jak przy Żuku, więc poszły na przelew. Po zakończeniu ćwiczeń szef, mówi do mnie bym cofnął Starem, zapiął kuchnię i ruszał powoli żeby kuchnia wyjechała z dołków, w których były zakopane koła, (żeby się nie zapaliły przy używaniu kuchni).Ruszyłem wiedząc, że brakuje kół, patrzyłem na szefa, szef patrzył na kuchnię, która zamiast wyjechać z dołków i unieść się w górę sunęła podwoziem po ziemi, niedowierzał swoim oczom i okularom(nosił bardzo grube szkła).Wrzuciliśmy kuchnię na pakę i w pułku zdobyliśmy inne. Szef naszej kompani był fajnym gościem, gdy ktoś kombinował i coś ściemniał, szef mawiał często ”taka nawijka do kijka”. Niestety szefa nazwiska też nie pamiętam, był starszym sierżantem i nosił okulary grube jak denko od szklanki, ale był lubiany.
Temat kolejny to alarmy z wyjazdem. Po ogłoszeniu leciałem po Stara 66, podstawiałem pod klatkę schodową kompani i przejmowałem wszystko, co wynosili z kompani: magazyn broni, kancelarię kompani i wszystkie bety z łóżek. Często alarmy odwoływano bez wyjazdu, wtedy leżałem w betach i słuchałem radia tranzystorowego, które miałem nielegalnie. I co z tego wynikło? Wtedy to 10 listopada 1982 r. w radiu podano komunikat, że w ZSSR zmarł Breżniew, lecę na kompanię do szefa i gadam mu o fakcie, a szef do mnie ”nawijka do kijka”. Pewnie myślał, że ściemniam, a ja proponuję zakład o flachę i wygrałem, szef się wywiązał i postawił litr bimbru. Z bimbrem miałem jeszcze inną przygodę. W Sylwestra 1982 poszliśmy z kierowcami Topasów na lewiznę, żeby zdobyć alkohol i dotarliśmy na zabawę do zajezdni tramwajowej. Było to około 23-ciej,goście rozluźnieni zobaczyli wojsko, zaczęto nas częstować czym popadło,żarcie, wóda i potańcówka. Po północy w kiblu wywaliła kanaliza, smród kazał nam opuścić ten lokal, wiec zaopatrzono nas na drogę, a na kompani się okazało, że to bimber, więc degustacja trwała w Nowy Rok.
Wrócę się w czasie do sierpnia ’82r,.kiedy to w Gdańsku w rocznicę strajków na ulicach odbywały się zadymy i walki ZOMO z ludnością cywilną. Z miasta dochodziły do jednostki odgłosy syren, huków petard, i pojedynczych strzałów. ZOMO działało w mieście, a Topasy w kolumnach stały gotowe do wyjazdu w miasto. Chodziło tu raczej o demonstrację siły i by w miasto poszła fama, że wojsko jest u bram gotowe wesprzeć Milicję Obywatelską. W koszarach zapanowała nienawiść do trepostwa, za wciąganie wojska w konfrontację z cywilami. Na szczęście po kilku godzinach wycofano Topasy do parku wozów bojowych, a wszystkie kompanie desantowe uzbrojone w kałasznikowy z ostrą amunicją po120 szt. każdy, podzielono na drużyny po 10 żołnierzy, oddano pod dowództwo 2 milicjantów na jedną drużynę. W takim składzie mieliśmy patrolować nocą ulice Gdańska i tu stała się rzecz, która nas zaskoczyła. Gdy przywieziono nas w rejon Starego Portu, przeszliśmy kilkaset metrów w ulicę, gdzie znajdował się komisariat dzielnicowy. Milicjanci zapytali nas czy mamy ochotę na takie spacery, bo mamy jeszcze do wyboru przenocowanie w komendzie. Wszyscy jednomyślnie skorzystaliśmy z najrozsądniejszego w tej sytuacji rozwiązania i zanocowaliśmy na komendzie w świetlicy, tylko rano o 3-ciej musieliśmy wyjść na ulicę by zameldować się na punkcie odbioru posiłku regeneracyjnego i po zjedzeniu powróciliśmy na komisariat do spania, by o 7-mej znów stawić się na punkt zbiórki i powrót do pułku. Takie nocne patrole odbywaliśmy jeszcze kilku krotnie a scenariusz zawsze był podobny,nikt rozsądny nie chciał nadstawiać dupy, od tego było zawsze pijane ZOMO, gdy jeździło na akcje.
Wrócę się teraz w czasie do chwili, gdy przydzielono mnie do 4 kompani i tu zaskoczenie, słucham i z podziwu wyjść nie mogę. Po jednostce idzie jakaś kompania i pięknie śpiewa na 3 głosy. Pomyślałem, że tu w desancie to musi być wysoki poziom wyszkolenia, bo nawet do śpiewu marszowego przykłada się staranne wykonanie. Pytam się dyżurnego, a ten wyjaśnił mi, że to specjalnie dobierani z całego pułku żołnierze do Kompani Śpiewającej na festiwal piosenki marszowej w Kołobrzegu ’82. Poczułem wielką chęć bycia w takiej kompani i pół roku później zakwalifikowałem się do kompani śpiewającej. Ćwiczyliśmy w sali odwiedzin, a na wiosnę, na zewnątrz koordynacja śpiewu w marszu. Fortepian wynosiliśmy na plac apelowy i nasz dyrygent zwany przez nas ‘Bardini’ akompaniował kompani do śpiewu. Ja śpiewałem w trzecich głosach, mój kolega i ziomal z Mielca w pierwszych głosach. Były też wyjścia na miasto, by oswoić nas z występowaniem publicznie. Było to cudowne przeżycie. Nadszedł lipiec i czas wyjazdu na festiwal do Kołobrzegu’83. Zawieziono nas do jednej z jednostek wojskowych w Kołobrzegu, którą to wcześniej wysłano gdzieś na poligon by nam ustąpiła miejsca. Powiem, że w tym czasie mieliśmy tam „życie jak w Madrycie”, luz taki, że po śniadaniu wozili nas na dzikie plaże za miasto. Tam na wydmach nagie dziewczyny, które to opalały się zdziwione dosłownie tak licznym desantem na plażę. Nie poczuły się tam bezpiecznie i wycofały się ze zdobytego przez nas kawałka wybrzeża. Takie wyjazdy powtarzały się jeszcze w inne niezdobyte miejsca. To były najpiękniejsze desantowania, nie jak zwykle z morza, ale od zaplecza, z lądu, gdzie przeciwnikiem była tylko płeć przeciwna. Wieczorami wożono nas na festiwal piosenki żołnierskiej do amfiteatru. Nadszedł i nasz dzień konkursu piosenki marszowej przed Skampolem. Ubrania wyjściowe mieliśmy w lepszym gatunku, buty podkute stalowymi ćwiekami i poszło nam jak z płatka. Wyśpiewaliśmy 3 piosenki. Pamiętam teraz tylko fragmenty. Wróciliśmy do Gdańska, a tu dopadła mnie szara, czwartobagienna rzeczywistość.
Wrócę się jeszcze raz w czasie aby opisać inne przeżycie dotyczące zajęcia stacji przekaźnikowej telewizji w Gdańsku w okresie listopad-grudzień’82. Jeśli dobrze się orientuję, to było gdzieś na Jaśkowym Wzgórzu. Przyjechaliśmy na miejsce zmienić inną wartę, która koczowała tam od września. Gdy w Gdańsku, w rocznicę strajków były zadymy, armia zabezpieczała strategiczne punkty, w tym przypadku ów przekaźnik. Pełniliśmy warty, spaliśmy w pierzynach, oglądaliśmy do woli 2 programy TVP w kolorze idealnej jakości obrazu, takie wczasy z TVP. Piszę o tym dlatego, że od pracowników tego ośrodka dowiedziałem się szczegółów zajęcia tego obiektu przez jednego oficera z naszego pułku w stopniu porucznika, któremu odbiło i poniosła go kowbojska fantazja. Mianowicie podjechało wojsko pod bramę, z auta wysiadł ów oficer, wyciągnął od razu pistolet, oddał kilka strzałów w powietrze czym wystraszył ochronę przemysłową zatrudnioną etatowo przez TVP. Porucznik, z dymiącą jeszcze lufą wtargnął na teren obiektu, rozbroił ochroniarza jak rasowy komandos w niebieskim berecie. Tak to utorował drogę dla wojska, by ochraniało profesjonalnie dobro narodowe przed opozycją z miasta. Do koszar wróciliśmy na Sylwestra i tu jak już wyżej opisywałem lewizna do zajezdni tramwajowej dla odprężenia. Poruszę teraz temat poligonów letni’82 i zimowy’83. Pierwszy mój był letni ’82. Zabrałem na eszelon wyremontowanego Stara 66.Do Ustki jechaliśmy 24 godziny okrężną trasą przez Chojnice, pamiętam smak suchego prowiantu ,słoniny i czekolady konserwowanej. Suchary wyrzucaliśmy ludziom, gdy pociąg mijał dworce. Pamiętam wagony towarowe, którymi wieziono nas na poligon, scenografia jak z 2 wojny, lub z filmu „Czterej pancerni”, prycze i szlaban w drzwiach, żeby nie wypaść, gdy żołnierza przycisnęło sikanie. A wiecie jak wyglądało sranie? Trzeba było zdjąć pas, zdjąć spodnie, pasem spiąć się razem ze szlabanem pod pachami i jazda z kupą za burtę. Pamiętam jak jednego kolegę przycisnęło, zawisł na szlabanie i wypiął dupę, a tu nasz pociąg akurat wtedy zaczął się przetaczać przez perony dworca pasażerskiego, a tu konsternacja obserwujących: lokomotywa, topasy, wagony z wojskiem, a z jednego wystaje kwiatek z jajami.
Poligon letni to ćwiczenia na plaży, załadunki popołudniowe z plaży na ODS-y, noclegi na okręcie w kajucie desantu w zawieszonych wielopoziomowych hamakach. Spaliśmy w tych hamakach, a wyglądało to jak szynki w wędzarni. Okręty w pewnej odległości od wybrzeża stały na kotwicach do rana i huśtało więc żeby nie puścić pawia trzeba było leżeć na brzuchu. W hamaku niewygodnie, jak ktoś nie wytrzymał rzygał, a hamaki wisiały z przesunięciem celowo by nie obrzygać kolegi niżej. Rano odbywały się desantowania sprzętu poprzedzone desantem piechoty. Opisuję to wszystko dlatego że z pozycji kierowcy Stara 66 mogłem przy powiadomieniu dowódcy kompani por.HOŁK, brać udział we wszystkich formach i częściach składowych desantowania, jako uczestnik niezaangażowany. Na owym Starze 66 woziłem stół i krzesła wraz z posiłkami dla ćwiczących kolegów, a trepy siedziały na pace przy stole i w ten sposób plusowałem sobie, by mieć więcej luzu dla siebie. Pamiętam, gdy nasza kompania miała wartę na poligonie, mnie przydzielono rejon magazynu amunicji oddalonego od obozu, noc a w oddali słyszałem odgłosy zwierząt, ryki, chrząkania. Ciarki mi po plecach przechodziły więc przeładowałem kałacha i myślę, że jakby co to utłukę gada. Dobrze, że nie zapolowałem na zwierza, bo jak bym trafił w któryś, namiot z amunicją, to las oglądał bym od góry. Powrót do Gdańska i tu następne atrakcje.Rocznica strajków.
Poligon zimowy’83 , taki sam scenariusz podróży jak w lecie z tą różnicą, że do wagonów wstawiono kozy i koks do palenia i na poligonie w namiotach z podpinką również kozy. Spało się po sześciu w namiocie, jak koza w nocy się „uśmiechała” to było ciepło. Mieliśmy w kompani kucharza, który spał w naszym namiocie, ale dla niego zabrakło łóżka. Ustąpiłem mu swoje i spałem z kolegą-wyobraźcie sobie na pojedynczym koju. Wyglądało to tak. Kolega plecami do mnie, ja przodem do jego pleców i co jakiś czas zmiana ja plecami do kolegi, on przodem do mnie, ”pozycja na łyżeczkę”. O 4 -tej rano kucharz szedł na kuchnię polową, a ja wracałem do swojego koja. Przyznam, że jestem heteroseksualny, a sytuacja była wyjątkowa, ja miałem możliwość kimnięcia się w dzień. Pamiętam też, że nie myliśmy się i nie kąpaliśmy przez miesiąc, ubrani w kalesony, podkoszulki, dresy góra dół i skarpety. Obowiązywało tylko golenie, które to wyglądało tak. Przed śniadaniem nabierało się z kotła gorącej wody, maczało pędzel i w mydle zapieniało się i namydlało twarz, goliło i myło twarz w wodzie z menażki, menażkę myło się po goleniu, resztki wycierało w ręcznik i po śniadanie na zupę mleczną do tej menażki. Nie narzekam, bo takie sytuacje pozytywnie wpłynęły na mój sposób radzenia sobie w trudnych warunkach. Powrót do pułku i zakwalifikowanie się do Kompani Śpiewającej o czym piszę powyżej. Opiszę ogólny przekrój etnograficzny 4 kompani desantowej. Na 100% kompani przy liczebności kompani desantowej 60 komandosów: Ślązaków 20%,Łodzian 30%,Gdańszczan 20%, Kaszubów 20%,Innych 9%,Mielec na Podkarpaciu 1%.
Gorące pozdrowienia dla wszystkich chłopaków, którzy otarli się o ten kawałek historii
Gdańska- mojej miłości, jako miejsca, które wywarło na mnie pozytywny wpływ.
Pozdrawiam
starszy szeregowy Krzysztof Grzybowski
www.firma-villa.pl

tadter - Wto Wrz 11, 2012 9:39 pm

Bardzo pieknie Krzysiu!!!
MIELEC 1959 - Czw Wrz 13, 2012 8:40 pm

Opiszę jak wyglądało życie w czasie wolnym na 4 kompani desantowej.
Jako młody żołnierz nie było dziwne, że fala rzecz święta, więc młodzież takowego czasu wolnego nie miała. Jak przeżyć ten trudny czas by jednak mieć trochę czasu wolnego?
Najlepszym wyjściem było dobrowolne zgłaszanie się do prac na rejonach zewnętrznych, by mieć swobodę i duży zakres czasu, na przykład na wyjście do kin, a były dwa po dwóch stronach pułku. Jedno od strony ul Słowackiego, a drugie przy Szymanowskiego. Najlepszym azylem na spokojne przeżycie był park wozów bojowych, gdzie nikt z rezerwistów, czy wicków nie miał pojęcia , co jest tam grane. Nadmienię, że my wszyscy z plutonu kierowców byliśmy z jednej fali. Tam w Topasach wypijało się czasem wódeczkę, a szczytem zuchwalstwa było raz sprzątanie rejonu zewnętrznego przed blokiem. Żeby napić się wódki imieninowej, którą postawiłem, weszliśmy do transzei (kręgi betonowe zakopane w ziemi), która to,jak pamiętacie, znajdowała się przed placem apelowym wraz z ciągiem toru przeszkód. Pijemy wódeczkę, zakąszamy czymś tam i słyszymy jak stare wojsko szuka nas, bo zniknęliśmy z rejonu, a poszukiwał nas techniczny kompani, bo miał sprawę do nas. Nie na darmo technicznego nazywaliśmy „pies Pluto”, wywęszył nas gdzie jesteśmy zadekowani. My siedzimy cicho jak „mysz pod miotłą”, a „pies Pluto” wsadził głowę i woła na nas, ale nas nie widzi, bo musiałby zejść w dół i chyba wyczuł wyziewy alkoholowe. Wrócił na kompanię, stare wojsko zostawił, by nas zmylić kazał im gadać cokolwiek, byśmy siedzieli tam dalej. Wrócił z fiolką gazu łzawiącego i wrzucił do transzei. Co się tam działo z nami, to był odjazd, wyłaziliśmy po omacku jak ślepe kociaki i to była jedyna kara za picie. Ja miałem swój sposób na rozrywkę w czasie sprzątania rejonów. Zawsze byłem chętny do sprzątania sali podoficerki, dlatego, że wyczułem będąc pierwszy raz, że kilku kaprali grywało w szachy, zapytany czy umiem grać powiedziałem, że grywałem i to wystarczyło, bo zamiast sprzątać grałem godzinami z różnymi na podoficerce. Na ten rejon przydzielano zawsze dwóch młodych i ten drugi sprzątający jechał rejon na błysk. Takie granie w szachy otworzyło mi możliwości swobodnego wejścia na podoficerkę, co pomogło moim kolegom z fali wybrnąć z kłopotów w czasie przeglądów stanu odzieży na placu apelowym przez kwatermistrza pułku. Nadszedł sądny dzień przeglądu. Kwatermistrz przechadza się między żołnierzami, którzy na pałatkach rozłożyli wszystko, co im Ojczyzna dała, wyglądało to jak na jarmarku Dominikańskim (Gdańszczanie wiedzą, o czym piszę).Idzie Kwatermistrz, pyta każdego, pokaż troki, podkoszulek zimowy, letni, onuce, dresy góra i dół, i tak dalej aż doszedł do kaleson i tu kwatermistrz zauważył kleksa, co uwypuklił przed całą kompanią. Nie ważne czyj był kleks. Na poligonach bywało różnie, ważne, że pluton kierowców zawsze miał w 100% plecaki rozliczone. A wiecie skąd pochodziły uzupełnienia? Z Sali kaprali. Wyrzucałem pełne plecaki przez okno, (4 kd mieściła się na pierwszym piętrze,na tym samym, co kompania czołgów) i na dole koledzy przejmowali zawartość, odrzucając do mnie przetrzebione z brakujących im części garderoby.. Zawsze kaprale mieli braki w odzieży i potrącano im z żołdu ekwiwalent za braki.
Inne przeżycie miałem latem ’83 pozostawiliśmy na placu apelowym pianino, na którym nasz dyrygent akompaniował kompani śpiewającej. Około godziny 21 jakiś żołnierz zaczął grać na tym pianinie przepiękne utwory jazzowe i klasyczne, ten koncert trwał do capstrzyku. Innym razem ten sam koleś przyszedł z trąbką i zagrał utwór pod tytułem „Capstrzyk”. To był świetny muzyk, grał jeszcze inne utwory na trąbce kilka razy wyzwalając pozytywne emocje i radość.
Oprócz wesołych chwil były i smutne. Dopadała mnie depresja. Raz zapisałem się w książce chorych do lekarza specjalisty psychiatry. Dowódca pyta, po co mi pomoc psychiatry, ja mu na to przy całej kompani, że nie wiem czy ja jestem popierdolony czy ogólnie wojsko polskie. I pojechałem do Oliwy, tam mieliśmy szpital. Do Oliwy jeździło się też oddawać honorowo krew. Raz jeden kolega chciał pilnie wyjechać do domu do ciężko chorego ojca. Dowódca nie chciał mu dać urlopu, bo był podpadziochą, więc oddał krew dwa razy po pół litra, a zasada była, że od razu dostawało się przepustkę 48 godzin. Więc postawił por.”HOŁKA” przed faktem dokonanym. Pojechał, ale był słaby i blady.
Ja służąc na 4 kd nie wykorzystałem nawet połowy urlopu. Zaległy urlop wykorzystałem w cywilu, były honorowane w zakładach państwowych.
Kolejny temat to uroczystości państwowe takie jak: 9 maja- Dzień Zwycięstwa, 22 lipca-Odrodzenie Polski, 12 października- Dzień LWP. Obchody polegały na wystawianiu uroczystych wart, na Westerplatte, przy czołgu w Śródmieściu. Woziłem tam swoich z 4 kd, a w związku z tym miałem trochę luzu na poznawanie wycieczkowiczek odwiedzających te miejsca pamięci. Na kompani mieliśmy zakupiony wspólnie aparat fotograficzny marki Smiena. Służył nam wszystkim w plutonie kierowców. Zdjęć zrobionych było ponad setkę. Na poligonie, na kompani, na torze przeszkód, na Westerplatte, przy czołgu w Śródmieściu, w parku wozów bojowych. Z przykrością muszę powiedzieć, że wszystkie moje zdjęcia zaginęły na zakręcie mojego życia. Na pewno istnieją odbitki u moich kolegów z plutonu. Wszyscy pochodzili z Bytowa, lecz nie mam z nimi żadnego kontaktu. Pamiętam jak wyglądali 30 lat temu, są w mojej pamięci, byliśmy bardzo koleżeńscy. Wybaczaliśmy sobie nawzajem słabości, a było co. Jeden z kierowców załatwił sobie buty z cholewkami na kompani czołgów. Zaniósł je do swojego Topasa, zamknął na kłódkę i planował wywieźć do domu, gdy dostanie przepustkę. Inny kierowca w nocy zabrał koledze klucze do Topasa, zabrał buty i podłożył klucz. Rano miał jechać na przepustkę i pojechał z butami kolegi. Zawiózł i wrócił. Okradziony kolega zauważył brak butów, o czym nas powiadomił żeby wyjaśnić zajście. Wydedukowaliśmy prawdopodobieństwo zaginięcia butów. Tydzień później okradziony kolega pojechał na przepustkę bez owych butów. Odwiedził dom kolegi, którego podejrzewał o kradzież. Drzwi otworzyła matka, a ten mówi do niej , że przysłał go jej syn i kazał dać mu buty, bo je od jej syna odkupił. I „Bingo” , matka przyniosła buty i przekazała koledze. Po powrocie opowiedział sytuację i zaczęła się wtedy gra w kotka i myszkę. Poszkodowany, któremu zginęły buty zainicjował temat by każdy wyraził własne zdanie o nieznanym złodzieju i scharakteryzował go. Wiecie jaki był efekt? Najwięcej epitetów i obelg wyraził sam złodziej. Wyjaśniliśmy koledze, jak zostało wykryte jego świństwo. Przeprosił nas wszystkich, a zwłaszcza poszkodowanego za paskudny postępek. Wybaczyliśmy mu to, gdyż wykazał się pokorą i wychowało go to na lojalnego kolegę, o czym dał później dowody. Zasada, zagnębić można każdego, a nam na tym nie zależało, chcieliśmy żyć w przyjaźni.
Na 4 kd w roku ’83 , kiedy byliśmy już dziadkami, a na kompanie przyszła młodzież, nikt ich nie dręczył, ani nie ścigał. Były zapędy niektórych z plutonów strzelców, ale byli przez nas skutecznie pohamowywani. Lubiliśmy nasze Koty, one dbały o czystość, były wystraszone aż mi było ich żal, więc, po co ich jeszcze dołować. Ja po obiedzie kazałem się naszym Kotom kłaść na Koju na „pół godziny dla słoniny”, pomagałem im przetrwać trudny czas, bo sam miałem taki okres. Rozmawiałem z nimi dodawałem otuchy i przestrzegałem, że gdy zostaną tu po naszym odejściu dziadkami, muszą się nawzajem szanować a zwłaszcza nowe pobory, bo to świadczy o wewnętrznej kulturze, szlachetności i człowieczeństwie.
Pozdrowienia dla wszystkich kolegów z Niebieskich Beretów.
Starszy szeregowy Krzysztof Grzybowski.

Voit - Czw Wrz 13, 2012 9:31 pm

Dzięki, bardzo lubię takie wspomnienia.
:D
Dawaj dalej! :wink:

Dieter - Czw Wrz 13, 2012 11:21 pm

Musisz przyznac, ze miales raj - bo kierowca i to w juz w cywilizowanym 83` roku.

Ja bylem w 57`roku na szkole podof. we Wloclawku u saperach.
My spiewalismy w gazmaskach, a ze to bylo za cicho, no to jeszcze 3 razy.
Toalety czyscilem szczotka do zebow - jak inni juz spali, w jednej sali, gdzie 2 plutony spali. Oczywiscie pietrowe lozka. Raz w tygodniu marszerowalo sie 4 km do lazni. Miesiecznie dostawalismy 15 zl. Najtanjnsze wino kosztowalo 12 zl = luksus. :głupi_ty:

MIELEC 1959 - Pią Wrz 14, 2012 12:34 pm

Bardzo mi miło za wyrażenie opini o moich wpisach.
Mam jeszcze kilka wspomnień, napiszę o nich wkrótce.
Pozdrowienia dla: Dieter, Voit, tadter.
starszy szeregowy Krzysztof Grzybowski.

MIELEC 1959 - Nie Wrz 16, 2012 11:36 am

Kolejnymi przeżyciami z zaszczytnej służby była służba wartownicza, rzecz nudna jak „flaki z olejem” gdyby nie pewne incydenty, to nie było by, co pisać. Jako młodzi żołnierze 4 kd , warty nam tak ustawiano, by wypadały w nocy, na punktach dobrze widocznych i nielubianych, a stare wojsko gdzieś po kątach, żeby się mogli spokojnie kimać. Prawidłowość jak najbardziej słuszna. Tak się złożyło, że punkty wartownicze przylegające do ogrodzenia zewnętrznego, odwiedziła pewna dama. Działo się to na jednej nocnej warcie. Po powrocie owej warty na wartownię, zaczęto zdawać niepokojące stare wojsko relacje. Wieści te potwierdzali wszyscy, którzy pełnili wartę przy ogrodzeniu, a rozprowadzających było trzech i wracali w odstępach kilkuminutowych, więc nie było mowy o zmowie i podpuszczaniu w tym temacie. A tematem tych relacji były działania owej damy i jej lubieżne propozycje. Kto skorzystał, a kto nie - nieważne, ale nastąpiła natychmiastowa reorganizacja w obstawieniu posterunków i stare wojsko zastąpiło młode by się załapać na wizytę owej damy, ona zaś tej nocy już się nie pojawiła, zaspokojona pewnie wcześniej.
Służba na kuchni dostarczała osłabiających wrażeń. Normalne, że na drużynkę do kuchni szło stare wojsko, ale nie samo. Dobierało się zawsze trzech młodych do drużyny ,by miał kto pracować, a starzy szli gdzieś spędzić miło czas. Na kuchni, po południu,służba zaczynała się od obieraka, gdzie obierało się warzywa na jutrzejszy obiad. Obrać trzeba było 250kg kartofli we trzech, a tu chciało się szybko skończyć i do kina jeszcze skoczyć…. Więc uruchomiliśmy zdezelowaną obieraczkę do kartofli,co w kącie zardzewiała stała i tak nadrobiliśmy cenny czas by mieć luz. Na drugi dzień kucharze ugotowali owe kartofle, które obierane w maszynie, trzeba było jeszcze wyoczkować. Zrobili to za nas kucharze, ale już po ugotowaniu. Wyglądało to tak. Oficer dyżurny pułku powiadomił na kompani , że nasz obiad przesunął się jako ostatni w pułku, przychodzimy, a tu ziemniaki, które nakładali na wydawce , już odłożone do osobnego gara, a w nim same oczka ze śladową ilością kartofli. Nikt tego nie zjadł. Skutek był taki, że kwatermistrz wyznaczył stare wojsko, które tamtego dnia miało służbę do obierania kartofli za to, że nie dopilnowali jakości.
W czasie mojej służby po pułku krążyły różne opowiadania o tym,co się tragicznego wydarzyło, a to ktoś się powiesił z kompani czołgów, albo co mnie najbardziej zdziwiło to opowiadanie. Pewna warta na rejonie zewnętrznym pełnia służbę przy magazynach amunicji i została cała wyrżnięta nożami przez cyganów, którzy pomścili tą wartę za zgwałcenie cyganki. Nie wiem ile w tym prawdy, ale chciałbym w ten sposób dowiedzieć się czy może ktoś potwierdzi, lub zaprzeczy temu zdarzeniu.
Dalsze wspomnienia opiszę wkrótce.
Starszy szeregowy Krzysztof Grzybowski

JMjr - Nie Lis 04, 2012 3:59 pm

Pytanie do młodszych (tak od poboru 86): czy w Waszych czasach przywrócono kolorowe emblematy na mundurach polowych?
JM

tomkar0512 - Pon Lis 05, 2012 9:25 am

Witam ja służyłem w 7batalionie dowodzenia ul Grunwaldzka J93 95 i u nas wszyscy na mundurach mieli kotwice na niebieskim tle z wyjątkiem kompanii rozpoznana oni mieli na bordowym pół kotwicy i pół spadochronu no i na pojazdach batalion miał kotwice na bordowym tle
JMjr - Nie Lis 18, 2012 11:30 pm

Na allegro w dziale kolekcje->militaria->zdjęcia->polska->lwp pod hasłem Robur pojawiły się zdjęcia p-lotki któregoś z pułków z 1967
JM
PS nie przekopiowałem ich bez zgody sprzedającego

[ Komentarz dodany przez: Mikołaj: Nie Lis 18, 2012 10:49 pm ]
tak będzie prościej:
http://allegro.pl/listing...&category=14594

a zdjęcia zawsze możesz bez kopiowania i wklejania podlinkować wrzucając adres pomiędzy znaczniki img, o tak
[img]ADRES-OBRAZKA[/img]




JMjr - Pon Lis 19, 2012 9:12 pm

[ Komentarz dodany przez: Mikołaj: Nie Lis 18, 2012 10:49 pm ]
tak będzie prościej:
http://allegro.pl/listing...&category=14594

a zdjęcia zawsze możesz bez kopiowania i wklejania podlinkować wrzucając adres pomiędzy znaczniki img, o tak
[img]ADRES-OBRAZKA[/img
]

Oczywiście, że tak będzie prościej ale niech się ludzie też pomęczą.
co do "podlinkowania" są sprzeczne opinie, czy można to zrobić bez zgody. Szczególnie, gdy to jest strona komercyjna. Na pewno można umieścić sam link.
JM
PS ciekawią mnie te armatki wymalowane na burtach - pierwszy raz to widzę na zdjęciach Dywizji

Darek Ma - Wto Lis 20, 2012 7:17 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Witam. Znaki malowane na burtach skrzyń ładunkowych oznaczały:
X - bojowy
L - liniowy
T - gospodarczy
Stosowano te oznaczenia w latach 60-tych, pózniej można zauważyć oznaczenia małą literke na środku przedniego zderzaka bez ramki:
E- eksploatacyjny
K - konserwacyjny


Pozdrawiam

Dostojny Wieśniak - Sro Lis 21, 2012 12:36 am

Z tą akurat dywizją nie mam nic wspólnego. Patrzę sobie na te zdjęcia i zastanawiam się - czy to jaka prezentacja ówczesna, czy to się działo na prawdę. Bo te armatki na platformach jajcarsko się prezentują. Ktoś faktycznie zamierzał wodować te Robury? :mrgreen:
JMjr - Sob Lis 24, 2012 8:40 pm

Dzięki Darek Ma - już mi się wydawało, że wiem wszystko a okazuje się, że jednak nie wszystko. Skłaniałem się w stronę armatek artyleryjskich a tu okazuje się, że to coś innego.
Dostojny Wieśniaku a od czego są PTG i PTSy? Stary też nie były pływające a służyły później w p-lotce.
ukłóny
JM

Darek Ma - Nie Lis 25, 2012 12:31 am
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli.
Witam.
Jak wiadomo w opelotce w niebieskich beretach służyły najpierw podwójnie sprzężone armaty 57 mm na skróconym podwoziu t-54, kiedy je wycofano bodajże w latach 60-tych, pozostały ZSU-2-23. W celu zapewnienia mobilności postanowiono je umieścić na samochodach terenowych. W ówczesnych czasach niebieskie berety dysponowały samochodami ZIS-151, Star 66, Lublin, GAZ 63. Zis-y miały zamałą zwrotność i szybkość, Lubliny i Gazy za małe skrzynie ładunkowe a ponadto wychodziły z użycia.Najbardziej odpowiednim samochodem był Star 66 ale powstała trudność w zamocowaniu armat z powodu wystających na skrzyni ładunkowej wnęk dla tylnych kół. Skrzynie ładunkowe były zamocowane nisko a koła tylne podczas jazdy w terenie musiały się gdzieś zmieścic. Wtedy wymyślono Robury z bratniej NRD. Małe, zwinne i dawały radę w terenie z armatami na pace. Pragnę zauwarzyć,że do dzisiaj armaty ZSU-2-23 są używane po modernizacji i są wożone na legendarnych Starach 266. Co do ,,wodowania,, sprzetu opl, nie desantuje się w pierwszym rzucie, więc można było je podrzucic na brzeg po rozłożonej specjalnej siatce z ods-a lub podwieżć do zdobytego portu :D zwykłym promem

Pozdrawiam

Dostojny Wieśniak - Pon Lis 26, 2012 12:38 am

Nie no... Nie mówiłem nigdy, że mam jakiekolwiek pojęcie o desantowaniu morskim. :P Mi na początku stanu wojennego zdarli ze łba czerwony kapturek i wrzucili do ździebko nieformalnej czwartej armii polowej. :)
Darek Ma - Pon Lis 26, 2012 8:28 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli.
Witam. Starałem się odpowiedziec na Twoje pytanie :szabelka: :szabelka:

Pozdrawiam

JMjr - Wto Lis 27, 2012 9:57 pm

Odpowiedź Darkowi Ma (troszku popolemizuję):
- Robury były dość popularne w 7ŁDD np. używało ich rozpoznanie obu szczebli przed a nawet równolegle z FUGami.
- Na Roburach wożono PKM-2; ZSU-23-2 by się nie zmieściły.
- ZSU-57-2 były używane w plotce dywizyjnej chyba do końca, w pułkowych ich nigdy nie było.
- ZSU-57-2 nie były wymieniane na ZSU-23-2 tylko na „Szyłki”, niestety nie w 7ŁDD.
- Na ZSU-23-2 były wymieniane właśnie PKM-2.
- Nie dam głowy (a i brak dokumentacji) ale wydaje mi się, że w latach 80 na Słowackiego widziałem ZSU-23-2 (też?) na Starach 660.
- Nie znalazłem dowodów foto na ZiSy(ZiŁy)151; Lubliny/GAZy 51 i GAZy 63 w 7ŁDD. GAZ 63 chyba w ogóle nie był popularny w LWP.
- Były ZIŁy 157 (zdjęcia desantowań z czasów MW i/lub 23 DP – na logikę powinny przejść do 7ŁDD oraz R-137).
- Są zdjęcia PKM-2 na PTG K-61.
Ukłony
JM
PS co do „armatek” czyli „X” - dzięki Tobie dotarło do mnie, że to co brałem za naukę jazdy z dziwnym ładunkiem to było „liniowe”. Bo przecież w latach 60 były napisy „nauka jazdy” a nie samo „L”!!!!!

Jarek z 1 KD - Sro Lis 28, 2012 2:26 am

Witam Szanownych Forumowiczów. Przypadkowo trafiłem na to forum poświęcone niebieskim beretom i z prawdziwą przyjemnością przeczytałem wszystko " od dechy do dechy " co tu zostało napisane. Służyłem w jednostce 1995 od jesieni 82 do jesieni 84 w 1 KD jako łącznościowiec w drużynie dowodzenia. Stare to czasy ale przyjemnie je powspominać przy lekturze Waszych postów. Serdecznie wszystkich pozdrawiam. Jarek.
TOMB - Sro Lis 28, 2012 9:40 am

JMjr napisał/a:
Pytanie do młodszych (tak od poboru 86): czy w Waszych czasach przywrócono kolorowe emblematy na mundurach polowych?
JM

Do mlodszych.... :hihi:
Ale niech bedzie.
Ja bylem z poboru 87 (Lebork) i u nas nie wszystkie emblematy na polowkach byly z niebieskim tlem. Byla jeszcze poza strukturami naszego pulku kompania R (rozpoznawcza) i nie jestem pewien czy nie mieli bordowych.

JMjr - Sro Lis 28, 2012 2:07 pm

Cholera, chyba będę się musiał wycofać ze sformułowania "Nie znalazłem dowodów foto na ZiSy(ZiŁy)151 ..." parę postów wyżej. Na pierwszej stronie tego forum jest zdjęcie desantowania MW. Pokazany tam samochód ma koło zapasowe za kabiną a nie pod paką.
JM

Pitt35 - Czw Gru 06, 2012 8:52 pm

Witam

Czy ktoś z forumowiczów posiada informację na temat użytkowania w "niebieskich beretach" nożów wieloczynnościowych wz.69? Będę wdzięczny za każdą informację.

tadter - Sob Gru 08, 2012 10:17 pm

TOMB napisał/a:
JMjr napisał/a:
Pytanie do młodszych (tak od poboru 86): czy w Waszych czasach przywrócono kolorowe emblematy na mundurach polowych?
JM

Do mlodszych.... :hihi:
Ale niech bedzie.
Ja bylem z poboru 87 (Lebork) i u nas nie wszystkie emblematy na polowkach byly z niebieskim tlem. Byla jeszcze poza strukturami naszego pulku kompania R (rozpoznawcza) i nie jestem pewien czy nie mieli bordowych.


Mieli, mieli: bordowe!!!

martines12 - Nie Sty 06, 2013 9:07 pm

JMjr napisał/a:
Odpowiedź Darkowi Ma (troszku popolemizuję):
- Robury były dość popularne w 7ŁDD np. używało ich rozpoznanie obu szczebli przed a nawet równolegle z FUGami.
- Na Roburach wożono PKM-2; ZSU-23-2 by się nie zmieściły.

- Nie dam głowy (a i brak dokumentacji) ale wydaje mi się, że w latach 80 na Słowackiego widziałem ZSU-23-2 (też?) na Starach 660.
- Nie znalazłem dowodów foto na ZiSy(ZiŁy)151; Lubliny/GAZy 51 i GAZy 63 w 7ŁDD. GAZ 63 chyba w ogóle nie był popularny w LWP.


Witam
Świetny temat - od dechy do dechy przeczytany:)

Odpowiadam:
Na starach 660 na bank instalowane były PKMy, były to stary z podwójną kabiną - jak w przypadku dźwigów
Lubliny były na stanie w 7LDD prznajmniej w wersji sanitarnej - to sam widziałem na własne oczy.

na youtubie wygrzebalem link w temacie:
http://www.youtube.com/watch?v=P6GL1vjLJUM

pozdrawiam

JMjr - Sro Sty 09, 2013 9:21 pm

martines12 napisał/a:
Na starach 660 na bank instalowane były PKMy, były to stary z podwójną kabiną - jak w przypadku dźwigów
Lubliny były na stanie w 7LDD prznajmniej w wersji sanitarnej - to sam widziałem na własne oczy.

Pytania mam:
- nie pamiętasz czy to były "nasze" lubliny czy "ruskie" GAZ-y a jak GAZ-y to zwykłe 51 czy 4x4 czyli 63?
- kiedy to widziałeś?
- masz może jakieś zdjęcia?
Się tak pytam, bo nigdzie nie znalazłem informacji a jest to ciekawe. Nie widziałem zdjęć PKM-ów na Starach i dla czegoś wydawało mi się, że zmiana była kompletami Robur+PKM -> Star+ZSU. A teraz się okazuje, że był okres pośredni Star+PKM; mało tego nie pamiętam zdjęć Stara 660 z podwójną kabiną innych niż dźwig!
ukłóny
JM

martines12 - Czw Sty 10, 2013 7:23 pm

JMjr napisał/a:

Pytania mam:
- nie pamiętasz czy to były "nasze" lubliny czy "ruskie" GAZ-y a jak GAZ-y to zwykłe 51 czy 4x4 czyli 63?
- kiedy to widziałeś?
- masz może jakieś zdjęcia?
Się tak pytam, bo nigdzie nie znalazłem informacji a jest to ciekawe. Nie widziałem zdjęć PKM-ów na Starach i dla czegoś wydawało mi się, że zmiana była kompletami Robur+PKM -> Star+ZSU. A teraz się okazuje, że był okres pośredni Star+PKM; mało tego nie pamiętam zdjęć Stara 660 z podwójną kabiną innych niż dźwig!
ukłóny
JM


Były to Lubliny - na stanie był przynajmniej jeden w Lęborku - bazował pod izbą chorych.
Wyglądał dokładnie jak ten z foto plus oczywiscie oznaczenia karetki .

Jakiś czas temu dysponowałem jeszcze zdjęciem takiego stara.
Nie wim czy były one stosowane powszechnie do transportu armat ale w niebieskich były przynajmniej w drugiej połowie lat `70-tych.
Potem pojawił się już star 266

[/center]

martines12 - Czw Sty 10, 2013 7:29 pm

Tu jest ładnie pokazany taki lublinek - kolor wprawdzie nie ten i troszkę przekombinowane wyposażenie:)

http://zabytkowe-motocykl...d-lublin-typ-51

martines12 - Czw Sty 10, 2013 7:41 pm

JMjr napisał/a:
mało tego nie pamiętam zdjęć Stara 660 z podwójną kabiną innych niż dźwig!
ukłóny
JM



Oto najbardziej "zbliżona" :) wersja kabiny do tej ze wzamiankowanych starów - tu wprawdzie wersja strażacka - swoją drogą kto wie czy strażak nie powstał na bazie wojskowego:)

martines12 - Czw Sty 10, 2013 7:54 pm

cierpliwość popłaca:
wygrzebane z sieci:))

martines12 - Czw Sty 10, 2013 11:19 pm
Temat postu: Kolory emblematów
W kilku postach wcześniej Szanowni Koledzy zastanawiali się nad przynależnościami poszczególnych kolorów kotwic i w zasadzie chyba temat jest wykaśniony.

Dokopałem się w swoich zasobach do takiego oto cukiereczka :)

martines12 - Czw Sty 10, 2013 11:19 pm

oraz
martines12 - Czw Sty 10, 2013 11:20 pm

na pewno fajna ściąga:)

Pozdrawiam

JMjr - Czw Sty 10, 2013 11:47 pm

Cytat:
na pewno fajna ściąga:)

mam zdjęcie podobnego albumu z Allegro i kilka stron temu właśnie o nim pisałem. Ale, że to z Allegro (prawa autorskie) to przesłałem szukającemu na e-maila. Podobno była to pamiątka dla zawodowych odchodzących na emeryturę (tak pisało wówczas na allegro). Powtarza się numer, że 7bdow powstał jeszcze za czasów 7ŁDD i w necie też ostatnio gdzieś się pojawiła taka informacja. Ale tu osobno jest 23 kłącz, która weszła w skład 7bdow. Wynikało by z tego, że nie od razu.

ciekawe co było na tym krótkim odcinku ramy Stara montowane? Nadal nie trafiłem zdjęcia z paką w tym miejscu - co nie znaczy, że Ci nie wierzę. A co straży pożarnej to podobno bywały tam różne cudeńka szczególnie w ochotniczej i zakładowej. A tak a propos czym jeździła "nasza" straż pożarna?

Co do Lublina, to ciekawe czy była to karetka pułkowa czy garnizonowa?

JM

pawel.45 - Pią Sty 11, 2013 5:14 am

JMjr napisał/a:
...ciekawe co było na tym krótkim odcinku ramy Stara montowane? Nadal nie trafiłem zdjęcia z paką w tym miejscu - co nie znaczy, że Ci nie wierzę...


Fot. PD6331ad.jpg przedstawia samochody Star 660 M2 PON do transportu parku pontonowego PP-64. Na pierwszym planie widoczne są dwa samochody BP-64 do przewozu pontonów brzegowych (te z kabiną 4-osobową), a za nimi samochody AP-64 do bloków pontonów środkowych – pływających.

martines12 - Pią Sty 11, 2013 8:03 am

dokładnie, poniżej zapałkowy star pontonowy :)

Jak chodzi o stara pod z pkm`ami to na ramie była zamontowana skrzynia ładunkowa - tyle, że krótsza od standardowej...

JMjr - Pią Sty 11, 2013 3:33 pm

Cytat:
Fot. PD6331ad.jpg przedstawia samochody Star 660 M2 PON do transportu parku pontonowego PP-64.

na NK są zdjęcia tegoż u lęborskich saperów. Nie pamiętam zdjęć z podwójna kabiną a z NK się wypisałem. Nie mogę też znaleźć wśród znajomych kogoś kto jeszcze jest na NK. Inna sprawa to co: mieli mieli stawiać most na Borholm? A w zasadzie kilka lat temu przez Wisłę w Grudziądzu się udało! Jak już jesteśmy w tym parku: w jego skład wchodzi(ł) też kuter holowany przez Urala?

JMjr - Pią Sty 11, 2013 3:51 pm

Głupio pisać post po poście - to miała być poprawka stylistyczna ale przez padnięcie kompa wyszedł nowy post.
No to zwrócę uwagę Szanownego Grona, że w powyższym albumie jest 41 dywizjon rakiet taktycznych. A oficjalna nazwa brzmiała (dla zmyłki) 41 Dywizjon Artylerii

JMjr - Sob Mar 16, 2013 12:15 pm

http://smw.ocalicodzapomn...id=1&postid=675

50 lecie "niebieskich beretów"

Mikołaj - Sob Mar 16, 2013 8:08 pm

zgodnie z prośbą wrzucam na kilka dni ogłoszenie na stronę główną
MIELEC 1959 - Nie Mar 17, 2013 8:04 pm

Piękna inicjatywa,będę chciał uczestniczyć we wszystkich uroczystościach.
Pozdrowienia dla desantowców.

dariusz08 - Pią Mar 22, 2013 1:38 pm

Witam Kolegów

Choć minęło już wiele lat zawsze z przyjemnością wspominam czas służby.
Przypomina mi o tych chwilach mój " przyjaciel " stojący w pokoju.
Najfajniejsze jest to, że po tylu latach nadal mogę spokojnie ten mundur założyć :D

dariusz08 - Pią Mar 22, 2013 2:38 pm

Znalazłem w szufladzie jeszcze kilka fotek z tamtego okresu.
Ostatnie zdjęcia zrobione byle jakim aparatem i na marnym papierze ale są i pokazują kawałek żołnierskiego życia :)

dariusz08 - Pią Mar 22, 2013 3:38 pm

Znalazłem jeszcze kilka :)
dariusz08 - Pią Mar 22, 2013 4:54 pm

I jeszcze kilka :)
danziger - Pią Mar 22, 2013 6:48 pm

dariusz08 napisał/a:
Najfajniejsze jest to, że po tylu latach nadal mogę spokojnie ten mundur założyć :D

Pogratulować.

Sanchez - Sro Kwi 10, 2013 3:25 am

Witam wszystkich użytkowników forum :-)

Chciałbym wszystkich poinformować, że od kilku już lat w okolicach Trójmiasta funkcjonuje Grupa Rekonstrukcji Historycznej Ludowego Wojska Polskiego "SOJUSZ" która z wielką przyjemnością weźmie udział w uroczystościach 50 rocznicy utworzenia 7. Łużyckiej Dywizji Desantowej.

z pozdrowieniami

Krzysztof Wojtaś "GRH SOJUSZ"

kontakt: lwp81@onet.pl

https://grhsojusz.fora.pl

https://www.facebook.com/...oPolskie?ref=hl

Peter 1kd - Pon Kwi 29, 2013 10:29 am

Witam kolegów.
Kilka lat temu szukając wiadomości o naszej jednostce , trafiłem na :
http://w32.wrzuta.pl/obra...obrony_wybrzeza
Wprawdzie to nie 7 ŁDD , lecz ,,spadkobierca tradycji " ,jednak zrobiłem wpis jako pierwszy :) kilkunastu kolegów również... zachęcam do zajrzenia.

pamiętacie ?

witaj Zosieńko, otwórz okienko na wschodnią stronę
daj dla ochłody łyk zimnej wody usta spragnione...

i ktoś wpadał na orbitę :hihi: ..

Piekuns - Sro Maj 01, 2013 10:23 pm

Witam serdecznie wszystkich. Bardzo się cieszę, że dziś udało mi znaleźć to Forum. Zainteresował mnie temat 7 Łużyckiej Dywizji Desantowej. Służyłem w JW 1995 w Gdańsku Wrzeszczu na Słowackiego w latach 1972-1974. Najpierw pół roku byłem na Szkole Podoficerskiej w Koszalinie, gdzie byłem szkolony na STRZAŁACH 2. Od wiosny 1973 zostałem przydzielony do 35 Pułk Desantowy, Pluton Obrony Przeciwlotniczej, Drużyna STRZAŁA 2. Byliśmy pierwszymi strzelcami przeszkolonymi po ukończeniu Szkoły Podoficerskiej. Nasza drużyna była jedyną w pułku składającą się ze strzelców przeciwlotników. Na wypadek "W" lub desantu byliśmy przydzielani do każdej desantowej kompanii po 2 strzelców. Podczas desantu naszym zadaniem była obrona przeciwlotnicza kompani desantowej. Wyczytałem, że w tym roku obchodzimy 50 lecie 7ŁDD.
Pozdrawiam. AB

Piekuns - Sro Maj 01, 2013 10:49 pm

totenkopf1956 napisał/a:
bachoo napisał/a:
J.w. 1872 ze Słupska, 97/98 - pozdrowienia dla wszystkich, super się czyta. Za moich czasów desant polegał już tylko na obsłudze kuchni...
Pozdro
Bachoo


No cóż w tej chwili pasjonaci dużo by dali by przeżyć to co my.

Pozdrowienia :zgooda:

Generał Andrzej Malinowski "Maliniak" Zastępca Dowódcy Wojsk Lądowych, Szef Sztabu Generalnego. Dowódca mojego plutonu a nastęnie mojej kompanii, żołnierz z krwi i kości prawdziwy i wyrozumiały dowódca ( w moich oczach ).


Czy jest jakaś lista generałów, którzy wyszli z 7 ŁDD ?

Piekuns - Sro Maj 01, 2013 11:10 pm

W 1973 i 1974. 35 PD.
Dieter - Sro Maj 01, 2013 11:52 pm

Andrzejku, to Ty zdradziles tu wszystkie tajemnice. :dziadek: :hiihihi: :hiihihi: :hiihihi:
Piekuns - Sro Maj 01, 2013 11:58 pm

Tak dziś wszyscy po 40 latach wiedzą co to znaczyła Strzała 2:).
Peter 1kd - Czw Maj 02, 2013 8:45 am

Andrzej Bogucki napisał/a:


Czy jest jakaś lista generałów, którzy wyszli z 7 ŁDD ?

Osobiście poznałem dwóch:
gen.Lamla był wtedy podporucznikiem ,dowódcą plutonu w kcz.
gen.Malinowski wówczas kapitan , dowodził 4 kd .
Jako ciekawostkę powiem ,że miałem w ręce prawdziwy, generalski beret.
Było to bodajże jesienią 1983 kiedy to właśnie beret wrócił z obszycia .
Nie omieszkałem przymierzyć , prezentował się znakomicie :) ja też :)
niestety nie pamiętam dla kogo był przeznaczony.

Piekuns - Czw Maj 02, 2013 2:07 pm

Serdecznie dziękuję. Znalazłem też info z biogramem gen. Zbigniewa Głowienki. Okazuje się, że był żołnierzem 35 Pułku Desantowego już w 1973 r. Czyli w czasie kiedy i ja byłem żołnierzem tego Pułku. Niestety nie pamiętam tego młodego oficera i nie pamiętam jaką strukturą pułkową wtedy dowodził, czyli którym plutonem i którą chyba potem kompanią desantową? Poniżej link do całości biogramu z piękną fotką. Generał Głowienka 35 Pułk Desantowy 1973. Pozdrawiam. Andrzej.

[...] DOWÓDCA WOJSK LĄDOWYCH
Generał broni Zbigniew Głowienka (ur. 1951) jest absolwentem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu (1973), Akademii Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (1980) oraz Akademii Obrony Narodowej (1992) gdzie ukończył Podyplomowe Studia Operacyjno-Strategiczne.
Służbę wojskową rozpoczynał w 35 Pułku Desantowym w Gdańsku od stanowiska dowódcy plutonu oraz kompanii. [...].
Czytaj dalej:
http://www.army.mil.pl/in...wo/kto-jest-kim

Serdecznie dziękuję Panu Mikołajowi za życzliwe przyjęcie mnie na Forum. Na pamiątkę przesyłam moją pamiątkę z 1974 r. ze służby w 35 Pułku Desantowym 7 ŁDD. Fotka przed kotwicą, która stała przy dziedzińcu w lewo od wejścia do koszar w kierunku placu apelowego. Fotki żołnierzom wykonywał bardzo lubiany w pułku por. Kledzik, który też wykonał tą moją załączoną pamiątkę. Pozdrawiam. Andrzej Bogucki.

Pamiątka służby w 35 PD z 1974 r.
Pozdrawiam. AB

ML - Pon Maj 06, 2013 8:51 am

Witam !
" Buszując " po internecie znalazłem to forum i ... czytałem z zainteresowaniem !
Sam służyłem w 7ŁDD w 41 Gdańskim Dywizjonie Artylerii , na Słowackiego , w baterii dowodzenia , w latach 1976-1978. Ciekawe czy jest tutaj na forum ktoś z tych lat i tej jednostki ? ( 3632 ) ...
Pozdrawiam ML.

toja242 - Pon Maj 06, 2013 6:48 pm

Temat Niebieskich Beretów w tym obchody 50 rocznicy powołania 7ŁDD jest na stronie => klik! . Szukamy pamiątek, które mogą być eksponatami w Centralnym Muzeum Morskim w Gdańsku od czerwca do września 2013r /oczywiście do zwrotu/ Chodzi o zdjęcia, gadżety itp, np chusty rezerwistów... Pozdrawiam wszystkich, którzy mile wspominają służbę w desancie...
Piekuns - Pon Maj 06, 2013 7:13 pm

toja242 napisał/a:
Temat Niebieskich Beretów w tym obchody 50 rocznicy powołania 7ŁDD jest na stronie www.ocalcodzapomnienia.pl 50 lat lub w symbolice emblemat niebieska kotwica. Szukamy pamiątek, które mogą być eksponatami w Centralnym Muzeum Morskim w Gdańsku od czerwca do września 2013r /oczywiście do zwrotu/ Chodzi o zdjęcia, gadżety itp, np chusty rezerwistów... Pozdrawiam wszystkich, którzy mile wspominają służbę w desancie...


Poprawiam, ponieważ jest błędny link. Poniżej prawidłowy:
http://www.ocalicodzapomnienia.eu/

toja242 - Pon Maj 06, 2013 7:19 pm

Tak też można, korekta jest prawidłowa ale dalej trzeba szukać wg wskazówki symbolika i emblemat. Strona otwiera sie bezpośrednio z dopiskiem 50 lat/lecie/. Pozdrawiam
Jozek77 - Pon Maj 06, 2013 7:59 pm

ML napisał/a:
Witam !
" Buszując " po internecie znalazłem to forum i ... czytałem z zainteresowaniem !
Sam służyłem w 7ŁDD w 41 Gdańskim Dywizjonie Artylerii , na Słowackiego , w baterii dowodzenia , w latach 1976-1978. Ciekawe czy jest tutaj na forum ktoś z tych lat i tej jednostki ? ( 3632 ) ...
Pozdrawiam ML.

Odpowiadam z radością,że tak!! Napisałem do kolegi na priv-proszę się odezwać :D

danziger - Pon Maj 06, 2013 8:25 pm

Piekuns napisał/a:
Poprawiam, ponieważ jest błędny link. Poniżej prawidłowy:
http://www.ocalicodzapomnienia.eu/


Teraz w pierwszym poście toja242 link jest już prawidłowy.

ML - Czw Maj 09, 2013 1:29 pm

3.VIII.73-29.III.78 – dowódca 7 Dywizji Desantowej (gen. bryg.).
Leszek Kozlowski


Witam !
Za czasów mojej służby w 7 ŁDD dowódcą był wyżej wspomniany generał - jedyny w tamtych czasach w berecie...
Często nas wizytował ... W Gdańsku na Słowackiego...

Piekuns - Czw Maj 09, 2013 6:41 pm

ML napisał/a:
3.VIII.73-29.III.78 – dowódca 7 Dywizji Desantowej (gen. bryg.).
Leszek Kozlowski


Witam !
Za czasów mojej służby w 7 ŁDD dowódcą był wyżej wspomniany generał - jedyny w tamtych czasach w berecie...
Często nas wizytował ... W Gdańsku na Słowackiego...


Witam!
W 1973 r. Leszek Kozłowski był jeszcze pułkownikiem. Pamiętam jak składałem mu raport jako dowódca warty 35 pdes. Generałem został w 1975 r. co potwierdza Wikipedia - zob. Awanse:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Leszek_Koz%C5%82owski

Jego poprzednik Tadeusz Urbańczyk też w 1973 za moich czasów był pułkownikiem i też składałem mu raport podczas jakiegoś szkolenia gdy nas wizytował.
http://pl.wikipedia.org/w..._(genera%C5%82)

Za moich czasów 1973-1974 w 7ŁDD nie mieliśmy ani jednego generała.
Pozdrawiam. A

Piekuns - Czw Maj 09, 2013 7:03 pm

Kto mi odpowie będę wdzięczny.

Za moich czasów w 1973-1974 :D w 7 ŁDD nosiliśmy na mundurach wyjściowych i polowych tarcze z Kotwicą na lewych ramionach. Na fotkach zamieszczonych na tym Forum widzę, w tym na manekinie muzealnym, że noszono Kotwice też na prawych ramionach.
Kiedy nastąpiła zmiana.

Tarcza z Kotwicą musiała być przyszyta dokładnie i estetycznie specjalnym ściegiem - xxxxx, było to wielką sztuką :D . Wiadomo jaki stosunek do szycia ma wielu facetów :D . W naszym plutonie specjalistą, który najlepiej przyszywał tarcze był st. kanonier Alojzy Machut z Przeciwlotniczych Karabinów Maszynowych (PKM). Bardzo sympatyczny i lubiany przez wszystkich kolega, pochodził z Kaszub, był fizycznie najsilniejszym w naszym plutonie, ręce miał jak patelnie, a tak pięknie szył, trzymając w dłoniach maleńką igiełkę. Jak go ktoś poprosił to chętnie pomagał kolego przyszywać tarcze.
Sami przyszywaliście sobie tarcze z kotwicą?
Pozdrawiam. A

norveg - Pią Maj 10, 2013 10:31 am

Czy ktoś ze służących w tej formacji pamięta może wiadukt przed stacją w Kiełpinku? Dziś naprzeciw budynków mieszkalnych osiedla Wiszące Ogrody. A może macie jakieś zdjęcia z nim w tle? Chodzi o barierki – próbuję ustalić miejsce wykonania zdjęcia z 1933 r. Info tu: http://forum.dawnygdansk....p=140767#140767
i tu: http://wolneforumgdansk.p...p?p=44466#44466

thebestof1999 - Pią Maj 10, 2013 9:04 pm

Witam wszystkich ponownie. Czy ktoś z nowych na forum poznaje kogoś nowego na moich zdjęciach? Może ktoś ma zdjęcie na których jestem uwieczniony? Pozdrawiam
ML - Sob Maj 11, 2013 8:12 pm

"W 1973 r. Leszek Kozłowski był jeszcze pułkownikiem"
Ja służyłem w 7 ŁDD od października 1976 ... I już był generałem ....Co zresztą wynika z biografii. :)

Peter 1kd - Nie Maj 12, 2013 2:17 pm

Kilka ciekawych fotografii jednostki:
http://poznan.fotopolska.eu/241380,foto.html

Piekuns - Nie Maj 12, 2013 4:12 pm

Peter 1kd napisał/a:
Kilka ciekawych fotografii jednostki:
http://poznan.fotopolska.eu/241380,foto.html


Dzięki za link do bardzo ciekawych fotek. Za moich czasów 1973/1974 Kasyno Oficerskie miało remont kapitalny. Nawet mury obiektu były uszkodzone w tym jedna wieża. Był tam też posterunek warty pułku. W 1974 został oddany do użytku.
Pozdrawiam. A

Peter 1kd - Nie Maj 12, 2013 5:50 pm

Piekuns napisał/a:


Był tam też posterunek warty pułku.

Ano tak :)
Kilka razy rozprowadzałem żołnierzy na ten posterunek.
Jeden z kolegów opowiadał mi , ze tam właśnie nakrył młodego wartownika z
panną w trakcie wykonywania czynności pozasłużbowych . :szabelka:
W miarę upływu służby przybito mi fuchę dowódcy warty.
Zawsze w czasie meldunku oficerowi przed zaprzysiężeniem,
po wykroku w prawo wydawałem komendę :
-Warta i służby baczność równaj w prawo , baczność na prawo patrz!
Oczywiście nie miałem do tego prawa, jednak nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi.
Już nie mówię o tych ,których stawiałem na baczność.
Lubiłem patrzyć na wyprężone szeregi :hihi:

Piekuns - Nie Maj 12, 2013 7:04 pm

Samo życie.Dotyczy to nie tylko Armii. :D Pozdrawiam.
JMjr - Pon Maj 13, 2013 5:41 pm

Piekuns napisał/a:
Peter 1kd napisał/a:
Kilka ciekawych fotografii jednostki:
http://poznan.fotopolska.eu/241380,foto.html


Dzięki za link do bardzo ciekawych fotek. Za moich czasów 1973/1974 Kasyno Oficerskie miało remont kapitalny. Nawet mury obiektu były uszkodzone w tym jedna wieża. Był tam też posterunek warty pułku. W 1974 został oddany do użytku.
Pozdrawiam. A


Panowie!
to nie ten widok! To jest ul. Grunwaldzka od "Wiarusa" (obecnie dentysta) do ulicy Szymanowskiego. Na miejscu pierwszych z lewej budynków stoją obecnie "trepowskie" bloki. Ostatni - przylegający do ulicy - blok koszarowy był siedzibą 20daru (JW2344). Historycznie to co zostało nie było siedzibą Huzarów Śmierci a batalionu kolejowego.

Piekuns - Pon Maj 13, 2013 8:28 pm

JMjr napisał/a:
Piekuns napisał/a:
Peter 1kd napisał/a:
Kilka ciekawych fotografii jednostki:
http://poznan.fotopolska.eu/241380,foto.html


Dzięki za link do bardzo ciekawych fotek. Za moich czasów 1973/1974 Kasyno Oficerskie miało remont kapitalny. Nawet mury obiektu były uszkodzone w tym jedna wieża. Był tam też posterunek warty pułku. W 1974 został oddany do użytku.
Pozdrawiam. A


Panowie!
to nie ten widok! To jest ul. Grunwaldzka od "Wiarusa" (obecnie dentysta) do ulicy Szymanowskiego. Na miejscu pierwszych z lewej budynków stoją obecnie "trepowskie" bloki. Ostatni - przylegający do ulicy - blok koszarowy był siedzibą 20daru (JW2344). Historycznie to co zostało nie było siedzibą Huzarów Śmierci a batalionu kolejowego.


To ten widok. To jest Kasyno Oficerskie z czasów pruskich. Pod tym powyższym linkiem jest kilka pięknych starych fotek Kasyna. Pozdrawiam.
Poniżej link z 1 z fotek:
http://poznan.fotopolska.eu/406095,foto.html

JMjr - Pon Maj 13, 2013 9:54 pm

:%
Piekuns napisał/a:
JMjr napisał/a:
Piekuns napisał/a:
Peter 1kd napisał/a:
Kilka ciekawych fotografii jednostki:
http://poznan.fotopolska.eu/241380,foto.html


Dzięki za link do bardzo ciekawych fotek. Za moich czasów 1973/1974 Kasyno Oficerskie miało remont kapitalny. Nawet mury obiektu były uszkodzone w tym jedna wieża. Był tam też posterunek warty pułku. W 1974 został oddany do użytku.
Pozdrawiam. A


Panowie!
to nie ten widok! To jest ul. Grunwaldzka od "Wiarusa" (obecnie dentysta) do ulicy Szymanowskiego. Na miejscu pierwszych z lewej budynków stoją obecnie "trepowskie" bloki. Ostatni - przylegający do ulicy - blok koszarowy był siedzibą 20daru (JW2344). Historycznie to co zostało nie było siedzibą Huzarów Śmierci a batalionu kolejowego.


To ten widok. To jest Kasyno Oficerskie z czasów pruskich. Pod tym powyższym linkiem jest kilka pięknych starych fotek Kasyna. Pozdrawiam.
Poniżej link z 1 z fotek:
http://poznan.fotopolska.eu/406095,foto.html


Ba, skąd ja biedny miałem wiedzieć, że tam są jakieś inne zdjęcia. Jak mnie uczyli o komputerach to nic się nie przewijało :)
Niechętnie zwracam honor
JM

Yac.Ek - Czw Maj 16, 2013 9:33 pm
Temat postu: Kadra
Witam kolegów !!! Mam taką propozycję , może udało by się pozbierać nazwiska wszystkich którzy nami dowodzili, co o tym sądzicie ? Moim był kap. Bartuś (Kopania Rozpoznania Lębork lata 86-88).
Piekuns - Czw Maj 16, 2013 11:06 pm
Temat postu: Re: Kadra
Yac.Ek napisał/a:
Witam kolegów !!! Mam taką propozycję , może udało by się pozbierać nazwiska wszystkich którzy nami dowodzili, co o tym sądzicie ? Moim był kap. Bartuś (Kopania Rozpoznania Lębork lata 86-88).

Na pewno jest to ciekawa propozycja, ale trudna do wykonania. Trzeba określić: okres - lata, pułk, pododdział, dowódców, szefów, kaprali, d-ców drużyn i innych. Można to zrobić w logiczny sposób, ale trzeba najlepiej przedstawić metodę lub wykonać jakieś - ramki lub inne narzędzia badawcze. Wszak to 50 lat 7ŁDD. Jednak pomysł popieram:). Pozdrawiam. A

Mikołaj - Pią Maj 17, 2013 11:46 am

...
Adamdownunder - Sro Maj 22, 2013 1:52 pm

Witam wszystkich desantowcow. Taka mala ciekawostka z naszej Kompani Lacznosci jesli dobrze pamietam to chyba byl numer JW3529. Caly nasz nowy rocznik Jesienny w 1986 roku byl z Trojmiasta. Chodzily sluchy ze zrobili tak tylko jeden raz i juz nigdy wiecej, bo zaduzo mieli z nami problemow. Pamietam jak w Sierpniu 1988 roku przed naszym wyjsciem na jesien ZOMO stacjonowalo w koszarach. Przyjemnie im bylo powiedziec prosto w twarz co o nich myslimy. Pamietam tez noc gdy czolgi staly zapalone cala dobe pod kompania aby wyjechac na miasto i musielismy mlodszym rocznikom wbic do glowy ze za murami sa nasze rodziny aby nic glupiego im nie wystrzelilo. Na szczescie wszystko sie jakos pomyslnie ulozylo i z paro miesiecznym opuznieniem nas w koncu wypuscili do rezerwy. Oczywiscie robilismy wszyscy razem pompki pod Fontannna Neptuna! :D
Yac.Ek - Sro Maj 22, 2013 4:48 pm

Znajomego widzę drugi rząd pierwszy z prawej :-) kolega Jacek K. z Pruszcza Gd. Potem trefił do naszej kompani.
Adamdownunder - Pią Maj 24, 2013 12:06 pm

No to fajnie. :==
Mam jeszcze jedno zdjecie calego naszego poboru jesiennego z Trójmiasta w 1986 roku do 23 Samodzielnej Kompani Łączności JW.3529 w Gdańsku

thelong - Pią Maj 24, 2013 11:28 pm

:==
Piekuns - Pią Maj 24, 2013 11:40 pm

Ciekawe fotki, warto dla historii je opisać dla pamięci imiona i nazwiska. Wiem, że to nie łatwe, ale chociaż zaznaczyć :kilka osób, żołnierzy i kadrę. Za ileś lat jak nie będą fotki podpisane będą makulaturą. Zachęcam i pozdrawiam :D .
Adamdownunder - Nie Maj 26, 2013 9:35 pm

Nasz dowódca poboru Porucznik Krzyżanowski (Na zdjeciu)
Kancelaria Glówna: Starszy Chorąży Józef Dembowski
Kaprale: chyba Marek Czeżewski, Starszy Szeregowy Sławomir Pałczyński :dziadek: z mojego plutonu kerowcow, Marek Kwiatkowski, Jarek Chmielowiec (Na zdjeciu)

Adamdownunder - Nie Maj 26, 2013 9:47 pm

Kolegow i wiekszosc „Ziomków” z Trójmiasta staram sie uzupelnic wiec narazie bedzie tylko podwójne zdjecie calosci rocznika. Lepiej na nim nas wszystkich widac :wink:
naruciakk - Nie Maj 26, 2013 9:50 pm

1986?
Mój tata Bogdan Okuła pozdrawia :D

Pana pierwszego rozpoznał na zdjęciu ;)

Adamdownunder - Pon Maj 27, 2013 11:27 am

No to fajnie, cieszᶒ siᶒ ze mnie jeszcze koledzy z Trójmiasta pamietają. Pozdrawiam też nawzajem serdecznie. Ja mam napewno niezapomniane wspomnienia z dwuch lat spᶒdzonych w wojsku. Myslᶒ ze nawet Neptun sie ostatnio do mnie usmiechnął, jak byłem na Długiej. Pewno musi pamietać nasze wyjscie do rezerwy i te pompki za wszystkie miesiace spedzone na Słowackiego. :co_jest:
Mam nadzieje ze ci Bogdan nie zdradził wszystkich tajemnic z naszej wzorowej służby wojskowej. :D

Jego nazwisko widac nawet na mojej chuście. Jeśli sie tak juz trafiło to dołacze zdjecie tych z mojej „Fali”. Od lewej oczywiscie ja Adam Kuźnicki - Gdynia, Robert Murawski - Gdańsk, Piotr Nowak - Gdańsk, Grzegorz Szmuda - Gdańsk, Piotr Podeszwa – Gdańsk (on mial do domu tylo przez jedna ulice), Krzysztof Sławinski - Gdynia, Bogdan Okuła - Gdańsk, Wiesław Poźniak nie z Gdańska ale z Kwidzynia.

Adamdownunder - Wto Maj 28, 2013 11:57 am

Sztab wojskowy Samodzielnej 23 Kompani Łącznosci JW 3529:
od lewej Dowódzca Porucznik Kobylinski.
Calkiem na prawo moj szef Starszy Chorąży Józef Dembowski. Reszty kadry niestety nie pamietam

norveg - Wto Maj 28, 2013 12:42 pm

Adam Kuznicki napisał/a:
od lewej Dowódzca Porucznik Kobylinski [...] Calkiem na prawo moj szef Starszy Chorąży Józef Dembowski. Reszty kadry niestety nie pamietam


Zaznaczyłem kółkami, w lewym sierżant sztabowy Adam Brzęczek, w prawym chorąży (?) Jan Siek. Z którego roku jest to zdjęcie? Podawane przez mnie stopnie mogą być z innego okresu;)

Adamdownunder - Wto Maj 28, 2013 9:37 pm

Zdjecie bedzie prawdopodobnie z roku 1986. O reszcie usunietej na temat Brzęczka [...] to zapomnij bo to byla chyba moja pomylka o innej osobie z kadry :głupi_ty:
naruciakk - Wto Maj 28, 2013 10:47 pm

Oto dokładne nazwiska osób ze zdjęcia, pamiętam ich bardzo dobrze.
Od lewej: Kapral Bartoszyński, Starszy Szeregowy Pałczyński, Podporucznik Krzyżanowski, Kapral Maj i Kapral Chmielowiec

Pozdrawiam wszystkich kolegów :)
Bogdan Okuła

Adamdownunder - Sro Maj 29, 2013 12:12 pm

Brawo dla Bogdana pewno jest mlodszy bo widze ze ma duzo lepsza pamiec. Wiecie jak to jest starość nie radość, szczegolnie po wyjsciu do rezerwy. :dziadek:
No to jak juz ustalilismy tych dowodcow plutonu to teraz ci prawdziwi koledzy z naszej „Jesieni” co jescze sobie przypominam
Samodzielna 23 Kompania Łącznosci JW 3529; Jesień 1986-1988
Z Gdyni: Wojciech Graczyk, Janusz Kraśnicki, Adam Kuźnicki, Krzysztof Sławiński, Jacek Szwaba. :heej:
Z Gdańska pamietam: Cezary Brylowski, Cebula, Robert Drożdżewski, Jacek Jasiński, Michal Józefowicz, Robert Kuśmirek, Maciej Łopiński, Arek Keller, Pawel Kołakowski, Bogumił Krawczyk Pruszcz Gdański, Zdzisław Monczuński, Tomek Moskalewicz, Ryszard Moroz, Robert Murawski, Piotr Nowak, Bogdan Okuła, Piotr Podeszwa (Na przepustke do domu musiał tylko przejść przez ulice), Grzegorz Soboczyński, Leszek Spryszak (był najstarszy z nas), Grzegorz Szmuda, Darek Wiśniewski, Krzysztof Zajczyk, Bogdan Zakrzewski i duzo wiecej co juz niestety nie pamietam. :co_jest:
Z innych miejscowości byli: Jacek Jackiewicz Malbork, Wiesław Poźniak Kwidzyn, Mieczysław Kyrcz, Waldemar Wyszyński Nowe Miasto Lubawskie, Wilczyński, Paweł Zieleniewicz Łódź. Mam nadzieje ze wszyscy pamietaja moje „lewe” przepustki. :amen:
Poniżej jeszcze zdjecie podobne do mojej puszki GAZ i przy naszym wtedy najnowszym sprzecie komnunikacyjnym.

k@czy - Sob Cze 08, 2013 4:49 am

Witam serdecznie wszystkich bywalcow watku i (w przeszlosci) posiadaczy niebieskiego beretu :)
Na forum, jak wiekszosc, trafilem przypadkiem szukajac informacji, co sie stalo z dawna moja jednostka JW1995 - efekt przerazenia po obejrzeniu zdjec z google maps.
Do jednostki trafilem bodajze w roku 1993 - prosto z Orzysza, musialbym sprawdzic dokladnie ksiazeczke wojskowa. Opuscilem ja w 1994 - praktycznie ucieklem z tonacego okretu :) Po powrocie z dosyc dlugiego urlopu nie mialem juz do czego wracac - nie mialem lozka, munduru wyjscowego, calego oprzyrzadowania, broni, ba - nawet mojej kompanii i jednostki nie bylo - nic.
Okazalo sie tez, ze jestem jedynym i ostatnim posiadaczem niebieskiego beretu w calej jednostce - cala reszta biegala konskich czapkach, co spowodowalo dosyc szybko u mnie bol szczeki od ciaglego rzenia i pogwizdywania (jak nakazywal zwyczaj) na widok kazdego "konia ;)
W pospiechu zalatwilem sobie papiery z jakiejs szkoly z Bydgoszczy i wyszedlem po kilku dniach od powrotu z urlopu - jeszcze w berecie, bo dowodcy powiedzialem, ze czapki nie zaloze :) (dlaczego moglem sobie pozwolic na takie zachowanie, to pozniej :) )
Pamietam jak dzis moj ostatni spacer prawie przez srodek placu apelowego (oczywiscie podczas apelu) w pomaranczowych spodniach, niebieskim plecaczku, czarnej kurtce i z ostatnim niebieskim beretem w Gdansku na glowie ;)
Takiej piany na twarzy dowodcy kompanii i jednostki jeszcze nie widzialem :mrgreen:
Nazywam sie Darek Kucharczyk i pochodze z Kutna - teraz jednak los mnie wyrzucil za wielka wode.
Witam raz jeszcze :)

tadter - Sob Cze 08, 2013 5:16 pm

Witamy "stary wiarusie" i czekamy na Twoje dalsze wspomnienia!
k@czy - Sob Cze 08, 2013 7:21 pm

tadter napisał/a:
Witamy "stary wiarusie" i czekamy na Twoje dalsze wspomnienia!

Pamiec juz nie ta :)
Nazwisk to nie pamietam prawie wcale - ale jak je ktos wymieni, to raczej sobie przypomne.
Sprawdzielm ksiazeczke wojskowa - przeniesiono mnie do Gdanska po 4 miesiacach unitarki w Orzyszu 23 sierpnia 93r.
Ale po kolei :)



Pierwsze to mapka - pamietam te budynki:
4 - biuro przepustek i kantyna
2 - kuchnia i mala stolowka - chyba tylko dla lacznosciowcow - jadlem tam przez pierwsze dni tylko
1 - izba chorych, na ktorej mialem przyjemosc spedzic jakis czas
4 po prawej chyba nie bylo
5,6 nie pamietam
7 - sztab jednostki JW1995 z siedziba oficera dyzurnego na parterze
9 - sala gimnastyczna
(pomiedzy 9 a 11 byli jeszcze strazacy ze swoja czerwona taksowka ;) )
16 - magazyny jednostki - glownie wyposazenie
17 - siedlisko kompanii :)
11 - kuchnia i stolowka
12 - magazyny - glownie pojazdy - chyba nawet BOR trzymal tu kilka swoich maszyn.



To na razie tyle - jak mi sie przypomni cos wiecej, to dorzuce :)

Opowiesci to troche bedzie :) Pierwsze 5-6 miesiecy spedzilem na kompani na pierwszym pietrze, a pozniej, jak sie przez przypadek okazalo, ze jako jedyny mam mature w promieniu kilometra, to sie zalapalem na pisarza - kompanii i dosc szybko trafilem do sztabu na skrybe jednostkowego :) Wtedy dopiero zaczal sie bal :mrgreen:
Niestety na koniec mojej przygody zobaczylem koniec jednostki, nie do konca w chwale i splendorze, ale o tym pozniej.
Na razie staram sie uporzadkowac dawno zapomniane nazwy, zeby poslugiwac sie tym samy jezykiem.
Zaczne od pytan.
Niedaleko od jednostki byl chyba areszt dla zolnierzy - szlismy tam raczej piechota i mialem tam kilka wart - kto moze pamieta dokladna lokalizacje i nazwe?
To samo dotyczy siedziby dowodztwa Brygady - bardziej na poludnie w glab Gdanska - jaka to byla ulica?
Nie pamietam nazwy strzelnicy - jakies 18-20km od jednostki - Kolbudy? Pamietam za to wymarsze na nia :) 2-3 razy w tygodniu - raz w OP1 (albo OP2) - ale tego do konca nie pamietam ;)
Jak sie nazywal teren z 4 wiezami wartowniczymi za miastem z cala masa magazynow, dosyc rozlegly, na pieknych wzgorzach - chyba niedaleko byl szpital psychiatryczny?
I ostatnie - jak sie nazywala strzelnica/osrodek strzelecki marynarki wojennej gdzies na polnoc od Gdanska - dosyc duzy, mozna bylo smialo strzelac z rpg, wiekszego kalibru, nawet na kilka kilometrow. W lesie, jakis dobry dzien drogi marszem od jednostki? Na postawie czasu jaki maszerowalismy - mysle, ze to bylo jakies 50-70km od Gdanska, ale moze byc mniej.

W rewanzu za odpowiedzi na moje pytania postaram sie o kilka smiesznych i powazniejszych historyjek z tamtego "niebieskiego" okresu :)

JMjr - Nie Cze 09, 2013 3:17 pm

k@czy napisał/a:

4 po prawej chyba nie bylo

w 83/84 fryzjer
Areszt + komenda garnizonu = Kołłątaja 2
Dowództwo Dywizji = Hibnera (taki przedwojenny terrorysta) obecnie Do Studzienki
JM

MIELEC 1959 - Wto Cze 11, 2013 7:31 pm

Witam Kolegów.
5 lub 6 wartownia
16 kompania remontowa, warsztaty napraw
20 łaźnia pułkowa
21 kompania Biboli i innych kompani
Bez numeru po prawej nr 7 i przed salą gomnastyczną było kino i klub garnizonowy
Pozdrawiam, starszy szeregowy Krzysztof Grzybowski.
Więcej o mnie na 36-tej stronie tego forum. :zgooda:

dariusz08 - Wto Cze 11, 2013 10:04 pm

Witam

postanowiłem dzisiaj odwiedzić znajome miejsca i zrobić kilka zdjęć póki jest co fotografować.
Stałem się właścicielem motocykla DKW z 1943 roku i pomyślałem, że to fajne wypełnienie kadru tym bardziej, że motocykl od końca wojny " stacjonował " w Gdańsku.

Ostatnia fota to ja w 1992 roku, wcześniejsze dzisiaj .

dariusz08 - Wto Cze 11, 2013 10:12 pm

No i jeszcze jedno :)
Sagapo8 - Sro Cze 12, 2013 5:42 pm

Adam Kuznicki, Czy wspomniany prze zkolege Tomasz |Moskalewicz byl z \Gdañska? Jesli tak to jest moj kolega ze szkoly. Mieszka w Gdyni. Moze jest na zdjeciu?
tobocian - Sro Cze 12, 2013 6:25 pm

dariusz08 super dekawka! :==
Sam odrestaurowałeś czy kupiłeś taką? rewelka! :szabelka:

Adamdownunder - Sro Cze 12, 2013 9:21 pm

Sagapo8 napisał/a:
Adam Kuznicki, Czy wspomniany prze zkolege Tomasz |Moskalewicz byl z \Gdañska? Jesli tak to jest moj kolega ze szkoly. Mieszka w Gdyni. Moze jest na zdjeciu?

Tomek chyba stal w drugim rzedzie to go dobrze nie widac na zdjeciach. Prawde mowiac to nie pamietam dokladnie, czy byl z Gdanska czy moze wlasnie z Gdyni. :dziadek:

Piekuns - Czw Cze 20, 2013 9:31 pm

To były piękne obchody 50 lecia założenia 7 Łużyckiej Dywizji Desantowej. Gratuluję wszystkim organizatorom. Miałem zaszczyt być ich uczestnikiem Było super!

Zob. bliżej: Grażyna Antoniewicz,„Niebieskich Beretów czar”, Dziennik Bałtycki z dnia 17 czerwca 2013 r.

Piekuns - Czw Cze 20, 2013 9:33 pm

Święto 7. Brygady Obrony Wybrzeża (zdjęcia, wideo)
Tu Filmik z poligonu
http://www.gp24.pl/apps/p...USTKA/130619618

Piekuns - Pią Cze 21, 2013 1:42 am

7ŁDD 50 lecie Portal 7 BOW Słupsk 2013
http://www.7bow.wp.mil.pl/pl/1_232.html
AKTUALNOŚCI
14.06.2013
50. rocznica powstania 7.Łużyckiej Dywizji Desantowej
Odsłonięcie pamiątkowych tablic. Wizyta na poligonie

GALERIA Fotek
http://www.7bow.wp.mil.pl/pl/37_210.html

Peter 1kd - Pią Cze 21, 2013 1:51 pm

Dzięki Piekuns za linki.
Napisz proszę coś więcej jak było, czy spotkałeś znajomych z tamtych lat?

http://www.youtube.com/watch?v=P6GL1vjLJUM
Oj wspomnienia ,wspomnienia , człowieka ściska coś w gardle he ....
Miętki desanciura się ze mnie zrobił :hiihihi:

Piekuns - Pią Cze 21, 2013 4:40 pm

Dzięki za link.
Na tym filmiku widać dużo widać ciekawych fotek z PKM - ów z OPL. Z jakiego są one roku?
Na 50 leciu było tyle przyjemnych wrażeń, że trudno mi to ująć. Na pewno kilka słów w przyszłości na temat naszego 50 lecia napiszę. Dokumentację tworzy wielu z nas i na pewno będzie to wszystko zapisane. Fotek jest masa. Przede wszystkim była sesja naukowa z której dokumentacja prawdopodobnie będzie opublikowana.

Jak ktoś nie był na Jubileuszu 50 lecia to ma jeszcze szansę zwiedzić wystawę poświęconą Niebieskim Beretom 7ŁDD:
http://www.cmm.pl/aktualn...ieskich-beretow

Centralne Muzeum Morskie
ul. Ołowianka 9-13
80-751 Gdańsk

Spichlerze na Ołowiance
Wtorek - niedziela 10:00-16:00
http://www.cmm.pl/odwiedz-nas/godziny-otwarcia-1

dariusz08 - Sro Cze 26, 2013 5:26 pm

tobocian napisał/a:
dariusz08 super dekawka! :==
Sam odrestaurowałeś czy kupiłeś taką? rewelka! :szabelka:


Cześć

motocykl pozostał po wojnie w Gdańsku.
Efekt końcowy to owoc pracy kilku poprzednich właścicieli i finalnie mój.
Ciągle go " dopieszczam " choć do 100 % oryginalności brakuje mu ledwo kilku :)
W nawiązaniu do tytułu wątku jedna fotka .


dariusz08 - Sro Cze 26, 2013 5:38 pm

No może jeszcze jedna.
Spieszyłem się bo nie wiadomo jak długo tablica z napisem " Teren wojskowy wstęp wzbroniony " jeszcze tu powisi :)


dariusz08 - Nie Cze 30, 2013 4:39 pm

Powrót do przeszłości a dokładnie dzisiaj i 1992 rok.
Miejsce niby to samo i człowiek niby ten sam ale jednak wszystko inne :)

tadter - Pon Lip 08, 2013 9:14 pm

Jak milo sie te NASZE wspomnienia oglada....
Peter 1kd - Nie Lip 21, 2013 12:46 pm

k@czy napisał/a:

I ostatnie - jak sie nazywala strzelnica/osrodek strzelecki marynarki wojennej gdzies na polnoc od Gdanska - dosyc duzy, mozna bylo smialo strzelac z rpg, wiekszego kalibru, nawet na kilka kilometrow. W lesie, jakis dobry dzien drogi marszem od jednostki? Na postawie czasu jaki maszerowalismy - mysle, ze to bylo jakies 50-70km od Gdanska, ale moze byc mniej.

Do Strzepcza ze Słowaka jest około 50 km.
kilka fotek z poligonu :
http://www.moto3miasto.pl...e156d511ac54701
(mam nadzieję ,że autor zdięć - tobocian się na mnie nie obrazi )

tadter - Wto Sie 20, 2013 5:37 pm

Za tydzien jestem w Gdansku. Mysle, ze wystawa "Niebieskie Berety" jest jeszcze do ogladniecia....
Piekuns - Wto Sie 20, 2013 6:09 pm

Wystawa czynna do 29.09.2013.
Pozdrawiam.

Złota rocznica powstania "niebieskich beretów"
http://www.cmm.pl/aktualn...ieskich-beretow

12.06.2013 | Wyślij wiadomość | Share on facebook Share on twitter Share on naszaklasa Share on print More Sharing Services
5

Kompania honorowa 'niebieskich beretów', ze zbiorów Archiwum Pomorskiego Okręgu Wojskowego
W bieżącym roku przypada jubileusz 50-lecia sformowania 7. "Łużyckiej" Dywizji Desantowej. Był to jedyny w dziejach sił zbrojnych Polski związek taktyczny piechoty morskiej.

W piątek 14 czerwca zostanie otwarta w Spichlerzach na Ołowiance wystawa pt. "7. "Łużycka" dywizja desantowa 1963-1986. Historia, działalność, symbolika, barwa i broń", dokumentująca działalność dywizji zarówno w wymiarze wojskowym jak i cywilno-produkcyjnym. Pamiętać bowiem należy, iż "niebieskie berety" miały swój niemały wkład w wiele przedsięwzięć produkcyjno-budowlanych związanych z dynamicznym rozwojem infrastruktury komunikacyjnej Trójmiasta w latach 70. Dywizja powstała w okresie eskalacji wyścigu zbrojeń między ówczesnymi blokami polityczno-wojskowymi. Wcześniej w latach 1951-1962 piechota morska stanowiła integralną część Marynarki Wojennej, jednak w wyniku zmian koncepcyjnych użycia sił morskich a także ustaleń z ówczesnymi sojusznikami wyłączono ją spod dowództwa floty.

"Niebieskie berety" stanowiły na wybrzeżu wizytówkę sił zbrojnych. Do jednostki kierowano najnowocześniejszy sprzęt i uzbrojenie. Podobnie wyglądała sytuacja w 2. Brygadzie Okrętów Desantowych w Świnoujściu mającej za zadanie zapewnić przerzut desantu. W latach 1964-1975 brygada została wyposażona w 41 środków desantowych (kutrów i okrętów) o tonażu ponad 20. tys. ton wyporności i zdolności wysadzenia taktycznego desantu w sile około 100 czołgów i transporterów oraz do 2. tys. żołnierzy. Przez wiele lat 2. BOD była liderem polskiej floty pod względem stanu osobowego oraz ilości i wyporności okrętów.

W latach 70./80. obie jednostki przeszły wiele wspólnych szkoleń i ćwiczeń, zgrały się i stanowiły spójny element w systemie obronnym Polski w ówczesnych uwarunkowaniach geopolitycznych. Marynarze i żołnierze "niebieskich beretów" uczestniczyli we wszystkich manewrach Układu Warszawskiego na Bałtyku min: "Proliw-63", "Bryza-64", "neptun-65", "Wrzesień-67", "Odra-Nysa-69", cyklu ćwiczeń "Braterstwo-Broni", "Fala", "Sojusz" i "Barakuda". Nierzadko ćwiczenia te odbywały się w trudnych warunkach pogodowych, miały niezwykle dramatyczny przebieg, zaangażowane były w nich olbrzymie siły i środki wszystkich Rodzajów Sił Zbrojnych ówczesnych państw członkowskich Paktu Warszawskiego.

W 1986 r. dywizja została przemianowana na brygadę obrony wybrzeża z zachowaniem numeru oraz nazwy wyróżniającej. Rysująca się w relacjach NATO-Układ Warszawski polityka odprężenia w tym rokowania wiedeńskie znalazły przełożenie na wzajemne redukowanie potencjału wojskowego sojuszy. W latach 1989-1994 trwał proces powolnego wygaszania morskich sił desantowych Polski. 2. Brygada Okrętów Desantowych została zredukowana do dywizjonu. 7. BOW natomiast uległa w 1994 r. likwidacji jako związek taktyczny a część z jej pododdziałów stała się zalążkiem dla powstania nowych jednostek wojskowych z innymi zadaniami i o zupełnie innym przeznaczaniu.

Obecnie tradycje żołnierzy desantu morskiego kultywowane są w 7. "Pomorskiej" Brygadzie Obrony Wybrzeża w Słupsku, która przejęła symbolikę po dawnych jednostkach.

Tekst opracowali: Zbigniew Kozłowski, Wojciech Mazurek
"7. "Łużycka" dywizja desantowa 1963-1986. Historia, działalność, symbolika, barwa i broń"

Spichlerze na Ołowiance 14.06.2013-29.09.2013

http://www.cmm.pl/spichlerze-na-olowiance

Godziny otwarcia Muzeum:
1.07.2013 - 1.09.2013
Poniedziałek - niedziela 10:00-18:00

2.09.2013 - 30.11.2013
Wtorek - niedziela 10:00-16:00

1.12.2013 - 31.12.2013
Wtorek - niedziela 10:00-15:00

Bilety do Spichlerzy na Ołowiance są sprzedawane do 45 minut przed zamknięciem muzeum.

Hochstriess - Nie Sie 25, 2013 12:40 pm

Byłam, widziałam. Dla mnie bardzo wzruszające.
Jurben - Pon Sie 26, 2013 11:19 pm

Sorry za moje bledy.

A czy ktos zna Jozka Urbana?
Sluzyl w koszarach na Slowackiego w 70 i 80 latach.
Stopnia jego nie znam, ale wiem ze cos mial z gwiazda.
Chodzi o mojego dziadka.

Pozdrawiam z Hamburga,
Jurben

JMjr - Pią Sie 30, 2013 2:55 pm

Jeszcze jeden "kawałek" z 50-lecia
http://www.youtube.com/watch?v=znQ3wd1gZj0
JM

tadter - Wto Wrz 10, 2013 8:04 pm

Czolem.
Bylem, ogladalem i sie troche rozczarowalem.
Praktycznie wyglada to tak, ze Niebieskie Berety egzystowaly tylko w Gdansku :%
Szkoda, ze o Leborku i Slupsku przypominaly tylko choragiewki na mapie :głupi_ty:
Rozumie, ze przygotowywali to Oficerowie z Gdanska - ale my tez "budowalismy mit Niebieskich Beretow....
Moze na stulecie bedzie cosik wiecej :mrgreen:
Najwieksza frajde miala moja mlodsza corka, bo mogla pobawic sie prawdziwa bronia.
Dziekuje jednak wszystkim tym, ktorzy przyczynili sie w ogole do powstania tej ekspozycji !!!

toja242 - Sob Wrz 28, 2013 4:55 pm

Jurben napisał/a:
Sorry za moje bledy.

A czy ktos zna Jozka Urbana?
Sluzyl w koszarach na Slowackiego w 70 i 80 latach.
Stopnia jego nie znam, ale wiem ze cos mial z gwiazda.
Chodzi o mojego dziadka.

Pozdrawiam z Hamburga,
Jurben
Józek Urban był wzorowym dowódcą pl.zaop. 35 pdes. w stopniu chorążego sztabowego.
JMjr - Nie Wrz 29, 2013 11:40 pm

tadter napisał/a:
Praktycznie wyglada to tak, ze Niebieskie Berety egzystowaly tylko w Gdansku :%
Szkoda, ze o Leborku i Slupsku przypominaly tylko choragiewki na mapi

Fakt ściana po lewej dotyczyła koszar na Słowackiego ale zdjęcia, modele etc były z całej Dywizji. A tak przez ciekawość: po czym poznałeś, że kałasze i reszta wyposażenia były z Gdańska a nie ze Słupska? :lol:

Jurben - Czw Paź 03, 2013 8:43 pm

toja242 napisał/a:
Jurben napisał/a:
Sorry za moje bledy.

A czy ktos zna Jozka Urbana?
Sluzyl w koszarach na Slowackiego w 70 i 80 latach.
Stopnia jego nie znam, ale wiem ze cos mial z gwiazda.
Chodzi o mojego dziadka.

Pozdrawiam z Hamburga,
Jurben
Józek Urban był wzorowym dowódcą pl.zaop. 35 pdes. w stopniu chorążego sztabowego.


Dziekuje bardzo. A skat masz ta informacje? Bardzo sie interesuje. Jest mozliwosc gdzies, cos o tym Plutonie poczytac?

Dziekuje jeszcze raz.

tadter - Wto Paź 08, 2013 6:59 pm

JMjr napisał/a:
tadter napisał/a:
Praktycznie wyglada to tak, ze Niebieskie Berety egzystowaly tylko w Gdansku :%
Szkoda, ze o Leborku i Slupsku przypominaly tylko choragiewki na mapi

Fakt ściana po lewej dotyczyła koszar na Słowackiego ale zdjęcia, modele etc były z całej Dywizji. A tak przez ciekawość: po czym poznałeś, że kałasze i reszta wyposażenia były z Gdańska a nie ze Słupska? :lol:


A to tak na "dobrego, starego, weteranskiego nosa" :dziadek: :szabelka:

tadter - Wto Paź 08, 2013 8:03 pm

Pamiatka z wystawy.
Dohler - Wto Paź 08, 2013 8:14 pm

Tadter, jesteś wielki, spróbój jednak trochę zmiejszyć fotę.
tadter - Wto Paź 08, 2013 8:29 pm

Ale jak????? To tylko 98 KB !!!
Znowu narozrabialem...
Sorry!

danziger - Wto Paź 08, 2013 9:01 pm

Wklej jeszcze raz, tylko nie pogarszaj rozdzielczości zdjęcia (plik, który załączyłeś i tak był prawie nieczytelny), za to zmniejsz rozmiar (ten mierzony w milimetrach) zdjęcia - a wtedy rozmiar pliku (w kilobajtach) też się obniży.
JMjr - Czw Paź 10, 2013 11:39 pm

tu są zdjęcia (nie moje):
kliknij

Flynavy - Pon Paź 21, 2013 12:37 pm

Witam

Poszukuje fotek FUG w barwach 7 dow. Proszę o pomoc.

JMjr - Pon Paź 28, 2013 12:53 pm

Flynavy napisał/a:
Poszukuje fotek FUG w barwach 7 dow. Proszę o pomoc.

wysłałem Ci na pocztę, nie chcę naruszyć czyichś praw autorskich.

Jurben - Pon Paź 28, 2013 7:09 pm

toja242 napisał/a:
Jurben napisał/a:
Sorry za moje bledy.

A czy ktos zna Jozka Urbana?
Sluzyl w koszarach na Slowackiego w 70 i 80 latach.
Stopnia jego nie znam, ale wiem ze cos mial z gwiazda.
Chodzi o mojego dziadka.

Pozdrawiam z Hamburga,
Jurben
Józek Urban był wzorowym dowódcą pl.zaop. 35 pdes. w stopniu chorążego sztabowego.


Naprawde nic nie moge znalesc o tym Plutonie.
Morze ktos pomorze?

pozdrawiam

A co to jest PDES

tadter - Wto Paź 29, 2013 12:58 pm

CYTAT: "Naprawde nic nie moge znalesc o tym Plutonie.
Morze ktos pomorze?"

pozdrawiam

Czy Tobie chodzi o "morze (taka duza woda z falami) na pomorzu (region Polski)" ???
czy o "może ktos pomoże" ?!?!?!
LUDZIE !!! Słownik ortograficzny powinien byc w każdym domu!!!!

Dana - Wto Paź 29, 2013 1:57 pm

Tad, spokojnie :peace: W każdym domu może, ale w Hamburgu niekoniecznie. A zresztą to teraz w każdym domu to jest komputer/laptop/smartfon :skolowany: et cetera, a słownik książkowy to już pewnie tylko jako relikt minionych czasów - niestety.
tadter - Sob Lis 02, 2013 10:13 am

Dana napisał/a:
Tad, spokojnie :peace: W każdym domu może, ale w Hamburgu niekoniecznie. A zresztą to teraz w każdym domu to jest komputer/laptop/smartfon :skolowany: et cetera, a słownik książkowy to już pewnie tylko jako relikt minionych czasów - niestety.


NO WLASNIE - a w kazdym "komputerze/laptopie/smartfonie" mozna aktywowac opcje: "popraw bledy" i bedzie - powinno - byc dobrze!!!
Koniec dyskusji! Nikt mnie nie przekona, ze na ortografie nie ma rady!!!

JMjr - Pon Lis 04, 2013 12:43 pm

tadter napisał/a:
NO WLASNIE - a w kazdym "komputerze/laptopie/smartfonie" mozna aktywowac opcje: "popraw bledy" i bedzie - powinno - byc dobrze!!!
Koniec dyskusji! Nikt mnie nie przekona, ze na ortografie nie ma rady!!!

Mam wrażenie, że zanim zaczniesz się arbitralnie wypowiadać na temat funkcji komputerów, powinieneś cokolwiek się poczytać o ustawieniach regionalnych lub słownikach narodowych. Szczególnie, jeśli piszesz o komputerze używanym w Niemczech.
PS: Jeśli jesteś takim purystą językowym, to zwróć proszę uwagę na funkcjonowanie klawisza <Alt>

JMjr - Nie Sty 19, 2014 5:10 pm

wyszedł katalog wystawy z okazji 50 - lecia 7ŁDD (dostępny w muzeum morskim). Wstęp - historię Dywizji napisał p. Wojciech Mazurek. Facet przeszedł szczeble zawodowego od chorążego do kapitana, służąc między innymi w 29 baterii p-lot - naszej dywizyjnej. Po przejściu do rezerwy zrobił doktorat z historii i specjalizuje się w historii wojskowości, głównie w temacie desant morski.
Darek Ma - Nie Sty 19, 2014 5:59 pm
Temat postu: Niebieskie berety przygoda mimo woli
Witam. Gdzie można zakupić ten katalog?

Pozdrawiam

EwkaW - Nie Sty 19, 2014 6:35 pm

Darek Ma napisał/a:
Gdzie można zakupić ten katalog?

JMjr napisał/a:
(dostępny w muzeum morskim)

Darek Ma - Nie Sty 19, 2014 8:20 pm

Witam.
Dostępny nie zawsze oznacza możliwość zakupu, a ponadto to jest dla kogoś ,,nie z Gdańska,, więc pytanie jest uzasadnione. Ale dzięki za szybką odpowiedz, chociaż nic nie wnosi

Pozdrawiam

Zbych - Nie Sty 19, 2014 10:21 pm

Darek Ma napisał/a:
Dostępny nie zawsze oznacza możliwość zakupu ...
A co w takim razie ma oznaczać? Muzeum to nie czytelnia.
norveg - Pon Sty 20, 2014 9:13 am

Zbych napisał/a:
A co w takim razie ma oznaczać? Muzeum to nie czytelnia


Muzeum morskie ma też bibliotekę http://www.cmm.pl/biblioteka , a w ofercie sklepu internetowego http://www.cmm.pl/sklep/ksiazki niestety nie zauważyłem wspominanej publikacji:/

Zbych - Pon Sty 20, 2014 6:39 pm

norveg napisał/a:

Muzeum morskie ma też bibliotekę

Rzeczywiście dostępność nie oznacza możliwości zakupu. Wystawa była jednak okresowa i katalog może już nie być dostępny. Istnieje jednak pokłosie tej wystawy na tej stronie ze zdjęciami na dole strony.

EwkaW - Pon Sty 20, 2014 6:52 pm

No i myślę, że można też zadzwonić do muzeum i próbować się skontaktować z jej (byłym) kustoszem. Ja bym tak zrobiła i do tego zachęcam Darka Ma :D
Darek Ma - Pon Sty 20, 2014 8:45 pm

Witam.
Moje pytanie do JMjr było proste: jeżeli kolega tam, był to pewnie wie czy można kupić, czyli info z pierwszej ręki i pewne. Niepokojenie kustosza uważam za mocno przesadzone, ale pewnie pouczeń nigdy za dużo.

Pozdrawiam

Darek Ma - Pon Sty 20, 2014 9:19 pm

Witam.
Obejrzałem sobie zdjęcia z wystawy, uwagę moja przykuł obraz przedstawiający desantowanie. Pewnie namalowany na ,,zamówienie,,. Przy okazji przypomniał mi się ostatni dzień na 1 pdes w sierpniu 85r. Od rana rozliczyłem się z umundurowania ( oczywiście co lepsze kąski podmienili chłopaki z mojego plutonu ) już w cywilkach przyszedłem na kompanię, uściski dłoni ze wszystkimi, i wtedy dostałem od Vita ( nie pamiętam nazwiska ani imienia ) własnoręcznie przez niego namalowany obrazek z podpisem i dedykacja na odwrocie. Namalowany na płótnie, naciągniętym na drewnianą ramkę. Mam go do dzisiaj, ma dla mnie bardzo dużą wartość

Pozdrawiam

JMjr - Czw Sty 23, 2014 4:03 pm

Przepraszam, wprowadziłem Was w błąd.
Cały nakład należy nie do CMM tylko do Związku Byłych Żołnierzy ... (jak pokręciłem nazwę przepraszam). Będzie rozdawany członkom Związku ex "niebieskie berety". O ile mi wiadomo czynione są starania w kierunku powstania punktu odbioru dla "niezawodowych". Dostępne powinno być gratis kilkadziesiąt egzemplarzy wydawanych za pokwitowaniem. Słyszałem, że warunkiem ma być wbita do książeczki wojskowej odpowiednia JW niekoniecznie 1995 :)
Jak ruszy (o ile ruszy) ów punkt dam znać. Co do tambylców to na razie nie ma pomysłu.

JM
PS jak ktoś się kręci po Trójmieście i chce poczytać to może się ze mną umówić. Jako autor "miniaturek sprzętu" - na zdjęciach to te stojące na kotwicach - już się załapałem.

norveg - Czw Sty 23, 2014 8:00 pm

Heh, a dla rodziny śp. zawodowego desantowca, która jednakże nie ma na swym koncie służby?
JMjr - Czw Sty 23, 2014 8:43 pm

norveg napisał/a:
Heh, a dla rodziny śp. zawodowego desantowca, która jednakże nie ma na swym koncie służby?

:???:
To już musisz nawiązać kontakt z dawnymi kolegami Ojca. Ja jako bażant trafiłem na "imprezę" bo ujawniłem na tym forum, że buduję modele sprzętu Dywizji.

norveg - Czw Sty 23, 2014 9:07 pm

Czyli bez sans:/ Bo z tego co widzę po zdjęciach, to kolegów nie było – czyli nie było wszystkich…
piotr@tnke.org - Czw Sty 30, 2014 10:00 pm

pawel.45, witam Panie Pawle
na fortum zamieścił Pan piękne zdjecia z ćwiczeń piechoty morskiej z Dziwnowa. Ma Pan ich więcej? Jakie jest ich pochodzenie?
Z góry dziękuję za pomoc-
Piotr Piwowarczyk

JMjr - Nie Kwi 13, 2014 10:01 pm

Jest możliwość odbioru katalogów z wystawy w CMM.
Kilkadziesiąt ma Wojtek Molski w swoim sklepie modelarskim na rynku na Przymorzu.
Gratis ale za okazaniem jakiegoś dowodu, że było się w 7ŁDD (książeczka wojskowa, legitymacja wzorowego żołnierza etc)
JM

Piekuns - Wto Cze 10, 2014 10:41 pm

Polecam świetny tekst pana Wojciecha Mazurka zamieszczony w najnowszym piśmie "Morze, Statki i Okręty" Kierunek – Wyspy Duńskie. Polskie poglądy i możliwości prowadzenia działań desantowych w latach 1964-1991. Można łatwo kupić, np. przez Internet:
http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/msio

MSiO Nr Spec. 3/2014
Kierunek – Wyspy Duńskie. Polskie poglądy i możliwości prowadzenia działań desantowych w latach 1964-1991
Kutry desantowe polskiej marynarki wojennej
ORŁOSĘP i JARZĄBEK. Nieznane okręty dla polskich sił desantowych
Od barek po pływające porty. Przeobrażenia morskich sił desantowych po II wojnie światowej
Archiwum morskie im. Jerzego Micińskiego

JMjr - Nie Cze 29, 2014 11:08 pm

Piekuns napisał/a:
Polecam świetny tekst pana Wojciecha Mazurka

Autor był saperem i przeszedł kilka szczebli od chorążego do kapitana. Służył też 7ŁDD. Jest doktorem historii, specjalistą od desantu morskiego. Był jednym z organizatorów obchodów 50 lecia Dywizji. To on mnie ściągnął na wystawę (a właściwie moje modele).

Piekuns - Czw Sie 07, 2014 9:55 pm

Ukazała się monografia o 7ŁDD - Żołnierzach „Niebieskich Beretów”. Jedynego w dziejach Wojska Polskiego związku taktycznego przeznaczonego i szkolonego do prowadzenia morskich operacji desantowych.
7. ŁUŻYCKA DYWIZJA DESANTOWA 1963–1986. MIEJSCE, ROLA I ZADANIA WOJSK OBRONY WYBRZEŻA W SYSTEMIE OBRONNYM POLSKI
„Redakcja naukowa: Bogusław PACEK, Andrzej POLAK, Wojciech MAZUREK. ISBN: 978-83-7523-333-9 AON. ISDN: 978-83-1113-380-8 BELLONA. Rok wydania: 2014, Sygnatura AON: 6227/14, Liczba stron: 350, Cena: 39,00 zł. Dostępność: Księgarnia Akademicka AON, Biblioteka Główna AON. Opis: Zakres problemowy monografii obejmuje szereg istotnych z punktu widzenia nauk o obronności zagadnień (sztuka wojenna, sztuka operacyjna, taktyka dowodzenia), w tym (między innymi): charakterystykę wybrzeża polskiego jako teatru działań wojennych, wykorzystanie oddziałów i pododdziałów desantowych w działaniach na wybrzeżu morskim, zmiany w przygotowaniu i prowadzeniu operacji desantowych w Polsce i na świecie w I połowie XX wieku, możliwości Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie przygotowania i prowadzenia działań desantowych z morza”. Cytowana powyższa treść i zamieszczone foto z Portalu Akademii Narodowej. Dnia 7.08.2014 r.
Dostęp 7.08.2014:
http://wydawnictwo.aon.ed...nym-polski.html

Peter 1kd - Pią Sie 15, 2014 3:57 pm

Filmów o Niebieskich Beretach nie ma zbyt wiele dla tego warto zobaczyć :

http://chomikuj.pl/alaem/...bieskie+berety+*5b1969*5d_toAVI,2502617815.avi%28video%29

lena - Pon Kwi 06, 2015 10:58 am
Temat postu: Re: A oto moje wspomnienia z pobytów w JW 1995
thelong napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
thelong napisał/a:
Jebuckie Sadło i ja...


Oj ktoś leje miód na me serce, mój podziwiany kapitan Urbaniak prawdziwy oficer z charyzmą.Szkoda iż nie posiadam już fotek z jego osobą.

Atak wogóle bardzo mi miło, pozdrowienia. :D


Miło mi czytać takie słowa.
Pozdrawiam.


Witam, chciałabym zadać kilka pytań które dotyczą osób opisywanej tu historii czy ktoś mógłby mi pomóc ? :)

TOMB - Czw Cze 11, 2015 6:37 pm
Temat postu: naszywka
Muszę się pochwalić.... Znalazlem, kupiłem.... Mam i z dumą noszę.
Piekuns - Pią Lis 06, 2015 6:01 pm

ZAPROSZENIE
Informujemy, że w dniu 1.07.2015 r. Sąd Rejonowy Gdańsk - Północ w Gdańsku zarejestrował Stowarzyszenie Żołnierzy i Sympatyków „Niebieskich Beretów”. Siedziba Stowarzyszenia: 80-206, GDAŃSK ul. Do Studzienki 43. Walne Zgromadzenie Stowarzyszenia odbędzie się w dniu 21.11.2015 r. godz. 11.00 w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Ze względów organizacyjnych zgłoszenia udziału w Walnym Zgromadzeniu prosimy kierować na adres: niebieskieberety@wp.pl Zapraszamy do współdziałania. Założyciele Stowarzyszenia.

Piekuns - Pią Lis 06, 2015 9:27 pm

P L A K A T
zveroboy - Wto Lis 24, 2015 10:47 am

Adamdownunder napisał/a:

...Samodzielna 23 Kompania Łącznosci JW 3529; Jesień 1986-1988


Poniżej jeszcze zdjecie ... przy naszym wtedy najnowszym sprzecie komnunikacyjnym.


Witam serdecznie. Mam pytanie dotyczące Pańskiego zdjęcia przy transporterze BTR-50 (podpisany jako najnowszy sprzęt komunikacyjny). Czy jest Pan w stanie przypomnieć sobie numer taktyczny tego pojazdu? Widoczne są jedynie dwie pierwsze cyfry 8 i 7, trzecią może być 0 a czwarta?
Czy był Pan w załodze tego wozu lub innego tego typu?
Czy przypomina Pan sobie ile takich BTR-ów mogło być wówczas na stanie Kompanii?

Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam

zveroboy - Czw Lis 26, 2015 8:37 am

Może dopowiem o co mi chodzi,
Eksponat Lubuskiego Muzeum Wojskowego:


Fot. Dask, Zdjęcie pochodzi z portalu Militarne Podróże,

i zdjęcie Adamdownunder:


Czy to ten sam pojazd? A może "bracia"?

Adamdownunder - Czw Lis 26, 2015 11:45 pm

zveroboy napisał/a:
Mam pytanie dotyczące Pańskiego zdjęcia przy transporterze BTR-50 (podpisany jako najnowszy sprzęt komunikacyjny). Czy jest Pan w stanie przypomnieć sobie numer taktyczny tego pojazdu? Widoczne są jedynie dwie pierwsze cyfry 8 i 7, trzecią może być 0 a czwarta?
Czy był Pan w załodze tego wozu lub innego tego typu?
Czy przypomina Pan sobie ile takich BTR-ów mogło być wówczas na stanie Kompanii?


Drogi kolego musze przyznać że jesteś bardzo spostrzegawczy, gratuluje bo to dobry talent!

To o co pytasz to chyba będzie „tajemnica wojskowa”! :hihi:

Wiem że to Jacek Szwaba z Gdyni zasłonił numer taktyczny tego pojazdu. Na pewno był numer zaczynajacy sie albo 870_ albo 876_
95% naszego rocznika była z Trójmiasta. Ja sam przykucnąłem do zdjęcia poniżej bo wiedziałem że ktoś kiedyś spyta o takie numery. :glina:

Przejrzałem troche starych zdjęć z naszej 23 Samodzielnej Kompani Łączności. JW.3529 - Gdańsk ale nie znalazłem lepszego ujęcia. Popytam kolegów może ktoś ma lepszą pamięć albo inne zdjęcie i dam znać jak się coś więcej dowiem.
Zdjęcie było zrobione na placu garażowym 23 K.Ł. Raz na kwartał pisałem stan wyposażenia ale te komurki muzgowe już powymierały, więc niestety nic nie pamiętam o naszym wyposażeniu bojowym. Chyba w naszej kompani nie mieliśmy ich więcej jak 5 ale to tylko moje teorja.

Ja byłem tylko w plutonie pocztowym sam jeździlem małym UAZ-em i na ćwiczenia naprowadzającym Ƶukiem z elektryczna strzałką świetlną na dachu pokazujacą kierunek lądowania samolotów dla dowództwa całej naszej jednostki wojskowej gdy bylismy w terenie.
Kierowca tego BTR 50 jest raczej na pewno na tym zdjęć i może pamięta takie numery.

Poczekamy zobaczymy moze Nasza Klasa coś podpowie. Pierwsza odpowiedz jest ale negatywna :palce:

Jeszcze jedno nasze na pewno byly z kotwicami na niebieskim tle, chyba gdzies z tyłu pojazdu wiec to będzie brat naszego BTR-50.

zveroboy - Pią Lis 27, 2015 8:59 am

Adamdownunder napisał/a:
Jeszcze jedno nasze na pewno byly z kotwicami na niebieskim tle, chyba gdzies z tyłu pojazdu wiec to będzie brat naszego BTR-50.


Kotwica jest na tyle wozu z muzeum, tyle że dziś niebieski nieco wyblakł.
Ten znak używany był przez całą JOW

Dziękuję bardzo za zaangażowanie w sprawę :)

Ps. Gdyby coś pojawiło się na NK to proszę tutaj przekleić, bo nie jestem użytkownikiem tamtego portalu.
Ps. 2 A czy wiadomo do czego konkretnie używane były te BTR-y? wozy łączności i dowodzenia?

Serdecznie pozdrawiam

Adamdownunder - Pią Lis 27, 2015 1:04 pm

To ten bojowy wóz komunikacyjny powinien być podpisany jako najnowszy sprzęt komunikacyjny, a nie wczesniej pokazany BTR-50. Jak widac bardzo niski ale nie wiem co to za konstrukcja. Mial same radiostacje i byl to chyba nasz najnowszy sprzet. Bardzo niski, zwrotny i szybki.

U nas na Kompani Łaczności był tylko jeden jak sie nie myle to przyszedl nowy chyba w 1987 roku, ale za to są dwa zdjęcia. Oba z poligonu oraz nasi chłopacy.

Jak się coś więcej dowiem to na pewno napiszę.

zveroboy - Pią Lis 27, 2015 6:53 pm

To jest podwozie o nazwie MT-LB, na którym montowano przeróżne rzeczy. Wersja z radiostacjami chyba określana była jako MTLBU.
MTLB w PL było i jest mnóstwo. Natomiast BTR-ów 50 - bardzo niewiele (Polska zakupiła w dużej ilości Topasy, czyli Czechosłowacką modernizację BTR-50).
BTR-50 z pańskiego zdjecia wygląda na wersję PU - czyli wóz dowodzenia. Miał on wewnątrz duży rozkładany stół sztabowy.

Adamdownunder - Pią Lis 27, 2015 10:40 pm

zveroboy napisał/a:
BTR-50 z pańskiego zdjecia wygląda na wersję PU - czyli wóz dowodzenia. Miał on wewnątrz duży rozkładany stół sztabowy.


Mam pierwsza poprawke od "Pra-pra dziadka" :dziadek: On sam dowodził 2 plutonem radio w latach 1980-1982.

W 1980-1982 BTR był tylko jeden. Dwa pozostałe to były transportery TOPAS. Stan calkowity to tylko trzy wozy opancerzone razem. Wszystkie trzy były przeznaczone do łaczności dla dowództwa 7ŁDD.

Wiec jak w 1980-1982 byl tylko jeden. Ja teraz sam mysle ze w 1986-1988 byly u nas dwa takie same BTR-50 (starszy oraz nowy)
zveroboy napisał/a:
Kotwica jest na tyle wozu z muzeum, tyle że dziś niebieski nieco wyblakł.

Starsze wozy mialy tylko biala kotwice. MTLBU kotwica byla na niebieskim tle bo byl nowy i to dobrze pamietam.
Jak jest kotwica na BTR-50 to prawdopodobnie eksponat w Lubuskiego Muzeum Wojskowym jest nasz z 23 Kompani Łączności JW.3529 w Gdańsku.

Adamdownunder - Nie Lis 29, 2015 11:10 pm

zveroboy napisał/a:
Ps. Gdyby coś pojawiło się na NK to proszę tutaj przekleić, bo nie jestem użytkownikiem tamtego portalu.
Ps. 2 A czy wiadomo do czego konkretnie używane były te BTR-y? wozy łączności i dowodzenia?


No prosze bardzo, jest bardzo obszerna odpowiedz od samego dowódcy tego plutonu w latach 1980-1982:

Cytat:
Pojazdy na stanie jednostki w tym czasie były modernizowane do wersji R-3M. Pod koniec lat osiemdziesiątych jeden z wozów w wyniku nie właściwego wyważenia zatonoł w trakcie desantowania w Ustce. Ze względu na słoną wodę cały wóz został wybrakowany i złomowany.

Oznaczenia taktyczne jakie nosiły w tym czasie to 8700; 8701; 8702. BTR był z nich najstarszy z silnikiem czołgowym od T34 bez sprężarki. TOPASY miały sprężarki i przez to inny wydech. Zewnętrz nie moża je było odróżnić jedynie widac po górnych burtach BTR miał skośne oraz inny wydech wyprowadzeny bezpośrednio z kolektorów.

Pośrodku były akumulatory do zasilania wozu dowodzenia oraz radiotelefon K-1. Całość przykryta stołem do pracy na mapach.
Opisując cały wóz trzeba wspomnieć o zmianach w całości wozu.

Pierwotna wersja kiedy ten dowodca plutonu dowodził w Gdańsku posiadała Radiostację. R-113 UKF; R-112 KF; półkomplet radiolinii R403M;
Z drugiej strony 2 radiostacje R-105d w tym jedna z wzmacniaczem typ UM-1. oraz łącznica ŁP10-MR

Po modernizacji Pozostała radiolinia . Wymieniono całą komutację wstawiono nowsze radiostacje. R-111; R-130; 2x R-123Z

Całość urządzeń była zasilana z akumulatorów ( dodatkowych) razem pod stołem 4 sztuki).
Na postoju akumulatory były ładowane buforowo z agregatu AB1/30.

Z przodu były trzy miejsca w "fotelach" 1. dowódcy wozu (nie mylic z dowódcą załogi) kierowca po środku oraz oficer artylerzysta gdzie było zamontowane urządzenie JANTAR TRASA Am - pierwotna nawigacja - podstawiało się dane z mapy i urządzenie w trakcie jazdy zmieniało cały czas współrzędne i w ten sposób było wiadomo gdzie się jest.

Na uzbrojeniu był karabin PK montowany w tzw. łudce.


Eksponat z numerem 8701 w Lubuskim Muzeum Wojskowym jest na pewno nasz. :huuurra:

zveroboy - Pon Lis 30, 2015 7:40 pm

Adamdownunder napisał/a:
Eksponat z numerem 8701 w Lubuskim Muzeum Wojskowym jest na pewno nasz.


Piękne wieści Pan przynosi :)
Powiem nawet więcej, z powyższego wynika, że konkretnie ten z Pana zdjęcia to eksponat LMW, gdyż:
Adamdownunder napisał/a:
z zewnętrz nie moża je było odróżnić jedynie widac po górnych burtach BTR miał skośne

generalnie Topasy miały też zwykle boczne drzwi, poza tymi w wersji R-dowódczej jak u Was, i w tedy jest trudniej. Ale ten ze zdjęcia ma łączenia bocznej płyty z górną z takim ukosem ( w Topasach był kąt ostry jak na zdjęciu niżej) :==

Zdjęcie tylko poglądowo, źródło: Pt-76 Family in detail

Mam jeszcze co najmniej jedno pytanie :)
Czy załoga wozu ( w sensie kierowca, dowódca, artylerzysta/nawigator) nosili czarne berety jak wszyscy pancerniacy czy niebieskie jak cała Dywizja?

Adamdownunder - Wto Gru 01, 2015 12:03 pm

zveroboy napisał/a:
Czy załoga wozu ( w sensie kierowca, dowódca, artylerzysta/nawigator) nosili czarne berety jak wszyscy pancerniacy czy niebieskie jak cała Dywizja?

Na 23 Samodzielnej Kompani Łacznosci wszyscy od kucharza do pisarza nosili z dumą nasze niebieskie berety.

Normalni kierowcy do pojazdów samochodowych byli wyszkoleni tak jak ja - przedpoborowo i przydzieleni do plutonów od pierwszego dnia w naszej jednostce wojskowej. Kierowcy do wozów pancernych przychodzili chyba dopiero po przeszkoleniu na wiosne z jednostek pancernych i dołączali do tych plutonów na stałe jako już niebieskie berety.

Na terenie jednostki obsługiwaliśmy też główną centrale telefoniczną. Była w pierwszym budynku od starej ulicy Słowackiego. Jak się znało obsługe można było poznać numery kierunkowe i łączyć sie z kolegami w jednostkach wojskowych na terenie całego kraju. Myśle że oni mogli dzwonić gdzie tylko chcieli nawet do rodziny. Dla naszego rocznika to tylko lokalna rozmowa z kancelarii albo dla niektórych tylko skok przez płot.

Jeden z naszych pisarzy był przydzielony do sztabu przy dowódcy całej jednostki wojskowej. Potwierdza to posiadanie w naszym składzie wozu BTR-50.

Według mnie najcieższe początki mieli nasi telegrafiści. Siedzieli nocami i uczyli się “alfabetu morsa”. Czym szybciej podłapał, tym lepiej. Potem dochodziła szybkosc odczytywania tej “titawy”. Po ukończeniu zajęć mogli iść troche pospać jak było dobrze posprzątane.

U nas było takie powiedzenie że tylko dwie rzeczy były niemożliwe do zrobienia na naszej kompani:

“Pościelić prześcieradło na suficie i przelecieć sprzątaczke”
(z góry przepraszam za tą starą żołnierską gware)

Co do BTR-50 to jak przypomne sobie wszystkich to dopisze nazwiska do tego zdjecia :hmm:
Adamdownunder napisał/a:
Pod koniec lat osiemdziesiątych jeden z wozów w wyniku nie właściwego wyważenia zatonoł w trakcie desantowania w Ustce. Ze względu na słoną wodę cały wóz został wybrakowany i złomowany.


Jako ciekawostka to prawdopodobnie na tym zdjecu widac naszego topielca pod plandeką.

zveroboy - Wto Gru 01, 2015 6:59 pm

Adamdownunder napisał/a:
Co do BTR-50 to jak przypomne sobie wszystkich to dopisze nazwiska do tego zdjecia :hmm:


Byłoby pięknie, zresztą już jest :) bardzo wiele mi Pan pomógł i za to bardzo dziękuję.
Adamdownunder napisał/a:

Jako ciekawostka to prawdopodobnie na tym zdjecu widac naszego topielca pod plandeką.

Czy te plandeki za BTRem na Waszym pamiątkowym zdjęciu to nie są właśnie od Topielca i tego następnego pojazdu?
I jeszcze prośba, czy mógłby Pan się ze mną skontaktować na priv?

...a na koniec z innej beczki, ale wciąż w temacie, fotka z mojego niedzielnego wypadu do Muzeum Militariów we Wrocławiu:



Mundur wyjściowy generała dywizji Wojsk Obrony Wybrzeża (lata 1972-1990)

Adamdownunder - Czw Gru 03, 2015 10:19 am

Za koniec 23 Samodzielnej Kompanii Łączności można uznać date 30-go grudnia 1989 roku. :rip: J.W.3529

Ponoć zmieniono wtedy wpisy w książeczkach wojskowych żołnierzy pozostałych na stanie naszej starej kompanii. Została ona wcielona do JW 2755 Batalionu Dowodzenia i przeniesiona do budynku od strony Grundwaldzkiej (figurowała jako 23KŁ - ale już nie samodzielna). Oprócz niej została też Kompania Rozpoznania (spadochroniarze) KORR (Kompania Ochrony i Regulacji Ruchu) i plutony remontowy oraz zaopatrzenia.

Z tego co słyszałem to cała jednostka została przeniesiona do Lęborka w latach 90-tych.

:hmm: Teraz nareszcie po latach domyślam się czemu nasz prawie cały pobór był z Trójmiasta. Nigdy tak wcześniej się nie przytrafiło, ale dzięki temu byliśmy jak jedna rodzina.

Prawdopodobnie tak sobie zaplanowało samo dowództwo, na wszelki wypadek gdyby coś sie stało i byłoby nas potrzeba wzywać szybko z rezerwy. :shoot: Taki plan strategiczny po zaplanowanym już wczesniej rozwiązanu całej naszej 23 Samodzielnej Kompanii Łączności.

Z tymi przypuszczeniami to jednak tylko moja wyobraźnia. :glina:
zveroboy napisał/a:
Mundur wyjściowy generała dywizji Wojsk Obrony Wybrzeża (lata 1972-1990)

Ten co nosił ten mundur to napewno by wiedział.

zveroboy - Pon Gru 07, 2015 11:58 am

Adamdownunder napisał/a:
Starsze wozy mialy tylko biala kotwice. MTLBU kotwica byla na niebieskim tle bo byl nowy i to dobrze pamietam.
Jak jest kotwica na BTR-50 to prawdopodobnie eksponat w Lubuskiego Muzeum Wojskowym jest nasz z 23 Kompani Łączności JW.3529 w Gdańsku.


Szczerze pisząc, to wcześniej myślałem, że kotwice na wozach zawsze były na niebieskim tle, dopiero lektura tego forum oraz książki jubileuszowej mnie uświadomiła, że było inaczej. Kotwica w 23. SKŁ powinna być więc na pomarańczowym tle.
Na egzemplarzu muzealnym tło jest czerwonawe, ale trzeba wziąć pod uwagę czas jaki upłynął i konserwacje wozu wykonaną w 1995 r.


Adamdownuder napisał/a:
Jeszcze jedno nasze na pewno byly z kotwicami na niebieskim tle, chyba gdzies z tyłu pojazdu...


Powyższe zdanie dotyczyło się wszystkich pojazdów czy tylko tego nowego MTLB-u? zastanawiam się czy po rozformowaniu Dywizji dalej używano różnych kolorów tła czy potem wszystkie malowano już jednolicie na niebiesko?

Z łącznością prócz radiostacji to kojarzą mi się tego typu rzeczy:
Lekki kabel polowy:

polowy kabel dalekosiężny i dwa zwoje polowego kabla akustycznego

Czy takie były w Waszej kompani czy to już przeżytek?
Zbiory Lubuskiego Muzeum Wojskowego

Adamdownunder - Wto Gru 08, 2015 11:01 am

zveroboy napisał/a:

Adamdownuder napisał/a:
Jeszcze jedno nasze na pewno byly z kotwicami na niebieskim tle, chyba gdzies z tyłu pojazdu...

zveroboy napisał/a:
Powyższe zdanie dotyczyło się wszystkich pojazdów czy tylko tego nowego MTLB-u?

Powyższe zdanie dotyczyło tylko tego nowego MTLB-u co przyszedl w 1987 roku. MTLBU kotwica byla na niebieskim tle bo byl nowy i to dobrze pamietam.

Adamdownunder - Nie Gru 13, 2015 10:00 pm

zveroboy napisał/a:
Szczerze pisząc, to wcześniej myślałem, że kotwice na wozach zawsze były na niebieskim tle, dopiero lektura tego forum oraz książki jubileuszowej mnie uświadomiła, że było inaczej. Kotwica w 23. SKŁ powinna być więc na pomarańczowym tle.
Na egzemplarzu muzealnym tło jest czerwonawe, ale trzeba wziąć pod uwagę czas jaki upłynął i konserwacje wozu wykonaną w 1995 r.

Jest kolejna odpowiedz (w 52 Kompani Rozpoznania Lębork służył piszący po przejściu z Gdańska) :mail:
Cytat:
Jeśli chodzi o kolory tła kotwic 23 kł miała pomarańczowy to prawda. Jednostki desantowe 4pd, 34pd i 35 pd niebieskie pozostałe kolory inne jednostki te podległe bezpośrednio pod sztab związku taktycznego w odcieniach czerwieni. 52 kompania rozpoznania z Lęborka miała właśnie czerwone.
W tym przypadku w latach dziewiędziesiątych 23kł została rozformowana i weszła w skład batalionu dowodzenia 7 brygady obrony wybrzeża na bazie której powstał batalion i dla tego kotwice zostały przemalowane na barwy batalionu taki kolor miała wcześniej kompania ochrony i regulacji ruchu na bazie której batalion został sformowany z trzech samodzielnych kompanii 23 kł ,kompania ochrony i z Lęborka 52 kr.

zveroboy - Czw Gru 17, 2015 9:22 am

Adamdownunder Jest Pan wielki ! :)

Wcześniej na tym forum BTR-em z Drzonowa interesował się również JMjr ciekawe czy jeszcze zagląda tutaj.
Cytat:
dotyczy zdjęć na stronie 2: pierwszego z serii "grudniowej". Popatrzcie na TOPASy z manelami na pace. Jeszcze lepiej widac to na zdjęciu 26-3615c.JPG (tego z dwoma TOPASami).
Jeśli zmierzyć proporcje między tylnymi burtami przedziałów silnikowego i desantowego to wychodzi, że są to BTRy-50PU na nie TOPASy!!!!!! A w literaturze wszelakiej piszą, że w LWP nie było BTRów-50 same TOPASy. To by tłumaczyło skąd jeden egzemplarz BTRa-50PU w barwach 7ŁDD w Muzeum LWP w Dżonowie.

Musze się przyznać, że nie jestem aż taki dobry by rozpoznać ze 100 % pewnością czy na tych fotkach są Topasy czy BTR-y. Jeśli chodzi o literaturę to faktycznie im więcej się czyta, tym mniej się wie :) np. w najnowszej publikacji 7. Łużycka Dywizja Desantowa 1963 - 1986, na s. 285 jest wykaz wozów używanych w Dywizji i oczywiście BTR-a nie ma. Należy przypuszczać, iż wozy te są wykazywane w liczbie Topasów. Jest też możliwa pomyłka autora zestawienia, gdyż za nim pojawiły się w Dywizji Topasy ta dysponowała już kilkoma wozami dowódczymi. Autor daje tu wyjaśnienie, iż były to TO średnie kołowe BTR-152. Jeśli to błąd to mamy liczbę 6 wozów, ale trudno chyba pomylić transporter kołowy z gąsienicowym.

I kolejny wpis JMjr
Cytat:
Odpowiedź na pytanie co się stało ze sprzętem można by jeszcze uzupełnić listą muzeów i zbiorów prywatnych mających PTkii i TOPASy. Zdarzają się też rarytasy np. Łuna 2P16 (wyrzutnia rakiet taktycznych na podwoziu PT-76 mieli je w 41 DA) przerobiona na WZT, BTR-50PU (pierwowzór TOPASa) w barwach 29 baterii p-lot. Niedawno ktoś sprzedawał w necie BRDM 1 z PPKami w barwach 4 lub 35 pułku.


Tu też chodzi o naszego BTR-a, tyle że udało nam się ustalić iż czerwone tło kotwicy to w tym wypadku nie są barwy baterii p. lot tylko batalionu dowodzenia 7 Brygady.

Jeśli chodzi o 2. wóz wspomniany w tym poście to już służę uprzejmie fotografią:


Podwozie 2P16 przerobione na WPT. Jako wyrzutnia służyć musiała w 41. Dywizjonie Rakiet Taktycznych. Do Muzeum trafił w 1991 r. razem z BTR-50 PU i PT-76 z JW 2201 Słupsk, gdzie składowano wycofywany z przekształcanej (czy lepiej nazwać rozwiązanej) dywizji sprzęt. wg wspomnień na tym forum i wg literatury w Dywizjonie były tylko dwie takie wyrzutnie, jedna jest na zdjęciu z gdańskiej defilady, może to akurat ta?
Kotwica w Muzeum na niebieskim tle (dywizjon miał zielone więc po modernizacji wóz został przeniesiony, gdzie?).

JMjr - Nie Sty 17, 2016 7:13 pm

zveroboy napisał/a:
Tu też chodzi o naszego BTR-a, tyle że udało nam się ustalić iż czerwone tło kotwicy to w tym wypadku nie są barwy baterii p. lot tylko batalionu dowodzenia 7 Brygady.


Panowie: Sztab, "Faluna" (KOiZR) czy inne bataliony dowodzenia miały bordowe tła. A BTR-50PU w Lubuskim Muzeum ma jasnoczerwony emblemat. Po czasie skłaniałbym się raczej do przemalowania pomarańczowego na jasnoczerwony lub nietrwałości pigmentu.
Posiadam jeszcze dwa zdjęcia BTR-50PU z Dywizji oba z nieczytelnymi znakami (kontrwywiad czuwa!) - nie wiem, czy mogę publikować ale mogę je przełać na priva.

Jak dla mnie rewelacja, że pojawiły się zdjęcia MTLB. Bo są to MTLB, MTLBU najprościej poza większą ilością kół miały mniej szpiczaste mordy.

Co do odróżnienia TOPASa od BTR-50PU to BRR-50PU ma okrągłe narożniki klap, nie ma bocznych włazów oraz przejście burta/dach przedziału bojowego nie jest 90 stopni tylko 2 razy po 45 stopni - jakby ktoś ten narożnik stępił. Oczywiście jest też wiele mniej widocznych różnic. TOPASy w wersji R miały jeden boczny lewy właz - lewy, prawego nie miał bo stał tam sprzęt.

Darek Ma - Nie Sty 17, 2016 11:30 pm

Witam. Jeszcze trzeba dodać, że BTR posiadał silnik o mocy 240 km z eżektorowym wydechem, natomiast w Topasach były te same silniki ale z turbosprężarką o mocy 300 km. Ujmując różnice akustycznie BTR ,,terkotał,, a Topas ,,gwizdał i wył,, :D
Piekuns - Pon Sty 18, 2016 3:35 pm

Jak już pisałem wyżej zostało zarejestrowane STOWARZYSZENIE ŻOŁNIERZY I SYMPATYKÓW „NIEBIESKICH BERETÓW”.

Powstała strona internetowa, która już posiada liczne wiadomości, codziennie przybywają nowe materiały.

Poniżej adres:
https://niebieskieberety.wordpress.com/


E-mail:
niebieskieberety@wp.pl

Serdecznie pozdrawiam desantowców i sympatyków "Niebieskich Beretów".

JMjr - Pon Sty 18, 2016 8:11 pm

Adamdownunder napisał/a:
Jak się coś więcej dowiem to na pewno napiszę.


Jako modelarz błagam o zdjęcia. Jak na razie szczególnie z góry bo coś mi się nie zgadza z dostępnymi w sieci,

zveroboy - Pią Sty 22, 2016 8:47 am

JMjr napisał/a:
zveroboy napisał/a:
Tu też chodzi o naszego BTR-a, tyle że udało nam się ustalić iż czerwone tło kotwicy to w tym wypadku nie są barwy baterii p. lot tylko batalionu dowodzenia 7 Brygady.


Panowie: Sztab, "Faluna" (KOiZR) czy inne bataliony dowodzenia miały bordowe tła. A BTR-50PU w Lubuskim Muzeum ma jasnoczerwony emblemat. Po czasie skłaniałbym się raczej do przemalowania pomarańczowego na jasnoczerwony lub nietrwałości pigmentu.
Posiadam jeszcze dwa zdjęcia BTR-50PU z Dywizji oba z nieczytelnymi znakami (kontrwywiad czuwa!) - nie wiem, czy mogę publikować ale mogę je przełać na priva.


Co do odróżnienia TOPASa od BTR-50PU to BRR-50PU ma okrągłe narożniki klap, nie ma bocznych włazów oraz przejście burta/dach przedziału bojowego nie jest 90 stopni tylko 2 razy po 45 stopni - jakby ktoś ten narożnik stępił. Oczywiście jest też wiele mniej widocznych różnic. TOPASy w wersji R miały jeden boczny lewy właz - lewy, prawego nie miał bo stał tam sprzęt.


1. Hej, ciesze się że Pan wrócił do dyskusji
2. Czy ten czerwony jest taki jasny? nie wiem, trzeba by się jakiś dziewczyn popytać one podobno więcej kolorów widzą :) . Bordowy faktycznie miał sztab Dywizji, ale BTR mógł dostać malowanie już w okresie Brygady (po rozwiązaniu Kompanii Łączności) czy w tedy też były bordowe? i czy w tym całym szale przekształceniowym tak zwracali uwagę na odcień? Przebarwienia pigmentu też trzeba brać pod uwagę, wystarczy popatrzeć na romb, tam też czerwony kiedyś wyglądał inaczej czy ogólne malowanie - kolor khaki dziś ma na sobie taki brązowawy nalot).
3. O różnicach między BTR-em a Topasem już trochę było, ale i tak przy zdjęciach z Gdańska o których kiedyś Pan pisał: z pewnej odległości i nie najlepszej ostrości trudno jest oba wozy odróżnić
4. Bardzo bym prosił o przesłanie na priv fotek BTR-ów z Dywizji
5. O jakie fotki Pan prosi? BTR-a? mogą być współczesne? Jeśli tak to nie będzie problemu.

Pozdrawiam

Adamdownunder - Pią Sty 22, 2016 10:04 am

Cytat:
Adamdownunder napisał/a:
Co do BTR-50 to jak przypomne sobie wszystkich to dopisze nazwiska do tego zdjecia

zveroboy napisał/a:
Byłoby pięknie,

Wracając do tego starego zdjęcia, to cieszy mnie że całkiem przypadkowo teraz jesteśmy związani z Lubuskim Muzeum Wojskowym w Drzonowie.



Na zdjeciu z tych co do dzisiaj pamiętam są widoczni stojąc od lewej:

Jacek Szwaba z Gdyni (pluton kierowców),
??? ???? z Gdańska (pluton kierowców, „kleks politycznego”), już chyba po roku go zwolnili do cywila.
Zdzisław Monczuński z Gdańska (pluton kierowców),
Andrzej Muller z Gdańska (pluton kierowców),
Sławomir Pałczyński z Kutna (“Dziadek” i zarazem nasz dowódca plutonu kierowców),
Mieczysław Kyrcz (pluton kierowców),
Wojciech Graczyk z Gdańska (pluton kierowców),
Prawdopodobnie chyba Jan Urgun z Gdańska (pluton kierowców),
niżej:
Adam Kuźnicki z Gdyni (pluton kierowców),
Piotr Nowak z Gdańska (pluton kierowców),
Wieslaw Wilczyński (pluton kierowców).

Kierowcą BTR-50 w naszym czasie był prawdopodobnie Wiesław Poźniak z Kwidzynia, widac go po prawej stronie tutaj, i oczywiscie znowu ja po lewej :)



na pozostalych wozach w naszym roczniku ponoć prowadzili Leszek Przybylski i Rysiek Moroz.

Adamdownunder - Pią Sty 22, 2016 10:32 am

Sagapo8 napisał/a:
Czy wspomniany prze zkolege Tomasz |Moskalewicz byl z \Gdañska? Jesli tak to jest moj kolega ze szkoly. Mieszka w Gdyni. Moze jest na zdjeciu?

Jest po prawej na tej fotografi

JMjr - Pią Sty 22, 2016 3:24 pm

zveroboy napisał/a:
O jakie fotki Pan prosi? BTR-a? mogą być współczesne? Jeśli tak to nie będzie problemu.


Proszę o nasze MTLB w wersji dowódczej/łączności z tamtych czasów! . BTR-ów 50-PU mi wystarczy :)


zveroboy napisał/a:
ale BTR mógł dostać malowanie już w okresie Brygady (po rozwiązaniu Kompanii Łączności) czy w tedy też były bordowe? i czy w tym całym szale przekształceniowym tak zwracali uwagę na odcień?

Co do malowania to jest w Trójmieście typ, który się zna i już mu zapodałem pytanie - nota bene jest to brat cytowanego na forum autora opracowań n/t Dywizji. Sam nie czuję się aż tak głęboko w temacie.

Sagapo8 - Pią Sty 22, 2016 4:53 pm

No pewno że to Moskal. Jak bede w PL to skonaktuje się z nim. Dziękuję za pamięć
JMjr - Sro Sty 27, 2016 9:18 pm

Adamdownunder napisał/a:
U nas na Kompani Łaczności był tylko jeden jak sie nie myle to przyszedl nowy chyba w 1987 roku, ale za to są dwa zdjęcia. Oba z poligonu oraz nasi chłopacy.


Czy to nie jest R137T?

Adamdownunder - Sro Sty 27, 2016 11:20 pm

JMjr napisał/a:
Czy to nie jest R137T?


:???: może to nawet była radiostacja R137T na podwoziu MTLB

Znalazlem jeszcze dwa zdjecia z poligonu, no i defilada przed 23KL odbierana przez Chor. Dembowskiego - mój kierownik w kancelarii personalnej (po prawej)

Ciekawostka bo w defiladzie (po lewej na boku) maszeruje chyba nasz pierwszy dowódca - Por. Kobyliński. Może to była zmiana dowódcy na naszej Kompani

yama37 - Czw Sty 28, 2016 2:32 pm

Pierwszy z prawej w środkowym rzędzie to Jacek Krauze, potem był u nas w KO w Lęborku.
Adamdownunder napisał/a:
Cytat:
Adamdownunder napisał/a:
Co do BTR-50 to jak przypomne sobie wszystkich to dopisze nazwiska do tego zdjecia

zveroboy napisał/a:
Byłoby pięknie,

Wracając do tego starego zdjęcia, to cieszy mnie że całkiem przypadkowo teraz jesteśmy związani z Lubuskim Muzeum Wojskowym w Drzonowie.

Obrazek

Na zdjeciu z tych co do dzisiaj pamiętam są widoczni stojąc od lewej:

Jacek Szwaba z Gdyni (pluton kierowców),
??? ???? z Gdańska (pluton kierowców, „kleks politycznego”), już chyba po roku go zwolnili do cywila.
Zdzisław Monczuński z Gdańska (pluton kierowców),
Andrzej Muller z Gdańska (pluton kierowców),
Sławomir Pałczyński z Kutna (“Dziadek” i zarazem nasz dowódca plutonu kierowców),
Mieczysław Kyrcz (pluton kierowców),
Wojciech Graczyk z Gdańska (pluton kierowców),
Prawdopodobnie chyba Jan Urgun z Gdańska (pluton kierowców),
niżej:
Adam Kuźnicki z Gdyni (pluton kierowców),
Piotr Nowak z Gdańska (pluton kierowców),
Wieslaw Wilczyński (pluton kierowców).

Kierowcą BTR-50 w naszym czasie był prawdopodobnie Wiesław Poźniak z Kwidzynia, widac go po prawej stronie tutaj, i oczywiscie znowu ja po lewej :)

Obrazek

na pozostalych wozach w naszym roczniku ponoć prowadzili Leszek Przybylski i Rysiek Moroz.

Adamdownunder - Czw Sty 28, 2016 11:12 pm

yama37 napisał/a:
Pierwszy z prawej w środkowym rzędzie to Jacek Krauze
:ok: :==
No to jeszcze tylko tego "kleksa od politycznego" nam brakuje bo reszta zgadza sie na 100%.

Adamdownunder - Pon Lut 01, 2016 10:03 am

JMjr napisał/a:
Czy to nie jest R137T?

Na zdjeciu nasza radiostacjia R-137B w środku - produkowana przez ZE-WAREL w Warszawie (1974-1975) na podwoziu Star-660,

W tyle widać Nadajnik radiostacji jednowstęgowej UKF R-137B Zasilanie: sieć trójfazowa 3x220V, moc pobierana: do 4 kW, moc w.cz. oddawana do anteny ≤ 800 W. W górnej części tablica rozdzielcza zasilania TRZ-18. Niżej niewidoczny wzmacniacz mocy WM-6, przełącznik wysokiej częstotliwości PWCz-15 i sprzęgacz antenowy SA-7. Pod nimi panele wzbudnika: panel poziomów W-2, panel rodzajów pracy W-1, syntezer 1-0M i zasilacz wzbudnika W-4. Najniżej zasilacze: niskich napięć wzmacniacza mocy i zasilacz wysokiego napięcia 1500/3000 V.

Oraz nauka "titawy" dla jednego z naszych kierowców (kolega z Gdyni pod młotkiem od ziomka z Gdańska) :głupi_ty:

Adamdownunder - Wto Lut 02, 2016 10:44 am

zveroboy napisał/a:
BTR-50 z pańskiego zdjecia wygląda na wersję PU - czyli wóz dowodzenia. Miał on wewnątrz duży rozkładany stół sztabowy.
No i mam wszystkich :zamykamy:

KOMPANIA ŁĄCZNOŚCI GDAŃSK – JW3529
1 – szeregowy Jacek Szwaba, Jesień 1986
2 – szeregowy Leszek Kokowski, Jesień 1986
3 – szeregowy Zdzisław Monczuński, Jesień 1986
4 – szeregowy Andrzej Muller, Jesień 1986
5 – starszy szeregowy Sławomir Pałczyński, Jesień 1985 ("Dziadek" i dowódca plutonu)
6 – szeregowy Mieczysław Kyrcz, Jesień 1986
7 – szeregowy Wojciech Graczyk, Jesień 1986
8 – szeregowy Jacek Krauze, Jesień 1986
9 – szeregowy Adam Kuźnicki, Jesień 1986
10 – szeregowy Piotr Nowak, Jesień 1986
11 – szeregowy Wiesław Wilczyński, Jesień 1986

Filip68 - Sro Lut 03, 2016 1:46 pm

Mam pytanie do kolegów służących w 23 kłącz, jeszcze przed wcieleniem do bdow (7BOW), jakiego koloru były malowane kotwice na użytkowanych w kompanii pojazdach (transporterach, samochodach ciężarowych, osobowo-terenowych) Śledzę wątek nt. BTR-50PU i nie do końca jestem pewien jak było w rzeczy samej...?... Jestem z góry wdzięczny za wszelkie informacje w temacie.
Adamdownunder - Czw Lut 04, 2016 3:31 am

Filip68 napisał/a:
Mam pytanie do kolegów służących w 23 kłącz, jeszcze przed wcieleniem do bdow (7BOW), jakiego koloru były malowane kotwice na użytkowanych w kompanii pojazdach (transporterach, samochodach ciężarowych, osobowo-terenowych) Śledzę wątek nt. BTR-50PU i nie do końca jestem pewien jak było w rzeczy samej...?

Wiesz tak na 100% to nie jestem pewny ale według mojej zanikajacej pamięci to wszystkie kotwice na użytkowanych w 23 Kompani Łączności pojazdach (transporterach, samochodach ciężarowych, osobowo-terenowych) były chyba naklejkami koloru białego na niebieskawym tle albo nawet malowane w tych kolorach. :aparat:
Chyba krawedziowa lokalizacja na tym zdjeciu z poligonu przychyla mnie do twierdzenia ze to jakas tam naklejka emblematów. Emblematy czesto były dosyć wyblakłe od słońca tylko nie te na MTLB bo on był nowy. MTLB miał bardzo niebieski kolor tła na swoim tylnym i bocznym oznaczeniu dlatego bardzo się wyróżniał od pozostałych wozów na naszym parkingu.

Ciekawostką tutaj jest fakt że nasz parking był strzeżony wartą obstawianą tylko przez naszą kompanię więc była dodatkowa ochrona w środku jednostki wojskowej. Mieliśmy własny magazyn broni na parterze dla całej kompanii i swoja szatnię na poddaszu budynku. Na odprawę przed sama wartą chodziliśmy razem ze wszystkimi innymi wartownikami w dywizji. Nasza kompania obstawiała też pozostały teren jednostki, jakiś magazyn amuniocji (gdzieś się na to jeździło poza miasto) oraz Karniaka. Jak sie nie myle to przydzielaliśmy od nas chyba dwoje lub troje wartowników.

Adamdownunder - Pią Lut 05, 2016 12:16 pm

JMjr napisał/a:
Jak dla mnie rewelacja, że pojawiły się zdjęcia MTLB.

Na dzień dzisiejszy po rozmowie z jednym z członków załogi wozu mogę potwierdzić że w naszej 23 Kompani Łączności były dwa MTLB, w środku prawdopodobnie z radiostacja R137 lub 140.

Przyszły do naszej jednostki chyba w 1987 roku.

Filip68 - Pią Lut 05, 2016 9:18 pm

Adamdownunder napisał/a:
MTLB miał bardzo niebieski kolor tła na swoim tylnym i bocznym oznaczeniu dlatego bardzo się wyróżniał od pozostałych wozów na naszym parkingu.


Kolejna cenna informacja oznaka rozpoznawcza była również malowana (naklejana) z tyłu. I jak to zwykle bywa rodzą się kolejne pytania..., np.: czy po prawej stronie, czy po lewej, po środku, czy może wyżej, a może niżej...? Można by tak mantykować prawie bez końca...
Mnie natomiast interesuje kwestia czy MTLB miały numery rejestracyjne jak wozy kołowe BRDM), czy numery taktyczne jak wozy gąsienicowe jak np. BTR-50PU 8701?
Z pewnego źródła (w sensie wiarygodnego), wiem że w roku 1991 w 7.ŁBOW było 7 szt. wozów MTLB. Dwa już wiemy, że były w 23 kłącz, jeden na pewno w 18 bsap (pewnie był to TRI), ciekawe jak były rozdysponowane pozostałe cztery...? Może znajdzie się jakiś kolega dysponujący wiedzą w przedmiocie sprawy, a może pojawi się więcej fotek? To by było coś!

JMjr - Sro Lut 17, 2016 11:05 am

Adamdownunder napisał/a:
koloru białego na niebieskawym tle albo nawet malowane w tych kolorach
informacja jest zaskakująca! Czy ktoś z Kompanii też je pamięta (bez obrazy dla Adama...)? Czy możesz określić rok?
i pytanie do tego Stara 660, czy to 23kłacz? jeśli tak to który rok?
Co do naklejka/malowane. Szablony się bez problemu wyginały a czy dostępne wówczas techniki drukarskie pozwalały na tanie drukowanie samoprzylepnych emblematów?

JM

Adamdownunder - Sro Lut 17, 2016 12:00 pm

JMjr napisał/a:
Czy możesz określić rok?
i pytanie do tego Stara 660, czy to 23kłacz? jeśli tak to który rok?

Wszystkie moje zdjecia sa z 23KL (JW3529) z lat w czasie naszego pobytu w jednostce to jest od Jesieni 1986 do Jesieni 1988
Na zdjeciach sami koledzy z mojej fali. Jak sie nie myle to na naszych 2 UAZ-ach byly tylko biale kotwice z wiankiem i bez kolorowanego tla.
Tak tez sobie teraz mysle ze masz racje i nie mogly to byc naklejki wiec na pewno byly malowane z szablonow. Niestety ci chlopacy co sie odezwali nie pamietaja kolorow tla :khmm:
MTLB na 100% byl niebieski

JMjr - Sro Lut 17, 2016 7:23 pm

Adamdownunder napisał/a:
Jak sie nie myle to na naszych 2 UAZ-ach byly tylko biale kotwice z wiankiem i bez kolorowanego tla.
(...)
MTLB na 100% byl niebieski


Star też wygląda jakby kotwica była malowana na "gołej" farbie bez kolorowego podkładu.
Ciekawe - dotąd wyglądało, że cały sprzęt był oznaczany kolorami jednostek. Jest takie starsze zdjęcie 23kłącz ze Starami i ZiŁem 157 (R130?) gdzie jasne podkłady pod kotwicami są ewidentne.
A pamiętasz rejestracje (rodzaj) na MTLB - pytał o to Filip68?
JM

Filip68 - Sro Lut 17, 2016 9:59 pm

Adamdownunder napisał/a:
Jak sie nie myle to na naszych 2 UAZ-ach byly tylko biale kotwice z wiankiem i bez kolorowanego tla.

Ciekawe z jakiego oddziału/pododdziału był ten samochodzik?
Osobiście stawiam na bdow, czyli schyłek 7.ŁBOW (lata 90-94).

yama37 - Sro Lut 17, 2016 11:50 pm
Temat postu: samochodzik
Jak to skąd? Z mojej kompanii
Adamdownunder - Czw Lut 18, 2016 8:28 am

JMjr napisał/a:
informacja jest zaskakująca! Czy ktoś z Kompanii też je pamięta (bez obrazy dla Adama...)? Czy możesz określić rok?

Są już cztery potwierdzone odpowiedzi z "Naszej Klasy" no i moja piąta więc większością głosów to tło emblematów było niebieske w 23 Samodzielnej Kompani Łącznosci na nasz pobór (Jesień 86 - Jesień 88 JW-3529)
:dziadek:
Cytat:
- tło niebieskie ...... kotwica biała. (Jesień 86 - Jesień 88 JW-3529)
Cytat:
- Niebieski. (Jesień 86 - Jesień 88 JW-3529)

:kot:
Cytat:
- kolor był taki jak na emblematach mundurów - błękitny. (Jesień 87 - Jesień 89 JW-3529)
Cytat:
- sorry ale ze mną o kolorach nie porozmawiasz. Znam tylko 3. (Jesien 87 - Jesień 89 JW-3529) :hihi:
Cytat:
- Z tego co pamiętam to czerwony. (Wiosna 89 - Jesień 90) Ostatni pobór w JW 3529. Od października 1989 w 23KŁ 7 Dywizjonu Dowodzenia (JW 2755)

:zgooda: No i sprawa kolorów tła na naszych emblematach jest już chyba wyjaśniona :brake:
Filip68 napisał/a:
Mnie natomiast interesuje kwestia czy MTLB miały numery rejestracyjne jak wozy kołowe BRDM), czy numery taktyczne jak wozy gąsienicowe jak np. BTR-50PU 8701?

Co do numerowania MTLB to napewno były jakieś numery taktyczne nie rejestracje, jeśli mnie pamieć nie zawodzi to były tylko małe powiedzmy gdzieś około 10cm wysokie i tylko jeden na tyle każdego z pojazdów ale nie pamietam po jakiej stronie. Były chyba nieco dłuższe przynajmniej szejścio lub nawet siedmio znakowe.

JMjr napisał/a:
Star też wygląda jakby kotwica była malowana na "gołej" farbie bez kolorowego podkładu.

Co do emblematu to Star też miał kolorowy podkład niebieski pod kotwica i nie był malowany na "gołej" farbie widać na moim zbliżeniu jest inny odcień tego koloru tła od maski Stara. :glina:

Filip68 - Czw Lut 18, 2016 10:10 am

Adamdownunder napisał/a:
Były chyba nieco dłuższe przynajmniej szejścio lub nawet siedmio znakowe.

Znaczy się były to numery rejestracyjne, jak np. na załączonym obrazku:

Filip68 - Czw Lut 18, 2016 10:43 am

yama37 napisał/a:
Z mojej kompanii

Trochę inaczej od Adamdownunder..., ale mniejsza o większość gdyż zdjęcie jest autentyczne.
Mam w związku z tym pytanie: czy kolega pamięta może, czy taka kotwica była również malowana z tyłu pojazdu, i w którym miejscu? Oraz co to za znaczek jest namalowany po lewej stronie przedniego zderzaka? :???:

yama37 - Czw Lut 18, 2016 8:11 pm
Temat postu: Uaz
Moim skromnym zdaniem Uaz pochodzi z Kompanii Rozpoznania JW 3596/R Lębork. W skład naszej kompanii wchodził Pluton Specjalny i to chyba ich autko. Z tego co pamiętam to chyba mieli ich 4, ale mogę się mylić, to już tyle lat.
Filip68 - Pią Lut 19, 2016 1:02 pm

yama37 napisał/a:
Moim skromnym zdaniem Uaz pochodzi z Kompanii Rozpoznania JW 3596/R Lębork. W skład naszej kompanii wchodził Pluton Specjalny i to chyba ich autko. Z tego co pamiętam to chyba mieli ich 4, ale mogę się mylić, to już tyle lat.

52krozp poza wspomnianym plutonem specjalnym miała w swojej strukturze również: dwa plutony rozpoznawcze na BRDM-2 i BRDM-2R5 (w tym jeden pluton był "skadrowany"); pluton płetwonurków; pluton czołgów (PT-76); pluton dowodzenia oraz pluton zaopatrzenia i remontów.
Co do zdjęcia UAZ-469B RD-115Z czyli wózu dowodzenia, które zamieściłem wyżej to mam pewne wątpliwości, czy faktycznie tak wyposażony pojazd mógł być na wyposażeniu plutonu specjalnego, a w zasadzie grupy specjalnej...?... :???: Owszem rzeczony pluton faktycznie miał na stanie 5 UAZów tylko czy faktycznie z takim wyposażeniem?!?!...:

Filip68 - Pią Lut 19, 2016 1:13 pm

Widzę, że nie wgrało się zdjęcie...?... :roll: Postaram się to nadrobić jeszcze dziś...
Filip68 - Pią Lut 19, 2016 6:41 pm

Wgrało się, oto RD-115Z od środka:
Adamdownunder - Nie Lut 21, 2016 12:58 pm

Adamdownunder napisał/a:
Jak sie nie myle to na naszych 2 UAZ-ach byly tylko biale kotwice z wiankiem i bez kolorowanego tla.

Patrze na wasze zdjęcia i teraz widzę że zrobiłem pomyłkę, białe kotwice z wiankiem i bez kolorowanego tła były chyba na naszych dwóch starszych samochodach typu GAZ przy kabinie kierowcy obok nadkola tego auta. Były one tylko osobowe i przeznaczone do przewozu dowódzctwa kompani. Taka taksówka dla kadry.

Poza nimi mieliśmy też chyba dwa nowe UAZ-y z jakimiś tam radiostacjami. Siedziały cały czas w garażu. Jakie radiostacje tam były to nie wiem ale te auta miały też niebiesk tło emblematu na drzwiach tego samochodu wojskowego. Nie miały plandeki tylko była cała kabina.

Mam jescze potwierdzenie od naszego dziadka z poboru Jesień 85 - Jesień 87. :dziadek:
On też twierdzi że wszystkie emblematy na samochodach i wozach bojowych w naszej JW3529 były na tle niebieskim podczas jego poboru.

Filip68 - Pon Lut 22, 2016 9:29 am

Dzięki Adamdownunder!
Jak widać przysłowiowa kropla drąży kamień...
W związku z powyższym zmiana tematu... Wiadomym jest, że poszczególne oddziały 7.ŁDD miały przypisane odpowiednie kolory oznak rozpoznawczych (tzw. naszywek naramiennych). Wg tej wiedzy 23 kłącz miała przypisany kolor pomarańczowy. Pytanie brzmi czy faktycznie tak było, czy żołnierze 23 kłącz mieli przyszyte na mundurach polowych pomarańczowe oznaki rozpoznawcze?
Chociaż większość dostępnych w internecie zdjęć jest biało-czarna gdzie nie widać koloru oznaki rozpoznawczej na ramieniu, to zdarzają się kolorowe perełki potwierdzające odmienność kolorów tych oznak noszonych przez żołnierzy w poszczególnych oddziałach.

JMjr - Pon Lut 22, 2016 5:50 pm

odnalazłem moją e-korespondencję sprzed 5 lat, z jednym z pracowników Lubuskiego Muzeum:
"Rozmawialiśmy o BTR-50PU.
Na tym transporterze widać delikatnie spod farby różne średnice kręgów godła z kotwicą. Trudno powiedzieć, jaki był w oryginale. Obecnie jest czerwony- myślę, ze ten jaśniejszy wedle materiałów, które mi Pan przesłał. Ale też widoczne są nieco ciemniejsze smugi , więc mógł być ciemno czerwony a nawet brązowy. Ostatni remont ( malowanie) przechodził on u nas 10 lat temu, zaś o ile pamiętam kolega nanosił takie godła jakie byly poprzednio, choć być może nieświadomie zafałszował barwę okręgu na którym jest kotwica, malując ją w barwie jasno-czerwonej. Mogła być ciemno czerwona."

Filip68 - Pon Lut 22, 2016 9:02 pm

Szkoda, że nie dokumentują tych przedsięwzięć, a później jak już remontują sprzęt
to nie zachowują (trzymają się) pierwowzoru. :(

Adamdownunder - Wto Lut 23, 2016 1:35 pm

Filip68 napisał/a:
Wg tej wiedzy 23 kłącz miała przypisany kolor pomarańczowy.


w naszej 23 Samodzielnej KŁ emblemat był NIEBIESKI :glina:

Ponoc w ostatnim poborze (Wiosna 89 - Jesień 90) od października 1989 wszystkich przeniesiono do 23KŁ 7 Dywizjonu Dowodzenia (JW 2755) nasze auta i wozy prawdopodobnie przemalowano w tym czasie na kolor czerwony/pomaranczowy razem z tym naszym BTR-50PU

Filip68 - Wto Lut 23, 2016 9:05 pm

Adamdownunder napisał/a:

Nie wątpię, że było tak jak pisze Adamdownunder. Wiem, że różnie bywało... Np. 29 daplot w latach 1990-1994 na pojazdach miał jasnoczerwone kotwice, a na mundurach polowych żołnierze, zarówno zawodowi jak i służby zasadniczej, nosili takie same niebieskie jak w 23 kłącz, w której służył Adamdownunder. Inaczej natomiast było np. w 11 bcz. Widać na załączonym zdjęciu, na którym najprawdopodobniej d-ca 4 plutonu w swoim wozie ma czarną kotwicę na lewym ramieniu; jego wóz tak jak wszystkie wozy i pojazdy tego batalionu ma czarną kotwicę.
Jedno natomiast jest bezsprzeczne otóż to, że wszyscy żołnierze 7.ŁDD/7.ŁBOW bez względu na oddział , w którym pełnili służbę, zawodowi, służby zasadniczej, czy terminowej (np. podchorążowie SOR/SPR), na mundurach galowych, wyjściowych, czy służbowych nosili niebieską oznakę rozpoznawczą (naszywkę, plakietkę, emblemat , czy jak tam kto woli - chociaż jedyną poprawną jest nazwa oznaka rozpoznawcza).

Filip68 - Sro Lut 24, 2016 9:16 am

Filip68 napisał/a:
d-ca 4 plutonu

Przepraszam miałem na myśli 4 kompanię. :oops:

Adamdownunder - Sro Lut 24, 2016 9:41 am

Adamdownunder napisał/a:
Co do emblematu to Star też miał kolorowy podkład niebieski pod kotwica i nie był malowany na "gołej" farbie

Jest jeszcze lepsza fotografia niestety też czarno biała

JMjr - Sob Lut 27, 2016 10:27 pm

Filip68 napisał/a:
Jedno natomiast jest bezsprzeczne otóż to, że wszyscy żołnierze 7.ŁDD/7.ŁBOW bez względu na oddział , w którym pełnili służbę, zawodowi, służby zasadniczej, czy terminowej (np. podchorążowie SOR/SPR), na mundurach galowych, wyjściowych, czy służbowych nosili niebieską oznakę rozpoznawczą (naszywkę, plakietkę, emblemat , czy jak tam kto woli - chociaż jedyną poprawną jest nazwa oznaka rozpoznawcza).

Zamącę - 20 DAR:
- mój przyjaciel II połowa lat 70 miał na mundurze polowym kotwice na zielonym a na wyjściowym na niebieskim tle;
- ja I połowa lat 80 miałem już na wszystkich (dwóch) mundurach kotwice na niebieskim tle.
Obaj pamiętamy, że na sprzęcie, dekoracjach klubu etc. kotwice miały zielone tło.
Jest taki proporczyk (znów te prawa autorskie do zdjęcia - jest na nk) już po przeniesieniu na Sadową i zmianie na 20 Dywizjon Artylerii Mieszanej czyli po 1986. Figuruje ja nim Goździk na tle kotwicy z zielonym podkładem!

Nadal nie rozumiem kotwic na błękitnym tle w 23kłącz.

BARDZO PROSZĘ O KOLEJNE ZDJĘCIA MTLB, SZCZEGÓLNIE OD GÓRY. Model stygnie

Filip68 - Pon Lut 29, 2016 12:12 pm

JMjr potwierdził mój wpis co do koloru oznaki dla wszystkich żołnierzy 7.ŁDD/7.ŁBOW na mundurach galowych, wyjściowych, służbowych. :zgooda:
Nie umiem odpowiedzieć dlaczego 23 kłącz, czy też inne jednostki nosiły oznakę niebieską (chabrową), może wystąpiły braki w magazynie mundurowym...?... :???: :wink:

Filip68 - Pon Lut 29, 2016 12:15 pm

Filip68 napisał/a:
Nie umiem odpowiedzieć dlaczego 23 kłącz, czy też inne jednostki nosiły oznakę niebieską (chabrową), może wystąpiły braki w magazynie mundurowym...?...

Oczywiści chodzi o mundur polowy.

Adamdownunder - Wto Mar 01, 2016 9:41 am

zveroboy napisał/a:
Czy załoga wozu ( w sensie kierowca, dowódca, artylerzysta/nawigator) nosili czarne berety jak wszyscy pancerniacy czy niebieskie jak cała Dywizja?

Adamdownunder napisał/a:

Na 23 Samodzielnej Kompani Łacznosci wszyscy od kucharza do pisarza nosili z dumą nasze niebieskie berety.

Jest drobna poprawka od kolegi z fali - czarne berety noszono tylko na terenie warsztatow i parkingu 23 Samodzielnej Kompani Łacznosci:

Cytat:
TAK...wszyscy kierowcy i obsluga central lacznosci (wozow) ...mielismy wydane ciuchy robocze.

Adamdownunder - Wto Mar 01, 2016 9:59 am

JMjr napisał/a:
Zamącę - 20 DAR:
- mój przyjaciel II połowa lat 70 miał na mundurze polowym kotwice na zielonym a na wyjściowym na niebieskim tle;
- ja I połowa lat 80 miałem już na wszystkich (dwóch) mundurach kotwice na niebieskim tle.
Obaj pamiętamy, że na sprzęcie, dekoracjach klubu etc. kotwice miały zielone tło.

No to ja też zamącę, bo dopiero co czytam wiadomość od mojego kolegi i tak myślę czy czasami na prawde było tak jak opisane w jego cytacie.
Cytat:
...nasze auta na 100% mialy kotwice na niebieskim tle. Hm...problem jest z BTR-em, byl stary i moze jeszcze oznaczony byl w kolorze zielonym

...czemu zielone , nie wiem..ale cos mi sie tak kojarzy....ze cos takiego bylo.

Postaram się popytać troszeczkę więcej, bo tak teraz myślę że chyba jeden wóz był z innym oznaczeniem ale potrzeba cierpliwości i aby się ktoś jeszcze odezwał na NK. Może inni lepiej pamiętają takie szczegóły.

Nie znam historii naszej jednostki na tyle aby potwierdzić takie przypuszczenie o oznaczenia BTR-50PU w latach 1986-1988.

Filip68 - Sro Mar 09, 2016 7:45 pm

No po prostu nie wieżę, że żaden z forumowiczów nie pamięta na którym ramieniu munduru polowego i w jakim kolorze nosił kotwicę! :???:
Dostojny Wieśniak - Sro Mar 09, 2016 8:22 pm

Filip68 napisał/a:
No po prostu nie wieżę, że żaden z forumowiczów nie pamięta na którym ramieniu munduru polowego i w jakim kolorze nosił kotwicę! :???:
Przepraszam, że się wtrącam. Przecież kilka postów wyżej masz zdjęcia rozwiązujące Twój problem. :roll:
Filip68 - Sro Mar 09, 2016 11:28 pm

Dostojny Wieśniak napisał/a:
Przepraszam, że się wtrącam. Przecież kilka postów wyżej masz zdjęcia rozwiązujące Twój problem. :roll:

Z całym szacunkiem, nie mam żadnego problemu gdyż wiem jak powinno być. Nie wiem natomiast jak było w rzeczy samej. Żołnierze 23kłącz powinni nosić pomarańczowe kotwice na mundurze polowym, a nosili chabrowe...?!?...
Nie wiem, które posty Kolega ma na myśli...?... :???:
Mam nadzieję, że nie moje... 8O

Adamdownunder - Pią Mar 11, 2016 12:37 am

Filip68 napisał/a:
Żołnierze 23kłącz powinni nosić pomarańczowe kotwice na mundurze polowym, a nosili chabrowe...?!?...

Ponoć jak my przyszliśmy do wojska to zaczeli zmieniać wszystkie emblematy na jednolite (czyli niebieskie)....co tyczy się też pojazdów (emblematów na pojazdach)

Nasz rocznik Jesień 1986 – Jesień 1988 w 23kłącz nosił już od poczatku poboru na moro prawego ramiena emblematy (100% niebieskie). No i tak też na koniec do rezerwy zostało namalowane niebieske tło emblemau na mojej chuście do rezerwy :D


No i zdjecie w nowym desantowym moro jakie dostaliśmy chyba na drugim roku. Miało dodatkowe kieszenie do tego pierwotnego stosowanego w dywizji :brake: no i ten niebieski emblemat :)

JMjr - Pon Mar 14, 2016 3:22 pm

Filip68 napisał/a:
Żołnierze 23kłącz powinni nosić pomarańczowe kotwice na mundurze polowym, a nosili chabrowe...?!?...


Czy aby w II połowie lat 80 powinni? Wg mojej wiedzy - i chyba potwierdzonej na tym forum - gdzieś na przełomie lat 70 i 80 kolorowe kotwice zniknęły z mundurów polowych. Pozostały tylko na sprzęcie i różnych ozdóbkach. Z drugiej strony ciekawy jest moment czasowy gdy pojawiły się nowe kotwice a za chwilę zniknęły kolorowe.
Ważna jest też wypowiedź Adama... , że tuż przed jego przyjściem zaczęto przemalowywać sprzęt. Gdyby to okazało się prawdą, zagadka byłaby wyjaśniona. Trzeba przepytać kadrę z tamtego okresu.

Adamdownunder - Pią Mar 18, 2016 6:34 am

JMjr napisał/a:
Trzeba przepytać kadrę z tamtego okresu.
:okulary:
Cytat:
Witam!
Zmiany koloru kotwic były przejściowe związane głównie z problemami finansowymi i organizacyjnymi w wojsku. Jako najdokładniejszą datę tych zmian można przyjąć reorganizację 7ŁDD na 7 BOW Było to w połowie 1986r. W związku z brakiem kolorowych kotwic zaczęto stosować niebieskie. Jednocześnie po powstaniu nowych struktur Brygady zaczeły ponownie pojawiać się nowe kolory kotwic.

:zgooda:

JMjr - Pią Mar 18, 2016 6:27 pm

Adamdownunder napisał/a:
Cytat:
Witam!
Zmiany koloru kotwic były przejściowe związane głównie z problemami finansowymi i organizacyjnymi w wojsku. Jako najdokładniejszą datę tych zmian można przyjąć reorganizację 7ŁDD na 7 BOW Było to w połowie 1986r. W związku z brakiem kolorowych kotwic zaczęto stosować niebieskie. Jednocześnie po powstaniu nowych struktur Brygady zaczeły ponownie pojawiać się nowe kolory kotwic.

1) kogo cytujesz? jeśli nie możesz podać nazwiska, przybliż proszę skąd ta wiedza u w/w;
2) czego dotyczy: sprzętu? kotwic na mundurach?

PS. dostałem dziś informację od zawodowego: p-lotka brygadowa lata 89-94 = kotwice na sprzęcie na czerwonym (nie mylić z bordowym!), na wszystkich mundurach na niebieskim

Adamdownunder - Sob Mar 19, 2016 6:19 am

JMjr napisał/a:
1) kogo cytujesz? jeśli nie możesz podać nazwiska, przybliż proszę skąd ta wiedza u w/w;
Legnica » Centralny Ośrodek Szkolenia Wojsk Łączności » Klasa 1977 – 1980
Gdańsk » 23 Samodzielna Kompania Łączności. JW.3529 » Klasa 1980 – 1982
Lębork » JW.3596 - IV P. D. » Klasa 1988 – 1990
Lębork » JW.3596 - IV P. D. » Klasa R 1988 - 1990
Lębork » 18 batalion saperów » Klasa 2000 - 2001
JMjr napisał/a:
2) czego dotyczy: sprzętu? kotwic na mundurach?
kotwic na mundurach
Cytat:
Obecnie wszyscy noszą niebieskie. Do 1994r. Niebieskie kotwice miały tylko podstawowe jednostki desantowe ( 4pd z Lęborka, 24 pd z Słupska i 35 pd z Gdańska). Nawet po roku 1988 kiedy to z pułków desantowych utwożono bataliony obrony wybrzeża o takich samych numerach.
Pozostałe jednostki miały kolory 23 kł pomarańczowy, 52 krozp czerwony , koirr. bordo- taki kolor miał też sztab dywizji i potem brygady.
Często zdażało się jednak , z powodu braku kotwic w kolorach pododdziałów noszono niebieskie był to okres przejściowy związany z zmianami w kaju i kłopotami finansowymi wojska ( wietrzono magazyny z nadwyżek a tam były tylko niebieskie).
Po reorganizacji i powstaniu 7BOW kompania łączności weszła w skład batalionu dowodzenia razem z kompanią rozpoznania z Lęborka ,kompanią zaopatrzenia z Gdanska ikompanią ochrony i regulacji ruchu z Gdańska. To właśnie na bazie kompani ochrony powstał batalion i przestały obowiączywać dotychczasowy kolor pomaranczowy zaczoł obowiązywać odcień bordo.
Generalnie często zdażało się , że producenci kotwic każdą partię szyli w trochę innym odcieniu.

Wygląda na to że (JW-3529) czyli moja 23 Samodzielna Kompania Łączności już w latach 86-88 otrzymała nadwyżki niebieskich naszywek z magazynów i później po naszym odejściu została całkowicie zlikwidowana i wcielona do batalionu dowodzenia.

Mogę stanowczo stwierdzić że nasze emblematy na mundurach w 23 kł były niebieskie już od Jesieni w 1986 roku.

Jozek77 - Sob Mar 19, 2016 2:24 pm

Uprzejmie donoszę :hihi: ,że w latach 1976-1978 nosiłem na ramieniu niebieską kotwicę.Moja jednostka 41DA JW 3632..i szczerze powiem nie pamiętam innych kolorów..pzdr!
JMjr - Nie Mar 20, 2016 8:55 pm

Jozek77 napisał/a:
Uprzejmie donoszę :hihi: ,że w latach 1976-1978 nosiłem na ramieniu niebieską kotwicę.Moja jednostka 41DA JW 3632..i szczerze powiem nie pamiętam innych kolorów..pzdr!


wyście byli dziwni (tajni: przed przeczytaniem spalić). Wg jednego z oficerów prawie do samego końca nie mieliście kotwic na sprzęcie a na pewno nie na wyrzutniach. :???: W tym czasie u sąsiadów w 20 DARze (JW 2344) kotwice niebieskie były tylko na mundurach wyjściowych.

Adamdownunder napisał/a:

Wygląda na to że (JW-3529) czyli moja 23 Samodzielna Kompania Łączności już w latach 86-88 otrzymała nadwyżki niebieskich naszywek z magazynów ...


Powtarzam, odejście od kolorów na mundurach polowych miało miejsce wcześniej. Już któś obiecał poszukać odpowiedniego rozkazu - zapewne jest w archiwum w Toruniu. Te wcześniejsze, wprowadzające kotwice i kolory są znane.

Romek52 - Pon Mar 21, 2016 7:49 pm

Zgadza się . Służyłem w latach 1974-1976 w 20 DAR -JW 2344 jako radiotelefonista w Plutonie Łączności i na mundurach polowych mieliśmy kotwice zielone , a na wyjściowych niebieskie.
djjack - Nie Mar 27, 2016 8:47 am



Z profilu na FB Ludowego Wojska Polskiego

https://www.facebook.com/LudoweWojskoPolskie/

JMjr - Sro Mar 30, 2016 1:05 pm

djjack napisał/a:
Z profilu na FB Ludowego Wojska Polskiego


Mam wrażenie, że tę tabelkę widzę nie pierwszy raz w życiu.
Szczególnie, że pomylono w niej kolory 20dar i 41da oraz 23kłącz i 7kchem
Zastanawia niekonsekwencja w kolumnie JW

yama37 - Wto Kwi 05, 2016 1:16 pm
Temat postu: A to moja pamiątka
Ostatnio wpadła mi moja pamiątka z wyjścia z MON-u. Takie cudeńka robiliśmy.
Koondel - Wto Kwi 05, 2016 5:24 pm

kilka kartek z książki poniżej...


































Tutaj czerwonym ołówkiem opisane kolory naszywek, przypisane do pododdziałów:

tadter - Pią Kwi 08, 2016 11:49 pm

Filip68 napisał/a:
No po prostu nie wieżę, że żaden z forumowiczów nie pamięta na którym ramieniu munduru polowego i w jakim kolorze nosił kotwicę! :???:


Wyobraz sobie Filip, ze naprawde nie pamietam na ktorym ramieniu mialem przyszyta kotwice?!?!?!? Obstawiam na lewe ramie (mundur polowy), ale co do koloru to jestem na 100% i wiecej pewny, ze nosilem NIEBIESKIE kotwice!!!

tadter - Pią Kwi 08, 2016 11:52 pm

Adamdownunder napisał/a:
Filip68 napisał/a:
Żołnierze 23kłącz powinni nosić pomarańczowe kotwice na mundurze polowym, a nosili chabrowe...?!?...

Ponoć jak my przyszliśmy do wojska to zaczeli zmieniać wszystkie emblematy na jednolite (czyli niebieskie)....co tyczy się też pojazdów (emblematów na pojazdach)

Nasz rocznik Jesień 1986 – Jesień 1988 w 23kłącz nosił już od poczatku poboru na moro prawego ramiena emblematy (100% niebieskie). No i tak też na koniec do rezerwy zostało namalowane niebieske tło emblemau na mojej chuście do rezerwy :D
Obrazek

No i zdjecie w nowym desantowym moro jakie dostaliśmy chyba na drugim roku. Miało dodatkowe kieszenie do tego pierwotnego stosowanego w dywizji :brake: no i ten niebieski emblemat :)


Takie moro to nosilem juz od 1979 do 1980 roku!!!!
Ta ilosc kieszeni to bylo NAJLEPSZE w tym moro :-)

tadter - Pią Kwi 08, 2016 11:57 pm

Jozek77 napisał/a:
Uprzejmie donoszę :hihi: ,że w latach 1976-1978 nosiłem na ramieniu niebieską kotwicę.Moja jednostka 41DA JW 3632..i szczerze powiem nie pamiętam innych kolorów..pzdr!


ZGADZA SIE; DWA LATA POZNIEJ - TEZ BYLY NIEBIESKIE - JAK NASZE MORZE BALTYCKIE....

JMjr - Sob Kwi 09, 2016 8:46 pm

tadter napisał/a:
Wyobraz sobie Filip, ze naprawde nie pamietam na ktorym ramieniu mialem przyszyta kotwice?!?!?!? Obstawiam na lewe ramie (mundur polowy), ale co do koloru to jestem na 100% i wiecej pewny, ze nosilem NIEBIESKIE kotwice!!!
_________________

skoro służyłeś w pułku w Lęborku to oczywiste, że miałeś niebieskie kotwice. Natomiast fajnie gdybyś pamiętał na 100% czy takie same na obu mundurach czy też leciutko różne w odcieniu. Ale skoro nie pamiętasz ramienia ....

Filip68 - Pią Kwi 15, 2016 9:04 pm

Pozwolę sobie zacytować oficera, który w latach 1969-71 służył w 41drt : "...co pamiętam to w 41 drt. noszono kotwice ciemno zielone, innych oznak nie noszono, a na pojazdach dokładnie nie pamiętam, czy były kotwice, ale romby i szachownice na pewno nie." - cytat z prywatnej korespondencji.
Ponadto podpisuję pod tym co JMjr odpisał tadter`owi, tzn. żołnierze 4 pułku desantowego w Lęborku (JW3596) nosili kotwicę na niebieskim tle.

JMjr - Pią Kwi 22, 2016 10:59 am

https://www.youtube.com/watch?v=Emrk2-YZNpo

od 35:55

JM

Piekuns - Nie Maj 01, 2016 2:06 pm

Z A P R O S Z E N I E
Zarząd Stowarzyszenia Żołnierzy i Sympatyków "Niebieskich Beretów" zaprasza członków i chętnych do wzięcia udziału w Sympozjum pt.: "Skandynawia - Słowiańszczyzna wspólna Historia". Zaproszenie i program w załączeniu.
Termin: 21.05.2016 r. godz. 10.30.
Miejsce: Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku, ul. Ołowian
ka 9-13.

Piekuns - Nie Maj 01, 2016 3:38 pm

STOWARZYSZENIE ŻOŁNIERZY I SYMPATYKÓW„NIEBIESKICH BERETÓW”
Gdańsk dn. 21.04.2016 r.
ZAPROSZENIE
Zarząd Stowarzyszenia Żołnierzy i Sympatyków „Niebieskich Beretów” zaprasza członków i chętnych do wzięcia udziału w Sympozjum Popularnonaukowym:
SKANDYNAWIA-SŁOWIAŃSZCZYZNA WSPÓLNA HISTORIA.
Sympozjum odbędzie się w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku.

W programie sympozjum omówione będą między innymi zagadnienia dotyczące stosunków wczesnośredniowiecznego Państwa Polskiego ze słowiańskimi ludami Pomorza i Skandynawii oraz wpływu na nie Chrztu Polski w 966 r. a także słowiański desant z 1136 r.

W ramach naszego spotkania przewidujemy prezentację eksponatów i modeli z zakresu tematyki sympozjum oraz poczęstunek.
W drugiej części spotkania po zakończeniu Sympozjum, odbędzie się Walne Zgromadzenie Stowarzyszenia Żołnierzy i Sympatyków „Niebieskich Beretów”.
W planie Zgromadzenia sprawozdanie z działalności , w tym finansowe oraz zapoznanie z planem zamierzeń na najbliższy rok.
W czasie Zebrania będzie istniała możliwość składania Deklaracji oraz opłacenie składek członkowskich.
Termin 21.05.2016:
- Sympozjum godz. 10.30 - 13.00 - Walne Zgromadzenie godz.13.30 - 14.30

Miejsce: Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku, ul. Ołowianka 9-13.
Dojazd i zakwaterowanie uczestników Sympozjum we własnym zakresie.
Informacji uzupełniających udzielamy pocztą elektroniczną niebieskieberety@wp.pl lub telefonicznie pod numerami 601304492; 512436103; 505067891; 50266522.
Prosimy o potwierdzenie obecności do dnia 17 maja.
Sekretarz Zarządu Prezes Stowarzyszenia Stowarzyszenia Franciszek Szczęsny Andrzej Morawiec

Marko - Wto Maj 03, 2016 11:20 pm

Witam serdecznie :)
szukam historii, opowieści, może informacji o "menu" i najlepiej zdjęć ze stołówki żołnierskiej z Garnizonu we Wrzeszczu.
Może ktoś przypadkiem mógłby w jakiś sposób pomóc?

pozdrawiam serdecznie po powrocie z ruin

Adamdownunder - Sro Maj 04, 2016 2:02 am

Nasz kucharz kompani jak miał służbę na kuchni to czasami przynosił po znajomości kiełbasy do naszej 23KŁ. Najlepiej się je gotowoło na sali podłączając dwa widelce wciśniete na końce w kiełbasy i podłączając je oddzielnym kablem do kontaktu, oczywiście na chwilę. :hihi:

Jak sie robiło gorącą cherbatę w plastykowych kubkach to napewno już pamiętacie? Najlepsza grzałka była zrobiona z kawałka piłki metalowej te gorsze z żyletek oddzielonych zapałkami :wink:

Tylko nie próbuj w domu! :dziadek:

JMjr - Sro Maj 04, 2016 9:55 pm

Marko napisał/a:
zdjęć ze stołówki żołnierskiej

ba, o którą stołówkę chodzi? Ja wiem o co najmniej dwóch: pułkowa i dywizjonowa dla 20 i 41 dywizjonu. A gdzie jedli inni?

Jozek77 - Sro Maj 04, 2016 10:35 pm

Moja mała dygresja dotycząca stołówki dywizjonowej..szefował tam w moich czasach,czyli w latach 76-78 niejaki sierżant Skubik,podoficer chlubiący się niezwykłą tuszą i sztukowanym pasem z racji obwodu :haha:
mietekp - Czw Cze 30, 2016 12:18 pm

norveg, Witam, jestem tu po raz pierwszy ale też służyłem w 23 KŁ, jesień 1984-86. Na zdjęciu kadry KŁ widać jeszcze : 4 z lewej - por. Kadłubowski , 5 z lewej (trochę schowany) z-a dowódcy ds.politycznych por. Wachowski , 5 z prawej strony - plutonowy Malicki , 4 z prawej chor. Jursz a Siek był w stopniu sierżanta. Reszty nie kojarzę bo zdjęcie chyba po jesieni 86. Pozdrawiam
Dziadek Paweł - Czw Sie 18, 2016 7:23 pm

Witam Panów, mimo iż nie jestem z Gdańska los chciał abym spędził nad pięknym polskim morzem dwa lata.
Kilka słów tytułem wstępu, stan wojenny zastał mnie w ośnieżonej Łodzi, jako ucznia jednego z techników mechanicznych, w tym samym czasie poznałem dziewczynę, moją przyszłą pierwszą żonę, większość z Was wie jak to jest, zaczyna się myśleć inną częścią ciała.
I ten nieskomplikowany proces myślenia zaowocował relegowaniem ze szkoły na dwa tygodnie przed obroną pracy dyplomowej, szkoła powiadomiła o tym WKU, a ta w nagrodę postanowiła mnie wysłać na wczasy, problemem było tylko miejsce.
W komendzie WKU w Łodzi na ulicy 22-ego Lipca Pan Major popatrzył na kwiat łódzkiej młodzieży tłoczący się na korytarzu i skwitował środowy tłok "Kurwa wszystko to jebani symulanci" w związku z tym dostałem dwie propozycje, jedną nie do odrzucenia, Rzeszów i okolice, oraz Gdańsk, się rozumie że wybrałem bardziej cywilizowany rejon PRL-u, i tak 19 kwietnia po długiej podróży zatłoczonym pociągiem, wypiciu ćwiartki wódki w ażurowym śmietniku, z poznanym w pociągu ziomalem, późniejszym kolegą z innej kompani, około godziny 17-tej zostaliśmy wchłonięci przez machinę wojskową.
Zdanie cywilnych ciuchów, szwanc-parada z nieodzownym "rozchylić pośladki, fasowanie mundurów i wszystkiego tego co miało być bratem, siostrą, kochanką rozprowadzenie na kompanię, nieśmiałe rozmowy, pisanie wiadomości do rodziny na takich samych, z takim samym tekstem pocztówkach, ble ble całuski i dwie rybie łuski, no i czas relaksu, refleksja jestem jebanym kotem (to określenie w rozmaitych odmianach słyszałem dość długo każdego dnia) a czuję się desantowcem, obrońcą naszej umęczonej imperialistycznymi knowaniami ojczyzny, zasnąłem mocno.
Powoli nieśmiało nadchodziła wiosna 82, gdzieniegdzie leżał jeszcze śnieg, a słonko już przygrzewało, och młodości, co wznosisz nad poziomy.
Ranek okazał się bardziej przyziemny, mycie golenie, ścielenie koja pierwszy pilot, łał się działo, śniadanko, zupa mleczna marmolada chlebek, margarynka paczka na iluś tam chłopa, Kaszub w Topazie, zbilansowana dieta, a potem fitnes i tak do wieczora.
No pewnie to nic nowego, ale wtedy wydawało mi się że to strata czasu, z biegiem czasu zmieniałem zdanie, było śmiesznie, wesoło, czasem smutno, czasem naprawdę ciężko, dziś przezwyciężając starczy uwiąd i amnezję z rozrzewnieniem wspominam ten wycinek życia który wyrył we mnie niezatarte piętno, pozwalające prawie z pogardą patrzeć na tych którzy nie byli w MON-ie.
Podobnie jak założyciel tego wątku służyłem w 4KD moim dowódcą był Kpt.Malinowski zwany "Plamą", dowódcą mojego plutonu był Por.Gnitecki zwany "Gnidą" Szefem kompani był Sierżant Rusiecki, pamiętam kilka nazwisk Kapral Mai, Kapral Miesikowski "Ruda menda" Kapral Pokrywko - sagan, jeszcze był taki wysoki Hanys, ale nie pamiętam jak się nazywał, kilku chłopaków z Łodzi, przeważająca liczba miejscowych, kilku Kaszubów, szeregowy Jankowski który chciał mieć żonę z dużymi "cyckami", ot taka przypadkowa zbieranina obrońców granic.
Zdjęć nie ma wszyscy, byli zesrani z powodu stanu wojennego, a tematem przewodnim było czy w razie czego strzelać do swoich, pozostały wyidealizowane, coraz mniej wyraźne, wspomnienia.

Zimny i zimny wicher dmie
a nasza kompania do boju aż się rwie
i rwie się dziewczyna i jej śpiew
i młodzi desantowcy co przelewają krew

Ot tyle pamiętam i to nie mam pewności czy tak było, zawsze przy wódeczce na prośbę kolegów śpiewam choć zupełnie talentu mi brak te zapamiętane słowa.

Emblemat nosiłem na lewym ramieniu błękitny.

Jeśli zakłóciłem dyskusję to przepraszam.

Znalazłem się tutaj dzięki przyjacielowi który przypadkiem trafił na to forum, a że widział o mojej oddanej służbie podesłał mi link i oto jestem.

Czołem Panowie Desantowcy

PS.Zmiana klimatu, wyborne jedzenie i ruch na świeżym powietrzu, sprawiły że pierwszy akt defekacji nastąpił po prawie tygodniu, do dziś pamiętam tę rozkoszną chwilę i obawę o możliwość wypadnięcia gałek ocznych.

tadter - Czw Sie 18, 2016 8:25 pm

Witamy na forum.
Fajnie, ze pamietasz TAMTE DNI.... Cieszymy sie z kazdych opowiesci. Morskich tez :-)

Darecki iv - Sro Sie 31, 2016 11:03 am

Adamdownunder napisał/a:
Pod koniec lat osiemdziesiątych jeden z wozów w wyniku nie właściwego wyważenia zatonoł w trakcie desantowania w Ustce. Ze względu na słoną wodę cały wóz został wybrakowany i złomowany.


Witam, jestem tu nowy ponieważ zaciekawił mnie ten wątek co w cytacie.
Byłem wtedy dowódcą PTS-a który "ratował " ten wóz.
Powodem zatoniecia było nieuszczelnienie kadłuba pojazdu w miejscach wyjścia wachaczy z kadłuba!(po wyciągnięciu cała woda wyleciała przez te miejsca właśnie :-) )
Złe wyważenie to tylko propagandowa śpiewka-żaden wóz nie był wyważany a uszczelniany towotem jak teczka czterech pancernych w Berlinie.
Podpływając PTS-em do tego wozu podaliśmy linę i jeden z obsługi zczepił ją szeklą ze swoją liną, odeszliśmy i zaczęliśmy go ciągnąć.
Natychmiast puścił hak "przysmarkany elektrodą do pancerza" na tonącym pojeździe.
Podeszliśmu drugi raz i zdjęliśmy jednego zołnierza a dwóch pozostałych zdjęła motorówka.
Osobiście po powrocie na brzeg zostałem natychmiast zdjęty z dowództwa PTS-a przez szefa sztabu dywizji !! (oczywiscie nie było w tym zadnej mojej winy ale szef sztabu był znany ze swoich idiotyzmów).
I tak oto zatonęły walizki dowództwa dywizji znajdujące się w wnętrzu tego "topielca".
Niektóre wypłynęły potem na powierzchnię i była kupa smiechu.
Pojazd został potem wyciągnięty przez WZT i zabrany do Gdańska na lawecie.
Tyle w temacie historii Gdańskiego "topielca".
Pozdrawiam serdecznie :-)
ps. latał wtedy śmigłowiec z kamerą -jakaś kronika czy może propagandówka z MON w każdym razie gdzieś jest na pewno film z tego zdarzenia :-)
Na zdjęciu ja z lewej i kierowca PTS-A z prawej :-)

Adamdownunder - Sro Sie 31, 2016 1:03 pm

Darecki iv napisał/a:
Byłem wtedy dowódcą PTS-a który "ratował " ten wóz.

Powodem zatoniecia było nieuszczelnienie kadłuba pojazdu w miejscach wyjścia wachaczy z kadłuba!

Serdecznie witamy w naszym gronie, :heej:

Do histori potrzeba cierpliwości i jakoś wyjdzie czasami na jaw - tak jak w tym przypadku. Fajnie że to na naszym forum wyjaśniamy sobie te stare „tajemnice wojskowe” :ok:

Darek Ma - Czw Wrz 01, 2016 12:31 pm

Witam.
Wysłanie PTS-a w celu wyciągnięcia zatopionego, przyssanego do dna Topasa, już jest nieporozumieniem. Podczas desantowania w 1985 roku, zawsze kiedy ODS-y podchodziły do brzegu, na plaży stały dwa gotowe PTS i WZT-1. Saperzy ( oprócz mechanika-kierowcy i dowódcy ) znajdujący się na PTS-ach mieli za zadanie podanie i zaczepienie liny ewakuacyjnej. Reszta należała do WZT, a PTS-y zabierały załogę Topasa i żołnierzy desantu. W ten przysmarkany hak to mi się troche nie chce wierzyć, ponieważ kilka razy wyciągałem Topasy z błota i haki spełniały swoje zadanie. Może źle ktoś zaczepił albo puściło ucho stalówki

Pozdrawiam

Darecki iv - Czw Wrz 01, 2016 7:29 pm

Sprawdzaliśmy , hak ten wcześniej był urwany i ktoś go nieudolnie przyspawał !
PTS-em jechaliśmy po niego kiedy zaczął tonąć, i kiedy podawaliśmy line jeszcze pływał( taka była procedura).
Wyciągaliśmy nie raz czołgi i Topasy którym np zgasł silnik , w tym przypadku było by tak samo gdyby nie ten felerny hak :-)
Pozdrawiam

Darek Ma - Czw Wrz 01, 2016 9:00 pm

Witam.
Czyli Topas nie utonął całkowicie, tylko ,,łapał Szwecję,,. Zgadza się, PTS-sy interweniowały, żeby taki dryfujący Topas nie wyrżnął w burtę ODS-a. Podczas desantowania w którym uczestniczyłem, miało miejsce zdarzenie kabaretowe z udziałem PTS-a. Po trudnym lądowaniu ( była dosyć wysoka fala) poszliśmy na plażę obserwować lądowanie trzeciego rzutu. Z luku Topas wyszedł jako drugi i zgasł, zaczęło obracać, z brzegu wystartował PTS, na pokładzie którego byli saperzy i jeden z oficerów. I nagle PTS zaczął szybko nawracać. Można sobie wyobrazić jak co niektórym z kadry stawały włosy dęba. Wystartował drugi PTS i szybko doszedł do dryfującego Topasa. Jak się okazało pierwszy PTS zaczął nabierać wody. Jak później mówiono że ktoś mu odkręcił denne korki. A jaka była prawda to nie wiadomo


Pozdrawiam

Darecki iv - Sob Wrz 03, 2016 10:07 am

Darek Ma napisał/a:
Witam.
Czyli Topas nie utonął całkowicie, tylko ,,łapał Szwecję,,. Zgadza się, PTS-sy interweniowały, żeby taki dryfujący Topas nie wyrżnął w burtę ODS-a. Podczas desantowania w którym uczestniczyłem, miało miejsce zdarzenie kabaretowe z udziałem PTS-a. Po trudnym lądowaniu ( była dosyć wysoka fala) poszliśmy na plażę obserwować lądowanie trzeciego rzutu. Z luku Topas wyszedł jako drugi i zgasł, zaczęło obracać, z brzegu wystartował PTS, na pokładzie którego byli saperzy i jeden z oficerów. I nagle PTS zaczął szybko nawracać. Można sobie wyobrazić jak co niektórym z kadry stawały włosy dęba. Wystartował drugi PTS i szybko doszedł do dryfującego Topasa. Jak się okazało pierwszy PTS zaczął nabierać wody. Jak później mówiono że ktoś mu odkręcił denne korki. A jaka była prawda to nie wiadomo


Pozdrawiam


To prawda, korki odkręcało się w razie awarii pompy aby wylać wodę z kadłuba, najwyraźniej ktoś zapomniał je z powrotem zakręcić :-)
Tyle że wóz z awarią pompy nie miał prawa być na eRce, przyczyna mogła być z goła prozaiczna-rozdarcie blachy poszycia od spodu na jakimś kamieniu.
Nikt nie zauważył i poszła woda przez rozdarcie do kadłuba , a pompa (mimo dużej wydajności) nie dała rady :-)

Adamdownunder - Sro Wrz 07, 2016 12:06 pm

:aparat: - źródło Nasza Klasa
Kiedyś 23 Samodzielna Kompania Łączności (JW3529), a teraz co?

JMjr - Wto Wrz 20, 2016 9:59 pm

Adamdownunder napisał/a:
Kiedyś 23 Samodzielna Kompania Łączności (JW3529), a teraz co?

Ty się ciesz, że cokolwiek zostało! Nota bene budynki Dywizjonów w tym mojego też z grubsza ocalały. Ale reszta... Straszna rozpierducha. A był to jeden z najlepiej zachowanych zespołów koszarowych z przełomu XIX i XX wieku. I jeszcze Hossa gdzieś się chwaliła, jak to dba o zabytki. Aż się ciśnie na usta uważany powszechnie za obraźliwy zwrot o mamusi dziewki wszetecznej. Podobno Stary Maneż jest fajny ale jak widzę resztę to rzygać mi się chce i nie wchodzę do tej knajpy.
A w Łodzi stare fabryki potrafili przerobić na centrum Manufaktura i na lofty. Ale pewnie mają konserwatora zabytków.

Darek Ma - Pią Wrz 23, 2016 2:19 pm

Witam.
Po budynku gdzie były pierwsza desantowa, pluton saperów, bateria 120, bateria opl, bateria PPK- nie ma śladu, jest parking.
,,Nie ma bracie jak w desancie, życie płynie jak sen złoty,, - pamiętacie ten ambitny utwór? Ma jeszcze wersję nieoficjalną - Nie ma bracie jak na szmacie...

Pzdrawiam

AvM - Sro Lis 23, 2016 6:11 pm

Mam pytanie

Kolega buduje BRDM-2 dla mnie

Bylam dowodca takiego w latach-80 tych we Niebieskich beretach.

Moze ktos ma malowanie i oznakowanie?

tadter - Sro Lis 23, 2016 8:02 pm

AvM zobacz mój profil na Google+
Tam wstawiłem zdjęcia z wojska i BRDM z kotwicą jest także...

tadter - Czw Lis 24, 2016 6:37 pm

Dla AvM:
https://goo.gl/photos/ThUw4Ao4VXQH47VBA

Filip68 - Pią Gru 02, 2016 4:20 pm

AvM napisał/a:
Mam pytanie

Kolega buduje BRDM-2 dla mnie

Bylam dowodca takiego w latach-80 tych we Niebieskich beretach.

Moze ktos ma malowanie i oznakowanie?


O jakiego BRDM-2 koledze chodzi?

sobieryba - Nie Gru 11, 2016 11:59 am

Dzień dobry.
Jestem nowy na forum, witam Wszystkich bardzo serdecznie.
Zbieram hełmy wojskowe i mam pytanie do Kolegów Desantowców,
Czy poniższy hełmofon był używany w 7 Łużyckiej Dywizji Desantowej?


Pozdrawiam.

Filip68 - Nie Gru 18, 2016 10:15 pm
Temat postu: Hełmofon
Raczej nie. W jednostkach 7.ŁDD, bodajże od połowy lat 70-ch, używano numerów: 87XX, 88XX, 89XX.
Adamdownunder - Wto Gru 20, 2016 7:14 am

Pod koniec służby tak jak w innych jednostkach wszyscy żołnierze robili malowane fale z centymetra,

niestety nic z nich nie pozostało z wiadomych powodów.

Na naszej 23 Kompani Łączności na drugim roku służby robiliśmy sobie kalendarzyk rezerwisty z wierszykami na każdy dzień. Ten co ja mam zaczyna się w 1988 roku i na początek Gwiazdor niesie mi worek z prezentem na Nowy Rok “R88” - Rezerwa ’88. Miałem kolege na unitarce co codziennie rano liczył ile nam zostalo do końca. Ponoć tak zawsze rozpoczynał poranek do samego końca na swojej sali.

No a teraz troche pierwszych stron z mojego kalendarzyka. Pierwszego stycznia planowo zostało nam jeszcze 281 dni do cywila i jest pierwszy wpis:

KALENDARZYK REZERWISTY JEST JAK DOWÓD OSOBISTY
281 - Koty nie ma się co migać gdy wickowie zaczną ścigać
280 - Powiedz kocie powiedz śmiało ile dzionków mi zostało
279 - Dwieście pare to nie trzysta to już prawie rezerwista

Jak was ciekawi to wpisze pozostałe :glina:

yama37 - Sro Gru 21, 2016 8:09 pm
Temat postu: wierszyki z kalendarzyka
ja też pamiętam kilka np. na stołówkę dziś spacerkiem bo zostało siedem z zerkiem, albo .. hej ty
trepie łysa pało ile starym dziś zostało?

Adamdownunder - Czw Gru 22, 2016 1:13 pm

- Gdy cię jebi* to się śmiej do cywila coraz mniej
- Pływa sobie much w zupie i ma wojsko w dupie
- Jeszcze zimę przeżyjemy a na Jesień już wyjdziemy
- Lepiej robić na wagonach niż mieć gwiazdki na pagonach
- Kot z szybkością lata dzwięku nie wydając przy tym dzwięku
- Dzis w kompani jest panika no bo kocur dostał bzika
- Wolę w puszczy gonić słonie niż dwa lata spędzić w MON-ie :szabelka:

JMjr - Wto Sty 10, 2017 5:54 pm

AvM napisał/a:
Mam pytanie

Kolega buduje BRDM-2 dla mnie

Bylam dowodca takiego w latach-80 tych we Niebieskich beretach.

Moze ktos ma malowanie i oznakowanie?


Przesłałem Ci kilka fotek na pocztę, pościągałem je z różnych źródeł i nie mam prawa publikować

JM

Romek52 - Pon Sty 16, 2017 8:28 pm

Starsze roczniki też miały swoje kalendarze rezerwisty-JW 2344-20 DAR :dziadek:
Adamdownunder - Wto Sty 17, 2017 7:25 am

yama37 napisał/a:
ja też pamiętam kilka
Romek52 napisał/a:
Starsze roczniki też miały swoje kalendarze rezerwisty
:==

- Oranżady zamiest wina polityczne zamiast kina
- Lepiej oddać skok z gaśnicą niż z kapralem iść ulicą
- Wiersze piszę dla zabawy a kot czyta bo ciekawy
- Lepiej oddać dzban ze złotem niż ponownie zostać kotem
- Dziś nie bola mnie już kości bo wciąż myślę o wolności
- Stoje w oknie liczę dni do cywila tęskno mi
- Gdy na niebie ksieżyc świeci kot korytarz szmatą leci

Adamdownunder - Sro Lut 01, 2017 8:51 am

Ostatnia zima w kalendarzu :balwan1:
JMjr - Czw Mar 02, 2017 9:22 pm

Romek52 napisał/a:
-JW 2344-20 DAR

Nie uchowały Ci się zdjęcia z tamtych czasów? Podobno mieliście wówczas poza BM-21 także BM-13. Szukam zdjęć!. Przy okazji mógłbyś potwierdzić jakie kotwice mieliście wówczas na mundurach polowych.

tadter - Pią Mar 03, 2017 10:04 pm

Rezerwa: Jesien 1980
"Hej dziewczyny, w gore biusty - juz nadchodzi dzien rospusty!"
"Czy krawcowa, czy kucharka - byle byla w kroku szpa_ka"
"Hej szykujcie corki tescie - mi zostalo tylko 200"
"Juz nie 600 ani 300 - tylko Tadzio rezerwista"
"Dziewietnascie miesiecy sie czekalo - aby blaszke zerwac smialo"
"Przezylismy Potop szwedzki - przezyjemy metr krawiecki"
"Dzien piekniejszy jest od slonca - 120 dni do konca"
"Juz niedlugo bedzie stowka - o cywilu mysli glowka"
"Jada motory i rowery - a mi zostalo 64"

itd, itd.
chcecie wiecej, to dajcie znac!!

toja242 - Nie Mar 05, 2017 4:38 pm

Witam szanownych Kolegów forum "Niebieskie Berety przygoda mimo wszystko" . Pragnę poinformować, że powstało Stowarzyszenie Żołnierzy i Sympatyków "Niebieskich Beretów"Wszelkie informacje można uzyskać na naszej stronie https://niebieskieberety.wordpress.com/; kontakt na forum tej strony oraz przez pocztę mailową niebieskieberety@wp.pl. Zapraszamy do czynnego udziału w odtwarzaniu historii 7.ŁDD i jej następczyń. Jedną z form odtwarzania historii poprzez wspomnienia i pamiątki jest powołany przez Zarząd Stowarzyszenia Biuletyn "Piechur morski", w którym oprócz tematów historycznych z zakresu obrony wybrzeża oraz szeroko rozumianej obronności kraju i tradycji oręża polskiego pozostawiamy dział do dyspozycji byłych żołnierzy 'Niebieskich Beretów"gdzie można umieścić wspomnienia ze służby wojskowej w jednostkach 7.ŁDD i jej następczyń. Mile będą widziane osobiste wspomnienia z lat służby w obiegowym żargonie powagi i humoru z zachowaniem kultury słowa i szacunku dla munduru wojskowego. Mogą to być krótkie /do dwóch stron/opowiadania połączone ze zdjęciami, a także fraszki czy też humoreski. Udział w tym przedsięwzięciu do niczego nie zobowiązuje, gwarantujemy zachowanie praw autorskich. Zawarte we wcześniejszych kolegów postach wspomnienia kwalifikują się do publikacji. Wszelkich wyjaśnień udzielamy poprzez nasze forum oraz pocztą mailową. Pozdrowienia dla wszystkich desantowców...
toja242 - Nie Mar 05, 2017 4:42 pm

totenkopf1956, Witam...znając wcześniejsze posty chciałbym szczególnie zainteresować Kolego Jurku moim ostatnim postem. Pozdrawiam, Tadeusz
Romek52 - Wto Mar 07, 2017 7:41 pm

JMjr napisał/a:

Nie uchowały Ci się zdjęcia z tamtych czasów? Podobno mieliście wówczas poza BM-21 także BM-13. Szukam zdjęć!. Przy okazji mógłbyś potwierdzić jakie kotwice mieliście wówczas na mundurach polowych.


W latach 70 tych żołnierz służby zasadniczej który fotografował obiekty wojskowe był zawsze szpiegiem obcego mocarstwa.Każdy bał się robić zdjęcia.Wiadomi że i tak robiło się fotki ,ale nie tak jawnie jak na forum widać.Na to mogli sobie pozwolić tylko żołnierze zawodowi .Kiedyś nawet spędzono nas żołnierzy na pokazowy sąd nad takim amatorem foto i zbieraczem map sztabowych i biedak dostał kilka lat odsiadki.Więc fotek mam mało i to robionych po zajęciach kiedy kadry nie było
w 20 DAR mieliśmy BM 21 i BM 13 Katiusza.
Natomiast kotwice na mundurach polowych były jasno zielone

Dieter - Sro Mar 08, 2017 12:01 am

Romek52 napisał/a:
W latach 70 tych żołnierz służby zasadniczej który fotografował obiekty wojskowe był zawsze szpiegiem obcego mocarstwa.Każdy bał się robić zdjęcia.

Ja bylem saperem we Wloclawku w latach 1956-57 i ze mna sluzyl kolega, z ktorym sie prywatnie kolegowalem, tylko ze byl o rok starszy i juz byl kapralem, jak ja tam dotarlem do szkoly podoficerskiej.

On mial aparat i smialo fotografowal, zarabiajac sobie dobre kieszonkowe. :zgooda:

4-77/4-79 - Sob Mar 11, 2017 11:13 pm

Witam wszystkich !
To mój pierwszy post na tym forum.
Chciałbym trochę siebie opisać , powołanie dostałem na wiosnę 77 do Lęborka.
Nie wiedziałem że to niebieskie berety - okazało się że przydzielono mnie na szkołę podoficerską po której ukończeniu zostałem skierowany do Gdańska Wrzeszcza na 4 kompanię desantową.
Miło mi spotkać na forum kogoś takiego jak totenkopf 1956 - tym bardziej że szukałem wszelkiego kontaktu z wieloma kolegami z wojska ale bezskutecznie.
Jestem były kapral Nowrotek.
Dlatego były , bo po około pół roku służby na 4 kompani desantowej zdegradowano mnie do stopnia szeregowego i przydzielono 1 kompani desantowej.
Mile wspominam służbę wojskową w desancie morskim .
Mam też trochę fotek , z czasem skompletuję i umieszczę na forum.
Pozdrawiam wszystkich,
Edward Nowrotek.

Dieter - Sob Mar 11, 2017 11:25 pm

[quote="4-77/4-79 ... po około pół roku służby na 4 kompani desantowej zdegradowano mnie do stopnia szeregowego[/quote]
... to musiales pobic oficera z kompanii. :pojedynek: :fight:

4-77/4-79 - Sob Mar 11, 2017 11:44 pm

Nie aż tak - samowolka na 14 dni - co zrobić - ale potem było wspaniale na 1 kompani desantowej - nie żałowałem - chociaż teraz z perspektywy czasu wiem że było to głupie !
4-77/4-79 - Nie Mar 12, 2017 11:37 am

totenkopf1956 napisał/a:
thelong napisał/a:
totenkopf1956 napisał/a:
Kubańska delegacja pod pomnikiem na Westerplatte,pierwszy z prawej porucznik Wąsiewicz.

.....a po lewej chyba por. Bednarek?
Tak jest po lewej stronie stoi porucznik Bednarek(zdięcie zostało wykonane w połowie lat 70tych).
Co do następnego zdięcia:
Od prawej stoją kapral Nawrotek następnie kapral którego nazwisko zatarł czas następnie kapral Wypszlak następny w szeregu kapral podchorąży którego nazwiska nie pamiętam a za nim kapral podchorąży Krygier, przed nimi sierżant Wysogrodzki, dowódca pierwszego plutonu czwartej kompanii.


kapral Nowrotek :)

Darecki iv - Sob Maj 20, 2017 8:27 am

Dieter napisał/a:
[quote="4-77/4-79 ... po około pół roku służby na 4 kompani desantowej zdegradowano mnie do stopnia szeregowego

... to musiales pobic oficera z kompanii. :pojedynek: :fight: [/quote]

Za uderzenie oficera w naszej 52 Kompanii Rozpoznawczej, kapral dostał 2 lata do odsiadki.
Też groziła mi degradacja kiedy byłem kapralem, za sprowadzenie dziewczyny na radiostację R120 (taka na samochodzie) :-), na szczęście obyło się bez sensacji i dali sobie spokój w końcu dzieci z tego nie było :-)
Pozdrawiam :-)

aleksind - Wto Gru 05, 2017 6:31 pm

Taki oto wazonik wpadł w ręce mojego kolegi (zdjęcia dzięki jego uprzejmości). Zdaje się, że ten produkt Lubiany może mieć związek z omawianym tematem :wink:
Adamdownunder - Wto Gru 05, 2017 9:29 pm

Dla mnie super wazonik! :==
tomekg - Czw Sty 04, 2018 10:55 pm
Temat postu: Witam jestem nowy na forum...
Służyłem w latach 85-86 w plutonie ochrony i regulacji ruchu w JW1995. Dowódcą naszym był st. chor. szt. ksywa "Dziku", bo był myśliwym. Nasz pluton, to była przede wszystkim zbieranina wszelkiego rodzaju "fuchmenów"- pisarzy ze sztabu, kierowców d-cy pułku, malarzy z Klubu Żołnierskiego itp. Mieliśmy drużynę regulacji, pluton kierowców i drużynę chemiczną rozpoznania skażeń z BRDM 2 RS, którego byłem przez jakiś czas dowódcą. pozdrawiam załogę-kierowxę Adama M. z Warlubia i niestety nie pamiętam inienia "Ryngwelka" chyba z Człuchowa
Pozdrawiam
Tomek

AndrzejGdz - Sro Sty 24, 2018 4:36 pm

Witam ,

Słuzylem wlasnie w latach 80 jesień - 82 ( lipiec ) w jednostce na Slowackiego.
Przybylem po tzw szkólce z Ornety. Tam tez zastał mnie 13 grudnia Stan Wojenny.
Z tego powodu mialem przedluzona sluzbe jak pamietam do lipca 1982 roku.
Na Slowackiego bylem w Kompani Remontowej ( mlodszy specjalista sluzby uzbrojenia)
W pamieci mam tez świniarnie !!! na terenie jednostki tam to była fucha , zadne warty , zadne sluzby. Tam zaden oficer co mial dyzur nie przychodzil bo capiło jak to w swiniarni ale dla nas tam była dobra meta. Troszke daleko na piechote to było od budynkow koszarowych.
Nie raz nie dwa jezdzilo sie do zakladow miesnych po odbior miecha i kielbasy.
Pamietam te warsztaty , ten budynek z kanałami dla samochodow STAR.
Pamietam samochod nazywalismy go Lublinek w stanie wojennym przy przejezdzie chyba na Brętowo sie rozkraczyl na srodku skrzyzowania ( poszedł dym z pod maski i amen )
Na tych warsztatach pamietam takiego sierzanta grubaska w porzo trep za bardzo sie nie przypie... do młodych.
No i pamiętam mojego chyba kwatermistrza sorry chyba to był szef kompani słynny chorąży Gucio wołali na niego też Gutek taki mały niski karakan.
Często szedł i prowadził kompanię na obiad a z obiadu zawsze miał bochenek chleb.
Zycie jak w Madrycie codzienny obiadek darmowy i jeszcze do domku bocheneczek.
Moim dowodcą był porucznik a potem kapitan bodajże Różyc takie mial nazwisko.
Dowodca Pułku był chyba porucznik albo wyzej miał stopień Głowienko/a awansowal pozniej na generała lata 90.
Na PKT też był w porzo sierzancina chyba Kalinowski sie nazywał.
Może ktoś czyta i był w tych latach 81/82 w Kompanii Remontowej to niech się odezwie ?
To jednak było nie było 36 lat temu !!!

AndrzejGdz - Sro Sty 24, 2018 5:17 pm

Cytat:
A tak na marginesie pamiętasz plutonowego Władka Lewańczyka, który po Nalaskach przyszedł do nas na pododdział jako szef kompanii. Był kibicem Lechi i nieraz idąc korytarzem na kompanii krzyczał Lechia!!!. Jego sztandarowe powiedzenie: No co, no co młockarzu ile mam tyle dam, wywoływało wesoły rechot zgromadzonych desanciur . Gdy po roku byłem w rezerwie był już sierżantem a w latach 90tych spotkałem go już jako cywila. Jeszcze jedna uwaga co do fotek, powinien nimi też dysponować Jebuckie Sadło wszak był szefem Klubu Żołnierskiego. Pozdrowienia dla wyżej wymienionej osoby. I to by było na tyle. :mrgreen:

Przypomnialem sobie w latach 80-82 tego wtedy plutka w takich dosc jebitnych okularach. Spoko gosc , on był chyba w magazynie mundurowym.
Pamietam wiedzac ze ma hopsa na tle Lechii to jak go zagadalem deko pod uj ale temat wylacznie Lechia to wymiane munduru dopasowanego mialem jak w banku.
Potem pamietam jak chcial zrezygnowac z wojska , wszystko olewał i ni jak nie chcieli go zwolnić.
Ale jak mnie pamiec nie myli chyba cos 81r lub 82r udalo mu sie wyzwolić chyba jeszcze w czasie jak ja służyłem
Pewnie teraz żałuje emeryturka była by po 15 latach służby, ale kto to mogł wiedziec co bedzie dalej. Kto wie co on teraz porabia ?
W kazdym razie byl to spoko gosc.

dariusz08 - Pon Lut 26, 2018 10:39 am

Witam,
mógłbym prosić o informację co oznaczały poszczególne kolory tarcz ?

Pozdrawiam,

Darek

dariusz08 - Pon Lut 26, 2018 9:19 pm

Poszperałem i mogę sobie sam odpowiedzieć :
Kolorowe emblematy przypisano następująco:

– dowództwo i sztab dywizji oraz 52. kompania rozpoznania i kompania ochrony i regulacji ruchu – brązowa
– 4. Pułk desantowy - – ciemnoniebieska
– 34. Pułk Desantowy – jasnoszaro niebieska
– 35. Pułk Desantowy – jasnoniebieska
11. Batalion czołgów – czarna

20. Dywizjon Artylerii Rakietowej –jasnozielona

41.Dywizjon Rakiet Taktycznych –ciemnozielona

18. Batalion Saperów – bordowa

7. Batalion Remontowy –ciemnobrązowa

– 23. Kompania Łączności –pomarańczowo-beżowa

– 7. Kompania Chemiczna – jasnooliwkowa

– 29. Bateria Przeciwlotnicza i 33. Kompania Dowodzenia OPL – czerwona

–7. Kompania Zaopatrzenia i 23. Kompania Medyczna – śliwkowa.

JMjr - Wto Kwi 10, 2018 10:23 pm

dariusz08 napisał/a:
Witam,
mógłbym prosić o informację co oznaczały poszczególne kolory tarcz ?

Pozdrawiam,

Darek

A czytałeś to forum?

dariusz08 - Sro Kwi 11, 2018 9:15 am

Odpowiedź już znam więc nie ma co dalej ciągnąć tematu :zgooda:
Darecki iv - Nie Kwi 22, 2018 2:17 pm

dariusz08 napisał/a:
Poszperałem i mogę sobie sam odpowiedzieć :
Kolorowe emblematy przypisano następująco:

– dowództwo i sztab dywizji oraz 52. kompania rozpoznania i kompania ochrony i regulacji ruchu – brązowa
– 4. Pułk desantowy - – ciemnoniebieska
– 34. Pułk Desantowy – jasnoszaro niebieska
– 35. Pułk Desantowy – jasnoniebieska
11. Batalion czołgów – czarna

20. Dywizjon Artylerii Rakietowej –jasnozielona

41.Dywizjon Rakiet Taktycznych –ciemnozielona

18. Batalion Saperów – bordowa

7. Batalion Remontowy –ciemnobrązowa

– 23. Kompania Łączności –pomarańczowo-beżowa

– 7. Kompania Chemiczna – jasnooliwkowa

– 29. Bateria Przeciwlotnicza i 33. Kompania Dowodzenia OPL – czerwona

–7. Kompania Zaopatrzenia i 23. Kompania Medyczna – śliwkowa.


No w końcu ktoś wymienił prawidłowo kolor dla 52 Kr -brązowy -stosowany był do roku 1983, w 1984 roku były już niebieskie jak w całej dywizji :-)

JMjr - Pią Cze 01, 2018 8:57 pm

AndrzejGdz napisał/a:
Pamietam samochod nazywalismy go Lublinek

To dla maniaków sprzętowo - modelarskich :D jest dość ciekawe zdanie. Czy rzeczywiście był to Lublin 51?

Adamdownunder - Pon Lut 18, 2019 9:54 am

Ciekawy obiekt jakiego tutaj chyba jeszcze nie było w temacie “Niebieskie berety przygoda mimo woli”.

Chodzi mi o medal z powstania Gdańskiej Jednostki Obrony Wybrzeża w 1963 roku.

Jeśli ktoś wie cokolwiek więcej na temat okoliczności powstania tego obiektu lub samego wykonawcy (inicjał na medalu T G), to bardzo proszę o dodatkowe informacje na ten temat.

Adamdownunder - Pią Maj 10, 2019 12:18 pm

Adamdownunder napisał/a:
Jeśli ktoś wie cokolwiek więcej na temat okoliczności powstania tego obiektu lub samego wykonawcy (inicjał na medalu T G), to bardzo proszę o dodatkowe informacje na ten temat

Dla zainteresowanych ustaliłem z całkowitą pewnością, że medal posiada inicjał artystyczny "T G" Tadeusza Gajora.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group